Jump to content
Dogomania

Godelaine

Members
  • Posts

    1038
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Godelaine

  1. Ja osobiście nic do p. Redlickiej nie mam. Z prostego powodu - z tego co wiem sędziną jest zaledwie od sierpnia 2004. Więc nie miała jeszcze specjalnie dużo okazji, zeby się sprawdzić. Oczywiście nie musi to oznaczać, że jest zła. Ale cóż... Nie ukrywam, że zależało mi własnie na opisie p. Redlickiego, który jest uznawany za jednego z najlepszych sędziów belgów w Polsce :(
  2. [quote name='jovi']Hej ludziska, właśnie dzwoniłam do Bydgoszczy i przemiła Pani poinformowała mnie że Pani [B]Anna Redlicka[/B] będzie sędziowała [B]pasterskie[/B], Pan Redlicki nie -inne rasy,ale nie wiadomo jeszcze jakie bo na razie mało zgłoszeń. Mam nadzieję,że się troszkę rozjaśniło dla I :loveu:[/quote] No to tyle nas było widać w Bydgoszczy. Bez obrazu dla pani Redlickiej, ale nie będziemy się tłuc dla jej oceny przez pół Polski. A szkoda :( Bo naprawdę chciałam dostać opis od pana Redlickiego :(
  3. ... z prądem? :lol:
  4. Madalenka... Ale oni popierają pomysł pod warunkami, na jakie Ty się zgodziłaś. Psa nie będzie praktycznie w domu, żadnych kłaków, brudu, pogryzionych rzeczy itp itd. Jak dla mnie jest to sytuacja nierealna. Dobrze więc już TERAZ pomyśleć, jak rodzice zareagują na potencjalne zniszczenia (zasikany, zapaćkany dywan, obgryzione łóżko), ewentualną chorobę (a takowe zdarzają się niestety :( ), na Twój kilkudniowy wyjazd (bo chyba nie siedzisz cały rok w domu?)
  5. A w kwestii pytania Puenty - w [URL="http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19549"]tym[/URL] temacie kilka osób udzielało już jej odpowiedzi. Tam też bardziej rozwinęła wątek lękliwości. Choć niespecjalnie szeroko.
  6. Mnie, szczerze mówiąc, twierdzenie, że pieski do towarzystwa nie muszą mieć stabilnego charakteru przeraża. Może dlatego, że masa małych psów z mojego otoczenia to właśnie takie psy - psy nieprzewidywalne. A to jest chyba najgorsze. Teoretycznie z psem bojącym się wystarzałów, burzy, spadających łyżek, kartek papieru itp itd da się żyć normalnie. Teoretycznie... Oczywiście odpadają wtedy beztroskie sylwestry, o normalnym funkcjonowaniu psa w czasie burzy można pomarzyć, jak również o wyjściu na festyn, gdzie strzelają z kapiszonów. Ale to i tak dałoby się przeżyć. A więc w czym problem? Wracam do początku postu. Takie psy są NIEPRZEWIDYWALNE. Jakiś czas temu spacerując w Gliwicach po jednej z ruchliwszych ulic miałam okazję widzieć mało sympatyczną sytuację - yorczek dreptający przy nodze pani na odgłos jakiegoś upadającego przedmiotu (jakaś skrzynka chyba) wyrwał się (wywinął z obroży) i pobiegł na oślep przed siebie, zupełnie niereagując na włascicielkę. Miał szczęscie, udało się go złapać zanim stała się tragedia. Co gdyby owego szczęscie nie miał? Ktoś powie, że to skrajny wypadek, że takie zdarzenia to rzadkość. Jasne. Ale nie życzę nikomu, żeby taka sytuacja go spotkała. I żeby jego pies nie miał tyle szczęścia co ten yorczek. A wracając jeszcze do słów Orsini... Oświeć mnie łaskawie, jaki z człowieka jest przyjaciel psów, jeśli spokojnie skazuje psa na masę niepotrzebnego stresu? Własnie na skutek lękliwości na strzały. No fakt. Tobie to "wisi" czy Twój pies przerażony chowa się do budy, wanny czy jeszcze gdzie indziej. Pewnie gdyby reagował jeszcze gorzej nie zawahałabyś się go szprycować środkami uspokajającymi. No bo przecież to nie problem. Tylko pytanie czy dla psa również? Moja przyjaciółka ma sznaucerka miniaturkę. Każdy sylwester to prochy, każda burza to ciemny kąt, każdy niespodziewany wystrzał/hałas to biegnięcie na oślep. Dziękuję bardzo za taką przyjemność. Zdaję sobie sprawę, że wiele lęków to cechy nabyte w wyniku nieprawidłowej socjalizacji. Ale wiele, jak wskazują Twoje, Orsini, posty, to dzieło "hodowców", którzy za cenę eksterieru na charakter nie zwracają większej uwagi. Smutne. P.S. Wind... Widziałam Twojego stwora w akcji., I miło wiedzieć, że istnieją jeszcze na świecie yorki z taaaakim charakterem :D
  7. Jasne... Piwo też musi być! Pamiętam zamieszanie bodajże na łódzkiej klubówce, gdy nie mogłyśmy znaleźć po ocenie już żadnego stoiska z piwem :lol: Inna sprawa, że ja sobie obiecałam, że z piwem muszę uważać. O ile wino mogę pić hektolitrami o tyle jedno piwo wypite w przeciągu pół godziny robi swoje :oops: W Krakowie wypiłam takowe przed BISami :roll: Dość ciekawie mi się biegało po ringu :lol: (ale byłyśmy drugie na pudle :lol: )
  8. Ciasto!!! Do niedawana obowiązkowym elementem każdej wystawy był sernik jednej z belgomaniaczek :) W tym roku Justa znowu zaczyna jeździć częściej, więc trzeba jej o tym przypomnieć :lol: Tak, fajne są wystawy :)
  9. [quote name='madalenka']Da sie zrobic. Cos pomyslimy. A w ogole mam wspaniale wsparcie ze strony przyjaciol i rodziny (no rodzicow musze jeszcze przycisnac, ale to juz mam zalatwione). Nie wyobrazam sobie jak w takim gronie mialoby cos nie wypalic?!!! :lol:[/quote] To zacznij sobie wyobrażać. Według mnie zawsze powinno brać się najgorssze scenariusze pod uwagę. Bo nie zawsze jest różowo :( Poza tym to własnie rodzice w Twojej sytuacji są najważniejsi. Bo to oni będą przebywać ze szczaniakiem, łożyć na jego utrzymanie, sprzątać po nim itp. Nie dalsi krewni, nie przyjaciele, ale właśnie rodzice.
  10. [quote name='Viz']Hyh ja tam w wystawianiu nie widze ani troche szalenstwa :lol: Troche nudne to czekanie na ocene musi byc, ja bym tam umarla. Wiem po kim Teddy nie umie usiedziec 5 sekund ;)[/quote] Z racji tego, że zawsze któryś ze znajomych belgomaniaków jest, ja o nudę się martwić nie muszę. Najpierw na 'dzień dobry' psy się kotłują (co jest pewnym problemem, bo później cała kryza jest wyśliniona :-? ), a później my se spokojnie gawędzimy oglądając jednocześnie psy ;) A po ocenie już luz totalny :D Tak więc nie jest źle :cool3:
  11. Orsini... Z tego co wiem, to nie zawsze. Zwłaszcza, jeśli miot jest nieliczny. Inna sprawa, ze u goldenów chyba sporo szczeniaków jest :D Ale to i tak nie zmienia faktu, że warto się na USG wybrać :) A co do objawów ciąży... Wiele suk zaczyna się w tym czasie powoli oszczędzać (mniej szaleństwa, mniej skakania), niektóre robią się większymi niż zwykle pieszczochami, zaczynają więcej jeść... Ale to nie jest reguła. I istnieją też takie suczyska, u których ciąży często dłuuuuuugo nie widać :)
  12. [quote name='madalenka']Czy przez pierwsze 6 miesiecy (co najmniej) po przybyciu szczeniaka do domu nie wychodziliscie do szkoly/pracy????!!!!!!!!!![/quote] Wc poprzednim poście wspomniałam już o tym, ze straciłam stypendium. Właśnie dlatego, że w maju i czerwcu (Desti pojawiła się u nas 8 maja) na uczelni pojawiałam się baaardzo sporadycznie :roll: I większość zaliczeń przeniosłam na wrzesień (niestety pech chciał, że trafiłam na wykładowcę, który stwierdził, że skoro "nie miała pani dla mnie czasu w czerwcu, ja nie mam dla pani we wrześniu", i w ten sposób stypednium poszłoooo). Ale to była moja świadoma decyzja. Sam dojazd na uczelnię (w obie strony) to 3 godziny. Jeśli dorzucimy przynajmniej dwa zajęcia wychodzi na to, że nie ma mnie w domu minimum 6 godzin. A na to na początku nie mogłam sobie pozwolić. Z małą na spacer wychodzić trzeba wtedy było jeszcze co godzinę, półtorej, a tego obowiązku na chorą mamę zrzucić nie mogłam. I nie chciałam. Cóż. Straciłam pieniądze, ale nie żałuję :) Ten czas w pełni wykorzystałam na socjalizację małej, na nauczenie jej czystości (Mysza od 3 miesiaca życia nie sikała w domu, nie kupkała już tydzień po przyjściu do nas). Zdawałam sobie doskonale sprawę, że właśnie te pierwsze miesiące są najważniejsze. W przyszłości, gdy będe brała kolejnego psa, będę starała się zrobić wszystko by w tym czaseie wziąć urlop, a później (gdy się skończy), by zabierać go choć na trochę do pracy. Bo nie wyobrażam sobie zostawienia takiego maleństwa na tyle godzin samego w domu.
  13. Pearl... A nie łatwiej najpierw do nich przedzwonić i spytać się czy zgłoszenie dotarło? I dopiero wtedy, gdyby okazało się, że jednak nie, przejść się do oddziału? Trzeba wygodnym być! :D
  14. Mnie jeszcze światówka z jednego powodu ciągnie. Równocześnie w halach odbywać się będą mistrzostwa obedience. A jeśli jeszcze dojdzie agility... Mmm... Tylko jak człowiek to wszystko pogodzi?! :crazyeye:
  15. A ja powiem tylko tyle - [B]NIGDY[/B] nie pokryłabym suki, która boi się wystrzałów. Życie z takim psem to jest horror. Nie tylko w sylwestra. I jak dla mnie to nie jest wcale mała, nic nie znacząca bojaźliwość. Tym bardziej, że ten lęk w większości wypadków jest dziedziczny. Filofany... Z całym szacunkiem do ukochanych cczworonogów - pies to NIE człowiek. U nas dodatkowo dochodzi wolna wola i myślenie abstrakcyjne. A ii tak często w sytuacjach ekstremalnych wychodzą z nas instynkty. Co tu dopiero mówić o psach? Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że nie każdy potencjalny nabywca będzie od razu idealnym szkoleniowcem i że idealnie wychowa szczenię. A takie lękliwe szczeniaki na prostą wyprowadzić IMHO mogą tylko naprawdę Ci, którzy coś o szkoleniu wiedzą. A i tak nieraz muszą się przy tym sporo namęczyć.
  16. Musiałek... I właśnie dlatego ta wystawa jest rozłożona na 4 dni. A i tak, znając życie, będzie dość ciasno :-?
  17. W trakcie czytania tego tematu opadły mi ręce... Masakra. Madalenka - błagam! Nie kupuj teraz psa!!! W stanie obecnym (w Twojej sytuacji, z takim nastawieniem rodziców, z takim budżetem) pies (zwłaszcza takiej rasy, jak golden) jest poza Twoim zasięgiem! Przykre, ale prawdziwe. Czemu? 1. Szansa, że w ciągu dwóch miesięcy uda Ci się znaleźć szczeniaka goldena w cenie ok. 200 zł, jak dla mnie jest bliska zeru. Psy z wadami się trafiają i rzeczywiście część hodowców w takiech sytuacjach obniża cenę. Ale to ci prawdziwi hodowcy. Reszta chcąc sprzedać maluchy jak najszybciej nieświadomym klientom będzie wciskała kit, że szczeniak zapowiada się się na championa, że ma wspaniały charakter itp itd. Jeśli jednak jakimś cudem trafiłabyś na takiego dobrego hodowcę, to NIE WIERZĘ, że takowy sprzedałby Ci swoje wychuchane szczenię. Nie do takich warunków. Nie do miejsca, gdzie w tym momencie jest niechciane. Nie DO BUDY na pół dnia! A więc co zostaje? Jakiś pseudohodowca? Który sprzeda Ci szczeniaka o nieznanym pochodzeniu? Po niewiadomo jakich rodzicach? Odchowane po jak najniższych kosztach? Aż strach się bać, co będzie jeśli będziesz miała pecha. I ile kasy włożysz w wetów albo w psiego behawiorystę. 2. Praktycznie szczeniak ŻADNEJ rasy nie będzie mieszkał w budzie przez pół dnia. Jeśli chce się, żeby maluch wyrósł na zrównoważonego psa to on MUSI miec kontakt z ludźmi. Tyle godzin samotności dla psa, dla którego kontakt z człowiekiem jest najważniejszy, to niesamowita kara. Nie wspominając już nawet o tym, o czym mówiła Gosia - a więc o możliwości kradziezy. 3. Czy jesteś pewna, że rodzice mając takie nastawienie do psa będą wyciągali co miesiąc min. 300 zł, na jedzenie, zabawki i weta? Pies to nie jest jednorazowy wydatek. Ja sprowadzałam psiaka z Holandii. I wierz mi, przez ostatnie 7 miesięcy pobytu małej u mnie wydałam co najmniej drugie tyle, ile za nią dałam. A że straciłam stypendium (nota bene właśnie przez psa) jestem "lekko" pod kreską. Mam jednak ten komfort, że wspomagają mnie bracia. I tu przechodzimy do kolejnego punktu. 4. Sprawa rodziny. Wierz mi, że twierdzenie, iż tylko Ty będziesz wychowywała malca jest kompletną bzdurą. Żeby tak było musiałabyś być z nim sam na sam przez 24 godziny na dobę. A to, jak sama przyznajesz, jest niemożliwe. I dziwnym trafem zwykle jest tak, ze rodzina umiejętnie potrafi psuć wszystko to, co Ty wypracujesz z psem. Nie wspominając już o sytuacji, w której szczeniak nie zostanie zaakceptowany, a więc będzie traktowany wrogo. Dla psa, który jest zwierzęciem stadnym taka sytuacja jest wielką tragedią. Niestety takiej sytuacji wykluczyć nie możesz. A że będziesz musiała nieraz się wysłużyć rodziną to pewne. Ja sama studiuję, mam dwa psy i zdaję sobie doskonale sprawę, ze nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc rodziny właśnie. Podsumowując... Jeśli tak bardzio pragniesz tego psa, jeśli tak bardzo Ci zależy na jego szczęściu POCZEKAJ JESZCZE!
  18. Godelaine

    OPOLE 2006

    :lol: :lol: :lol: [COLOR=Red][B]Na[/B][/COLOR] pudle, to ja bardzo chętnie. Byleby nie [COLOR=Red][B]w[/B][/COLOR] pudle :lol:
  19. Godelaine

    OPOLE 2006

    [quote name='Zeliika']A jak ktos kiedys powiedzial, nie wazne, jak sie zaczyna, ale wazne, jak sie konczy :cool3:[/quote] Akurat ta osoba skończyła źle... :lol: Mam nadzieję, że u mnie jednak będzie inaczej :lol:
  20. Nie. A przynajmniej nie w normalnej, istniejącej od wielu lat rasie. Żeby pies mógł dostać rodowód [B]MUSI[/B] mieć udokumentowane pochodzenie. Oczywiście mówimy tu o ZK.
  21. Mi się też wydaje, że dość ciężko jest powiedzieć co z owej lękliwości przyszło w genach, a co wynika z popełnionych błędów w czasie socjalizacji. Ale Zosia zwróciła uwagę na istotną rzecz - "wdrukowanie" zachowań tuż po urodzeniu. Kiedy to jeszcze szczeniaki są z matką. Przykład - jeśli suka jest lękliwa względem obcych, bądź też agresywna (nie mówię teraz konkretnie o przypadku Puenty), to szczeniaki mogą to przejąć poprzez naśladownictwo. Podobnie jak nadmierną nerwowośc chociażby.
  22. [quote name='FILOFANY']Trwają spekulacje w jak duzym stopniu charakter zalezy od genów a w jak duzym od wychowania. Moim zdaniem to sposób wychowania ma najwiekszy wpływ na charakter. Nie znaczy to jednak ze charakter ojca nie jest wazny ale uwazam ze nie najwazniejszy. Na Twoim miejscu poszukałambym psa który jest po prostu zrównoważony i nie bojażliwy. W zadnym wypadku nie jakiegos agresora i psa zbyt pewnego siebie:lol:[/quote] Nie zgadzam się. A przynajmniej nie do końca. Geny to nie wszystko, ale ich się przeszkoczyć nie da. I nawet najlepsze wychowanie i szkolenie nie wyeliminuje negatywnych cech. Co najwyżej je "uśpi". Ale w sytuacjach ekstremalnych człowiek nigdy nie bedzie pewny czy one "nie wypłyną". Nie wspominając, że taki pies ten charakter dalej będzie przekazywał potomstwu. A przecież nie o to chodzi. Dlatego wciąż podtrzymuję to co napisałam wcześniej - to charakter powinien być priorytetem. I nawet nie tyle charakter samego reproduktora, ale przede wszystkim jego potomstwa. Dobrze jest gdy charakter i eksterier idą w parze. Ale z dwojga złego wolałabym, aby mój pies nie był championem, niż gdybym miała się z nim męczyć całe życie.
  23. Ja miałam okazję w tym roku zahaczyć o sekretariat (moja suka figurowała w katalogu jako pies) i mile się zaskoczyłam. Wszystko załatwiłam w błyskawicznym tempie - nie było żadnych kolejek. Tak więc na organizację, ani na same hale narzekać nie mogę :)
  24. [quote name='Gazuś']Nigdy nie byłam na miedzynarodowej w poznaniu... Jak się prezentują ringi, jaka atmosfera? Jak się tam pieski czują?[/quote] Hale są dość spore, ringi też mają bardzo przyzwoite rozmiary. Ale mimo wszystko to hale, a więc dla większości psów jednak mniej komfortowa sytuacja, niż wystawa pod gołym niebem. Atmosfera? Cóż. Ja nie jestem obiektywna... Moja pierwsza przygoda z poznańską wystawą zakończyła się totalną klęską. Ale mimo wszystko znowu chętnie tam pojadę. Czyżby wrodzony masochizm? :roll: :lol:
  25. Właśnie zamówiłam worek [B]PROFormance Large Breed Puppy. [/B]Zobaczymy, jak mała zareaguje na nową karmę :)
×
×
  • Create New...