Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. W pierwszej serii są 500 na 666... :( Skasować postu Tobie się nie da - możesz tylko foty zmienić w nim na linki. Ja mogę go skasować, ale dlaczego? Ładne foty, a jako linki będą "regulaminowe". :D żeby zmniejszyć te już wklejone musisz zmniejszyć je na swoim kompie, potem "żabować" (żabić?) je jeszcze raz i wstawić nowe linki na miejsce starych. DOBRANOC! :D
  2. Gratuluję! Ja właśnie takie nawiasy itp. dosyć często po Tobie sprzątałam. :wink: Teraz jeszcze tylko rozmiar tej pierwszej serii opanuj i będzie git! :D
  3. [quote name='borsaf']Gdzie tkwi błąd???[/quote]Chyba ten, o którym wtedy pisałaś już poprawiłaś, bo go nie widzę. ALE........ Fotki za duże są - przeczytaj ten Regulamin i zmniejsz należycie.
  4. [quote name='zachraniarka']Nie rozumiem za to jak można napisać, że byłam [b]tylko[/b] uprzejma, przecież uprzejmość to bardzo ważna sprawa :lol: :lol: :lol: :wink:[/quote]zach, Misia mówi, że masz rację i przesyła gorące polizy. :wink: W ogóle jakaś taka przylepna się robi, hmmmmm....... (szkoda że przy ciąży urojonej też tak ma :( ).
  5. Flaire

    Dysplazja

    [quote name='cuciola']czy mozna 6 miesiecznego psiaka przeswietlic dla pewnosci ze jest wolny od dysplazjii?[/quote]Prześwietlić możesz, ale to nie da pewności, że nie ma dysplazji, bo w tym wieku, prześwietlenie może tylko ją potwierdzić, nie wykluczyć. Badania PennHip są w tym wieku wiarygodniejsze (choć to trochę zależy od rasy), ale w Polsce są jeszcze niedostępne - najbliższe miejsce jest w Czechach. Czy ten pies ma być używany w hodowli, czy chodzi tylko o to, żeby w razie czego mu pomóc? I jaka to rasa?
  6. [quote name='zachraniarka']No i Ciebie też podziwiałam jak z Flaire obrabiałyście Julkę dla pszymów to była dopiero ekspresowa robota![/quote]zach, ja to się tam głównie przyglądałam - robota była Fuki. :D Ale też bardzo mile wspominam naszą wizytę [size=1]i to, jak przez płot na wystawę przełaziłam[/size] i nasze miejsce na pudle (za Makaronem, oczywiście!) :D A ja mam teraz dwa pieski w domu i jest cudownie [size=1]tylko żadnej roboty mi się nie chce, bo cały czas chcę głaskać lbo jedną, albo drugą, albo obydwie na raz :D [/size]. Wczoraj po południu najpierw poszłam na spacerek z Api (chociaż niezbyt długi, bo ona ma cieczkę i zaraz się do niej jakiś amant przystawia), a potem poszłyśmy z Misią na dłuższy spacerek przez Pola Mokotowskie do Babci na obiad. To jest nasz ulubiony spacer; mój - bo lubię Pola, a Misi - bo uwielbia chodzić do Babci! :D Pogoda była śliczna, potrenowałyśmy trochę, ale pod koniec Misia była już mocno zmęczona... Mam nadzieję, że to znaczy, że... :baby:
  7. [quote name='pszym']Dobra, nie o to chodzi. Pytanie było moje takie, czy pies z rozbudzonym instynktem wachania będzie w przyszłości go wykorzystywał intensywnie - np. uciekając. Tylko już nie mówmy o szkoleniu i posłuszeństwie bo nie o to chodzi.[/quote]pszym, trudno tu nie mówić o posłuszeństwie, bo o to pytasz, gdy pytasz, czy pies będzie uciekał. :wink: Myślałam o tym, co było pisane w tym topiku i wydaje mi się, że pod hasłem "pasja" było tutaj pomieszane bardzo wiele bardzo różnych instynktów i predyspozycji. Rozmaite psy mają "pasję", czy instynkt, rozwiniętą w rozmaitych kierunkach. Na przykład niektóre psy, szczególnie charty (po angielsku "sight hounds"), mają bardzo rozwinięty instynkt gonienia za czymś, co się porusza. U nich bardzo ważną rolę odgrywa wzrok, a węch jest rozwinięty mniej niż u innych ras. Z kolei inne, np. gończe i inne podobne (po angielsku tak grupa nazywa się "scent hounds") mają bardzo rozwinięty instynkt tropienia - u nich ważny jest węch, a widzą często słabo. I jedne, i drugie mają pasję, ale rozwiniętą w różnych kierunkach, i chart prędzej ucieknie za zającem w lesie niż bloodhound. Inne psy, np. nowofundlandy, ani nie tropią, ani nie gonią - ale to wcale nie znaczy, że brak im pasji! One mają pasję do przebywania z człowiekiem i podawania mu czegoś. Są na to bardzo nakręcone i chodzą za ludźmi zawsze z czymś w pysku, starając się wcisnąć to coś do ręki. To jest dosyć niesamowite zachowanie gdy widzi się je u zupełnie nieszkolonych psów tej razy, i to psów o rozmaitych charakterach. One podają linę ratowniczą! (Bo są psami, które mają ratować ludzi z wody). Teriery (szczególnie małe teriery) typowo mają instynkty troszkę mieszane. Są bardzo dobre w gonieniu (choć nie tak dobre, jak charty), a jednocześnie niezłe w tropieniu (choć typowo nie tak dobre, jak bardziej do tego wyspecjalizowane rasy). To, co tutaj ogólnie było zwalone pod hasłem "pasja" to była chyba właśnie ta mieszanka (choć pewna nie jestem :roll: ). Ale żeby psa zrozumieć i dobrze wyszkolić, trzeba rozróżnić rozmaite elementy tej pasji, bo różne osobniki tej samej rasy mogą mieć różne elementy rozwinięte w różnym stopniu. To, co najbardziej przyczynia się do ucieczek w lesie to instynkt gonienia za poruszającą się zwierzyną. U psa miejskiego, czy kanapowego :wink: , ten instynkt przejawia się w uwielbieniu do latania za piłeczką (choć niekoniecznie jej przynoszenia :wink: - to czasem jest u takich psów naturalne, ale częściej musi być wyuczone), ale również w gonieniu za kotami, kurami, itp. Ten instynkt miała rozwinięta moja suczka, która znosiła mi do domu upolowane oposy i inne śmierdziele i tego ja osobiście nie lubię. Takiego psa można oczywiście nauczyć, żeby dał się odwołać w trakcie, gdy leci za zwierzyną, ale wymaga to dużo pracy. Z drugiej strony, właśnie takie psy latają za piłeczką do znudzenia (właściciela, bo same się tym nigdy nie znudzą :wink: ) i łatwo jest z nimi pracować - rzut piłeczki stanowi wspaniałą nagrodę. Misia tego instynktu raczej nie posiada, chociaż niestety wyrabia jej się troszeczkę, co się przejawia w chętniejszym aportowaniu, ale również w próbach gonienia za kotami :evil: (czego kiedyś w ogóle nie robiła). Z drugiej strony, psy z silną pasją tropienia chodzą cały czas z nosem przy ziemi... Często żyją w swoim świecie i czasem trudno do nich dotrzeć. Bassethoundy czy bloodhoundy są tu typowe - teriery rzadko mają tę pasję aż tak mocno rozwiniętą (bo chcą również gonić). Na przykład Misia kocha tropić, ale nie jest to u niej pasja tak silna, jak u bloodhounda. Natomiast to, za co ja osobiście cenię AT to pasja przebywania z ludźmi. Nie potrafię powiedzieć, skąd to się u nich bierze, bo przecież nie jest to potrzebne do polowania na wydry :wink: , ale zauważono to już dawno i właśnie dlatego Airedale były tak wszechstronnie używane, np. jako łącznicy (łączniki?) czy sanitariusze podczas wojny. I tę właśnie pasję Misia ma bardzo dobrze rozwiniętą, co, wydaje mi się, wykazała podczas swojej pierwszej wizyty u zachraniarki, gdy przetestowaliśmy jej predyspozycje do ratownictwa - chociaż może zachraniarka była tylko uprzejma, gdy Misię pochwaliła :wink: . W każdym razie, ja byłam pod wrażeniem - gdy Misia wywęszyła, z dużej dosyć odległości, że tam gdzieś jest ta osoba, która się z nią niedawno bawiła, to świat przestał dla niej istnieć i pognała szukać tej osoby. A więc wracając do pytania pszyma [quote name='pszym']czy pies z rozbudzonym instynktem wachania będzie w przyszłości go wykorzystywał intensywnie - np. uciekając[/quote] pszym, każdego psa możesz nauczyć, żeby wracał do Ciebie, gdy go zawołasz, choć w niektórych przypadkach może to być bardzo trudne - i to jest właśnie kwestia szkolenia i posłuszeństwa. W moim doświadczeniu, najtrudniej odwołać jest nie psa na tropie, ale psa goniącego za ruszającą się zwierzyną. Tak że ja myślę, że uczenie psa tropienia nie utrudni Ci nauczenia przychodzenia na zawołanie w żaden znaczący sposób. Ale trzeba również zauważyć, że Twój pies jest juz dorosły, a przychodzenia na zawołanie najłatwiej uczy się, zaczynając od szczeniaka... Ja osobiście pewnie zaczęłabym od tego, a dopiero potem uczyła tropić.
  8. [quote name='borsaf'][b]Flaire[/b] Najgorzej, że ja nie wiem CO poprawiłam[/quote]Okazuje się, że nic - bo Wind się przyznała, że to ona. Wstawiaj dalej normalne zdjęcia w tekscie, ja też je wolę, a jak się jeszcze raz trafi błąd, to umówimy się z Wind, że nie poprawimy, tylko Ciebie nauczymy, jak to robić. A rada zadziornego swoją drogą pomoże. :D
  9. [quote name='borsaf'][b]Nitencja[/b] Ja je zmniejszyłam do 500 pikseli, czy jeszcze sa za duże?[/quote]Nie, na rozmiar są ok. Ale nie wiem, czy zauważyłaś, ja ciągle poprawiam Twoje posty ze zdjęciami, bo i tak rozbijają okienko za szeroko. Tyle że w Twoim przypadku, nie jest to spowodowane szerokością zdjęć, a tym, że na tej samej linijce co adres zdjęcia znajduje się jeszcze coś innego. U Ciebie jest to najczęściej skutkiem niedokładnego kopiowania adresu z imageshack. Zdaje się, że w ostatnim poscie już to poprawiłaś :D - tak trzymać. :wink:
  10. [quote name='Wind']pewna fajna sprawa dotyczaca Ciebie i Cziki czeka 8)[/quote]A propos czekania, to u mnie czeka miseczka Majki. 8)
  11. Ja tam nie chcę kombinować - chce po prostu nauczyć psa robić to, co ma robić. Natomiast jestem pewna, że ja nie mam zielonego pojęcia, co dla niej jest trudne, a co łatwe, co się przekłada, a co nie - więc chcę jej dać możliwość ćwiczenia dokładnie tego, co będzie na zawodach. Dam przykład. Gdy Misia już dawno i dobrze umiała już wybierać swój koziołek, nasza Pani szkoleniowiec poprosiła nas, żebyśmy zademonstrowali to ćwiczenie dla nowicjuszy. Ale okazało się, że ja akurat nie miałam przy sobie aportu.... :oops: No to Pani mówi - wyślij ja po cudzy, niech jej ktoś da nawęszyć rękę i wyślij ją. Ja byłam przekonana, że nic z tego nie będzie - Misia to nawęszanie zwykle wydaje się ignorować, a poza tym, uczenie się wybierania własnego aportu zajęło jej bardzo długo i myślałam, że na cudzy tego nie przełoży. Ale zaskoczyła mnie, bo powąchała wszystkie dokładnie, a potem od razu wybrała poprawny! :o Nie wierząc własnym oczom, powtórzyłam to z kolejnym. I znów poprawnie! Dla mnie to było niesamowite. Natomiast sytuacja, w której ona to ćwiczenie regularnie zawala, to gdy jeden z koziołków jest jakoś wybitnie atrakcyjny do gryzienia. Dwie rzeczy czynią koziołek szczególnie smacznym: środek owinięty skórą, albo bardzo pogryziony (taki, z którego sterczą drzazgi). Gdy Misia natknie się na takowy, to zapomina, co robi i zaczyna obrabiać taki nadgryziony koziołek. :evil: Przytrzymuje sobie łapą i rwie na strzępy. :evil: :evilbat:
  12. Jeszcze co do szkolenia na głodniaka. :wink: Czy tak robić, czy nie - zależy od tego, co jest używane do motywacji psa. Jeśli są to smakołyki, to powinno być oczywiste, że lepiej szkolić przed posiłkiem niż po. Ale jeśli motywacją (w tym motywacją na śladzie) jest co innego (na końcu człowiek,zwierz :o , bądź piłeczka na przykład) to czy pies jest przed posiłkiem, czy po - nie ma znaczenia. Trzeba przy tym dodać, że praktykanci najpopularniejszych obecnie tzw. "metod pozytywnych", które opierają się najczęściej na smakołykach, często radzą, żeby psa w ogóle z miski nie karmić - całe jedzenie dostaje podczas szkolenia. Czyli psy zawsze zaczynają szkolenie z pustym brzuchem. Trzeba od razu jednak podkreślić, że tu nie chodzi o to, żeby psa głodzić - pies codziennie dostaje swoją normalną porcję, tyle że musi na nią zapracować i za darmo nie dostaje nic.
  13. [quote name='SengaSengana'][color=red]mój pies nigdy nic upolowanego nie zjadał i nie rozbebeszał - robił dokładnie to, do czego był wyhodowany, czyli uśmiercał w ogrodzie, przynosił do domu i deponował na środku dywanu. Zwierz nigdy nie był w najmniejszym stopniu zewnętrznie uszkodzony. [/color] .... czyli jego instykt jest.... [/quote]Nie całkiem tak - raczej "był". Bo polował jeden z poprzednich psów. Obecny, jak już pisałam, na szczęście nie poluje.
  14. coztego, ja pamiętam jak dzisiaj jeden z Twoich pierwszych postów o szczeniakack. Wyjeżdżałaś, miał być zimny weekend i pytałaś, czy można je od matki wcześniej odłączyć i wziąć do domu... :D Niedowiary, że to już dwa lata temu było :o .
  15. [quote name='dalmatyńczyk']nigdy niewidziałam psa który jadłby tak chętnie gotowane jak suchą karmę. [/quote]To ja Ci mogę pokazać nawet kilka. :wink: Nie mówiąc już o tym, że jak chętnie ktoś coś je niekoniecznie koreluje się z tym, co jest dla niego zdrowe. Dzieci na przykład lubią cukierki i McDonalda.... Ja nie mam nic przeciwko gotowaniu oczywiście, tylko jeśli dajesz psu miękkie jedzenie, to myj mu codziennie zęby. No i nie oszukuj propocji: 1/3 mięsa, 1/3 wypełniacza skrobiowego i 1/3 warzyw to dobre proporcje. Mniej mięsa - już kiepsko.
  16. Badania na lamblię powinno się przeprowadzać zawsze pod koniec kuracji, bo bestie trudne do zwalczenia i trzeba się upewnić, że się już udało. To badanie, tak samo jak to przed rozpoczęciem leczenia, powtarza się trzy razy, w trzy kolejne dni.
  17. Api zaczyna uczyć się frisbe. :D Latająca Api: [img]http://www.std.org/~hania/api/latajacaapi.JPG[/img]
  18. A ja znów mam u siebie na przechownie Apcię! :iloveyou: Ale Apcia ma cieczkę, więc żadnych fajnych spacerków nie będzie. :(
  19. [quote name='SengaSengana']No własnie o to chodzi! pies ma wskazać, wytropić, oszczekać, pomóc człowiekowi a nie zamordowac rozszarpać i zjeść jakieś zwierzątko... [/quote]To nie dokładnie tak, skoro mówimy o tym, do czego zostały wyhodowane - to może jakieś nowoczesne sportowe wymysły :o . Zjadać oczywiście nigdy nie miały, ale mordować - jak najbardziej - właśnie o to chodziło. Wiesz, dlaczego terier trzęsie łbem gdy ma coś w pysku? Właśnie po to, żeby zwierzę uśmiercić łamiąc kręgosłup, czyli nienaruszając skóry - bo te nasze bestie polowały na zwierzęta futerkowe. Dzięki, ale ja się doskonale obywam bez futer i bez zamordowanych zwierząt. :roll: A i sport taki mi nie jest potrzebny. Fuka, mój pies nigdy nic upolowanego nie zjadał i nie rozbebeszał - robił dokładnie to, do czego był wyhodowany, czyli uśmiercał w ogrodzie, przynosił do domu i deponował na środku dywanu. Zwierz nigdy nie był w najmniejszym stopniu zewnętrznie uszkodzony. A odwołania w lesie można jak najbardziej nauczyć; pasji łowieckiej - nie. Dlatego właśnie szkoleniowcy z prawdziwego zdarzenia (raczej niż tacy patacze, jak ja) wolą psy z silnym instynktem łowieckim.
  20. dorotak, ja Misię nauczyłam na początku wybierać swój własny koziołek, tak jak to się robi na PTT. Robiłam to nie sama oczywiście, ale na kursach PTT, które są u nas dostępne - tam było dużo cudzych aportów. (Wtedy w Polsce obedience jeszcze chyba w ogóle nie było, więc nie przyszłoby mi do głowy uczyć czego innego). A gdy potem trzeba było to "przerzucić" na patyczki, to musiałam tylko nauczyć psa aportować takie patyczki, a potem było już łatwo. Teraz swój własny patyczek wybiera, ale ja nie jestem przekonana, że również wybierze taki, który ja miałam tylko kilka minut, więc to właśnie chcę ćwiczyć. Ty jesteś z północy, a ja z południa, ale jeśli chcesz, to chętnie się z Tobą umówię od czasu do czasu "na patyczki".
  21. [quote name='Azir']Dlatego początkowo można wysyłać psa po swój patyczek ukryty pod garstką trawy. (wtedy podczas pierwszych prób nie kładziemy drugiego).[/quote]Ja słyszałam o tej metodzie i próbowałam ją kiedyś dawno u Misi zastosować, ale u mnie się nie sprawdziła, bo Misia ma zbyt małą chęć przyniesienia tego w ogóle, żeby jeszcze szukać. Wtedy umiała już wybierać konkretny przedmiot i to ją bawi, więc to robi chętnie. Wiem, że używa nosa, bo umie nawet sztuczkę, gdzie przynosi poprawny aport cudzy spośród rozmaitych cudzych aportów po nawęszeniu ręki tego właściciela, którego aport ma przynieść. Ale gdy próbowałam chować nawet tylko jeden patyczekpod trawą, to się zniechęcała. :niewiem: Teraz mam dużo czasu do wiosny, więc może spróbuję z tym jeszcze raz, bo wolałabym, żeby była bardziej zdeterminowana to przynieść. (Wyrzuconego koziołka już w głębokiej trawie szuka, więc może z tym też się uda).
  22. [quote name='Fuka']wolę psy z pasja, choć to zdecydowanie utrudnia ich prowadzenie[/quote]Raczej na odwrót - każdy szkoleniowiec Ci powie, że zdecydowanie łatwiej nauczyć czegokolwiek psa z instynktem łowieckim, niż bez. :wink: [quote name='Fuka']ale za to daje wieksza frajde i satysfakcję[/quote]No to zależy, jak komu. :wink: [quote name='Fuka'] no i nuda na pewno mi nie grozi :D[/quote]Ja miałam Airedale, które znosiły mi do domu upolowaną zwierzynę z dworu. :evil: Nawet sporą. :evil: 0X :evilbat: Wolę się nudzić. SengaSengana, mój obecny terier pasję to ma, ale do czego innego :eating: :wink: . Więc jeśli chcesz kiedyś mieć okazję zobaczyć teriera bez instynktu łowieckiego, to służę. :wink:
  23. [quote name='Fuka']No i nie wiem w jakim stanie wyszłaby Kawusia z potyczki z lisem gdyby Fuka jej nie pomogła....[/quote]A no właśnie. Ja wolę teriera bez jaj [size=1]może dlatego miałam prawie same suczki :wink: [/size], ale całego i żywego.
  24. [quote name='Azir']Hesia przyszła do nas na zajęcia. [/quote]Heksia z niedźwidzicą? :D [quote name='Azir']Na rzeczywiście dziewiczych trenujemy na zawodach.[/quote]Hmmm... Na to bym nie wpadła... I to rzeczywiście wychodzi? Mnie się wydaje, że mój pies na to za [size=1]goopi[/size]... Ale może się mylę. :wink: Jednak nie będę testować tej teorii, tylko wymyślę, jak robić "dziewicze" próby, wedle ogólnie stosowanej przeze mnie zasady, żeby nic, co się dzieje na zawodach nie było dla psa nowością...
  25. [quote name='SengaSengana']To powinna byc jego wrodzona zaleta a nie wada i lepiej żebyśmy tego nie zmieniali...[/quote]Może i tak, chociaż wiele, wiele ras już od bardzo dawna jest hodowana nie w celu oryginalnie dla nich zamierzonego i raczej nie jest to uważane za wadę... Wiele, o ile nie większość psów wystawowych nie ma w swoich rodowodach psów pracujących od wielu pokoleń. I na szczęście w większości ras nie jest to ganione, bo inaczej, bull terriery wymarłyby, bo już im nie wolno walczyć, a AT - bo wydry są pod ochroną. :wink:
×
×
  • Create New...