ronja Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Dzwoniłam do Lubisi, bo nie mogłam wytrzymać do jutra. Przewinień lista długa na szczęscie nie jest. Tylko siku, pogryziona skarpetka i wytarzanie się z kupie na spacerze. Wczoraj została na 1,5 godziny sama i nie rozniosła domu. Kot ją dominuje, a ona go ignoruje. Jest bardzo miła i kochana wg pani. Docierają się. Pierwsza noc była tylko nerwowa, bo Lubka dreptała i dreptała, miejsca znaleźć sobie nie mogła... Quote
Pipi Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 To kamień z serca. Chyba dobra wiadomosc. Zeby tylko sie dotarli. Musi byc dobrze, bo Lubisia sie postara. Trzymam kciuki. Ronia, jestes kochana, dziekuje pieknie. Quote
ronja Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Pipi, dziękować nie ma za co, kciuki trzymać trzeba. Ja znam możliwości Lubisi niestety;) Quote
Randa Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Najprzyjemniejsze to te wytarzanie się w kupie na spacerze:evil_lol: Quote
Evelin Posted May 22, 2011 Posted May 22, 2011 Lubisia to fajny pies w dodatku ślicznościowy..ten brązowy nosek i krzywe łapki...czekoladka. :)Mam nadzieje,że wszystko bedzie dobrze... Quote
hop! Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 ronja napisał(a):Coco jest zainteresowanie, ale na razie jeszcze nie trafiła na "swój" domek. Dusią absolutnie nikt się nie interesuje, nie było o nią ani jednego telefonu. Może Twoje czary by pomogły?:) Dusia niedawno miała robione ogłoszenia i allegro. Może jeszcze ktoś zadzwoni. Co do moich czarów... Złamała mi się różdżka. :placz: ;) Quote
ronja Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 [quote name='hop!']Dusia niedawno miała robione ogłoszenia i allegro. Może jeszcze ktoś zadzwoni. Co do moich czarów... Złamała mi się różdżka. :placz: ;) skleimy :) Quote
ronja Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 wieści z forontu: Lubisia Witam, Tak jak obiecałam opiszę jak miewa się u nas Lubisia :) Zacznę może od początku czyli od momentu jak Państwo wyszliście. Ok. 30 minut zajęło nam oswajanie Lubisi z nami i mieszkaniem. Potem odprowadziliśmy moją siostrę na przystanek, oczywiście Lubisia poszła z nami. Spacer... pies był tak rozemocjonowany że zapomniał po co się na spacer chodzi. W nocy psie emocje nie dawały spać nam wszystkim, ponieważ Lubisia nie była w stanie poleżeć w jednym miejscu dłużej niż 3 sekundy, dopiero kiedy dostała starą skarpetę którą zawzięcie rozpruła, uspokoiła się i poszła spać. Sobota: Ok 4.30 zaczęła popiskiwać i prosić o wyjście na dwór. Na spacerze była kupka i siusiu. Około południa poszliśmy na długi spacer na zwiedzanie terenu. Kolejna noc była już bardzo spokojna, pies wybiegany od razu poszedł spać. Niedziela: Obudziła nas ok. 5.00 z prośbą o spacer. Podczas popołudniowego spaceru nad Wisłą Lubisia się "uperfumowała" w napotkanej kupie. Wstępnie umyliśmy psa w Wiśle i wróciliśmy do domu. W domy pod prysznicem umyliśmy ją jeszcze raz. Początkowo miałam zamiar przez ok. 2 tygodnie psa nie kąpać żeby sie nie stresował ale w przypadku wyboru takich "perfum" nie było innego wyjścia. Ponieważ nie miałam żadnego szamponu dla psów, do mycia użyliśmy "Białego Jelenia" ze względu na prosty skład i neutralny zapach dla naszego i psiego nosa :) Poniedziałek: Mój partner ma jeszcze urlop więc może się Lubisią zająć kiedy mnie nie ma. Rano wychodzi na ryby, wraca ok 9.00, ja do pracy wychodzę ok 6.45. Czas kiedy Lubisia była sama (między moim wyjściem a jego powrotem) to ok. 1.5 - 2.0 h w tym czasie ofiarą padł róg dywanu oraz dywan został przez Lubisię ochrzczony przez obsiusianie go. Tu mieliśmy mały kryzys co dalej robić. Pomogła kość smakowa (prasowana) którą zostawiliśmy Lubisi do zabawy jak wychodziliśmy z domu wieczorem (ok. 3 h nieobecności). Lubisia dostała też zabawkę (specjalny gruby węzeł) do gryzienia. Po powrocie ofiar nie stwierdzono. Wtorek: Dziś Lubisia została sama w domu na ok. 6h, przed wyjściem dostała kość smakową i węzeł-zabawkę. Obyło się bez ofiar i bez chrzczenie dywanu :) Podsumowanie:) Lubisia jest fantastycznym, bardzo inteligentnym psem. To że była psem który się błąkał samotnie, niestety zostawiło bardzo trwały ślad w jej psychice i postrzeganiu świata. Bardzo boi się innych psów, sposób poruszania się miewa niepewny jak by spodziewający się ataku z każdej strony (choć widzę na tym polu mały postęp - już zdarza się jej trzymać ogon dumnie w górze). Bardzo mocno tkwi w niej obawa o jedzenie, michę pochłania w 4,5 sek., mam nadzieję że za jakiś czas powoli uda nam się zejść z tym czasem od 5,5 sek... Ponieważ Lubisia ma słabość do "trawnikowych przysmaków" dlatego michę dajemy przed wyjściem a nie po powrocie i to rozwiązuje problem "podjadania". Z jedzeniem faktycznie nie ma problemów, wszystko jest smaczne Z kotem zdarzyły się dwa spięcia o jedzenie ale już to się po woli normuje, zwierzęta się przyzwyczajają do siebie. Choć kot do tej pory jest na nas obrażony że mu TO zrobiliśmy :) Prowadzamy ją na przystanek autobusowy żeby przyzwyczaić do dużej ilości ludzi, syczących wielkich autobusów, warczących samochodów itd, bo zauważyliśmy że w tłumie pies natychmiast się gubi, nie potrafi skupić się na jednej osobie, moim zdaniem tkwi w niej obawa że ktoś ją zaatakuje, uderzy... Z moich obserwacji Lubisia najbardziej boi się mężczyzn, zapewne została przez jakiegoś skrzywdzona, podobnie jak mój poprzedni pies który do końca życia reagował nerwowo na widok obcych facetów a zwłaszcza pijaków i innych mętów. Na duży plus zaliczam jej małą szczekliwość, właściwie to ona wcale nie szczeka :):) Najdziwniejsza rzecz z która spotykam się pierwszy raz w życiu jest to że Lubisia nie umie się bawić w aportowanie, obecnie zastanawiam się jak ją tego nauczyć. Rzucam jej patyk, patyk spada a mina Lubisi mówi: Patyk no i co ... ? Popracujemy i nad tym :) Minusy? Sierść... kilogramy sierści... Doszliśmy do wniosku że Lubisia to wykapany labrador (tyle że niższy) a jak mówią hodowcy labradorów, one linieją TYLKO dwa razy do roku - od czerwca do grudnia i od stycznia do końca maja. Uff ;) Błyskawicznie się uczy, jest bystra. Takiego psa pieszczocha jeszcze w życiu nie miałam Załączam fotki z dzisiejszego spacerku po łące. Pozdrawiam serdecznie Ewa nie zgodzę się ze strachem przed psami - u nas Lubka przecież mieszkała z różnymi psami i nikogo się nie bała, z kązdym dobrze żyła. miasta i tłumów może się bać - tego u nas na szczęscie brak:) Quote
ronja Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 i Nela vel Luna: Witamy, Luna miała pracowity weekend, jeździła komunikacją miejską do naszych rodziców. Na początku się bała, ale szybko się przyzwyczaiła do jazdy, już sama wskakuje do tramwaju i merda ogonem do ludzi :-) Nadal nie chce się z nami bawić zabawkami :-( zupełnie jej nie interesują. Udało nam się żeby bawiła się z nami w gryzienie, przesyłamy zdjęcia tego niezwykle groźnego psa :-) Pozdrawiamy Justyna i Tomek Quote
mysza 1 Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Lubisia po prostu się boi pewnych rzeczy, bo dużo nowego w jej życiu- nowe mieszkanie, ludzie itd. Przejdzie jej, byle tylko nie niszczyła. Quote
hop! Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 [SIZE=2]Można powiedzieć, że wieści z nowych domów pozytywne. ;) [quote name='ronja']skleimy :) Czarowanie sklejoną różdżką jest ryzykowne, ale jeżeli chcesz, to mogę spróbować. Nie biorę odpowiedzialności za efekty. :lol: ;) Quote
ronja Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 mysza 1 napisał(a):Lubisia po prostu się boi pewnych rzeczy, bo dużo nowego w jej życiu- nowe mieszkanie, ludzie itd. Przejdzie jej, byle tylko nie niszczyła. poleciłam pani kong - odpisała mi, że kupi. kolejne wieści za tydzień hop! napisał(a): Czarowanie sklejoną różdżką jest ryzykowne, ale jeżeli chcesz, to mogę spróbować. Nie biorę odpowiedzialności za efekty. zgadzam się;) Quote
Pipi Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Pani bardzo ładna. Piekne zdjęcie http://img19.imageshack.us/img19/92/79438688.jpg Lubisia sie doczekała. Długo trwało, ale za to jak dobrze. Czy kciuki mozna juz puscić? Nela chyba nabrała ciałka. Jeszcze śliczniejsza jakaś? Oj miodzio dla serca. Quote
Randa Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 allegro dla Miśki, która przyjedzie w sobotę :http://allegro.pl/show_item.php?future_item_id=1637147464 (BĘDZIE DZIAŁAĆ OD NIEDZIELI :evil_lol:) Quote
ronja Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 hop! napisał(a):Jestem w trakcie ogłaszania Dusi. :) różdzka działa:) wielkie dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Pipi Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Dzięki za ogłoszenia. Misia juz pojechała. Ponoc w drodze bardzo grzeczna. Baba Jaga też grzeczna. Pewnie juz na miejscu dziewczynki. Quote
ronja Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Evelin dziś przywiozła Miskę i Baba Jagę. Miska - weselszy klon Dusi. Słodka, przylepka, brzuszek daje, łapkę daje, opędzić od niej się nie mozna:) super fajna psica Baba Jaga przerażona. Evelin, mi serce pęka. Myslę nad tym, by ją połączyć ze swoim stadem, by miała namiastkę prawdziwego domu (najpierw muszę wypchnąć Gałkę do swojego domu). Baba Jaga leży wtulona w kąt, warczy na Bartka. Mnie toleruje. Na spacery mogę ja ją zabrać. Bartek nie. Przed chwilą nawet na spacerku sama do mnie niesmiało podeszła i dała się pogłaskać. Zauważyłam, że gdy Misia za blisko niej się ładuje, BJ pokazuje bezglośnie zęby. robi to ze strachu. Jutro je odrobaczę i pojutrze Miskę przeniosę do Dusi - chyba się dziewczyny znają od Pipi. BJ sama chyba trochę odetchnie, a potem jak się uda, zamieszka ze mną i stadem. Evelin, dowiozłaś budę w całości?:) Quote
ronja Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 Jaga bez zmian. Nie chciała rano pasztetu z lekiem na robaki. Nic nie chciała jeść. Dam jej dziś gotowane i tam wsadzę tabletki. Jaga jest malutka, sięga ledwo do pół łydki myslę, że waży z 8kg Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.