tears Posted February 13, 2011 Posted February 13, 2011 Przedwczoraj zmarł mój 11 letni pupil. Od sierpnia ubieglego roku leczony na nowotwór, jednak jego strata boli mnie jak nic wcześniej.... do ostatnich chwil aktywnie uczestniczył w naszym życiu rodzinnym. Boli tym bardziej, że dziś , zarzucam sobie, że go nie ratowałam jak upadł tak nagle, przy mnie. Nastąpiło zatrzymanie krążenia, język zrobił się blady, oczy nie reagowały, przelewał mi się w rękach... na koniec wyleciał rzadki kał.... Czy ktoś mógłby racjonalnie ocenić czy pierwsza pomoc miałaby tu sens? Biję się z wyrzutami sumienia dlaczego nie próbowałam masować mu serca, oddychać za Niego.... Ale czy u chorego psa miałoby to sens? Sama racjonalnie nie potrafię myśleć.. nie teraz... ale wyrzuty sumienia nie pozwalają mi funkcjonować.... Tak bardzo mi brakuje tego futrzaka we wszystkim... Wiedziałam, że starta będzie niełatwa, ale nie sądziłam, że będzie tak ciężko.... Quote
terierfanka Posted February 14, 2011 Posted February 14, 2011 na pewno zrobiłaś wszystko... byłaś z nim do ostatniej chwili, miał dzięki Tobie na pewno wspaniałe 11 lat życia. Nie zadręczaj się, One niestety odchodzą zawsze za wcześnie :-( Trzymaj się, po pewnym czasie ból będzie mniejszy i zaczniesz przypominać sobie Wasze wspólne szczęśliwe chwile, śmieszne momenty, jego wybryki i zawsze będzie w Twoim sercu. Quote
Igiełka Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 popieram poprzedniczkę nie ma w tym rzadnej Twojej winy i napewno zrobiłaś wszystko co mogłaś, tak naprawdę to Twój psiak będzie na zawsze z Tobą bowiem mieszka w sercu.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.