Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. No bo Leon przystojny facet jest... Tylko niestały. Do Misi też się kiedyś przystawiał, ale teraz to Misia już go nie interesuje, bo to tylko koleżanka że szkoły.
  2. Flaire

    PTT

    Czy jest jakiś dogomaniak z ukończonym PTT?
  3. Czyli dokładnie jak terier! (Jak ja mogłam to odpuścić, chyba byłam na urlopie jak to pisałaś!).A Ty, Mokka, jak piszesz to o nas zapominasz???iac1, i co, w końcu zapisałeś się dalej? Misia jak dotąd miała cieczkę, więc nas jeszcze na szkoleniu nie było, ale w ten weekend już powinnyśmy być.
  4. Flaire

    KĄPANIE cd

    To nie są dwie szkoły, to zależy od rodzaju sierści. O ile pamiętam, masz sznaucera i chcesz go wystawiać. W takim przypadku, jako psa szorstkowłosego nie powinnaś go kąpać. Możesz myć łapy i pysk, te części z długim włosem, ale grzbiet powinien zostać suchy. Najlepiej spytaj hodowcy lub osoby, która przygotowuje Ci psa na wystawy.
  5. To chyba ja jestem ślepa, bo ja nie widzę gdzie jest tak napisane! Cytacik może, z którego to wnioskujesz? Bo może mi tu brak znajomości języka przeszkadza, że cosik źle rozumiem.
  6. mausa, ona tę młodszą sukę chciała kryć po stracie reproduktora, czyli innym psem.
  7. No więc żeby zbalansować te wszystkie negatywne opinie, ja muszę powiedzieć, że jak dotąd, wszystkie moje kontakty ze Związkiem były pozytywne. Szczególnie pomocna była, już wielokrotnie i ponad wszelkie oczekiwania, pani prowadząca sekcję. Niektórzy indywidualni hodowcy psioczą oczywiście jeden na drugiego, ale tak jest wszędzie i w moim mniemaniu, więcej się można w ten sposób dowiedzieć o psioczącym niż o temacie psioczenia, więc ja zawsze bardzo uważnie słucham, a sama nic nie mówię :) . Ale ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolana ze sposobu, w jaki mnie tutejsze airedalowskie sfery przyjęły. Nawet na wystawach, z jednym malutkim wyjątkiem, byłyśmy z Misią traktowane i oceniane bardzo dobrze. Na pewno bywają układy, jak i wszędzie, ale może nie zawsze i nie na naszym poziomie. Na naszej pierwszej wystawie, pomimo że byłyśmy nikim z nikąd, Misia wygrała BOG 3 i to w pewien sposób nadało ton dla naszych kolejnych doświadczeń. Więc chyba nie jest zupełnie beznadziejnie :) .
  8. Czy jest coś takiego? Zachraniarka, masz może jakieś kontakty w stolicy? Co się stało z tą osobą, o której kiedyś pisałaś że dojeżdża z Warszawy do Gdańska? Z góry dziękujemy za wszelkie informacje.
  9. Dzięki, CHI... Powolutku się uczę. W przypadku szczeniaków Misi, mam zamiar wszystko wpisać w umowę, chociaż nie wiem, czy wszystkie moje warunki są tu realne. U airedali nie sposób poznać, który szczeniak wyrośnie na niehodowlanego. Wady dyskwalifikujące, które można rozpoznać u młodego szczeniaka w zasadzie się nie zdarzają (przynajmniej w USA -- może tutaj jest inaczej, chociaż wzorzec FCI nie wyszczególnia żadnych wad dyskwalifikujących, z wyjątkiem jąder).
  10. Flaire

    K-9

    Jedno i drugie wymawia się identycznie, z grubsza "kiejnajn".
  11. CHI, jeszcze mało sie znam na tutejszych zwyczajach, ale podejrzewałabym, że pies dostał metrykę, ale został zaznaczony jak "niehodowlany". Jeżeli z powodu zgryzu, to nie miało to zupełnie sensu, bo zgryz może się kilkakrotnie zmienić tam i spowrotem u airedala zamin ten dorośnie -- ale nie musi! a cęgowy zgryz jest dozwolony.
  12. Powinnam jeszcze dodać, że klatka stosowana w tym celu nie powinna być druciana -- tzn. drucianą klatkę trzeba przykryć tak, żeby pies mógł wyglądać tylko z jednej strony i nie mógł się wiercić i śledzić ruchów właściciela po mieszkaniu. Poza tym, przyzwyczaja się psa do niej tak, jak opisałam gdzie indziej. Lepiej, żeby nie stała w pobliżu drzwi wejściowych, a gdzieś w pokoju. Jak już pies jest przyzwyczajony do przebywania w klatce i smacznie sobie w niej śpi (bo to właśnie robią w klatkach psy do nich przyzwyczajone), cichutko wymykamy się z domu. początkowo na bardzo krótko. Po cichutkim powrocie, początkowo psa ignorujemy. Czyli nasze wyjście i wejście nie powinny być w żaden sposób celebrowane.
  13. mausa, no więc z mojego doświadczenia wynika, że klatka pomoże w tym przyzwyczajaniu do zostawania samemu. Dlaczego? Bo łatwiej przyzwyczaić psa do klatki niż do zostawania samemu, to jest dla niego prostsze do zrozumienia. A już jak jest przyzwyczajony do klatki, to kwestia, czy jest w pobliżu ktoś inny, czy nie, staje się drugorzędna. Poczucie bezpieczeństwa skutecznie leczy separation anxiety, a o to przecież chodzi. Na pewno ta metoda nie podziała na wszystkie psy, bo nie ma metody, która podziała na wszystkie psy. Ale wiem, że dla wielu psów się sprawdza. Natomiast nie znam innej metody, którą uważam za równie dobrą. Wszystkie te, które były już na forum opisywane (chowanie się w szafach, podrzucanie przez okna smakołyków, itp), nie sprawdzają się w praktyce. Nawet przyzwyczajanie powolutku jest trudne (ale nie mówię "niemożliwe" -- przeciwnie, jak już pisałam, można, oczywiście, przyzwyczaić psa bez klatki), bo trzeba zawsze utrafić tak, że wraca się zanim pies zacznie wyć. Czyli, zaczynamy od zostawiania psa (na króciusieńko!) aż zacznie wyć, a potem trochę krócej :wink: . To tyle ode mnie. Klatka napewno pomaga z tym problemem. Ale są oczywiście inne metody, w moim doświadczeniu trudniejsze do stosowania.
  14. No, Pani Bosmanka, to super, że przekonałaś męża i masz już pieska! Uściskaj od nas Samantę. Ale nawet najbardziej wyszkolonemy pieskowi nie należy ufać blisko samochodów. Ja właśnie taką super wyszkoloną sunię straciłam pod kołami jako dziecko.
  15. Terry, w topicu Galeria zdjęć w pokoju Grupa 3 -- teriery zamieściłam trochę linków do rozmaitych misinych zdjęć, które porozrzucałam po dogomanii :) . Fajnie, że jesteś :D , bo mało tu airedalowców.
  16. :D :D :D super :D :D :D Misia przesyła uprzejme merdania ogonem.
  17. Terry, a jakie terriery?
  18. anniaa, psie przedszkola są organizowane przez wiele rozmaitych prywatnych psich szkół, jak również przez Związek Kynologiczny na Bemowie, gdzie ja szkolę Misię (już nie w przedszkolu, bo ma 2,5 roku :wink: ). Przedszkole łączy socjalizację szczeniaka z podstawami posłuszeństwa; szkolenie dopasowane jest do możliwości szczeniąt, z częstymi przerwami na zabawę i odpoczynek (przynajmniej tak powinno być -- z tego co słyszę, nie we wszystkich szkołach tak jest). Przedszkole to również dobre miejsce na zdobycie wszelkich porad na temat szczeniaka, dyskusji o wspólnych radościach i problemach z innymi właścicielami szczeniąt, itp. Żeby piesio mógł uczęszczać na zajęcia musi być po szczepieniach, więc dla Ciebie jeszcze ciut za wcześnie, ale już niedługo... Wind może Ci powiedzieć o swoich doświadczeniach w jednym z prywatnych przedszkoli (na Sadybie).
  19. Trinity, ale w wielu przypadkach właśnie Misię zamykam (a właściwie zamykałam, bo teraz to już prawie wyłącznie w czasie podróży). Ale mogłam to robić właśnie dlatego, że to był i jest jej domek. Np. jak była małym szczeniaczkiem, to zamykałam ją na noc, żeby ją przyzwyczaić, że w nocy się śpi, a nie rozrabia. Jak ją uczyłam, żeby nie siusiała w domu, to zamykałam ją, kiedy nie mogłam na nią bez przerwy uważać. Również jak była mała, to była karmiona w klatce -- zamkniętej, bo inaczej brała pełen pysk karmy, leciała do pokoju na dywan, wypluwała, a potem zjadała po troszku :evil: . I tak dalej. Ja sobie tak myślę, że klatka kojarzy się nam z czymś okrutnym, bo słowo takie nie miłe -- myślimy o zwierzętach zamkniętych na okrągło w małych klatkach w zoo (z tego powodu, po angielsku używa się innego słowa: "crate" lub "kennel", a nie "cage") -- i myślimy, że to jakoś okrutnie tak wolność psa ograniczać. I zgadzam się, że jest to okrutne, jeżeli pies jest zamykany za dużo. Natomiast nie wydaje nam się okrutnym zostawiać małego szczeniaczka samego -- a ja myślę, że to jest co najmniej równie niepożądane, bo psy, a szczególnie szczenięta, potrzebują towarzystwa co najmniej tak bardzo, jak nieograniczonej swobody. Na pewno nie wszyscy się z tym zgadzają, ale wielu ekspertów się zgadza i takie jest moje zdanie.
  20. Zgoda. Ale ja bym nie zostawiała tak młodego szczeniaka samego na tak długo dzień w dzień. Czy nie masz nikogo, kto mógłby do niego przychodzić w połowie dnia? Moja znajoma zatrudniła do tego bezrobotnego sąsiada. Codziennie w połowie dnia bierze jej psy na godzinę na spacer. Płaci mu za to 40 zł tygodniowo.
  21. No Misia jest świeżo po cieczce i już prawie gotowa na spacerki. "Prawie" bo zerwany pazur jeszcze się nie zagoił i sunia kuleje, więc chcę na szaleństwa poczekać, aż się zagoi. Ale mam nadzieję, że to kwestia kilku dni. Mieszkam niezbyt daleko od Pól Mokotowskich, pracuję niezbyt daleko od Parku skaryszewskiego, więc jakoś powinno się udać z Wami spotkać!
  22. Witaj na dogomanii! Ja co prawda nie mam westusia, ale teriery miałam całe życie, kiedyś nawet mniejsze od airedali, więc mogę Cię uspokoić, że zachowanie, które opisujesz, jest całkowicie zgodne z ich charakterkiem :) . A co do porad, to najważniejsza, to żeby zapisać go do psiego przedszkola. Rada taka sama bez względu na rasę. :)
  23. No nie, ja jakaś głupia jestem, bo ciągle nie rozumiem. W większości ras, ruch jest oceniany w kłusie... Ale co to ma wspólnego z double handling? I czy regulamin pozwala na double handling w przypadku ONów?
  24. No, nie zawsze. W Sopocie, żeby dojść na ring stosunkowo krótką drogą musiałam przejść obok rzędu szczekających, warczących, rzucających się ONów, przywiązanych do kołków wbitych w ziemię, niepewna czy te kołki je utrzymają. Właścicieli w pobliżu nie było. Ale to inny temat.Wciąż żaden ONowiec nie napisał, czy regulamin wystawiania ONów dopuszcza double handling, czy nie. Ja wiem, że jest to powszechnie tu w Polsce robione (i może w niektórych inych krajach też, choć na pewno nie we wszystkich), ale ciekawi mnie, jak to się ma do regulaminu.
  25. No, prawie. Jeżeli przeczytać więcej, to względy mogą być genetyczno-statystyczne (ach, znów ta statystyka! :) ). "Zagrożenie" może się przejawiać genetyczną predyspozycją do raka. Czyli w momencie zabiegu, człowiek jest zdrowy i nawet pewności, że rak się ukaże może nie być, tylko bardzo wysokie jego prawdopodobieństwo. Pewność cierpienia i kalectwa spowodowanego zabiegiem dziś ma więc pomóc zapobiec wysokiemu prawdopodobieństwu (ale nie pewności) o wiele większego cierpienia jutro. Co więcej, nie ma nawet pewności, że po takim zabiegu rzeczywiście uniknie się raka -- tylko że zmniejszają się szanse tej choroby. A pomimo to, zabieg jest przeprowadzany i to zaskakująco (dla mnie) często.A co to ma wspólnego z kopiowaniem? Analogia była Icona i muszę przyznać, że mnie by się nie nasunęłą, ale może ma w końcu sens: tak jak w przypadku tych piersi, być może cierpienie, spowodowane kopiowaniem uszu u niektórych ras z genetyczną predyspozycją do, np. zapalenia uszu, zapobiega wysokiemu prawdopodobieństu długotrwałego i większego cierpienia później. W przypadku ludzi, potrzeba lekarza, aby pomóc określić genetyczną predyspozycję (często kierując się głównie statystyką). W przypadku psów, taką predyspozycję, znów na podstawie statystyki, często określa rasa. Ale ta analogia to tylko moje przypuszczenia oparte na czytaniu o problemach z niekopiowanymi uszami i wiem, że u wielu ras pierwotne powody kopiowania były inne -- podkreślam, że na rasach z kopiowanymi uszami zupełnie się nie znam, a jeśli chodzi o ogony, to problemy genetyczne nie są w mojej rasie tak rozpowszechnione, żeby zwalczanie ich kopiowaniem miało sens (czyli ogony u airedali kopiowało się z innych powodów). Nie proponuję więc tego jako wytłumaczenie kopiowania czy też argumentem za, a raczej jako propozycję, że kopiowanie może być kierowane względami innymi niż widzimisię właściciela czy hodowcy. Może, może niektórzy ludzie, którzy kopiują kierują się nie estetyką czy chęcią kaleczenia zwierzęcia, ale wiarą, że to, co robią jest w najlepszym interesie psa. Icon uważa, że ci ludzie się mylą i może ma rację. Na pewno ma prawo do takiej opinii. Ale pomimo niezaprzeczalnego prawa do kwestionowania akcji, nie wiem, czy ma prawo do kwestionowania motywów innych osób, bo tych motywów nie zna i może je tylko zgadywać. Icon napisał, że więc właśnie spróbowałam podać przykład co może się osiągnąć, używając jego analogii. Ale na pewno go nie przekonam, więc chociaż potrafię powiedzieć, to nie potrafię wytłumaczyć. Mia culpa.No a teraz to już naprawdę się wyłączę, bo pomimo że czuję się w pewnym sensie odpowiedzialna za podawane przeze mnie linki, to jednak nie mam czasu wciąż poprawiać błędnych czy niekompletnych interpretacji zawartych w nich informacji. :( Sorki...
×
×
  • Create New...