-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
No i jak piech leci bez pasażera tylko jako cargo, to nawet do USA jest chyba od kilograma, ale na pewno to nie wiem. Natomiast cen, gdy pies leci z pasażerem jestem pewna.
-
Mami, słyszałam, ale tego sama nie sprawdziłam, więc nie potwierdzam tylko powtarzam, że od kilograma liczą sobie za przelot psa np. z jednego kraju europejskiego do drugiego. Wg tej informacji, latanie z psem po Europie byłoby dla przeciętnego psa duż droższe niż do Stanów, bo do Stanów wiem na pewno, że bilet kosztuje ok. $80 w jedną stronę -- tyle płaciłam, jak leciałam tam w lipcu i wracałam w sierpniu.
-
Tego nie wiem, bo ja na razie latam tylko z jednym. Zadzwoń do LOTu to Ci powiedzą. Kiedyś był przepis, że w luku mógł byc tylko jeden pies na raz, ale nie wiem, czy to jeszcze obowiązuje.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
No to żeby nie było, że się nie chwalę, jeszcze raz dam odnośnik tutaj. :) -
lideczqa, bardzo dobrze, że ją sterylizujesz przed pierwszą cieczką, bo (statystycznie) przedłużasz jej zdrowie i życie. Wątpię, żeby zmienił się jej charakter, najwyżej może się trochę uspokoić, co i tak by sie stało z dojrzałością, a co, o ile pamiętam, Twojej suni nie zaszkodzi :wink: . Dobrze robisz i będzie dobrze!
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
ach, odpowiedzialam Ci juz na Twoj osobny post. Niestety chyba za pozno, ale bylam z Misia na wystawie w Budapeszcie. merfi, przedstawilbys sie??? :) -
Trymowania najlepiej nauczyc sie od kogos, kto umie to robic. Jezeli pies byl kupiony w dobrej hodowli nie bardzo dalego od Was, to poproscie hodowcy, zeby albo pokazal Wam, jak to sie robi, albo polecil kogos, kto moze Wam pokazac. Taka osoba rowniez powie Wam, jakie trymery nalezy posiadac; nie polecam kupowac na slepo, bo niektore rzeczy, ktore widze na rynku zwane trymerami, nie sa nawet do trymerow podobne. A szczeniaka mozna trymowac nawet bez trymera, po prostu palcami. Ale ktos musi Wam pokazac, jak to sie robi.
-
Poradzilabym, ale bylam z Misia na wystawie w Budapeszcie, a teraz juz chyba z pozno... Ach, napisz z jakiej hodowli i w ogole wszystko o swoim piechu. A jezeli jeszcze go nie wybralas, to sluze pomoca, ale napisz cos wiecej -- dlaczego chcesz airedala, czy zamierzasz go wystawiac, z jakiej hodowli i z jakiego miotu wybierasz psiaka -- wszystko to ewentualnie wplywa na rady, ktore moge Ci udzielic. Bardzo sie ciesze, ze bedzie tu jeszcze jeden airedalek, bo troszke samotnie sie czuje... No jest jeszcze Lambo mamy lerki, ale ona jakos rzdko o nim pisze.
-
Jezeli pies leci z pasazerem (tzn. nie sam jako cargo, jak w poscie Mami), to bilet dla psa w jedna strone kosztuje ok. $80. Najprawdopodobniej lecialby w luku bagazowym; tylko bardzo malutkie psy moga leciec w kabinie. Natomiast wysylanie psa jako cargo jest duzo drozsze, ale nie potrafie Ci powiedziec dokladnie, bo nigdy tego nie robilam i nie polecam.
-
Ale może ojciec suni uziluny jest psem amerykańskim? Psy były prawdziwymi bohaterami WTC. Ludzie pracujący w okolicy nosili maski gazowe -- psy nie mogły, bo pracowały nosami. Pracowały, pracowały i nikogo nie znajdywały. Były naprawdę przygnębione, zmordowane, miały poranione łapy. Pokazywali je często w telewizji i bardzo mi ich było szkoda. Słyszałam, że miał im być wystawiony pomnik -- może już jest.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Jak znam teriery, to wręcz przeciwnie, bardzo ich kocha, tyle że ich lekceważy, traktuje jak kumpli, bo nie ustanowili hierarchii. dokładnie tak. Terier będzie próbował rządzić i trzeba mu konsekwentnie przypominać, że to nie on jest przewodnikiem stada. -
wirka, a pokazałaś Fifci tę fotkę :wink: ? Aska, zgadzam się z casią -- jak Twój kot lubi taką zabawę, to nic nie poradzisz. Upewnij się tylko, że kot ma gdzie się schować tak, żeby był nieosiągalny dla psa jak mu się ta zabawa znudzi. Ale jak znam koty, to na pewno ma takie miejsca.
-
oki, oto Misia jako pies atakujący, na egzaminie IPL-1. Jake widać z miny pozoranta, egzamin Misia zaliczyła na ocenę doskonałą. Teraz szkolimy się na IPL-2. P.S. Pozorantem była moja mama.
-
Ja czasami zazdroszczę hodowcom ras o zróżnicowanym umaszczeniu. Czekając na szczeniaki, można dodatkowo niecierpliwić się, jakie będą łatki. A airedale wszystkie rodzą się takie same czarnuchy i wybarwiają się podobnie też :( .
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Misia jeszcze śpi, ale gdyby nie spała, to podziękowałaby za komplement, bo dobrze wychowanym psiurem jest. :) Jak będę miała chwilkę czasu (którego bardzo ostatnio brak) to wstawię do galerii zdjęcie Misi jako psa atakującego :wink: . Prymuska w IPO, a raczej IPL... -
czapla, nareszcie!!!! Superowy Niunio! Czy samam go strzyżesz?
-
Co tu dużo mówić, Lady, nie spisałaś się z tymi szczepionkami... Jak już powiedziała Krystynah, szczepionki przeciw parwo, nosówce, itp. powtarza się raz do roku, nie raz na dwa lata. Więc odporność Twojej suni przeciw tym chorobom jest już dużo słabsza, niż powinna być nawet u normalnego psa, którego organizm nie jest przeciążony szczeniakami. Ale stało się, pytanie co robić dalej. Nie potrafię Ci dobrze poradzić, bo moje suki zawsze były szczepionę, więc znam tylko tę ewentualność. Więc radzę zapytać się weta, czy w związku z tym błędem powinnaś zachowywać jakieś dodatkowe środki ostrożności (bo wszystko, co ja pisałam na ten temat było "zakładając, że matka była szczepiona" -- to samo odnosi się do tego, co napisała Krystynah). Również zapytałabym się weta, kiedy najwcześniej możesz zaszczepić sunię, bo jej odporność nie jest już od prawie roku taka, jak powinna być i z czasem robi się coraz mniejsza. Więc im bardziej odwlekasz to szczepienie, tym bardziej narażasz ją na niebezpieczne choroby. No i na koniec, tak jak napisała Kejti, nie panikuj. Ale traktuj to poważnie, bo to poważny błąd. Ufam, że tym razem wszystko będzie dobrze, i że następnym razem lepiej się spiszesz.
-
Zakładam, ze chodzi Ci o choróbska. Mogę Ci powiedzieć, co mówią weci w USA; w Polsce może być inaczej... Ale tam się uważa, że szczeniaki rodzą sie z pewną odpornością, odziedziczoną od matki (zakładając, że matka była szczepiona). Również z mlekiem matki niejako wysysają odporność. Więc najniebezpieczniejszy dla nich czas to pózniej, kiedy ta początkowa odporność się skończy i matki już nie ssą. Narazie są ok. Jeśli chodzi o spacery, to nigdy nie słyszałąm, żeby ograniczać spacery matki z obawy na zdrowie szczeniąt. Podejrzewam -- ale może jakiś wet się wypowie -- że choroby raczej są przekazywane bardziej bezpośrednio, niż przez zaszczepioną matkę. Więc ja robiłabym tak, jak mówiłaś: dezynfekowałabym łapki itp, myłabym ręce, dezynfekowałabym obuwie, ale poza tym wychodziłabym z psem normalnie, unikając kontaktów ze szwendającymi się psami. Przynajmniej takie mam w tej chwili plany. Ale muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie miałam szczeniąt ani w Polsce, ani w mieszkaniu... Zawsze w USA w domu z ogródkiem, czyli bez takich problemów.
-
Misia gratuluje i prosi Lady, żeby pisała dzienniczek z doświadczeniami macierzyńskimi, którymi mogłaby się podzielić na wiosnę, gdy Misiunię to czeka :fadein:
-
Tak, to była pani Małgosia, kierowniczka warszawskiej sekcji szkolenia, która również uczy grupę PT (dorosłych psów). Pani Kamila uczy jedną z grup szczeniąt.
-
Pani Kamila ta sama, natomiast zajęcia wyglądają zupełnie inaczej niż te, które opisujesz. Poza tym, że nie ma ani jednej kolczatki (a zajęcia idą już od miesiąca -- to jest chyba piąty weekend, więc w przyszły weekend będzie połowa kursu ), to dziś już -- a pewnie nawet i wcześniej, ale gwarantować nie mogę, bo obserwowałam dopiero dziś -- było aportowanie i to nie na poważnie, tylko na zabawowo, z przeciąganiem się itd. Wszystkie szczeniaki skakały, machały ogonami, i ogólnie wyglądały na zadowolone z takiego aportowania. I było tego dużo. Jeden malutki sznaucerek wyglądał przekomicznie z takim miękkim frisbee, prawie tak dużym, jak on sam. Więc nie wiem dlaczego, ale jest zupełnie inaczej. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to chyba najlepiej przyjść i zobaczyć na własne oczy. NB, łańcuszek nie jest wymagany na egzaminie PT -- na egzaminie musi być albo normalna obroża, albo łańcuszek zapięty tak, żeby się nie zaciskał. Ale kolczatka jest niedozwolona -- może o to Ci chodziło.
-
No dobra, dziś stałam i przyglądałam się przez jakiś czas grupie szczeniaków p. Kamili. Na ok. 10 szczeniaków, kolczatek było 0 (słownie: zero). Z grubsza połowa psów chodziła na zwykłych obrożach, a połowa na łańcuszkach (ja osobiście polecam łańcuszki; w Stanach do szkolenia -- również szczeniąt -- używane są właściwie wyłącznie właśnie łańcuszki). Meggi, może chodziło Ci o łańcuszek, a nie kolczatkę? Było sporo zabawy, i w czasie zajęć (zabawa aportami), i na przerwach (zabawy jeden szczeniak drugim :) ). Wyglądało wszystko raczej normalnie. Szczeniaki były dziś tuż obok nas, więc gdyby odbywały się tam jakieś piski czy inne nieszczęścia, to na pewno bym zauważyła -- nic takiego nie było. Więc nie wiem, co powiedzieć -- może pani Kamila bardzo się zmieniła, może to inna pani Kamila, a moze to kwestia perspektywy i interpretacji.
-
Ucałuj ode mnie też i powiedz jej, że jest dzielną sunią. Widziałam na rynku takie wdzianka, które uniemożliwiają psu lzanie szwów na brzuchu. Sa chyba wygodniejsze od kołnierzy, ale na łapki nie działają... niby na łapki mógłby iść bucik... tylko tak piszę, jeżeli ten kołnierz wciąż jej przeszkadza, I trochę się dziwię, że tak wcześnie wydali Ci sunię! Weci, których dotąd używałam czekali trochę dłużej, tzn. aż pies już jest całkiem rozbudzony i chodzi o własnych siłach. Ale w sumie to znaczy tylko, że trochę się przestraszyłaś, ale wcześniej ją miałaś! A możesz napisać na czym polegały komplikacje w czasie operacji, o którcyh pisałaś?
-
hej! Misia jest airedale terrierem. Podobne do terierów walijskich, tylko większe, ok. 60 cm w kłębie, 24 kg. Nigdy nie szkoliłam u pani Kamili, więc nic nie wiem o jej metodach. Natomiast wiem, że jedna z grup szczeniaków (nie ta pani Kamili) idzie metodą klikerową, więc tu o kolczatkach nie może być mowy. A jutro postaram się policzyć, ile kolczatek jest u pani Kamili. Nasza grupa szkoli na samym końcu, za przeszkodami. Poza Misią i Leonem, jest u nas bokser, dwa berneńczyki i rotwailer. Reszta, o ile dobrze pamiętam, to ONy. No i nie zawsze wszystkie są. Więc może do zobaczenia w niedzielę! A na wiosnę radzę grupę pani Małgosi -- tej kierowniczki, z którą pewnie rozmawiałaś.
-
O psim przedszkolu (bo o to mi oczywiście chodziło, gdy mówiłam, że 5 miesięcy to doskonały wiek i właśnie do takiej klasy dla przedszkolaków związek by Cię zapisał) pisałam juz gdzie indziej. Jak wstawisz "przedszkole" i poszukasz, to pewnie znajdziesz -- a jak mi się w międzyczasie napatoszy, to wstawię tu odnośnik. Misia i Leon już tak dużo posłuszeństwa nie potrzebują i my nie mamy zajęć w środę, ale przyszłyśmy właśnie żeby sobie polożyć ślady, więc byłyśmy hen, hen, daleko od grup.