Tola Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Wrześniowe mizianka dla suczydeł:loveu: Zdjecia super!!! Quote
AgaOdMaszy Posted October 4, 2007 Posted October 4, 2007 Dzięki za mizianka :loveu: Newsy z ostatnich dwóch tygodni: :kaffee_2: Masza odkryła w sobie nową pasję - gonienie samochodów... :kaffee_2: Z urlopu przywiozłam pamiątkę-niespodziankę, czyli straszliwy katar. Chodziłyśmy więc ostatnio wszystkie trzy zakatarzone. Zaczęło się od Kai, przeszło na Maszę, teraz kicha jedna z kocic. Oczywiście zwierzaki były u weta, ale pańcia u lekarza, o, co to, to nie. :kaffee_2: Masza miała starcie w drzwiach wejściowych do bloku z charcikiem, z którym już wcześniej różnie się układało, bo sunie próbowały się zdominować. Próba sił skończyła się trzema szwami u charcika :smhair2: :oops: :kaffee_2: Wczoraj Masza dostała dość dużą przekąskę. Nie wiedziała, co z nią zrobić, chodziła po domu, popiskiwała, aż wreszcie wpadła na cudowny pomysł i zakopała przekąskę w żwirku w kociej kuwecie :laugh2_2: Quote
chucas Posted October 4, 2007 Posted October 4, 2007 dopiero teraz weszłam na dogomanię i zauważyłąm ze nie dodało mojej ostatniej wypowiedzi :mad:a chciałam sie na jakis spacerek znowu umówić ale czy Masza nie zje mi Leny?? :lol: charcik w koncu juz biega z 3 szewkami :evil_lol: mogłoby Maszy zaszkodzić owłosione futrzysko mojej suczycy i jeszcze biedactwo nabawiłoby sie niestrawności :eviltong: pozdrawiam serdecznie pańciostwo Maszynki i Kajuni Quote
AgaOdMaszy Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 He he niestrawnością Maszy nie przejmowałabym się w ogóle;) Żołądek jak dzwon ;) Ile razy wyciągałam jej z pyska (przez chusteczkę higieniczną, inaczej bym nie dotknęła) różne świństwa, a ile razy nie miałam chusteczki albo zwyczajnie nie zdążyłam... Tak jak ostatnio, gdy sąsiedzi wyjęli parówki z siatki z zakupami. Masza sprytnie poczęstowała się również foliowym flakiem. Jej żołądek nawet nie zauważył tego drobnego szczegółu :cool3: Za to martwiłabym się Owcą, bo całe futro przyda się jej na zimę ;) Jak najbardziej reflektuję na wspólny spacerek :) Może w okolicach Olszaka? Masza nie będzie się tam czuła aż tak pewnie i może grzeczniejsza będzie dzięki temu ;) Quote
AgaOdMaszy Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Co nowego u Maszy: :kaffee_2: Na późnym wieczornym spacerze Masza zobaczyła sarnę, i to z odległości 20 m - najpierw stanęła jak wryta, a potem pognała za nią ile sił w łapach. Na szczeście nie ma łowieckich instynktów i wbrew pozorom bywa posłuszna, więc wróciła na nasze wołanie. :kaffee_2: Innego wieczoru położyłam się na kwadrans, byłam zupełnie padnięta. Za to ekipa pełna werwy. Jednym okiem widziałam, jak przez pokój i przedpokój Masza goni Naomi, Masza goni Zazou, Bazyli goni Maszę... Za każdym razem Masza wskakiwała na kanapę i zimnym nochalem robiła mi pieczątkę na twarzy. Kiedy wreszcie brakło mi cierpliwości i krzyknęłam na nią, położyła się ciuchutko obok mnie i za wszelką cenę starała się sprawiać wrażenie, że tak naprawdę jest maleńkim pieseczkiem i zajmuje miejsca tyle co ratlerek, więc po co ją zganiać :cool3: :kaffee_2: No i wreszcie najważniejsze: tydzień temu Masza została wysterylizowana. Wróciła po zabiegu w podkoszulku TZ (ostatni krzyk psiej mody), ale bawełna nie przetrwała jej zwijania się w kłębek i podkoszulek podarł się po kilku godzinach. Następny podkoszulek spotkał podobny los. Masza spędziła więc noc z pełnym dostępem do swoich szwów i chociaż starałam się czujnie spać, wyciągnęła sobie dwa z nich. Dlatego nazajutrz, w niedzielę!, wyciągnęliśmy wetkę do gabinetu, żeby kupić u niej kołnierz (chociaż w pierwszej opcji zastanawialiśmy się nad jakimś kolorowym abażurem z Ikea ;) ). A w poniedziałek ponowne szycie. Ale tym razem narkoza była leciutka i cały czas byliśmy przy zabiegu. Okazało się, że Masza jest psem wrażliwym i nerwowym, uczulonym na jeden ze składników narkozy i trzeba było podać jej relanium, bo zaczęła trząść głową jak epileptyk. Za to teraz pełny powrót formy. Żadnych problemów, goi się jak na psie :cool3: Pod koniec tygodnia jedziemy na zdjęcie szwów. Ciekawe jak nam pójdzie, bo Maszka - panikara już na sam widok igły chce uciekać ze stołu... I już wstawiam nowe zdjęcia Maszy po sterylizacji. Quote
Tola Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 Zagladam regularnie do galerii Maszy:lol: Sliczna i szczęśliwa sunia:loveu::loveu::loveu: Wkleiłam strone watku i galerii na stronie schroniska http://www.zamosc_schronisko.republika.pl/nowa_strona_3.htm Quote
AgaOdMaszy Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 Martaa2, byłam na wątku - niech z każdym dniem poszerza się część poświęcona szczęśliwie zakończonym adopcjom! :happy1: Dzisiaj wyjątkowa data: WŁAŚNIE MIJA ROK odkąd Supergoga zapukała wieczorową porą ;) do naszych drzwi i wprowadziła biedniutką, wychudzoną i grzeczniutką psinę. Obecnie psina nie jest ani biedna, ani wychudzona, ani tym bardziej grzeczna :diabloti: No, grzeczna bywa. Aby uczcić tak wspaniałą rocznicę zrobię po południu psi tort: z wątróbek i jajek, jak się nasze domowe zoo na nie niego rzuci, nawet okruszek nie zostanie :BIG: :bday: :sabber::drink1:Uściski od Maszy ;) Quote
Tola Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 My tu tez sciskamy wszystkich:loveu: A ja 20 tez będę miała rocznicę, a własciwie moja Zulka - rok temu zabralismy ją ze schronu:lol: Quote
chucas Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 Ech to już rok...jak ten czas szybciutko minął :lol: Wszystkiego dobrego dla Maszuni i oczywiście jej wspaniałego Pańciostwa oraz pozostałych czworonożnych podopiecznych. Pozdrawiam serdecznie :lol: Quote
AgaOdMaszy Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 Proszę, proszę, same rocznice :loveu: Zresztą Chucas też niedługo będzie piekła tort dla swojej Owcy :tort: Nieskromnie muszę zaznaczyć, że ten zrobiony przez mnie ogromnie suniom smakował. Przypominał bardzo delikatny pasztet, mógłby zaspokoić najbardziej wybredne psie podniebienia :grins: Fotki będą, a jakże, jak tylko mój komp wróci z naprawy (swoją drogą nie polecam sklepu Komputronik: komputer kupiony w maju ub. roku już po raz trzeci jest naprawiany :mad:, czegoś takiego spodziewałabym się raczej po Tesco). Wracając do naszej wyjątkowej daty. Może odrobinę wspomnień? A więc rok temu, w niedzielę 18 lutego, późnym wieczorem, zmęczona i przeziębiona Supergoga stanęła w moich drzwiach z Maszą, która wówczas jeszcze była Kropką. Oczywiście tylko na papierze, bo wcale nie reagowała, gdy na nią tak mówiliśmy. Pierwszy wieczór, a w zasadzie noc, była ciężka. Sunię potwornie bolały uszy, tarła nimi o kanapę i żałośnie zawodziła. Cóż było robić, zadzwoniłam do weta 24h z pytaniem o lek przeciwbólowy i w nocy pojechaliśmy do apteki. Żeby sunia lepiej się zaaklimatyzowała, na następne dwa dni wzięłam urlop. W poniedziałek po południu miała przyjechać Supergoga, żeby Maszę zabrać do weta. Do tego czasu chodziłam na palcach, żeby suni nie budzić, bo każda pobudka to był głośny protest z powodu uszu. Oj, początki nie były różowe. Niech wezmą to pod uwagę ci, którzy myślą o psiaku ze schroniska. Przez pierwsze dni wychodziłam z Maszą bardzo często na spacer, a ona konsekwentnie robiła siusiu w przedpokoju, tuż po powrocie do domu. Zaczęliśmy nawet na nią mówić Masza Konewka. Natomiast klatka schodowa i schody to było idealne miejsce na robienie kupy. Nie mogłam z nią jeździć windą, bo Masza windy się bała. Brałam ją na ręce, wkładałam do środka i dawałam przekąski - po dwóch dniach strach przed windą minął (w ogóle nagradzanie przekąskami to doskonały środek wychowawczy, szczególnie w przypadku wygłodniałego psa). Problemy z siusianiem trwały prawie tydzień. Zgodnie z radą psiego specjalisty, Masza nie była w żaden sposób za to karana. Traktowała przedpokój jak kojec, a przecież cały czas załatwiała się w klatce. Spacery to była przyjemność i odkrywanie świata. Pewnie Masza zorientowała się w końcu, o co chodzi również dzięki Kai, która chcąc nie chcąc służyła dobrym przykładem ;) Ważne, że w końcu problemy ustały i od tego czasu Maszeńce nigdy! nie zdarzyła się już tego rodzaju wpadka. Oddzielnym tematem był apetyt suni. Dostawała trzy, a na początku nawet cztery porcje jedzenia. Suche przekąski, które Kaja ignorowała miesiącami, znikały w zawrotnym tempie. Rozważaliśmy zaciągnięcie kredytu, jeśli przez następnych 10 lat mamy karmić psa z takim apetytem ;) :lol: Masza rzucała się nawet na zmarznięty chleb wyrzucany gołębiom (kto karmi ptaki chlebem? przecież to im tylko szkodzi :angryy:). Wilczy apetyt został zaspokojony, ale Masza nadal uwielbia pieczywo, dlatego od czasu do czasu dostaje jakąś kromkę (Kaja nigdy nie była amatorką pieczywa bez okładu). Poza tym musieliśmy nauczyć się kłaść potrawy poza zasięgiem Maszy, bo do tej pory podczas naszej nieobecności w kuchni potrafi oprzeć się łapami o szafkę lub stół i coś podkraść. W ten sposób zniknął makaron! (Kaja zaciska zęby, gdy próbuję jej dać makaron bez sosu :stupid::stop: ), zmrożona kula lodów, jakaś kanapka, ... I ostatnia kwestia, o której chciałam napisać: Masza na początku była tak zachwycona faktem, że opuściła schronisko, tym, że obok niej jest jakiś człowiek, że tak naprawdę nie sprawiało jej różnicy, kto jest jej opiekunem. Z wdzięcznością poszłaby za każdym, kto dałby jej jeść. Dopiero po ok. 2. tygodniach, gdy Supergoga po raz kolejny przyjechała zabrać sunię do weta, zauważyliśmy zmianę w jej zachowaniu. Z balkonu patrzyliśmy jak sunia, strasznie smutna, stała w samochodzie. Oddalała się od swojego domu i to bez swojej pańci :shake: Nas też coś chwyciło za serce i to pewnie był ten moment, gdy podświadomie stwierdziłam, że już nigdy Masza nie będzie musiała jechać tak w nieznane (np. do nowych opiekunów). Okropnie się rozpisałam, ale jeszcze kilka słów o Kai. Kaja na początku była wystraszona, zawalił się jej świat. Na dodatek Masza próbowała ją zdominować, więc biedna sunia całe dnie spędzała w legowisku, tam, gdzie Masza nie mogła wejść z racji wzrostu. Na pewno próbowała w ten sposób zademonstrować również swoją zazdrość i poczucie odrzucenia. Potrzeba jej było kilku tygodni, żeby oswoić się z nową sytuacją, a jak jest teraz - widać na filmikach w albumie Maszy :loveu: Uff, i to było na tyle :) Quote
Tola Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 Mizianka dla czworonogów i pozdrowienia dla całej Rodzinki:loveu: Quote
Tola Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Robiłam porzadki w zdjęciach ze schronu... Znalazłam jeszcze takie fotki Maszy i Bianki... Az trudno uwierzyć, ze tak wygladały... Quote
AgaOdMaszy Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Tola, dzięki za te zdjęcia! Trudno w to uwierzyć, ale Maszka właśnie tak wyglądała. A teraz to bialutki mięciutki pączuszek :loveu: W albumie są zdjęcia znad morza - była z nami w tym roku i raczej widziała morze po raz pierwszy - bo nie za bardzo wiedziała, co z tą ilością wody zrobić :lol: Wkrótce będą też filmy. Pozdrawiam serdecznie!! Quote
Tola Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Ogladam sobie Maszeńke regularnie, nie moge sobie odmówic tej przyjemności:lol: Buziaki dla wszystkich:loveu: Quote
AgaOdMaszy Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 Cisza oznacza, że u nas wszystko po staremu: Maszeńka szczęśliwa i przytulasta, zdrowa i postrach ponad połowy osiedla :cool3: Może dodam kilka nowych zdjęć do jej galerii. Pozdrawiam!!! Quote
chucas Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 Śliczne zdjęcia...wiadomo świetna modelka :) Pozdrawiam :) Quote
AgaOdMaszy Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Witam! Wczoraj minął trzeci rok odkąd Maszka jest w naszym domu! Trzy lata, a jakby była od zawsze :-) Mieliśmy szczęście, że trafiła właśnie do nas :-) Cieplutko Was pozdrawiamy! Quote
Tola Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 AgaOdMaszy napisał(a):Witam! Wczoraj minął trzeci rok odkąd Maszka jest w naszym domu! Trzy lata, a jakby była od zawsze :-) Mieliśmy szczęście, że trafiła właśnie do nas :-) Cieplutko Was pozdrawiamy! My tez cieplutko pozdrawiamy cała Rodzinke Maszy i ją:loveu:. Pamiętamy:lol: Quote
Tola Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Moze ktos ze znajomych zazdrosci takiej suni jak Masza:cool3: Bo wlasnie domu szuka kolejna dropiatka z zamojskiego schroniska - Alma:loveu: http://www.dogomania.pl/threads/176574-ALMA-piAE-kna-mA-oda-zamojszczanka-a-la-dalmat-czeka-na-dom-w-DT Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.