marerka Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 BARDZO PROSZĘ O POMOC FINANSOWĄ!!! 3 SZCENIAKI CHORE NA PARWO TO DUŻE OBCIĄŻENIE FINANSOWE!!! Sylwia Dmowska 78 1020 1097 0000 7002 0094 1815 Quote
ewatonieja Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 żeby to był niechlubny wyjątek, ale wiele schronisk tak robi, wydaje chore psy, albo ściemnia odnośnie charakteru Quote
himba Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 Ja jutro będę zbierać datki w szpitalu, jest mi przykro bo znam tę sytuację.Bardzo się o nie boję i wiem jakie to koszty. Mam nadzieję,że uda nam się dorzucić i trzymam kciuki za te maluchy. Quote
kasiek. Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 Wklejam to napisała Kasumi ja nie orientuję się w temacie surowicy...., spytałam w Niemczech (u znajomej osoby, która adoptowała sunię z Radomia) i tak jak pisałam, trudno zdobyć Kasę na pewno uzbieramy - na oba "cele" (3 kundelki i 3 molosy). Tylko dopiero co zaczęłam apel.... Można poprosić kundelkową skarbonkę o pomoc....200zł można uzyskać (z czego jakieś 15% trzeba oddać w przeciągu 6 tyg.) http://www.dogomania.pl/threads/1476...kowa+skarbonka Quote
kasiek. Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 kopiuje info o szczeniakach " Loca jest zdrowa. Silna bestia:) Lata i łobuzuje. Lady ma się znacznie lepiej, robi jeszcze tylko plackowatą kupkę...Niestety Laska walczy o życie. Moja maleńka księżniczka jest już taka chuda :((( Jeździmy na kroplówki 2 x dziennie, ale dziś oddała biegunkę z krwią...Pije wodę bardzo symbolicznie....nie chce jeść... " Nie wiem ,gdzie mam pisac ,bo są dwa tematy.... Quote
himba Posted May 21, 2011 Posted May 21, 2011 Marerka pisz tu, to ważne, walczysz o jej życie. Ja wszystkie trzy wyprowadzałam,przytulałam i całowałam. Musimy też walczyć aby w schronisku była surowica i nie było tylu zachrowań a co za tym idzie zgonów!!!! Quote
kasiek. Posted May 21, 2011 Posted May 21, 2011 Himba wklejam tu info "Oto 4 rachunki, nie ma dzisiejszego na 80 zł. Póki co poszło 603 zł. Laska została w szpitalu. miała transfuzje krwi. Lekarz mówi, że nie ma poprawy ani pogorszenia. Doba w szpitalu 50 zł. Ona po prostu musi wygrać tą walkę. Pokochałam ją całym sercem!!! I jak wygra to chyba ją sobie zostawię...mój kłapouszek nasłodszy.....Chlip...chlip.....:..........((((( p.s. Loca i Lady mają się świetnie." info jest w tym temacie ,tam są też rachunki http://www.dogomania.pl/threads/199873-Uratuj-psie-dziecko-one-umieraj%C4%85!-1680z%C5%82-leczenie-POM%C3%93%C5%BB-NAM-FINANSOWO!-b%C5%82agam./page16 Quote
lizard Posted May 21, 2011 Posted May 21, 2011 Myślę, że gdzie by nie pisać i tak śledzimy oba wątki... Laska musi wyzdrowieć! czekamy na dalsze info... Quote
himba Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Rozmawiałam z marerką, sunie choć ich stan jest ciężki to stabilny:shake:Miejmy nadzieję ,że zwyciężą.Marerka ponisła już ogromne koszty leczenia i pewnie to nie koniec.Po rozmowie z Prezesem RTOZU JEST JAKAŚ SZANSA NA ZWROT KOSZTÓW LECZENIA(choćby w częśći). Wszystkim nam nie łatwo,ale musimy sobie pomagać w miarę możliwośći. Życzę suczkom, żeby wygrały z chorobą:roll: marerce-wytrwałośći a nam wielkodusznośći a zwłaszcza Panu Prezesowi w podejmowaniu decyzji w tej, jakże dramatycznej sytuacji. Quote
Sońka1987 Posted July 17, 2011 Posted July 17, 2011 Witam wszystkich. Ja mam podobny problem. Wzięłam Sonię ze schroniska w Łodzi. Pierwsze dni w domu były ok. Po ok 4 dniach dostała katar i kaszel więc pojechałam do schroniska w celu konsultacji. Pani dr stwierdziła lekkie przeziębienie( ciekawe jak mogła się przeziębić skoro nie wychodziła na dwór), dostałam dla niej unidox. Dawałam jej przez 5 dni raz dziennie. Od poniedziałku(11.07.11) od około godz 12.00 niunia przestała jeść. Myślałam,że nie chce jej się jeść bo poprzednim jedzeniem się najadła więc zlekceważyłam to. Tak samo było na drugi dzień, zaniepokoiło mnie to i pojechałam z nią do weterynarza. Okazało się, że to parwowiroza. Przez pierwsze 2 dni dostawała kroplówkę raz dziennie 250 ml+antybiotyk+ jakis bolący zastrzyk z vit. C. Na 3 dzień lekarz zdecydował, że nie będzie mnie wciągał w zbyt wysokie koszta i kroplówkę będzie dostawała w domu 3 x po 167ml. Więc tak robie ale i tak muszę codziennie jechać na te 2 zastrzyki. Czytałam dużo na temat Parwowirozy, ale niepokoi mnie to, że ma cały czas temperaturę 38.5, sama chodzi, piję wodę ( po czym zwymiotuje).Lekarza martwi to, że ani jej się nie poprawia ani nie pogarsza.... W sumie chyba nie powinnam tak robic ale zmuszam ją do jedzenia. Daję jej co godzinę ok 10 ml kleiku lub kaszki dla dzieci. Wczoraj praktycznie nie wymiotowała ale dzisiaj znowu zaczęła. Już nie wiem co mam robić bo pomimo tego, że mam ją dopiero 2 tyg ale cała rodzina ja bardzo pokochala. Jeżeli wiecie jak mogę jej pomóc to proszę napiszcie mi, bo bardzooooo się o ią martwię:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( najgorsze jest to, że zaczyna mi brakować pieniędzy na jej leczenie Quote
himba Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Sońka1987 napisał(a):Witam wszystkich. Ja mam podobny problem. Wzięłam Sonię ze schroniska w Łodzi. Pierwsze dni w domu były ok. Po ok 4 dniach dostała katar i kaszel więc pojechałam do schroniska w celu konsultacji. Pani dr stwierdziła lekkie przeziębienie( ciekawe jak mogła się przeziębić skoro nie wychodziła na dwór), dostałam dla niej unidox. Dawałam jej przez 5 dni raz dziennie. Od poniedziałku(11.07.11) od około godz 12.00 niunia przestała jeść. Myślałam,że nie chce jej się jeść bo poprzednim jedzeniem się najadła więc zlekceważyłam to. Tak samo było na drugi dzień, zaniepokoiło mnie to i pojechałam z nią do weterynarza. Okazało się, że to parwowiroza. Przez pierwsze 2 dni dostawała kroplówkę raz dziennie 250 ml+antybiotyk+ jakis bolący zastrzyk z vit. C. Na 3 dzień lekarz zdecydował, że nie będzie mnie wciągał w zbyt wysokie koszta i kroplówkę będzie dostawała w domu 3 x po 167ml. Więc tak robie ale i tak muszę codziennie jechać na te 2 zastrzyki. Czytałam dużo na temat Parwowirozy, ale niepokoi mnie to, że ma cały czas temperaturę 38.5, sama chodzi, piję wodę ( po czym zwymiotuje).Lekarza martwi to, że ani jej się nie poprawia ani nie pogarsza.... W sumie chyba nie powinnam tak robic ale zmuszam ją do jedzenia. Daję jej co godzinę ok 10 ml kleiku lub kaszki dla dzieci. Wczoraj praktycznie nie wymiotowała ale dzisiaj znowu zaczęła. Już nie wiem co mam robić bo pomimo tego, że mam ją dopiero 2 tyg ale cała rodzina ja bardzo pokochala. Jeżeli wiecie jak mogę jej pomóc to proszę napiszcie mi, bo bardzooooo się o ią martwię:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( najgorsze jest to, że zaczyna mi brakować pieniędzy na jej leczenie Napisz na pw do marerki, ona ma duże doświadczenie w ratowaniu szczylków z parwo!! ale niewątpliwie będziesz potrzebowała kasy, zrób wątek tej suni i wyślij zaproszenia do cioteczek z dogo!! napisz na wątku nr. konta na jakie chcesz aby wpłacać datki i może uratujemy to psie:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.