Jump to content
Dogomania
Ela85

Gruczolak przy odbycie

Recommended Posts

Witajcie,

chciałam zasięgnąć porady, a także informacji od właścicieli których psiaki cierpiały na tą "dolegliwość". 2 lekarzy zdiagnozowało gruczolaka którego trzeba najlepiej usunąć, ma z 1cm.


Ale wracając do tematu wolałabym jednak szukać opcji mniej inwazyjnej i oszczędzić mu bólu, zwłaszcza że w tej okolicy operacje chyba nie należą do najbezpieczniejszych? przeczytałam coś o krioterapii - czy ktoś stosował w takim przypadku u psiaka i jakie były efekty? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
co to znaczy? wybacz jestem laikiem w tych sprawach.

"guzek" dla mnie wygląda jak duży pryszcz, tak że jak pies stoi bokiem to widzę to odstaje od kuperka .

Wybrałam się dziś jeszcze do swojej lecznicy (wcześniej byłam na konsultacji u ponoc dobrego weta) zapytać o krioterapię to Pani jednak odradzila i poleca wyciąć eeh

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='gryf80']elcia bedzie ok.szybko zatreagowałas.powodzenia[/QUOTE]

Gryf no własnie byłoby szybciej gdyby nie mój stały weterynarz, a właściwie jest ich 2 w lecznicy, którzy swierdzili że w tym wieku (8 lat) u psow sie już robią takie rzeczy i wystarczy mu czyścić gruczoły raz na 3 miesiące. Później po tygodniu od drugiego usłyszałam żeby mu czyścić raz na miesiąc żeby to nie pękło, a przyjeżdzając po miesiącu Pani doktor była zdziwiona że tak to wygląda, a wyglądało tak samo jak miesiąc wcześniej. Gdyby szybciej zareagowali może byłoby jeszcze mniejsze. Na szczęście znalazłam 35km od siebie dobrego lekarza, a bynajmniej mam taką nadzieję, bo ma w necie same b.dobre opinie. Ale i tak się obawiam troszke operacji, zwłaszcza że to takie miejsce...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='gryf80']będzie dobrze.guzek jest mały[/QUOTE]


a jednak lekarz zaczął się wahać. Zadzwoniłam dziś umówić się na zabieg i kazał przyjechać jeszcze raz na konsultacje bo może uda się coś zrobić mniej inwazyjną metodą. No cóż, zobaczymy. Lekarz ma same b.dobre opinie, 35 km w jedną stronę mam do niego, więc mam nadzieję że nie spartaczy nic :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=arial]Jeszcze tak przy okazji gruczolaków - takie różne "pipki" przy odbycie u psów to często gruczolaki.
Gruczolaki są to nowotwory łagodne, związane z hormonami płciowymi, więc często się po prostu psa kastruje (ewentualnie jakieś największe narośla wycina) a reszta po pewnym czasie sama zanika. Mogą też być gruczolakoraki i wtedy są to zmiany złośliwe, którym nic nie pomoże.
Jeśli masz [B]Ela85[/B] fundusze to warto zrobić histopatologię tego czegoś, by wiedzieć, co to za zmiana.
A to, że trzeba bardzo mocno uważać na higienę tego miejsca po operacji to inna sprawa...[/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Nienor'][FONT=arial]Jeszcze tak przy okazji gruczolaków - takie różne "pipki" przy odbycie u psów to często gruczolaki.
Gruczolaki są to nowotwory łagodne, związane z hormonami płciowymi, więc często się po prostu psa kastruje (ewentualnie jakieś największe narośla wycina) a reszta po pewnym czasie sama zanika. Mogą też być gruczolakoraki i wtedy są to zmiany złośliwe, którym nic nie pomoże.
Jeśli masz [B]Ela85[/B] fundusze to warto zrobić histopatologię tego czegoś, by wiedzieć, co to za zmiana.
A to, że trzeba bardzo mocno uważać na higienę tego miejsca po operacji to inna sprawa...[/FONT][/QUOTE]

tak własnie się zastanawiałam nad hostopatologią. Byliśmy o weta, na chwile obecną piesek dostaje tabletki (hormony) które ponoć są skuteczne. Jeśli pomogą to super, a jeśli nie to niestety czeka nas operacja. Mam jednak nadzieję, że guzek się zmniejszy żeby zaoszczędzić psiakowi bólu i stresu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witajcie, przepraszam ze dopiero teraz odpisuje, na dogomanie zagladam sporadycznie. Odnosnie mojego psiaka i jego guzka na odbycie to aktualnie jestesmy w punkcie wyjścia tzn, dostawał tamoxifen, guzek ładnie sie zmniejszył wiec operacja byla zbędna. Profilaktycznie mial brac raz w miesiacu tabletke, ale niestety guzek odrósł. Aktualnie teraz znowu bierzemy tamoxifen 2-3 razy w tyg ,guzek sie zmniejszył ale juz nie tak fajnie jak wczesniej (choć wcześniej brał co drugi dzień 1/4 tabletki). Na dniach pojedziemy do kontroli i zobaczymy co lekarz zadecyduje. Dla niego operacja to ostateczność której wolałby uniknąć - mówi że jest ryzyko uszkodzenia zwieracza, i że później będzie się to ciulowo goiło...sama mam obawy co robić, nie chciałabym go męczyć operacjami, ale jeśli nie będzie wyjścia to chyba musimy zaryzykować:(.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzien dobry, Pani Elu czyta Pani to jeszcze? bardzo proszę dać znac czy pieska udało sie uratować, Miałam taką samą sytuacje ostatnio i niesttey guz odbytu był już taki duzy ze musiałam pożegnać się z moim czworonożnym przyjacielem. a zastanwiam się gdybym wczesniej zareagowała a dokładie rok temu jak miał wyciskane te gruczoły ookołoodbytowe to czy mogło się to inaczej skonczyć ,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Zarejestrowałam się tutaj specjalnie żeby odpowiedzieć na ten temat. Mam 8 letniego owczarka niemieckiego u którego zdiagnozowano gruczolaka. Niestety w bardzo zaawansowanym stadium, gdy guz miał wielkość 5x7 cm. Gdy usłyszeliśmy diagnozę, zrobiliśmy wszystko co moglismy. Biopsję ( podobno wyniki nie są zawsze w 100 % pewne ), kastrację ale efekty są żadne. Przy takiej wielkości guza jest on nieoperacyjny, dlatego nie wahałabym się wyciąć małego guza gdybym miała taką szansę. U mojego psa guz rośnie bardzo szybko, nie było żadnych dolegliwości a w ciągu miesiąca stan pogorszył się tak bardzo że chyba pozostaje nam uśpienie. Dodatkowym problemem jest bardzo zły stan nerek. Nawet gdyby guz się zmniejszył to stan nerek nie pozwala na operację. Dlatego napiszę jeszcze raz -nie bójcie się operacji małych guzów, bo nigdy nie wiadomo co z tego wyrośnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, ja mam pieska rasy Syberian Husky ma 8,5 roku i właśnie jesteśmy po usunięciu gruczolaka przy linii odbytu. Mój psiak miał robiony zabieg w Klinice Basset w Głogowie, zrobiliśmy badania histopatologiczne, które wykazały niezłośliwy guz. Pani weterynarz, którą uważam za bardzo kompetentną (wyleczyła mi pieska 8 lat temu z parwowirozy) powiedziała, że dalsze leczenie nie jest wymagane, a jedynie obserwacja, bo tego typu guzy mogą odrastać, niestety operowała ostatnio innego pieska, którego właściciel czekał z usunięciem guza i okazał się on złośliwy. Więc uważam, że takie guzy należy szybko usuwać. Operacja wyglądała następująco, piesek został uśpiony i ogolony (fotro) przygotowany do zabiegu, po 5 h był już do odbioru, nie mógł ustać na łapkach więc do auta go zabrałem na rękach (silne leki narkotyczne). Do rana piesek leżał nic nie jadł ani nie pił, na drugi dzień wizyta u weta i zastrzyki przeciwbólowe, piesek zaczyna brykać, robi siku ale nie wypróżnia się, ma bardzo duży apetyt. Po 3 dniach piesek wypróżnia się widzę, że sprawia mu to ból oraz dyskomfort. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Kolejne wypróżnienie po 6 dniach od zabiegu jest ból, ale mniejszy. Po 12 dniach od zabiegu ściągamy szwy i kołnierz. Gdyby nie lekkie problemy z wypróżnianiem i założony kołnierz nie powiedziałbym po 3 dniach, że mój piesek miał operację. A uwierzcie mi, że Husky to psy płaczliwe... Dało się przeżyć.     

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Cieszę się , że udało się psa uratować i że tak szybko odzyskuje sprawność. Mój owczarek został uśpiony w październiku, 3 dni po napisaniu poprzedniego posta , ponieważ okazało się że nowotwór był jednak złośliwy i były przerzuty na łapę i kręgosłup. Wiem, że czas jest bardzo ważny , z małym guzem być może udałoby nam się walczyć, dlatego zawsze będę wszystkim powtarzać że nie można ignorować jakichkolwiek objawów a tym bardziej guzów. Dobrze , że masz zaufanego lekarza, ze swojej strony sugerowałabym porozmawiać o kastracji. Zmiany przy odbycie - często zależą od hormonów a kastracja w takiej sytuacji jest najlepszym wyjściem. 

Pozdrawiam 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witajcie ponownie! Dawno mnie tu nie było. 

Oskar miał operację - usuneliśmy później guzka. Wynik histopatologiczny pokazał, że jest on złośliwy miejscowo. Minęło teraz ok 3,5 roku i guzek pojawił się znowu. Po niedzieli będę umawiać się na konsultacje z naszym lekarzem. Oskar ma już 13 lat, więc średnio chciałabym go męczyć operacjami. Może Tamoxifen będzie tu dla nas najlepszą opcją. Zobaczymy. Aczkolwiek zmartwiło mnie to. :( 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×