-
Posts
3333 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wiosna
-
kot mi tylko jeden został.. :roll: 'moja' kotka jest jednak dośc nietypowa, bo ona przed psami nie ucieka, ani trochę się ich nie boi, one więc też trochę inaczej na nią patrzą - nawet moje morderczo zawzięte haszczaki siedzą spokojnie, gdy ona łazi sobie obok nich :crazyeye: (co gorzej, kotka kiedyś zahipnotyzowała jedną z suk, która była przywiązana przy drzwiach - i nie wiem jak, ale przeszła do środka.. :crazyeye: Nie wiem więc, czy ocena taka będzie obiektywna, bo jeśloi kot okaże się uciekać, to mało który pies za nim nie pójdzie :roll:
-
[url]www.forum.stake-out.org[/url] ;)
-
Grisiaty śpi [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/Heniek/IMG_2915.jpg[/IMG] tak wygląda nieszczęsna łapa [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/Heniek/IMG_2920.jpg[/IMG] przytulony ;) [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/Heniek/IMG_2925.jpg[/IMG] kolejna lekcja aktorstwa - Grisiak udaje narkozę [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/Heniek/IMG_2930.jpg[/IMG] i w całości :) [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/Heniek/IMG_2932.jpg[/IMG]
-
obiecany bannerek: [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/Heros/heros_100.jpg[/IMG]
-
zdjecia beda za chwile, bo musze na TZa poczekac, bo to on musi je na serwer wrzucic - mi nie laduja sie zadne wlasciwie stronki (poza dgm, bankiem i 'pajacykami' ;) ) sprawdzilam jednak konto (przepraszam, ze nie robie tego codzienie, ostatnio calkiem ucieklo mi to z glowy.. ) +35,00 za bazarek od Gamety +25,00 Mimiś za sierpień +10,00 Allegro - Mruwa257 (GrubbaRybba) +10,00 Allegro - danka 12341 +10,00 (podejżewam, że też z Allegro) tyt. 'Griso', wpłata od Agnieszki Ż. dziękujemy! Tak oto po odjęciu ostatnich kosztów Weta mamy na koncie Grisa 391,00zł!
-
Rudzik ma się dobrze, kaszelek właściwie minął, okazyjnie tylko zdarza mu się 'chrząknąć', jest już jednak zdecydowanie lepiej. Jest psem bardzo spokojnym, choć regularnie szczeka w niebiosa ;) Jest dość chudy, staram się go utuczyć, choć jak narazie jeszcze bezskutecznie. Mam nadzieję, że karma od Ciebie tak mu posmakuje, że zrobi się choć trochę okrąglejszy, choć nie-chudy. jak ogłoszenia ?
-
zrobie zdjecia pod wieczor, jak sie tylko uporam z dzisiejszym kawalkiem ogrodzenia :roll: Griso w domu jest absolutnie bezproblemowy, wola, gdy chce wyjsc, lezy sobie na dywanie, nie pcha sie na lozko (a moje lozko to materac na podlodze, wiec wcale bardzo pchac sie nie trzeba). Dzisiaj zostawal na troche sam, bo ja mam nieco roboty na zewnatrz - tez bez klopotu. Jak wychodze, skacze na drzwi i patrzy (bo mam w drzwiach okienka) - jak znikam, idzie 'do swojego pokoju' (tu, gdzie spimy) i po prostu sie kladzie ;) aniolek po prostu :loveu:
-
ohh.. i co ja mogę ? :placz: Patryk akurat gotów byłby mnie przekonywać do uratowania psa tak samo, jak ja jego - więc hamulce u nas dość marne.. :roll: Teoretycznie - żaden kłopot - miejsce jest, opieka, karma wszystko fajnie.. Kłopot, jaki ja widzę jest jeden - psów mam już swoich 7, jakby na to nie patrzeć trochę toto żre.. Tym bardziej, że ja mam i chcę mieć głównie zaprzęgowce - a to co ? na 7 psów jeden emeryt, drugi rencista, trzeci owczarek, a czwarta bernardyn.. :roll: Założenie było że mam haszczaki i jednego owczarka 'do pilnowania' (tak naprawdę to chodzi mi tylko o spacery bez smyczy) ;) Chcąc budować zaprzęg, a mam 'chrapkę' na powiedzmy szóstkę, należałoby mieć jeszcze jakieś sprawne haszczaki, z którymi będzie można biegać.:roll: Myślę, że Griso ma duże szanse znaleźć dobry, kochający dom, choć myślę o oddaniu go ze smutkiem. Cieszę się, że mam jeszcze chwilę czasu na decyzję, tak czy siak przecież Griso pozostanie u mnie do zakończenia leczenia. Łapka Grisa ma się nieźle, choć palce są troszkę opuchnięte. Podejrzewam, że chodzi o ich obtarcie - bo łapa jest od spodu 'zjechana', jeśli jednak mi poprawi się nic w najbliższym czasie, zawiozę Grisa do Gliwic, aby Wet mógł zobaczyć czy na pewno wszystko ok.
-
Oczywiście, prześlę Ci projekt cegiełki, jutro jednak nie zdążę go zrobić - postaram się w piątek. A Ty, Ocelot, to mnie Grisiakiem nie kuś, bo ja już sama ledwo się trzymam moich postanowień ! On tu leży koło mnie, łeb mi wciska pod rękę, nic cholernik w domu nie zniszczył, jakby chociaż na łóżko wszedł, to mogłabym mieć jakieś 'ale' a to co ? Nic.. Chyba będzie musiał po prostu Patryka też zauroczyć, bo jak narazie to on jest ostatnią ostoją rozsądku...
-
Ocelot, kurcze, tu sie cieszyć trzeba ! Czy przypomniałabyś mu schronisko - nie sądzę. Chłopak jest tak pozytywnie nastawiony do świata, tak kochający, miły, że i Ciebie przywitałby z taką właśnie jego radością. Zresztą - myślę, że Ty mu to schronisko mocno uprzyjemniłaś - a jakby na to nie patrzeć, to właśnie gdyby nie Ty to chłopaka już by z nami dawno nie było !!
-
aha.. zapomniałam dodać, że Griso wracał dziś jadąc właściwie u mnie na kolanach.. :roll: zaczął jechanie na siedzeniu pasażera, a właściwie w nogach pasażera, po centymetrze jednak przesuwał granicę, najpierw łapka, nosek, troszkę tylnej łapki - i hops na fotel, a z fotela już prosta droga do mnie.. wykorzystuje chłopak moją słabość do niego :lol:
-
I po bólu - Benny ciachnięty. Ból był spory, bo Benny dziś poszalał - najpierw po drodze zarzygał auto :roll: po czym wprowadził mnie w niemałe osłupienie zatrzymując się przed wejściem do Lecznicy (zwykle ludzie w poczekalni dość dziwnie na mnie patrzą, bo podczas gdy ich psy patrzą jak się wydostać i ciągną w stroną drzwi, moje polują na uchylające się drzwi do środka i wciągają mnie tam :lol:). Na tym nie koniec, bo w lecznicy była powtórka z rozrywki, choć w szerszym wymiarze.. :roll: Nieprzyzwyczajony chłopak do jeżdżenia autem, zestresował się biedak. Później jednak wszystko już poszło gładko - choć z lecznicy tym razem nie chciał wyjść i trzeba go było wynieść.. ;) Teraz Benny w swoim boksie - nareszcie szczęśliwy i spokojny odpoczywa. Zapłaciłam 150zł za kastrację i 25zł za kołnierz, który musiałam kupić.
-
:lol: Grisiak już w domu. Łapa w gipsie, ale Griso jest najszczęśliwszym psem pod słońcem :) To, co było tu wsześniej napisane to nie żarty - on naprawdę rozkochał w sobie całą klinikę - aż został przez dziewczyny wykąpany, wyczesany, i nikt nie zamierzał stosować się do mojej sugestii, aby karmić go raz dziennie - bo każdy chciał naszego chłopaka porozpieszczać :) Ale konkretnie: Łapa została zoperowana, stawy zostały zeszlifowane i teraz mają zrosnąć się w jedną kość - łapa więc będzie już zawsze sztywna, ale Griso będzie mógł jej normalnie używać. W łapie jest blaszka i druty. Za tydzień mam zawieżć Grisiaka do Lecznicy, gips będzie zdjęty i Wet będzie mógł zobaczyć, czy wszystko jest tak, jak być powinno - jeśli tak, założy nowy gips i Griso wraca do mnie. Jeśli jednak okaże się, że coś jest nie tak - co okazać się jeszcze może - łapy nie da się już uratować i będzie musiała być amputowana. Ryzyko jeszcze więc jest, ale jest spora szansa, że wszystko potoczy się dobrze i łapka Griso będzie zdrowa. Najprawdopodobniej też Griso teraz zamieszka ze mną w domu, abym mogła mieć go na oku 24/h. Jeśli zaś chodzi o płatności - Griso jest niesamowitym szczęściarzem. Firma produkująca druty do łap zasponsorowała Grisowi materiały za około 500zł. Za względu też na całość sytuacji - bardzo długotrwałą już i 'hurtową' moją bywalność w lecznicy, urok osobisty Grisiaka i kilka jeszcze sprzyjających okoliczności - zapłaciłam dziś za niego 525zł - operacja zrobiona została po kosztach. Myślę więc, że bardzo na miejscu byłoby podziękowanie firmie która zasponsorowała druty oraz naszej Lecznicy i moim najwspanialszym Wetom :loveu: