-
Posts
1038 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Godelaine
-
U nas zależy wszystko od tego, jak nam pójdzie na wystawach lipcowych. Jesli ukończymy młodziezowy championat, to Czestochowę sobie odpuścimy. Ale coś czuję, że przy naszym szczęściu jednak się tam pojawimy :lol:
-
Ten tego... A co zdjęcia Kiarki robią w albumie zerówkowym? :roll: :lol: Ale fajnie, że aż tyle fotek jest :) [B]Edit:[/B] W ogóle widzę, że albumy nie do końca zawierają to co winny zawierać, ale nie narzekam :D No i czemu ja tam widzę jeszcze jednego gronka??? I Elę z Azirem, którzy przeciez nie startowali? A są na murawie? A może coś pokręcilam? :roll: [B]Edit2:[/B] Jestem genialna. Weszłam do albumu z roku... 2005 :oops: :oops: :oops:
-
Arystokratyczny blogas Dealera-boksera prawdziwego...
Godelaine replied to agbar's topic in Foto Blogi
Gratuluję decyzji. Tzn ja bym nie rezygnowała w ogóle z pomocy trenerów jako takich. Ale w takiej sytuacji lepiej podziękować. Po co młodego psa psuć? Dili jest naprawdę świetny. I wczoraj aż nie wierzyłam, jak mi mówili, że to niby taki pies morderca :diabloti: Potwierdzeniem była min. ta akcja z Desti, o której wspomniałaś. Mysza przeskakując mi przez nogę centralnie wylądowala na leżącym sobie spokojnie boksiu. A ten co? Nic. Spojrzał zdziwiony, otrzepał się. I se poszedł :) -
Ogromne gratulacje dla wszystkich zwycięzców, jak i startujacych! W szczególności dla Kiarki i Yagulca :) Cieszę się ogromnie, że Czarna spróbowała "dwójki" przed narodzinami szczeniaczków. Dla maluszków byl to pierwszy, ale na pewno nie ostatni start w zawodach :p No i wielkie brawa, Kiarko, za kwadrat! :multi:
-
Ja też jestem z Myszy zadowolona. Na końcu, jak juz zostało kilka psów, trochę poćwiczyłyśmy i nie było tak źle. Tzn daleko do ideału, ale zakładając, że nasz ostatni prawdziwy trening był przed cieczką, a więc ponad miesiąc temu, nie wypadła chyba tragicznie :) Następnym razem jednak fajnie byloby poćwiczyć przed dwugodzinnym bieganiem z psami i za talerzem :) Najbardziej mnie jednak cieszy, że dzięki nakręceniu na łapanie (czegokolwiek hehe) potrafię ją oderwać bez większych problemów (co oczywiście nie znaczy jeszcze zawsze i wszędzie :roll: ) od grupy psów. Fajnie, że widać pierwsze efekty włożonej pracy. Choć przed nami duuuuużo jeszcze roboty :)
-
Zgadzam się z przedmówcami. Fajnie było :) Mam nadzieję, że Wasze uszy przeżyły piskliwe szczekiwanie Desti. SKierowane w stronę namolnych kawalerów :lol: Teraz z niecierpliwością czekam na fotki :)
-
[quote name='weihaiwej']To całkiem fajnie :) może kiedyś wybierzemy się gdzieś bez psów...? dobranoc:)[/quote] Bardzo chętnie. Będziesz dziś na lotnisku? To w razie czego pogadamy :)
-
Własnie dotarłam do domu... Wszystkim dzięki za życzenia. Trochę średnio na jeża kontaktuję. Zrozumialam tylko, że jutro na lotnisku o 14. Tak? Będę. A co! Pies przez moje "przyjemności" cierpieć nie będzie :) Agata... Z przyjaciółmi w 4art byliśmy :)
-
My mielismy dwa dni sporego stresu, bo Mysza była podejrzana o babeszję. Niby na Śląsku jej teoretycznie nie ma. Ale przy nagłym gwałtownym spadku apetytu i lekkiej ospałości, i dodatkowo z wyciągniętymi tydzień wcześniej opitymi klesczami, wolałam zrobić badania. Na szczęście mała wygląda na zdrową :) U nas do Preventicu, ktory się nie sprawdza, dodaję tez Fiprex. Codziennie wyciągam z małej wbite, żywe chamy. Teraz pewnie wrócimy do Advantixa - w zeszłym roku u nas działał. Tylko trzeba odczekać, aż Fiprex przestanie być aktywny, żeby nie mieszać za mocno.
-
Monika... Fajnie, że się klatka spodobała. Choć chyba nie temu psu, co trzeba :lol: Ja się piszę na sobotę. Mam nadzieje, że nie będę miała syndromu "day after". Bo tak się składa, że jutro mam urodziny :roll: :lol:
-
Moja Krówka linieje cały rok. Na wiosnę gubi zimowe futro, w lato gubi co się da, byleby chłodno było, na jesień gubi to co zostało z letniego, po to by obrosnać zimowym, a w zimę nie podoba jej się OC. W jej przypadku, tak jak pisze Diana, pomaga kąpiel :) A tak dla porównania - długowłosa Desti liniała dotychczas tylko raz - zimą, ze względu na OC :) Inna sprawa, że byc może jeszcze wszystko przed nami. I jeszcze się okaże, że któregoś pięknego dnia z groenendaela zrobi mi się czarna malina :lol:
-
Ja na łąkach nie sprzątam, chyba że faktycznie wiem, że tam rozkładają się z kocykami itp. Tyle że my zwykle tam nie chodzimy. Mam ten luksus, że zielonych terenów mam pod dostatkiem :) Co do torebek - foliowych czy też papierowych. W wyprawce dla Desti od holenderskiego hodowcy dostałam papierową torebkę na odchody. Bardzo praktycznie wykonana, sprzątanie nią to była pestka. Kilka dni temu Olek pokazywał mi jakie torebki chcą wprowadzić w Gliwicach. Tym czymś NIE da się sprzątnąć kupy bez uwalenia się. A jak jeszcze trafi się troche rozlazłe gówienko, to w ogóle... :mad: :evil_lol: Dlatego ja używam woreczków foliowych. Są przede wszystkim łatwe w użyciu i, wbrew pozorom, naprawdę higieniczne. A że to nieekologiczne? Cóż... Dopóki nie będą dostępne fajne torebki za przystępną cenę, to nie mam wyjścia :roll:
-
W zeszłym roku mój sucz podczas zabawy z forumową Kają i Fioną w momencie zagryzania wpadł w śliczne gówienko. Takie coś w gęstej sierści to istne miodzio. Zwłaszcza, gdy się później busem wraca :diabloti: Choć tu akurat o tyle mogę to zrozumiec, że to łaka była. Ja sama na łące nie sprzątam :roll:
-
No to tym chętniej się spotkam :)
-
Mokka... Kupa faktycznie rozkłada się kilka dni. Musi zostać tylko spełniony jeden warunek - ktoś w nią wdepnie i ślicznie rozciapka. Tak że większość zostanie na bucie :diabloti: :diabloti: :diabloti:
-
Jacol... Z Twojego podpisu widzę, że jesteś z Alteri, tak? U Was tylko metody klierowe przechodzą? Czy też jednak inne pozytywne także? Bo ja z góry zastrzegam, że klier traktuję tylko jako pomoc do nauki pewnych ćwiczeń :) Ale tak czy inaczej - ja jestem zainteresowana.
-
Wiesz, ja w temacie szkolenia stawiam dopiero pierwsze kroki. Ale zawsze to lepiej, jak ktoś stoi z boku i obserwuje. Widzi się wtedy więcej. Że śladami chętnie pomogę. Mysza już się trochę w to bawiła. Możemy też trochę poszukać zgub. Aaa... No i chętnie wezmę na ktores spotkanie taki przenośny tunel z Ikei :D Tylko żeby moja panna wróciła do formy.
-
Bogna.. Jestem optymistką, musi byc dobrze :) Tak a propos spotkań... Może pomyślelibyśmy o jakichś w miarę regularnych spotkaniach obediencowych? Aaa... Zapomniałam. Monika... Ja mam klatkę. Tzn ma ją w tej chwili Cimi, ale jej nie używa. Jak chesz, to dogadaj się z nią w sprawie ewentualnego przewozu :)
-
Ja może się zjawię, wszystko zależy od jutrzejszych wyników badań. Mala ma podejrzenie o babeszję :( Mam nadzieję, że skończy się na zwykłym podtruciu. Tak czy inaczej Mysz od kilu dni nie nadaje się na szaleńcze spacery :( :( :( P.S. Bogna.. Przepraszam Cię za dziś :( Bardzo niefajnie wyszło... :(
-
Takie podejście jest, delikatnie rzecz mówiąc, irytujące. W zeszłym roku dokładne info pojawiło się, jeśli dobrze pamiętam, pod koniec lipca. Paranoja.
-
Zgadzam się z Cimi. Pies mimo wszystko jest tylko psem. I nie można przewidzieć wszystkich jego reakcji. Mój sucz nieraz był już nadepnięty i jej odpowiedzią zawsze był odskok, nigdy agresja. Ale czy kiedyś do glowy nie przyjdzie jej by w tłoku, nie mając możliwości ucieczki, się odwinąć? Tego nie wiem. I dlatego nie rzucam się, że pies musi mieć kaganiec. No i w końcu ma. Ogromniasty, ale za to bardzo wygodny Maszer :) A co do tego, że pies w kagańcu wygląda groźnie... Teoretycznie tak. Ale niedawno miałam okazję posiedzieć na dworcu przez godzinę (w okolicach północy). Na prośbę SOKistów założyłam suce kaganiec i, co ciekawe, liczba chętnych do zawarcia z nią znajomości się nie zmniejszyła :)
-
Skoro jesteś już tak uczynna to może jeszcze wskaż mi granicę, kiedy to amator staje się profesjonalistą. Jakaś konkretna liczba startów? Osiągnięta klasa? Liczba wyszkolonych psów? Coś innego?
-
[quote name='PATIszon']No wlasnie. Jakby tak podzielic zawodnikow na amatorow i profesjonalistow....moze wtedy bym sie skusila...[/quote] Poproszę o definicję słowa amator i profesjonalista. Ilu szkoleniowców sensu stricte bierze udział w obedience? Zauważ, że jeśli takowi startują to dość szybko znajdują się w najwyższych klasach. Co więc amatorom szkodzi startować w zerówce, a później wraz z doskonalemniem się wyżej? Desti jest moim pierwszym psem, z którym coś robię. Nie szkolę się pod okiem żadnego szkoleniowca, niestety. Ale nie przeszkadza mi to startować w zawodach. Nie wiem jak daleko dojdę. Ale będziemy się starać. I wszelka konstruktywna krytyka zawsze będzie mile widzana :)
-
A więc według Ciebie pies, który nie startuje w zawodach i nie jest super wyszkolony - jest gorszy? Bo jego grzechem było pójść w ręce osoby, która nie ma takich aspiracji i ambicji?
-
Phi... :eviltong: :eviltong: :eviltong: Wszycy wiedzą, że czarne jest piękne! :eviltong: Rude trochę mniej, ale też może być. Oooostateeeecznie :diabloti: Wiesz... Pojęcie pracy jest pojęciem dość płynnym. Ja bym prędzej powiedziała - gdy może się realizować. Bez względyu czy będzie to IPO, obedience, agility, pasienie owiec, ratownictwo czy też bieganie po górach z właścicielem i szaleństwa z piłką na łączce. Grunt, żeby był zmęczony. Bo zmęczony belg, to szczęśliwy belg :lol: