-
Posts
1038 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Godelaine
-
A ja się zgodzę z Zoją. Anulka... Pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Po prostu. Choć zawsze można próbować. Moja Diana uwielbia spacery. Ale spacer w jej przypadku nie równa się szaleństwu. Nie bardzo wie, co to patyk i piłka. Nie specjalnie ma ochotę bawić się z innymi psami (choć wita się chętnie z każdym, ulega namowom tylko wybrańców :) ). Sama z siebie nie biega - dopiero gdy ja nabiorę tempa. Ale mimo to uwielbia spacer. Bo może sobie wtedy ze swoją panią połazikować po łąkach, lasach i wszelkich wertepach. Bo może nawąchać się wszekich zapachów do woli. Po to, by po powrocie do domku legnąć i skrócić czas oczekiwania na następny wypad spaniem. Fakt. Diana nie spełnia wszystkich moich marzeń. Nie przy moim stylu życia. I właśnie dlatego na wiosnę pojawi się u mnie belg - pies, który ruch, aktywność i chęć do pracy ma we krwi. Ale mimo to NIGDY nie miałam żalu do mojej krówki, że jest taka a nie inna. Bo ją kocham. Za łagodność, za cierpliwość, za te wierne, inteligentne oczy, za rozbrajające mniny, za śmieszne czarne plamki, za jej mokry nos, który budzi mnie co rano, za te irytujące drapanie, gdy stara się za wszelką cenę zwrócić moją uwagę, za nietoperze uszy... Za to że jest. Po prostu :)
-
Ja plany na weekend układałam właśnie pod schronisko :) Więc teraz to już obowiązkowo! :)
-
Ja raczej z czymś takim się nie spotykam. Choć ostatnio miałam dość niemiłą sytuację. Dzieciaki notorycznie mylą moją Dianuchę z dalmatyńczykiem. Dla nich liczy się tylko fakt, że jest w miarę duża i że ma czarne wszelakiej wielkości plamki (czy też łatki :) ). Pare dni temu mijałam na spacerze gdzie na oko 6 - letnią dziewczynkę z mamą. Mała na widok Diany od razu zawołała: - Mamo! Patrz, jaki ładny dalmatyńczyk! Na to kochana rodzicielka głosem ociekającym jadem: - Taaak. Dalmatyńczyk. Chciałby nim pewnie być. Przyznaję - zrobiło mi się głupio i trochę przykro... Tym bardziej, że nigdy w żadnej sytuacji nie robiłam z mojej krówki dalmaśka. Nigdy się nie wstydziłam, że jest kunldicą. Bo przecież nie ma czego! I szkoda, że niektórzy tego zrozumieć nie potrafią :roll:
-
Ech. Jak ja bym chciała z Wami się wybrać :( Niestety w tym samym czasie będę siedziała w Rudach Raciborskich robiąc reportaż :x Ale może w przyszłym tygodniu? Tym bardziej, że chciałam wypytać o kilka kwestii związanych z Dianą. Miłego dnia Wam życzę! :D
-
Sajo. Nie, nie chodzi o tę listę. W regulaminie stoi, jak byk: "psy obronne". Tylko jeśli nikt tak naprawdę nie wie, co to za psy (łącznie ze Strażą Miejską), to na cholerę taki regulamin??? Cóż... A to Polska własnie... :-?
-
Flaire. W regulaminie uchwalonym przez gliwicką RM jest punkt, iż psy należy wyprowadzać na smyczy, a w przypadku psów obronnych również w kagańcu. I próbuję dociec co owe psy obronne oznaczają. Kiedyś obiło mi się o uszy, że jest to określenie psów, które przeszły szkolenie IPO. Ale równie dobrze mogą być to jakieś konkretne rasy. Tylko w takim wypadku jakie?
-
Witajcie. Mam ogromną prośbę. Czy ktoś mógły wyjaśnić nieoświeconemu człowiekowi jakie rasy zaliczają się do tzw obronnych? A może to nie kwestia rasy, a zdanego IPO? Czy jest to gdzieś zapisane w regulaminie ZK? Chodzi mi o prawną definicję... Jeśli temat już tu gdzieś był, to przepraszam. Informacji jednak potrzebuję na gwałt.
-
Capo idzie na zabieg... a ja umieram ze strachu :(((
Godelaine replied to Taysha's topic in Sterylizacja
Wszystko dobre, co się dobrze kończy! :angel: :angel: :angel: Przyłączam się do poprzedników! Zdrowie! :drinking: -
Capo idzie na zabieg... a ja umieram ze strachu :(((
Godelaine replied to Taysha's topic in Sterylizacja
Dingo. Zapytam z ciekawości. Jesteś w stanie ZAWSZE zapanować nad psem, który wyczuje cieczkę? ZAWSZE? Jeśli nie, to powinieneś się liczyć z ewentualnością, że kiedyś: a) Twój psiak w ślepej pogoni za suką może nie zauważyć takiego drobiazgu, jakim jest samochód - jest on dziełem człowieka, więc naszym zadaniem jest więc przed bnim ochrona... b) Twój pies pokryje jakąś sukę - to nie tylko wina nieodpowiedzialnych właścicieli suk, że zdarzają się im 'wpadki', psice przecież nie są wiatropylne... c) zostanie nieźle pocharatany przez innego psa w czasie walki o przywództwo - w końcu testosteron także za to odpowiada, czyż nie? a Twój pies nie zawsze musi być tym najsilniejszym... d) zachorować na raka prostaty - taka maluuuuutka choroba ... Jestem pewna, że idzie dopisać jeszcze tego sporo (ze względu na brak czasu, ja ograniczyłam się tylko do niektórych aspektów) Oczywiście równie dobrze Twój pies może przeżyć wspaniale życie bez żadnych przygód i wypadków. Może.... Ale jeśli nie? Życzę powodzenia w życiu ze świadomością, że stało sie tak, a nie inaczej, bo ceniłeś o wiele bardziej swoje uczucia. -
Wybaczcie, trochę nie wyrabiam z z czasem i nie miałam kiedy przeczytać całego topcu... :roll: Ale z tego co zrozumiałam Żabka odbiera kogoś (kogo? :roll: ) z dworca przed 16. Tak? W takim razie może ja też tam dołączę. Bez psa niestety :( A że prawdopodobnie będę miała jeszcze przed 19 wizytę u weta, więc najwyżej wcześniej się urwę ze zlotu.
-
Aaa!!! Czy tylko ja nie mogę nic pisać na forum belgów? Czy tylko mi wyskakuje wciąż tekst 'invalid session'? Pomocy! Jestem na głodzie... :D :D :D
-
yvonne_s ... To Twojego psiaka widziałam dziś na spacerze około 4:30 rano! Ja byłam ze swoją biało-czarną krówką - Dianą. Znowu biegunka. W zeszły piątek miałam oddać próbkę kału, i krew (na wątrobę). Ostatnio jak obiłam nic nie wyszło (nie u Schneider). Teraz ponownie wróciłam do tej lekarki. Bo przekonałam się, że jednak warto (mam nadzieję, że Flaire nie wytnie :P ). Tyle że próbki oddać teraz nie mogę :( Jak sądzicie... Ile powinnam odczekać po ustąpieniu biegunki? Żeby wyniki wyszły normalne, nieprzekłamane (przy zwalczaniu biegunki stosuję Nifuroksazyd) yvonne_s... Mam nadzieję, że psinka wyzdrowieje! Trzymam kciuki :D
-
Tylko jeszcze fajnie by było, żeby te testy rzeczywiście były adekwatne. I by były przeprowadzane rzetelnie. Bo niestety zdarza się (zbyt często chyba), że zdają psy, które ewidentnie są agresywne i strachliwe.
-
Ja mam identyczny problem. Tyle że powstał na moje własne życzenie. W nocy zdarza mi się spać naprawdę twardym snem. Wtedy mało co do mnie dochodzi. Za pierwszym razem, gdy mała piszczała nie uszłyszałam. Diana więc stwierdziła, że pójdzie popiszczeć u rodziców. Efekt był oczywiście taki, że zostałam brutalnie wytrącona ze snu przez tatę. No i oczywiście spacerek z pieskiem. Od tamtego czasu moje suczysko zawsze idzie najpierw do rodziców. Wie, że oni mnie obudzą :) Aaa... Dla wyjaśnienia. Mała uważa mnie za przewodnika :)
-
DeDe... Gratulacje :D : D :D To co Ty tu jeszcze robisz? Marsz na nasze belgi :D I oczywście rezerwuj już sobie weekend 11 - 12 września. Tym razem obecność na zjeździe obowiązkowa :) Chętnie zobaczę Kirę. Bo ostatnio widziałam ją daaaawno temu w Katowicach :( Pozdrawiam Goddy
-
Tjahzi. Ja nie przeczę, że jest ważna. Ale nie najważniejsza. Moim zdaniem ktoś, kto na dzień dobry pyta o cenę wiele traci. Czemu? Bo przecież nie zawsze cena podawana na początku jest ceną, którą płacimy za psa przy odbiorze. Ja sama nie jestem zwolenniczką targowania się i zbijania ceny - nie w przypadku psów. Ale często zdarza się, że hodowca po poznaniu potencjalnego właściciela woli spuścić i sprzedać malucha w ręce odpowiednie, niż dostać te dodatkowe 100 - 200 zł, ale nie być przekonanym do nabywcy (też nie lubię tego słowa). Tak, jak napisała Aneta. Z perspektywy czasu sama widzę, że moje zachowanie było trochę ryzykowne. Dałam hodowczyni odczuć, że na psie mi zależy. Jak już napisałam - mam nadzieję, że ta sunia da początek mojej hodowli. Gdyby hodowczyni chciała, mogłaby zawyżyć cenę. Prawdopodobnie bym zapłaciła. Mimo to właśnie po poznaniu mojej sytuacji i planów - hodowlanych, wystawowych i sportowych padła cena naprawdę niewygórowana. I to w sytuacji, gdy krycie odbywać się będzie we Francji, a ja mam pierwszy wybór. Wiem, że mogłoby się to potoczyć jednak zupełnie inaczej... Pozdrawiam Goddy
-
Jak napisali już poprzednicy - nie każdy. I tu się nie zgodzę. Dla mnie charakter zawsze będzie najważniejszy. Nawet kosztem kilkuset złotych. Pies będzie żył ze mną przez wiele lat. I głupotą (moim zdaniem) jest oszczędzanie właśnie na charakterze. Dla wyjaśnienia - ja nie śpię na pieniądzach i owe kilkaset złotych jest dla mnie istotne. Tym bardziej, że psa kupuję z własnych pieniędzy zdobytych ze stypendiów. Ale jak już mówiłam - IMHO coś takiego się opłaca. Oczywiście nie oznacza to wcale, że tylko drogie psy muszą mieć świetne charaktery! Na szczęście :) Pozdrawiam Goddy
-
Piosenka o końcu świata W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie. Cz. Miłosz Ela... Wierzę, że kiedyś dane nam będzie jeszcze się spotkać...
-
Ja samam jestem na etapie "chodzenia" po hodowlach. No, może niedokładnie. Bo właściwie jestem już zdecydowana :) Szukając swojego psa wysłałam wiele maili. Głównie do hodowców zagranicznych - z Czech i Węgier. W każdym na dzień dobry przedstawiałam się, napisałam dlaczego właśnie ta rasa itp. Dopiero po tym wstępie zadawałam konkretne pytania - o psy, ich charaktery, osiągnięcia, warunki itp. O cenę zwykle pytałam dopiero w n-tej wiadomości. Bo akurat ona choć ważna, nie była dla mnie najważniejsza. Wyszłam bowiem z założenia, że jestem w stanie zapłacić trochę więcej, ale kupić psa u dobrego hodowcy, wiedząc, że za ceną idzie jakość (brzydko to zabrzmiało, wiem...) Rozumiem jednak, że dla wielu to głównie cena jest wyznacznikiem. W takiej sytuacji... Wiadomo. Pytanie w pierwszym mailu może paść - proszę bardzo. Ale nie jako jedyne pytanie. I nie jako pierwsze. A jeśli idzie o hodowców... Różnie z nimi było. Nieraz dostałam długą, wyczerpującą odpowiedź. Innym razem było tylko zachwalanie psa, miotu i cena. Tyle. Baltic Storm. Wybacz... Ale nie wydaje mi się, żeby hodowca, któremu zależy na znalezieniu odpowiedniego właściciela dla swojego malucha będzie oszczędzał na takiim drobiazgu. Dłuższy mail to tylko pare kilo więcej. I nie uwierzę, że jest to aż tak gigantyczny problem. Pozdrawiam Goddy
-
Paweł.... Odgrywa. Wraz z wiekiem u większości psów plemniki (nazwijmy to) tracą na jakości. Efektem tego mogą być nie tylko mniejsze mioty, ale także niestety pewne niemiłe niespodzianki :roll: Szczeniaki z takiego krycia mogą mieć pewne wady, które wcześniej w miotach się nie zdarzały. Inna sprawa, że ciężko jest określić kiedy ten moment osłabienia następuje. Są psy, które praktycznie do samej śmierci (w wieku dajmy na to 13 lat) mogą dawać świetne mioty, a są takie, które już w wieku 9 lat się nie nadają. Oczywiście wiele też zależy od rasy i wielkośći. Pozdrawiam Goddy
-
A nie wiecie może, jak to jest w sytuacji, gdy są dwie suki? Też potrafią się tak nakręcać? Pozdrawiam
-
Nie siedzę na tyle długo w psach, by jakoś konkretnie Ci pomóc. Ale wydaje mi się, że zanim dowiesz się jak to rozwiązać (o ile się da to rozwiązać) najlepiej zrobisz jeśli psa nie będziesz puszczała ze smyczy. Wiem, że to ciężkie, ale przecież zawsz w ostatecznośc mżesz zastosować linkę. Pies będzie mógł w miarę hasać, a Ty nie stracisz kontroli. Ta suczka jak długo jest już u Ciebie? Ile mają psiaki? Pies atakuje tylko wtedy, gdy jest z sunią? Pozdrawiam Goddy
-
Może faktycznie warto pogadać z ludziskami z Gostaru. Coztego... W Gliwicach jest filia, tyle że nie dam głowy czy oni mają odpowiedni tor. Ale popytać można. Mi jest o tyle ciężko rozmawiać, że ja na razie zagwarantować pojawiania się z psem nie mogę. Z wiadomych przyczyn :( Myślę jednak, że gdyby grupa się w końcu dogadała, to coś by się dało zrobić. Ja w Bytomiu też będę. A że nie wystawiam psa, miejsce jest obojętne. Pozdrawiam
-
Uff... Ja dotarłam tu dopiero teraz, bo zlot belgów miałam na głowie :) Bardzo chętnie się spotkam. W takiej sytuacji mogłabym wząć nawet swoją Diankę. Rzućcie jakimś terminem - a ja postaram się dostosować :) Co prawda szkoda, że nie będziemy mieli żadnego szkoleniowca... Ale może uda się to jakoś załatwić, gdy wyklaruje się prawdziwa liczba chętnych. Pozdrawiam
-
A ja powiem tylko tyle - jeśli Magik stwierdziła, że w tej sytuacji jest to najlepsze wyjście, to ja jej wierzę. Po prostu. Żal tylko, że do czegoś takiego w ogóle dosżło. Bo wcale nie musiało. Ale to zupełnie inna bajka. Pozdrawiam Goddy