Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. RE-WE-LA-CJA! Ale skąd Misia wiedziała, żeby ułożyć się przed radiem i słuchać? Bo to zdjęcie to żadna sztuczka ani fotomontaż - ona ułożyła się przed radiem i z podniesionymi uszami słuchała całego reportażu! Więc ja zdążyłam znaleźć i włączyć aparat i zrobić jej zdjęcie. :lol:
  2. No, pierwsza część była rewelacyjna, a szczególnie podobała się Misi, która wpatrywała się w radio chyba próbując rozpoznać głosy koleżanek i kolegów: :D Brawo, Elka! (I PATI).
  3. Już nas zapowiedzieli: "A za chwilę porozmawiamy o tym, co to jest agility"!!! :D Tak bardzo chciałabym to nagrać - ale nie mam kasety! :cry:
  4. No to ja już zupełnie nie rozumiem Twoich względów... Ale mniejsza o to.
  5. To przy szczepieniach też golisz z powodu tego aspektu higienicznego? :wink: Jeśli tak, to chyba jesteś jedyna... :wink: Nie ma się tu co sprzeczać, bo oczywiście każdy ma prawo wyboru. Ale warto wiedzieć, że mnie wielu wetów informowało, że to golenie to wyłącznie kwestia wygody i łatwości w znajdowaniu żyły i nie ma żadnych celów zdrowotnych i prawdopodobnie stąd bierze się fakt, że wielu wetów w ogóle tego nie robi.
  6. A jeżeli jest zdrowy i ma tylko pobieraną krew do badań profilaktycznie, tak jak miała dopiero co moja suczka? Albo pies jest dawcą i oddaje krew dla innego psa? Tu troszeczkę zakładasz, że psia sierść i ludzkie włosy działają na tej samej zasadzie, a to, w przypadku większości rodzajów sierści, jest bardzo dalekie od prawdy... :wink: Nie mam wątpliwości, że w przypadku szorstkowłosego teriera, odklejanie plasterka od skóry jest mniej przyjemne, niż odklejanie od sierści na łapie (która i tak wyłazi sama z siebie bezboleśnie przy najmniejszej prowokacji). Zresztą nawet w przypadku wygolenia łapy, plasterek przyklejany jest i do skóry, i do sierści, bo goli się tylko malutki kawałek w okolicach żyły (żeby było ją łatwiej znaleźć), a nie na około łapy - a plasterek jest przyklejany na około.
  7. Rybka, jak przyzwyczaić psa do klatki już dokładnie gdzieś opisywałam, chyba nawet kilka razy - poszukaj. Większości psiaków namawiać nie trzeba - same włażą. Sęk w tym, żeby nauczyć je tam zostawać bez protestów, szczególnie, gdy klatka jest zamknięta. Karmienie psa wyłącznie w klatce zdecydowanie w tym pomaga :wink: .
  8. Asiu, bardzo mi wstyd, że mnie ubiegłaś i to jeszcze w tak publiczny sposób - wstyd, że nie zdążyłam pierwsza podziękować za wspaniałą gościnę, którą z Misią zaznałyśmy w Gdańsku. Był to dla nas wspaniały dzień. Dla Misi świetna zabawa, dla mnie - możliwość obserwacji pracy bardzo imponujących przewodników i psów i nauczenia się troszkę o metodzie pracy, która wybitnie dobrze mi leży. Najbardzeij podobała mi się różnorodność reprezentowanych ras - to taki mój osobisty konik :D . No i wszystkie psy doskonale się razem bawią i natychmiast bez problemu zaakceptowały nowego przybysza i pozwoliły Misi na dołączenie się do harców. Bardzo żałuję, że w Warszawie nie ma podobnej grupy. Oczywiście jesteście wszyscy zaproszeni w każdej chwili i do mnie osobiście (mam możliwość przenocowania u siebie kilku osób), i - jestem pewna - do Cavano. Dla mnie imponujące było jak Hugo, na dobre kilkaset metrów, wyczuł woń osoby ukrutej w plenerze - dla niego to tylko skromne ćwiczonko, na porządku dziennym :D . A co do Misi, to rzeczywiście zaskoczyła mnie dokładnie dwa razy - po pierwsze, gdy pięknie znalazła ukrytą Asię, a po drugie, gdy wspięła się na schody drabinowe (a potem z nich zlazła). No ale klęsk też było kilka: wiedziałam z góry, że Misia jest ostrożna, boi się ruchomego podłoża i na huśtawkę czy deskę na łańcuchach nie za bardzo chciała iść. Jestem jednak pewna, że to jest do wyuczenia. Gorsza sprawa, to że nie chciała wleźć na kładkę, którą w Cavano pokonywała chętnie. Niemniej uświadomiłam sobie, że przecieź Misia miała 6-miesięczną przerwę w treningach, a na samym początku, na kładkę też nie chciała włazić, bo za wąsko - latała po niej zupełnie swobodnie dopiero po kilku próbach. Ale najgorszą dla mnie klęską były wycieczki Misi w świat. Niestety teriery tak mają, że są bardzo niezależne, chodzą własnymi drogami, potrafią zobaczyć "coś" czego nikt inny nie widzi i lecieć na oślep. Z Misią miałam to przed szczeniakami już opanowane - niestety, po szczeniakach "zdziczała". W sobotę kilka razy wybrała się na wycieczkę i odwoływanie przez jakiś czas nie odnosiło skutku. Oczywiście w końcu zawsze wróciła, ale znów przed nami dużo pracy. :( Z dogmaniaków, poza Asią-zachraniarką poznałyśmy Abi z bokserem Bazylim i wiolettę, która już nie chce być wiolettą, z wyżlicą Sagą :wink: . Bardzo fajnie jest w końcu poznać osoby, które "znamy" tylko z netu. Przesyłamy serdeczne pozdrowienia dla Was wszystkich, dwu- i czteronogów, i czekamy na Was w Warszawie! Mam nadzieję, że nie musimy organizować jakiegoś lokalnego trzęsionka ziemi czy innej katastrofy, żeby skłonić Was do wizyty :wink:
  9. Sajko, w opisie miejsca treningów, na samym początku jest literówka (na rogu). A imię welsha agi_ to Czika.Również porządek serii zdjęć w galerii byłby łatwiejszy do zrozumienia, gdyby był chronologiczny cały czas w tym samym kierunku :wink: . Osobiście również obstawałabym za identyczną prezentacją zdjęć w każdej części galerii, ale to już drobiazg reprezentujący moje własne przekonania co do estetyki i organizacji stron www.
  10. Flaire

    Niewidzialne dzieci

    mag, a dlaczego nie Galastop?
  11. Jonten, ale jak to się stało? Bo ja straciłam dwa psy pod kołami samochodów (jako dziecko - jako dorosłej osobie już nigdy - odpukać! - mi się to nie zdarzyło), ale w żadnym z przypadków nie była to wina kierowcy - pies wyskoczył mu pod koła :( .
  12. No to mnie uspokoiłaś, że przynajmniej tych bardziej opornych da się wyedukować :wink: . Córeczka Misi w wieku 10 tygodni - wczoraj - dostała biegunki i wymiotów. Dzisiaj, jedynym widocznym skutkiem jest wygolona dziura w łapie. Na szczęście nie było wczesnych planów wystawowych. :wink: A następnym razem właściciele wiedzą, żeby protestować (tym razem byli w szoku i zbyt przestraszeni objawami żeby nawet o tym myśleć).
  13. Czy są wśród Was osoby, które skutecznie przekonały swoich wetów, żeby nie golić łap (chodzi o długowłose psy wystawowe) w celu podania kroplówki itp.? W USA miałam ten problem opanowany i wetów wyedukowanych; w Polsce wydaje mi się problem jest większy, ale chcę wiedzieć, czy uniwersalny. Dodam jeszcze, że zdaję sobie sprawę, że trudniej jest znaleźć żyłę w owłosionej łapie niż w ogolonej, ale weci w USA powiedzieli mi, że dla doświadczonej osoby nie powinno to stanowić większego problemu. I jeszcze, że nie piszę z własnego doświadczenia - Misia na razie miała tylko raz pobieraną krew i wtedy, gdy zaprotestowałam przy próbie ogolenia łapy, to obeszło się bez.
  14. Oczywiście w klatce będzie wył, pewnie jeszcze bardziej, jeżeli nie jest do niej przyzwyczajony jako do swojego "bezpiecznego azylu". Klatka nie jest magicznym "antywykusiem". Natomiast pies, który uzna klatkę za swoje ulubione miejsce, miejsce, w którym czuje się bezpiecznym i szczęśliwym, najprawdopodobniej nie będzie w tym ulubionym miejscu wył. Ale takiego uznania dla klatki trzeba psa stopniowo nauczyć - a zamykanie go w klatce na dłuższy czas nieobecności zanim uważa ją za swoje ulubione miejsce uczy go czegoś wręcz przeciwnego.
  15. Dopiero teraz dotarłam do tego topiku, ale mnie wcale to nie dziwi. Kiedyś, gdy byłam młoda i naiwna i próbowałam oduczyć mojego pierwszego Airedala sciągania ze stołu, też wpadłam na pomysł z rzeczami pieprznymi. Pisałąm już kiedyś o tym eksperymencie na dogomanii. Klęska totalna. Obserwowałam z ukrycia, jak pies wcina te niesamowicie piekące suszone papryczki z chińskiego żarcia - słychać było również głośne mlaskanie i dokładne wylizywanie talerza. Bardzo jej smakowało. Od tego czasu, nie miałam jeszcz psa, który nie lubiłby ostrego jedzenia czy pieprzu. Na pewno takowe istnieją, ale mnie się jeszcze taki nie przydarzył." Osobiście dałabym z tym spokój. Nie tędy droga. Jeśli jej zasmakuje - tak jak mojej suce chińszczyzna, to zamiast kroku naprzód efektem będzie dziesięc kroków wstecz. Ja polecam klatkę. Dlaczego i jak klatkę używać - już obszernie opisywałam w innych topikach, więc nie będę się tutaj powtarzać - wystarczy poszukać tamtych postów. A jeśli nie wierzysz, że dla psa klatka to nie męczarnia i że można psa nauczyć lubić w klatce przebywać, to zapraszam do siebie do domu - Misia lubi to demonstrować :wink: .
  16. A inna metoda, to nie łączyć spacerów w celach "przyjemnościowych" z wyjściem na sikanie i nauczyć psa, że jak wychodzi sikać, to ma sikać natychmiast, bo potem idzie do domu. Czyli właśnie stosujesz z grubsza tę drugą metodę - wychodzisz na sikanie i pies wie dokładnie, ile ma na to czasu.
  17. Lara, moim zdaniem to bardzo rozsądna decyzja :D . Oczywiście znaczy to, że pod koniec tej drugiej sesji będziemy od Was oczekiwać oceny doskonałej, złotego medalu, itp. itd :wink: .
  18. To może powinnaś poczytać sobie troszkę o klatkach? Albo mnie odwiedzić i zobaczyć, jak moja suka sama wybiera klatkę jako miejsce, gdzie chce przebywać? Bo to nie ma być dla psa karą - pies ma to lubić, więc niby dlaczego ma Ci być żal? Czy aby swoich własnych uczuć nie przekładasz na psa? No ponoć tak. Z drugiej strony, znałam niegdyś jednego, który całe życie sikał w domu. Chociaż nie, tak prawdę mówiąc, to nie wiem, czy całe życie - wiem tylko, że jak miał bodaj 3 lata, kiedy go znałam, to ciągle sikał w domu.Ale większośc psów w końcu tak czy inaczej się uczy, więc Twój pewnie też się w końcu nauczy. A jak długo mu to zajmie zależy w znacznej mierze od Twojej tolerancji w stosunku do sikania w domu. U mnie takiej tolerancji brak, więc moje psy uczą się wcześnie. :wink:
  19. Lara, odpowiedź na Twoje pytanie zależy troszeczkę od tego, dlaczego chcesz psa szkolić, dlaczego chcesz zdawać egzamin, jak również od psychiki Twojego psa (a teraz jest zbyt wcześnie, żeby to ocenić). Znałam psy, które w wieku 7 miesięcy były w pełni gotowe, żeby zdać egzamin taki, jak PT. Były to psy ras raczej mniejszych niż Twój, a co za tym idzie, szybciej dojrzewających. Znałam również inne młode psy, które podchodziły do egzaminu i zdawały go, pomimo że zupełnie nie były do tego gotowe. Pytanie tylko, co z tego? Poprzez zdanie egzaminu wcześniej i tak nie masz lepiej wyszkolonego psa, masz tylko niewiele znaczący papierek. Jeżeli interesuje Cię obrona, to i tak w następnej sesji nie będziesz mogła zdawać obrony, bo pies będzie za młody. Większość szkoleniowców, których szanuję i tak nie będzie zresztą chciało szkolić tak młodego psa do obrony. Więc co z tego, że zdasz ten egzamin wcześniej (a zdasz na pewno, bo zdaje, niestety, prawie każdy)? Dlaczego w ogóle Ci na tym zależy? Osobiście, nie znając Twojego psa, radziłabym po prostu szkolić go jak szczeniaka, którym przecież jest i będzie jeszcze długo, a podejść do egzaminu tylko wtedy, jeżeli pies będzie wtedy wyraźnie gotowy (dla mnie znaczy to, że jestem niemal pewna oceny doskonałej). W przeciwnym razie, szkolić dalej już w grupie dorosłej i podejść do egzaminu w następnej sesji. Taka jest moja opinia. Chyba że nie rozumiem jakiegoś Twojego konkretnego powodu do przyspieszania tego egzaminu. Mogę Cię również skontaktować z właścicielem psa dużej rasy, który zdał PT właśnie w wieku 7 miesięcy. To było chyba ponad rok temu. Wydaje mi się, że teraz, po tym doświadczeniu, ten właściciel poprowadziłby psa inaczej.
  20. Flaire

    Niewidzialne dzieci

    U mojej to by się nie sprawdziło. Ona po prostu robiła sobie "dzieci" z czegokolwiek mogła znaleźć - np. z wyżej wspomnianej zgniecionej kartki papieru. W ostateczności pilnowała "dzieci" całkowicie wyimaginowanych. A prawdę mówiąc, ja wolę wiedzieć, który konretny przedmiot jest "dzieckiem" niż zgadywać, która część przestrzeni jest zajęta przez "dziecko".
  21. AGI, to zawsze najlepszy sposób - zobacz na własne oczy i pogadaj z uczestnikami i z instruktorami. Każdy ma inne wymagania i oczekiwania i opinie innych mogą być najwyżej trochę pomocne, ale na pewno nie powinny być decydujące.Ja osobiście nigdy u Russa nie szkoliłam, a tu pozwolę sobie tylko zauważyć, że opinie od osób, które tam osobiście szkoliły są bardzo pozytywne - negatywne są tylko od osób trzecich i tak naprawdę, według regulaminu (punkt 3), powinny były być prawdopodobnie usunięte... Ale ja byłam na urlopie i ten topik zauważyłam dopiero teraz, a teraz to już chyba na takie czystki za późno - więc proszę tylko zaprzestać :D . Natomiast od siebie mogę dodać, że moje jedyne doświadczenie z Russem to oglądanie warszawskich zawodów agility, gdzie psy od Russa biegały pięknie, moim zdaniem najlepiej ze wszystkich. Oczywiście to niekoniecznie o czymkolwiek świadczy dla kogoś, kto szuka szkoły posłuszeństwa, ale jak już są w tym topiku inne opinie osób trzecich pochodzące z obserwacji, to w celu ich zbalansowania, ja moją też dodam.
  22. Hmmm, Cortina, a czy ten wet to kardiolog? Bo jeśli nie, to ja bym się z kardiologiem skonsultowała. Oczywiście są przypadki psów, dla których narkoza jest naprawdę niebezpieczna, ale przy nowoczesnych narkozach, te przypadki są ogromną rzadkością - może Ty akurat taki masz, ale ja bym szukała potwierdzającej opinii. Większość psów z wadami serca można spokojnie operować - szczególnie, z tego czytałam, stosując narkozę wziewną.
  23. Bardzo, bardzo, BARDZO polecam metodę podaną w powyższym linku. Ja uczę właśnie tak, tylko i wyłącznie tak i nauczenie szczeniaka czystowści tą metodą to kwestia kilku tygodni. Ale kluczowy cytat z powyższego to: "Pilnuję malucha bez przerwy (ktoś zawsze pilnuje). Jeżeli nie mogę akurat pilnować, pies idzie do klatki czy kojca, żeby NIGDY nie mógł zrobić siusiu w domu (i wyrobić sobie nawyku, zdobyć tego doświadczenia). Jeżeli juz sobie wyrobił, to postepuję się tak samo żeby to zmienić, tylko ze trzeba troszkę więcej pracy włożyć." Im więcej razy zdarzy się nie wyłapany "wypadek" w domu, tym trudniej nauczyć psa czystości. Właśnie dlatego ja polecam wspomnianą w powyższym cytacie klatkę - bo nikt nie jest w stanie pilnować naprawdę bez przerwy, a to jest kluczowe.
  24. Flaire

    Grzybica

    A, i jeszcze jedno, w ramach maleńkiego "offa" - chyba ten topik jest najlepszym miejscem, żeby publicznie podziękować niufce za piękne, dokładne posty pełne świetnych szczegółowych informacji. :D
  25. Flaire

    Grzybica

    pepsi, dane polecanych dobrych wetów, szczególnie w odpowiedzi na czyjeś pytanie, nigdy nie są kasowane jako reklama, chyba że założyłabyś w tym celu nowy, odrębny topik. O, jak miło :D . My, modzi, częściej dostajemy kopniaki, niż pozdrowienia, więc dziękuję ślicznie! Przepraszam tylko, że tak późno, ale wywczasowaliśmy :wink: :lol: .
×
×
  • Create New...