-
Posts
1038 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Godelaine
-
Słuchajcie... Mam problem. Od pewnego czasu bawimy się z moim suczem w rzucanie talerzem i wydaje mi się, że idzie nam całkiem nieźle. A raczej Desti tak idzie, bo u mnie z rzucaniem jest różnie. Najgorzej jest jednak z dużymi odległościami. Wstyd przyznać, ale nie mogę przekroczyć magicznej bariery 30 metrów :oops: Sucz ma to już nieźle opanowane (dla belga to w końcu żadna odległość) i mogłabym rzucać dalej, ale... no własnie... nie potrafię :oops: :-( I tu mam pytanie do innych, siedzących w tym trochę dlużej... Jak Wam szło z nauką dalekich rzutów? Czy to kwestia wyćwiczenia? Wyrobienia? Odpowiedniej techniki? A może jednak zamiast Jawzów (na ktorych ćwiczę) powinnam używać innych talerzy na dłuższe dystanse? Przy rekordzie Polski wynoszącym dobrze powyżej 60 metrów, moje 30 wygląda naprawdę żałośnie :-(
-
Monika... Ja tez chciałam z suką jechać. A przynajmniej taki miałam plan. Ale ona dopiero kończy cieczkować i na razie zmian w zachowaniu na lepsze nie widać. Łatwo się rozprasza, pieski są baaaardzo interesujące. Trawka, patyczek, kamyk.. :razz: Tak więc trochę czarno to widzę.
-
[quote name='niki_ill']Choc ja osobiscie tego nie pochwalam:shake:[/quote] Cóż... Oczywiście masz prawo. Ja w zeszły weekend byłam na klubówce węgierskiej. I tak sie złożyło, że na ten czas mój sucz postanowił wyskoczyć z pierwszą cieczką. Miałam spory dylemat czy jechać... Ale w końcu fakt, że za wystawy zapłacilam 70 euro, że taka okazja (ocena przez dwóch ekspertów w rasie) długo się nie powtorzy i to, że mala była w 6-7 dniu cieczki zdecydowało, że pojechaliśmy. Pierwszego dnia małą psy w ogóle się nie interesowały. Dopiero po południu przechodząc troche węszyły. Drugiego dnia było trochę gorzej, psy interesowaly się mocniej, ale bez przegięć. Tak że Mysza nawet nie musiała siedzieć w klatce. Oczywiście starałam się unikać podchodzenia do samców, ale nawet jeśli koło jakichs przechodziłyśmy nie było problemów. Krotko rzecz mówiąc cieczka mojej suki nie wprowadzila żadnego zamieszania, nie była żadnym kłopotem. Także dla tej drugiej strony - właścicieli samców. A dzięki temu, że postanowiłyśmy jechać, udało mi się uzyskać całkiem niezłe wyniki z naprawdę dobrymi, dokładnymi opisami. O ktorych w Poslsce co najwyżej moglabym pomarzyć :)
-
My wciąż niestety odpadamy. Ale końcówka przyszłego tygodnia? Czemu nie :D
-
Ooo... Iru będzie debiutować? :D To może wpadniemy Wam pokibicować :D
-
Nas nie będzie. A szkoda, bo wystawa blisko. Ale co z tego, jesli miesiąc wczesniej równiez blisko, bo w Krakowie, p. Śliwka również sędziuje belgi? :roll:
-
Wrocław-KRAJOWA WYSTAWA PSÓW PASTERSKICH I ZAGANIAJĄCYCH- 10.06.2006.
Godelaine replied to Monia-Fionia's topic in 2006
Tak, to ta sama impreza. Trochę szkoda. Ale jak to bywa, wszystkim się nie dogodzi. Mam jednak nadzieję, że wystawa się uda :D -
Wrocław-KRAJOWA WYSTAWA PSÓW PASTERSKICH I ZAGANIAJĄCYCH- 10.06.2006.
Godelaine replied to Monia-Fionia's topic in 2006
[quote name='Monia-Fionia']Właśnie. Fajnie by było, gdyby przyjechało duzo wystawców, gdyż staralismy się o sędziów, a poza tym warto popierać, wspierać pastuchy. To najwspanialsze rasy.[/quote] Tak jak pisałam juz wcześniej - niestety w tym czasie belgi mają klubówkę w Czechach. Na którą wybiera się od nas aż 11 psów (choć i tak mogłoby być ich więcej :) ). Szkoda że terminy się nałożyły :( Ale sama innych belgomaniaków zachęcam, żeby do Was zajrzeli. Bo faktycznie sędzia fajny :) -
Frruzia... Ja się spotkałam ze stwierdzeniem, że spryciara ze mnie. Że łącze przyjemne z pożytecznym - sama jeżdżę i wybieguję przy tym psa :D
-
Ja się chętnie spotkam, ale jak mój sucz skończy cieczkować. A więc nnie wczesniej, jak za dwa tygodnie :(
-
A czy przypadkiem regulamin FCI nie zezwolił od stycznia tego roku na uczestnictwo w wystawach sukom w cieczce? Jeśli FCI na to zezwala, to także polskie przepisy się powinny do tego dostosować.
-
Ale Fionka i tak wygląda "niewesoło" :( Sprobuj ją może trochę zmęczyć na początku, potem jej załóż namordnik, pobiegaj z nią chwilkę, powciskaj smakole i dopiero ściągnij - i znowu zabawa :) U nas to podziałało :)
-
Cimi.. I właśnie o to mi chodziło. Żeby nie bił po oczach na "dzień dobry". I tak ludzie zwykle widząc psa w kagańcu od razu uważają go za agresywnego...:mad: Ja też dorabiam dziurkę :)
-
No właśnie... Ta Tosia wciąż mnie intryguje... Gucio - możesz nam w końcu jasno odpowiedzieć na pytanie: czy Tosia jest wysterylizowana? Proste [I]tak[/I] lub [I]nie[/I]. Sorry, ale szczerze mówiąc mnie tu lekko hipokryzja zalatuje... P.S. Żeby nie było. Moja schroniskowa Krówka jest wysterylizowana od 5 lat. W przypadku Desti nie została jeszce podjęta decyzja co do planów hodowlanych. Jeśli z hodowli jednak zrezygnuje, mała idzie pod nóż.
-
Monika... Super! Trzymam kciuki!!! :D A tak w ogóle to my wypadamy na pewien czas ze spacerów. Desti dostała wczoraj cieczkę. Marmara... Przekaż Cekinowi, że ma dobrego nosa :D
-
Aż miło coś takiego czytać! WIELKIE GRATULACJE :D P.S. Niuka... A czemu Ciebie tam nie ma? Nie mialaś przypadkiem jechać?
-
Agata... Prosiłaś o foty "kagańcowe" - proszę bardzo (niestety słabej jakości, bo robione przed chwilką :roll: ): [CENTER][IMG]http://www.belgi.com.pl/files/kaganiec04_169.jpg[/IMG] [IMG]http://www.belgi.com.pl/files/kaganiec03_131.jpg[/IMG] [IMG]http://www.belgi.com.pl/files/kaganiec02_207.jpg[/IMG] [IMG]http://www.belgi.com.pl/files/kaganiec01_100.jpg[/IMG] [LEFT]Jak widać na fotach, Desti niespecjalnie jest zniesmaczona faktem posiadania tego wielkiego czegoś na pysku. Baaa! Ona dziś na widok wyciąganego z torby kagańca radośnie zamerdała ogonem :D [/LEFT] [/CENTER]
-
[quote name='GAJA i SUNNY']Mnie chodzi o publiczne miejsce [SIZE=5]prezentacji różnych hodowli [SIZE=2]poza wystawami. Kilka razy w roku, w każdym większym mieście. Miejsce gdzie potencjalny przyszły właściciel mógłby przyjść i porozmawiać, zobaczyć sukę i ewentualnie szczeniaki.[/SIZE][/SIZE][/quote] Nie bardzo widzę sens takiego przedsięwzięcia. W ciągu roku w Polsce jest około 10 wystaw międzynarodowych. Każdy miesiąć przynosi po kilka (a nawet nieraz kilkanaście) wystaw krajowych. Dodatkowo chyba każda rasa ma swoją klubówkę, na której gromadzi się najwięcej jej przedstawicieli. Jeśli do tego dodamy, że pierwsza wystawa to styczeń, a ostatnia grudzień, że najbardziej wysunięta na północ to Gdańsk, najbardziej na południe to Zakopane, najbardziej na Zachód to Szczecin, najbardziej na wschód to Białystok, to W CZYM problem? Jeśli ktoś będzie choć odrobinę zainteresowany to na wystawę trafi na pewno. A tam na pewno spotka nie tylko hodowców, ale i miłośników konkretnej rasy. Którzy, wiem z doświadczenia, zwykle chętnie dzielą się wiedzą. Powtórzę więc raz jeszcze - W CZYM problem? P.S. Oczywiście czymś zupełnie innym są przykładowo organizowane w zeszłym roku przez Pedigree pokazy, na ktorych można zasięgnąć rady weta, gdzie jest propagowany psi sport, pozytywne metody szkolenia itp. I oby takich pokazów było jak najwięcej! :) Ale to jest, jak już mówiam, zupełnie inna bajka.
-
Ja małą też spuszczam czasem, ale tylko w sytuacjach gdy mamy wąski kawałek drogi. Bo ona generalnie, jak jest luzem, to obok nie ma ochoty biegać. I albo leci z przodu i robi zygzak cały czas, albo zostaje chwilę z tyłu a potem galopem mnie wyprzedza, co jest dośc niebezpieczne. Bo ona roweru nie traktuje jako zagrożenie :mad:
-
[quote name='Azir']A ja właśnie chciałam coś takiego zaproponować :). No bo czemu nie?[/quote] Ja bym się bała sytuacji, w których nagle trzeba przyhamować. A w przypadku miejsc uczęszczanych przez innych rowerzystów, ludzi, dzieci czy też psy takowe się zdarzają. Takie szarpnięcie dla psa w halti może być chyba "dość" bolesne. My jeździmy na zwykłej obroży, dodatkowo zawsze staram się by smycz była dość luźna, dzięki czemu pies ma mozliwość lekkiego odskoczenia w bok, ominięcia jakiejś przeszkody itp. Poza tym jazda jest o wiele płynniejsza. Ale fakt, zdaje sobie sprawę, że nie w przypadku wszystkich psów może się to sprawdzać.
-
U nas trochę belgów nosi, a raczej nosiło Gappaya. Ale większość teraz przestawia się na Maszera właśnie. Kaganiec jest równie wytrzymały, równie lekki, no i ładniejszy. Ślicznie zlewa się z czarną maską tervuerenów czy też czarnym pyskiem groenendaeli. Srebrne za mocno się wyrózniają, przez co pies wygląda jak Hannibal Lecter :lol: My musiałysmy w końcu kaganiec zamówić, bo w busie co raz częściej każą takowy zakładać, a jak zaczną się upały, to bedzie masakra... Dziś wzięłam kaganiec na spacer, wymęczyłam małą na maksa i wtedy jej założyłam namordnik. Desti mogła w nim spokojnie ziajać i wywalić jęzor. Kto zna Desti, ten wie że jest on sporych rozmiarów :lol: No i biegała nie zwracając uwagi, że coś na pysku jest :) Jeszcze kilka takich akcji i powinno być OK :)
-
[quote name='Cimi']Fiona jest bardzo zadowolona jak przynoszę do domu paczki, bo Fiona mi pomaga i musi zoabczyć czy czegoś tam nie ma dla niej.[/quote] Hehe... Jak bym swoje suczyska widziała :lol: Większość przychodzących paczek to własnie jakieś psie akcesoria. Więc podczas otwierania przesyłki towarzystwo obydwu psic mam zapewnione :lol:
-
Szczerze mówiąc nie bardzo wyobrażam sobie jazdy z psem na halti... My po jednej jeździe próbnej wróciliśmy do obroży. Szelki okazały się niewygodne zarówno dla mnie, jak i dla psicy. Co do problemów z ciągnięciem itp - wystarczyły dwa wypady, żeby jazda rowerem stała się przyjemnością. Co prawda kilka dni temu zaliczyłam rów :roll: no i malej zdarzyło się pare razy gwałtownie przyhamować, ale są to wyjątki. Mała do psów nie lata (mimo ogromnego popędu stadnego), bo tak była szkolona. Raz (podczas jazdy) próbowała, powiedziałam "nie" - zapamietała. Zresztą za każde obojętne przebiegnięcie obok psa, rowerzysty czy człowieka (a sporo ich napotykamy) zawsze staram się nagradzać słownie. Inna sprawa, że zdarza się, że to obcy pies nie chce się odczepić... :mad:. Generalnie ja już te wspólne jazdy pokochałam :D
-
Ja w czwartek i piątek odpadam. Jedziemy na klubówkę na Węgry. Ale wcześniej - bardzo chętnie. Może w środę w Sośnicy? Jeśli będzie pogoda? Zapraszam :D
-
Cimi... Nawet nieźle się Fionka w tym kagańcu prezentuje. My tez dziś otrzymałyśmy namordnik. Mógłby być minimalnie mniejszy, ale jest OK. Desti wygląda w nim jak modrderca, ale za tospokojnie może konsumować nagródki a także ziajać i ziewać :) Jestem mile zaskoczona, bo w paczce sprzedwca umieścił pyszne nagródki, dzięki którym mała nawet nie zauważyła, że ma coś na pysku :D Co do kagańca jeszcze... On jest niesamowicie lekki! A jednocześnie wytrzymały. Znajoma (albo raczej jej pies) ma takowy już od dłuższego czasu i wciąż wygląda jak nowy :) P.S. Fionka jest słodka, jak śpi! :D