Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35772
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. A wet nie sugerował, żeby Łatka odrobaczyć? To chyba najczęstszy powód krwi w kale (takie kapki są wtedy). Mogą się wówczas pojawić także wymioty i osowiałość. Kiedyś mieliśmy potwornie zarobaczoną sunię (miała m.in. krew w kale, ale robaki było widać dopiero pod mikroskopem) i dostawała wraz z lekami na odrobaczenie tabletki przeciwkrwotoczne. Najlepszy na odrobaczenie jest Aniprazol. Może zróbcie analizę kału? Trzymam kciuki za zdrowie Łaciastego :loveu: Ps. 11 kg :crazyeye:
  2. Ojej... Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak się teraz czuje Basia... Trzymajcie się...
  3. Magma mości sobie gniazdko z dywaniku w boksie, mądrala :) [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg87/scaled.php?server=87&filename=magmaa.jpg&res=medium[/IMG] W ogóle to jej dywanik jest wielokrotnego zastosowania, najczęściej służy jako zabawka do szarpania ;)
  4. Ale Gizmo dostawał wapń. Zamierzałam mu dokupić witaminki, także będzie nadal dostawał. Tak czy siak mu nie zaszkodzą :)
  5. Wczoraj przyjechali Ci co dzwonili (z naszych okolic), bez zapowiedzi (twierdzą, że próbowali się dodzwonić...) - bardzo młodzi ludzie, para, wrażenie zrobili na nas kieeeeepskie... Dzisiaj był wet, zaszczepił drugi raz Gizmoka na wirusówki, obejrzał psiaka w ruchu i twierdzi, że na jego oko psiak ma zdrowe łapki i nic się złego nie dzieje.
  6. Kuruś od paru dni zaczął znów kaszleć, najgorzej jest na ogrodzie - mimo, że nie biega to kaszle niemal non stop. Poczekamy jeszcze parę dni czy się nie poprawi (może to skutek aury, bo u nas od jakiegoś tygodnia prawie codziennie pada, są burze) i będę dzwonić do dr co radzi robić.
  7. Marcel mieszka w Lublinie, wizyta była z tego co pamiętam wraz z przywozem psiaka (zawoził go TZ). Sprawdziłam, umowa jest hotelikowa.
  8. Na razie największym problemem jaki sprawia Jessy jest to, że... nie chce jeść :) Dzisiaj dzwoniła bardzo zatroskana pani. Wyjaśniłam, że to stres i żeby sie tym nie martwić. Poza tym sunia jest jeszcze trochę wystraszona, bardzo boi się pana (ale to akurat nie problem, bo on jest gościem w tym domu), może kojarzy się z kimś, kto jej zrobił krzywdę zanim do nas trafiła. Kocica perska dała jej łapką przez pupcię i Jessy omija ją wielkim łukiem :) Oczywiście - jak przewidywałam nie ma żadnego problemu z agresją ze strony Jessy. Sunia boi się jeszcze obcych ludzi na spacerach, tzn. przechodniów, jest wyprowadzana w możliwie spokojnych porach, aby się powoli przyzwyczajała do miasta.
  9. Tu jeszcze ze "sceniackiem". Liza jest przeokropną pieszczochą i domaga się swojej dawki głasków bardzo bezpośrednio :)
  10. Najgorsze jest to, że Liza jest bardzo zdolna i wystarczy moment, a niezwykle zwinnie prześlizguje się do innych boksów i podjada z misek innym psom :mad: Parę fotek grubaski :)
  11. [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/9632/gizmoo12.jpg[/IMG] [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/8880/gizmoo13.jpg[/IMG] [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/3885/gizmoo14.jpg[/IMG]
  12. [IMG]http://img189.imageshack.us/img189/8964/gizmoo7.jpg[/IMG] [IMG]http://img577.imageshack.us/img577/9415/gizmoo8.jpg[/IMG] [IMG]http://img809.imageshack.us/img809/3513/gizmoo9.jpg[/IMG] [IMG]http://img863.imageshack.us/img863/2261/gizmoo10.jpg[/IMG] [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/6288/gizmoo11.jpg[/IMG]
  13. To byłby chyba bigggg kolak krótkowłosy ;) On teraz już waży ok 25 kg, a ma 5 miesięcy. Czy ma jakieś wady łapek - nie wiem, ale dostawał wapń z witaminami cały czas do karmy. Ostatnio mu odstawiłam, bo mi się skończył. Będzie jutro wet, będzie między innymi szczepił Gizmoka drugi raz na wirusówki, to poproszę żeby looknął na jego łapki czy wszystko ok. Reszta fotek: [IMG]http://img171.imageshack.us/img171/7033/gizmoo2.jpg[/IMG] [IMG]http://img594.imageshack.us/img594/2944/gizmoo3.jpg[/IMG] [IMG]http://img687.imageshack.us/img687/4213/gizmoo4.jpg[/IMG] [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/5960/gizmoo5.jpg[/IMG] Robimy siooo ;) [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/9562/gizmoo6.jpg[/IMG]
  14. Ja Lorkowi zakładałam już obrożę - jak był w boksie wewnętrznym. Zmieniałam mu tą ze schroniska (bo była za luźna, a chcieliśmy go przypinać do linki i otwierać boks) na półzacisk. Nie było z tym większego problemu, ale było to po jakimś czasie, jak już się przyzwyczaił do głasków itd. Także jestem pewna, że z czasem obróżkę przeciwpchelną da sobie założyć, tylko najlepiej jakbym to robiła sama, bo jego stresuje bardzo obecność więcej niż jednej osoby.
  15. Lorek już zakropiony (Advantage) i ranki na uszach i nochalku zapryskane też. Byłam potem sprawdzać jak z muchami i chyba działa bo żadnych much nie było ani na uszkach ani wokół Lorka. Uff :) Przy asekuracji TZa pozwolił mi podejść do siebie bez większych problemów, pozwolił się głaskać go głowie, złapać za obrożę. Mną się praktycznie nie przejmował, tylko wciąż lookał na TZa, który stał pośrodku wybiegu i zagradzał mu drogę ucieczki :) W końcu Loruś wlazł do budy i tam udało się przy nim wszystko zrobić (zdjęliśmy dach). Nawet go trochę poczesaliśmy. Tylko obroży przeciwpchelnej nie daliśmy rady założyć (chcieliśmy już zapiętą przełożyć przez głowę, ale Lorek nie chciał głowy podnieść :) Chyba mu się skojarzyło z hyclem, bo raz hapsnął za obrożę), ale nie wszystko na raz. Najważniejsze, że jest zakropiony i ranki też zapryskane (wg rady weta środkiem przeciwpchelnym). A to wszystko BEZ SEDALINU. Jest ogromna zmiana w porównaniu z tym co było parę miesięcy temu. Przecież tak długi czas nie był dotykany, głaskany, a zareagował jakbym go głaskała codziennie. Był bardzo zestresowany, nie chciał jeść smakołyków, ale myślę, że z czasem się przyzwyczai, że jak się pojawiamy razem z TZem to nic złego go nie czeka. Zostawiłam mu miseczkę z konserwą po całej akcji w nagrodę, że taki grzeczny był :loveu: [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/6940/lorekk.jpg[/IMG] [IMG]http://img856.imageshack.us/img856/7862/lorekk1.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/774/lorekk2.jpg[/IMG]
  16. Dostałam maila w sprawie Falcorka :) Jest szansa na domek w Lublinie, jak dostanę telefon to przekażę biance0.
  17. Dostałam informację od p.Ani, że Negra zostaje u niej :)
  18. Miałam jeszcze telefon z Tablicy. Nasze okolice, wieś, Gizmo miałby mieszkać w ogrodzie, w budce, miałby też boks na wypadek np. przyjazdu siostry z małymi dziećmi. Mowa była też spacerach poza ogród. Ogólnie brzmi dobrze, ale trzeba by zobaczyć ten boks i budę... bo wiecie jak jest na wsi. Chcieli już jutro przyjechać, zobaczyć i ew. adoptować psiaka, ale jutro święto, więc poprosiłam, aby przełożyć to na piątek lub sobotę. Mówiłam o wizytach przed/po adopcyjnych - nie ma problemu. I nie wiem jak zrobić, najlepiej by było jak im się psiak spodoba to zawieźć go tam osobiście i zobaczyć dokładnie warunki w jakie trafi. A tak wygląda nasz sceniorek obecnie :loveu: [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/1095/gizmoo.jpg[/IMG] [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/7714/gizmoo1.jpg[/IMG] Więcej fotek za chwilę.
  19. Portki sobie daje poczesać, ale tylko powierzchownie i tak "przy okazji" ;) Lepiej jest z ogonem, wczoraj się czesaliśmy i głasialiśmy i nawet chyba nie zauważył, jak mu trochę podziałałam na ogonie :D
  20. Odpisałam, że aktualne ;) Dzisiaj w końcu trochę słoneczka, może zdążę z nowymi fotkami zanim znów zacznie padać...
  21. No więc tak... telefonicznie domek nie zapowiadał się jakoś super... Myślałam, że chcą przyjechać zobaczyć Jessy ok, przecież nie muszę im jej wydać. Myślałam, że może wyczytali gdzieś, że to rasowy owczarek holenderski i może będą rozczarowani jak zobaczą sunię, której znów oklapły uszyska :lol: Dodatkowo to ciągłe przekładanie wizyty... Pierwsze wejście też takie sobie... Ale jak wyprowadziłam Jessy od razu było widać, że mam do czynienia z psiarzami ;) Jessy niemal momentalnie przylgnęła do młodej dziewczyny. A nowa pani była nią zachwycona. Jessy pojechała do Lublina, będzie mieszkać w bloku wraz z dwoma kotami, jednym wyratowanym, a drugi to arystokracja z charakterem: 18-letnia perska kotka ;) Kociambry mają doświadczenie z psami, wcześniej mieszkały tam dwie suczki amstaffki, króre odeszły mając naście lat. Młoda dziewczyna to oczywiście nie jedyna osoba w domu, mieszka z rodzicami i rodzeństwem. Przyjechał z nią ojciec, który z rozczuleniem opowiadał o suniach, które odeszły chorując (jedna miała problemy z nerkami, druga miała raka) i jaką pustkę po sobie zostawiły. Opowiadał też o żonie (została w domu, ale był z nią stale kontakt telefoniczny, była informowana na bieżąco ;) ), która sprawuje pieczę nad całym zwierzyńcem i będzie miała najwięcej do czynienia z Jessy. Myślę, że Jessy trafiła dobrze i będzie miała fantastyczną opiekę. Państwo obawiali się jedynie o jakąś ukrytą agresję (np. do kotów, o to chyba martwi się żona pana), ale zapewniłam, że u Jessy nie ma o czymś takim mowy i umówiliśmy się, że w razie jakichś (tfu, tfu) problemów sunia do nas wróci. Państwo po zapoznaniu się z sunią stwierdzili, że jest fantastyczna i faktycznie mało prawdopodobne jest, aby wynikły jakieś problemy z nią związane. Imię zostaje :) Oczywiście nie ma problemu z wizytą poadopcyjną. Pan obiecał, że da znać jak się sunia sprawuje. Jessy jest właściwie bezproblemowa, ale i tak się denerwuję... pozostaje trzymać kciuki, aby wszystko było ok :) [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/9602/jessy.jpg[/IMG] [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/5250/jessy1v.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/3434/jessy2.jpg[/IMG] [B]Ulka[/B], dzięki za allegro, to dzięki niemu Jessy znalazła dom :)
  22. Ale jaja, wysłałam do Evelin, a do Ciebie zapomniałam ;)
  23. Obawiałam się trochę, że te podchody zepsują trochę relacje między mną a Lorkiem, ale nie potrzebnie. Mam wrażenie nawet, że jeszcze mniej się mnie boi i jest bardziej na mnie skupiony. A co mnie najbardziej cieszy przestaje bać się otwartej dłoni, a myślałam, że nigdy tego lęku nie pokona. Ostatnio karmię go ręki konserwą zmieszaną z witaminami na stawy, a że czasem konsystencja jest papkowata to nie mogę utrzymać w palcach, musi być częściowo na dłoni. Lorek zjada i niemal w ogóle na to nie zwraca uwagi :) Na razie codziennie pada, więc nawet nie próbuję podziałać z preparatami na pasożyty. Mam nadzieję, że jutro się wypogodzi, bo muchy znów dokuczają Lorkowi, zwłaszcza nos i końcówki uszu są oblegane i są malutkie ranki. Jak mi się uda to potraktuje je czymś dodatkowo.
  24. Nikt nie pyta o Ronalda... Ale mogę się pochwalić, że robimy postępy w czesaniu, Ronald niedawno pozwolił mi wyczesać brzunio :) Niedługo będzie koniec pasty, rozumiem, że po skończeniu robimy ponownie analizę moczu?
  25. Macho w ogóle nie przejmuje się kołnierzem. Był trochę oszołomiony parę godzin po zabiegu i tylko tyle :) Trochę się denerwuje i wierci, bo jest w mniejszym boksie (przenieśliśmy go na czas rekonwalescencji z zewnętrznego do wewnątrz). Jeszcze musi trochę wytrzymać, w piątek będzie zdejmowanie szwów. Jak na razie wszystko pięknie się goi. Mam nadzieję, że kołnierz zniesie jeszcze parę dni użytkowania Machastego, bo już jest lekko nadwyrężony ;) A co ciekawe w dużym boksie zewnętrznym Macho bardzo brudził, a teraz wewnątrz pięknie zachowuje czystość.
×
×
  • Create New...