Moja starsza kocica mieszkała od maleńkości przez 7 lat w bloku i w ogóle nie wychodziła na dwór. Zaledwie na balkon.
Natomiast u moich rodzicach w bloku też mieszkają koty. I mają taki dzwoneczek na sznurku przy drzwiach. Jak chcą wyjść na dwór (po schodach do piwnicy i przez okienko) to dzwonią. A jak wracają, to drą paszcze pod drzwiami i się je wpuszcza.
Nie zawsze. Muszę powiedzieć, że moje psy jedzą na kanapach. No i w porach ich posiłków muszę sobie tak półdupkiem na oparciu przysiąść, żeby one miały wygodnie.
Masz Arima, jędzo. A ile się naszukałam....
Z Bunią.
http://img.photobucket.com/albums/v420/Anel/351MichaliBinia.jpg
Z Irydkiem.
Z Lenką i Irydkiem.
http://img.photobucket.com/albums/v420/Anel/106Misiuzpsami.jpg
Basenji nie jest pesymistą, bo ma psa championa.
--------------------------------------------------------------------------------
adda napisał:
Basenji napisał:
Niestety życie nie zawsze jest takie cukierkowe jak barbie czy macdonałds. Zdrówko
Ada:
Ale to nie znaczy, że zawsze trzeba zakładać pesymistyczną wersję. Wieczni pesymiści są sfrustrowani.
Basenji:
Optymizm to moja natura ale dla zachowania równowagi ktoś musi odszukać jakieś argumenty przeciw.
A frustracja - jak się ma piecha championa to nie można być pesymistą
zdrówko
Ależ Beata, nikt nie wątpi, że Poświata jest nadal kochana (no, może oprócz Basenji :evil: ), wcale nie musisz tłumaczyć dlaczego ona ma taką minę. Oboje są śliczni. Naprawdę :lol: