wiosna Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Postanowiłam założyć wątek, ponieważ od jakiegoś czasu myślę o założeniu schroniska, a tutaj, na Dogo, jest wiele bardzo doświadczonych osób na których radę bardzo liczę. Nie chce rozpisywać się o przyczynach, bo są chyba dość oczywiste - schroniska żadnego w okolicy nie ma i sytuacja psów niczyich jest paskudna. Poszukuję wszelkich rad i pomysłów, wdzięczna będę za każdy głos radzący co i jak dobrze jest robić (dlaczego), i czego unikać, na co uważać. Marzy mi się aby nie było to schronisko miejskie, tylko prywatne, ale jeszcze żadna opcja nie jest wybrana, w sumie narazie jesteśmy w fazie myślenia o tym co, czy i jak. Jeśli przychodzą Wam do głowy osoby, których łos mógłby być tutaj cenny - będę bardzo wdzięczna za ich zaproszenie. Liczę na sensowną, wartościową dyskusję ;) Quote
vega17 Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 hm cieżka sprawa, ja jestem wolontariuszką w prywatnym przytulisku, musisz sobie zdawać sprawę że to praca 24 godziny na dobę, potrezba terenu (nasz pani dostala od miasta) , bardzo duze fundusze, wolonatiuszy, musisz liczyc sie z tym ze ludzie beda psy podrzucac, karma tez nie jest najtansza, psy choruja trzeba leczyc. fajna sprawa ale ja nie mialabym sily psychicznie i fizycznie sie tym zajac Quote
kahoona Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 A jakie schronisko chcesz zakładać? Komercyjne i podpisywać umowy z gminami czy jesteś organizacją prozwierzęcą? Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Ciekawy temat..Czym dysponujesz?Masz teren pod schronisko?Finanse obliczone? Najważniejsza lokalizacja,żeby potem się nie okazało,że za blisko domów-będa protesty mieszkańców a na końcu sie okaże,że trzeba się wynieść.. Czy jakieś tereny w ok.Kluczborka są wolne?Gmina pomoże? Dobrze oblicz środki finansowe-będzie ich masa potrzebna. Potem ludzie-sama nie obskoczysz wszystkiego,dobry lekarz,żeby miał nadzór nad psami,żeby mu się ,,chciało chcieć,, E/W Quote
wiosna Posted June 18, 2010 Author Posted June 18, 2010 Dzięki za obecność i wypowiedzi ;) Na początek - Vega, ja mam pod opieką stale około 20 psów i jeszcze konie, o ilości pracy wiem ;) Jestem teraz na etapie szukania terenu i organizowania pieniędzy. W najlepszej wersji będzie to schronisko całkowicie prywatne, jeśli się to jednak nie uda - gminne. Kahoona, co rozumiesz przez schronisko komercyjne..? Ja nie zamierzam zakładać drugiego Olkusza, jednym z pierwszych naszych założeń było całkowite non-profit. Ale umowy z gminami są również podstawą - o to właśnie chodzi - psy pałętające się po wioskach i miasteczkach nie mają gdzie się podziać. Planowane schronisko ma być na około 50-60 psów, bardzo zależy nam na wolontariuszach - wg mnie to serce schroniska i bez tego ani rusz. Gminy z którymi rozmawiałyśmy (jeszcze nie wszystkie w okolicy) są zainteresowane jaknajbardziej - żadnego schroniska nigdzie w pobliżu nie ma, psy wyłapywane są przez hycli i jadą do już cholernie przepełnionych Miedar albo problem rozwiązuje szybko i skutecznie jakiś znajomy z PZŁ. Myślimy o założeniu fundacji, na pewno ułatwiłoby nam to działalność, tematy takie są właśnie omawiane. Pracuję też właśnie nad kilkoma wariantami kosztorysów, zależnymi od możliwości. Mamy na miejscu dobrą i pomocną wet, mamy też bardzo zaprzyjaźnioną klinikę. To na czym mi zależy tutaj, to zorientowanie się jak skonstruowane są umowy (z gminami, z wolontariuszami), jak zorganizowana jest praca wolontariuszy - wiem, że niektóre schroniska wypracowały sobie świetnie funkcjonujące systemy. Nie jestem z choinki urwaną "ratowniczką", prawdę mówiąc to od jakiegoś czasu sama funkcjonuję jako mikro-schronisko w okolicy. Przez nasz dom przewijają się ciągle psy wyłapane w okolicy, zgarnięte z ulicy albo podrzucone przez ludzi. Nadszedł czas, aby jakoś to poukładać, zorganizować, bo ja ani finansowo ani "miejscowo" w takim trybie nie wyrabiam. Quote
Nanowa Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Zmien zalozenia :) Nie buduj schroniska na 50 - 60 psow i nie licz ze bedziesz miala tam tylko ta liczbe. Przygotuj sie na duzo, duzo wiecej psiakow :( Podpisanie umowy z gminami to nic innego jak hyclowanie. Trochę przytulisk/schronisk i Fundacji tez tak dziala. Pozwolenia, papierki, dotacje. Porozmawiaj z miairamic - ona prowadzi swietne schronisko w Szczecinku. Quote
kahoona Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Schronisko komercyjne to tylko psy z gmin. Na twoim miejscu zaczęłabym raczej od początku czyli powiatowego weta - przejrzyj sobie rozporządzenie o schroniskach, bo przede wszystkim musisz mieć zezwolenie od powiatowego. Bez tego żadna gmina nie podpisze umowy. Jest jeszcze druga kwestia - ustawa o zachowaniu czystości w gminach - jeśli nie będziesz miała statusu organizacji non profit - gmina może Ci odmówić jako przedsiębiorcy pozwolenia na schron - i leżysz. Wpierw zorientuj się w warunkach terytorialnych i finansowych, bo bez niezbędnych pozwoleń zostaniesz potraktowana jak pseudo schroniska Biedrzyckiej i zaraz się jakiś powiatowy i organizacja doczepi. My na ten przykład kilka takich schronów juz doprowadziliśmy do zamknięcia. I jeszcze jedno - schronisko prowadzone przez organizację bez działalności gospodarczej też może podpisywać umowy z gminami. Quote
kahoona Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Nanowa napisał(a):Zmien zalozenia :) Nie buduj schroniska na 50 - 60 psow i nie licz ze bedziesz miala tam tylko ta liczbe. Przygotuj sie na duzo, duzo wiecej psiakow :( Podpisanie umowy z gminami to nic innego jak hyclowanie. Trochę przytulisk/schronisk i Fundacji tez tak dziala. Pozwolenia, papierki, dotacje. Porozmawiaj z miairamic - ona prowadzi swietne schronisko w Szczecinku. Piszesz, delikatnie mówiąc, niepełną prawdę. Jest w Polsce wiele schronisk, które mają umowy z gminami i nie uprawiają hycelstwa. Często istnieją dwie umowy - z podmiotem odławiającym komercyjnie i np schroniskiem organizacji. Odsyłam do Ustawy o ochronie zwierząt do tematu obowiązków gmin względem bezdomnych zwierząt. Gwoli wyjaśnienia - nasze schronisko nie ma żadnych umów z gminami, ale to raczej z powodu braku miejsca - kwestia jest w opłatach - jesli schronisko dostaje stawkę dzienną za utrzymanie psa to wszyscy są zadowoleni - gmina interesuje się losem psów za które płaci - schronisko dba o powierzonego psa. Quote
vega17 Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 u nas (nie wiem jak jest dokladnie) ale z tego co wiem gmina płaci miesięcznie jakieś pieniądze, dało teren pod przytulisko ale tyle ich obchodzi, nie ma w nim wody (dowzi ją straż) i nie ma prądu (jeste generator) nie powiem bo jest ciężko, ale faktycznie nie można zalozyc ze będzie na 50-60 psów, u nas było w porywach od 80do 130 w chwili obecnej, ludzie ciągle podrzucaja i przywoża nowe. wlascicielka ponad to prowadzi fundacje, oraz uruchomila sobie ten 1 %, więc zawsze coś, organizuje sie w szkołach zbiorki karmy, czesc kupuja wolontariusze. apropo wolontariuszy, nie licz w pelni na ich pomoc, nie wiem jak to u Was w miejscowości, ale u nas jest tragedia, ciezko kogokolwiek zorganizowac, pracy jest baardzo duzo, czasem nie ma czasu wyjsc z psami na spacer. najgorsze sa zimy, dzieciaki chodza do szkoly a w tygodniu jest niewiele ludzi musicie dokladnie przemyslec, spisac sobie ile mniej wiecej mozecie "wyciągnąć " od władz czy ludzi pieniędzy, gdzie bedziecie sie zaopatrywac w jedzenie np. i zostaje kwestia papierwkoa, na ktorej ja juz sie nie znam:( Quote
wiosna Posted June 19, 2010 Author Posted June 19, 2010 Nanowa, dziękuję za bardzo konkretne i szczegółowe opisanie owych papierków, pozwoleń, dotacji - właśnie o taki opis mi chodziło! Wg Ciebie powinnam założyć schronisko na 500 psów, aby miejsca nei zabrakło? Ale nawet w schronisku na 500 psów miejsce się kiedyś skończy.. Hyclowanie - czyli wyłapywanie psów opłacane przez gminy, tak? Nie wiem, czy dobrze rozumiem takie pojmowanie. Ja nie dzielę schronisk na komercyjne i niekomercyjne - złe i dobre, nastawione na pieniądze i kochające i wrażliwe. To nie tak moim zdaniem. W schronisku wg moich planów będą psy wyłapywane z wiosek i ulic, bo to im potrzebna jest pomoc, u nas nie ma co z nimi zrobić. Ale nie odmawiam pomocy psom które po prostu się błąkają choć gmina o ich istnieniu nie wie, zwykle też biorę pod opiekę psy, które ludzie mi przywożą. Prawdę mówiąc to ja zdecydowanie wolałabym abyśmy to my jeździli wyłapywać psy, ale to z bardzo prozaicznego powodu - obawiam się, że trudno byłoby trafić na kogoś ze SM kto zna się na psach, umiałby złapać np te wystrszone i możliwie najbezpieczniej je przetransportować. Kahoona - bardzo dziękuję za informację o powiatowym wecie, nie pomyślałam o tym. Właśnie studiuję ustawę w wolnych chwilach. Przy okazji - jak wygląda zakładanie i prowadzenie fundacji? Wiem, jest w sieci masa informacji, ale jest mi łatwiej (i szybciej) po prostu Was o to zapytać. Chodzi mi przede wszystkim o ilość papierkowej roboty (jak to dokładnie wygląda). Jakie są koszty związane z funkcjonowaniem fundacji? Co do pseudochronisk, jakie zamykacie - po to właśnie ten wątek, po to nasz czas spędzony teraz na wałkowaniu tematu w każdą stronę, żeby zrobić to z głową i porządnie. Mnie nie interesuje założenie mordowni jakich wiele, tego już wystarczy. Vega, świętokrzyskie znane jest ze swej.. "miłości" i "dbałości" w kwestii psów niczyich, niestety. Ja wiem, że planując 10 ma się 20, to zawsze tak wyląda. Ale planując schronisko na 50-60 psów jest to do ogarnięcia moim zdaniem. Nawet jeśli w porywach dojdziemy do 80 to jest to w granicach, które ja biorę pod uwagę. Odnośnie wolontariuszy - nie mogę nie liczyć na ich pomoc. Ja wiem ile wolontariusze znaczą dla schroniska i jak wyląda schronisko bez ich zaangażowania. Sęk w tym, aby jakoś to zorganizować, zachęcić, wyjść do ludzi i ich zaprosić - ale to już kwestia pomysłów, podejścia i zaangażowania. IMHO zasada "przyjdź chlebie, zjem ciebie" nie zadziała i nie zamierzam ani ja, ani pozostałe zaangażowane osoby siedzieć i czekać, aż ktoś nam coś... Każda z nas zdaje sobie sprawę ile taki projekt wymaga, ale wchodzimy w to pełne zaangażowania i chęci. Ja wiem dobrze, że można już teraz dać sobie spokój bo to dużo pracy, bo ciężko, bo to czy tamto - ale jakby tak było nie zakładałabym tego wątku i nie zawracała Wam głowy. Quote
Nanowa Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 wiosna, co mamy zatem zrobić? podać Ci linki, numery telefonów i instytucje do których masz się zgłosić? Czy napisać również podania? Napisz co już sama zrobiłaś, napisz jaką masz koncepcję co juz zrobiłas. Budujac schronisko na 50 psow stworzysz przepełnione schronisko. Każd zaczya od 50 a później rozrasta się w ekspresowym tempie do 150. Stąd własnie przepełnione kojce... Quote
vega17 Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 widzę że jesteś zaangażowana pełną parą to dobrze, ja wiem (patrząc na naszą właścicielkę) że nie ogarnęłabym tego. aha i nie miałam na myśli schronu w dyminach, miałam na myśli przytulisko kawałek od kielc. pozostaje mi jedynie trzymać kciuki i zaglądać tu co jakiś czas.nie wiem jacy u Was są ludzie, ale u nas jest zacofanie i chamstwo, ale jeśli dobrze się zorganizujesz, otworzysz przy tym hotelik z "super warunkami" to schron sam na siebie będzie zarabiał. Tak jak pisze Nanowa nie możesz się nastawiać na konkretną ilość, musisz mieć jakiś zapas, myśleć na przód. musisz brać pod uwage leczenie psów, sterylki i kastracje, tony jedzenia. musisz miec cos dla szczeniakow (izolatke) , dla matek w ciazy, dom gopodarczy, izolatki dla psiakow po operacjach czy po sterylkach. Quote
baronka23 Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 po pierwsze i chyba najważniejsze - radze tak zaplanować schronisko żeby każdy pies miał swój kojec - tzn moze kojce wyjdą małe , ale będą bezpieczne - uniknie się zagryzień. na polskie realia to i tak będzie dobrze - bo na ma co marzyć o takoch schroniskach jak są w stanach - tzn budynek z kojcami wewnętrznymi dla każdego psa z wyjściem na swój własny kojec zewnętrzny. myślę że w takim wypadku gdyby schronisko było na 100 psów byłoby w zupełności do ogarnięcia. oczywiście wolontariat pełną parą - ale to już na sam koniec sprawa. W początkowych stadiach rozwoju polecam dogadać się ze schroniskami takiego typu... Moim zdaniem najlepiej sprawuje się schronisko międzygminne - które samo wyłapuje psy z terenów owych gmin, a i przepełnienie w wypadku schroniska z kojcami dla każdego psa będzie miało mniej katastrofalne skutki niż z kojcami w którym jest po 15-20 psów Polecam bliżej przyjrzeć się schronisku w Wysocku Wielkim koło Ostrowa Wielkopolskiego :) tam w kojcach przeważnie są w tej chwili po dwa średnie psy, duże są w pojedyńczych kojcach. mełe rżnie , przeważnie też po 2 jak w przypadku średnich, lub 3-4 w zależności od ilości psów w schronisku. Psy są rozmieszczane w kojcach "z głową" tzn psy dominujące albo agresywne siedzą albo same albo w 3 kojcach "kwarantannowych" które są oddzielone od reszty. Oczywiście będziesz musiała wygospodarować miejsce właśnie na kwarantanne - najlepiej aby to był tzw. szpitalik wyłożony kafelkami , który można z łatwością wydezynfekować po chorobie psa. Taki szpitalik w którym pies spędza pierwsze dwa tygodnie po przyjściu do schroniska ogranicza również choroby wirusowe w schronisku. Jeszcze lepiej by było gdyby takie "szpitaliki" były dwa - jeden dla psów właśnie takich które przyszły i są na kwarantannie, a drugi dla "połamańców, psów po operacjach i suk z małymi. Quote
vega17 Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 zgadzam się z baronka, u nas w przytulisku jest tak, ze srednie psiaki sa pomieszane z malymi, warunek musza sie dogadywac, dominujace lub agresywne w stosunku do innych psow siedza same, jest sobny mikro budyneczek , taki kontenerek dla szczeniakow, osobny dla samych szczanikow,osobny dla mamuski z malymi, jest tez wybieg dla psiakow, gdzie czasem w ciagu dnia puszczane sa psiaki, boksy sa roznych wielkosci, po jest po 10 psiakow, ale sa tez po 3.psy ktore przychodza dostaja swoj osobny boks i siedza tam same. niestety fundusze tez nie pozwalaja zorganizowac cos ala wlasnie szpitaliku w plytkach dlategopsy po operacjach trafija do wlascicielki do domu. przede wszystkim brakuje rk do pracy i rozsadnych ludzi do pomocy(mam tu na mysli facetow) :) ktorzy potrafia wbic gwozdzia czy zreperowac drzwi. moim zdaniem najlpiej by bylo gdybys osobbiscie odwiedzila ze 3-5przytulisk zebys mogla porownac miedzy soba i zaczerpnac wiedzy, oczywiscie zapraszam do nas, jest skromnie ale swojsko:) ale wydaje mi sie że każdy orze jak może , psy nie są głodne, nikt ich nie bije, czesc jest wyspacerowana wiec nie jest źle Quote
Nanowa Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 może się przyda: http://lex.pl/samorzad/artykul/259, Quote
kahoona Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Przepraszam, że ostudze trochę zapał pytającej, al4e należałoby pomyśleć o kosztach. Nie licząc dzierżawy ziemi (może masz własną) sama budowa kojców i utwardzenie części terenu to kilkaset tysięcy złotych. Oczywiście jesli liczyc od zera. Pamiętaj, że żaden powiatowy nie da Ci zgody jeśli nie skanalizujesz boksów, nie wyizolujesz kwarantanny, suk szczennych i psów agresywnych. Wszystkie tu rozmawiacie o szczegółach, niestety pieniądze to podstawa i początek. W przeciwnym razie powstanie kolejne pseudoprzytulisko, jakich wiele w Polsce. O takich pierdołach jak ochrona środowiska, sąsiedzi i nadzór budowlany to nawet gadać mi się nie chce. Założycielka wątku powinna okreslić, co już ma. Odławianie biednych pieseczków, które się błąkają po wsiach to szlachetne, ale te zwierzęta potrzebują warunków i pieniędzy na utrzymanie. Napisz dziewczyno, co Ty właściwie chcesz zrobić, bo samo założenie fundacji też trochę kosztuje, ktoś musi napisać statut, opłacic KRS itp. A sama fundacja nie jest lekiem na całe zło i pieniądze z nieba nie lecą. Określ, czym dysponujesz, czy masz jakiś kosztorys i chociaż podstawowy biznesplan. Schronisko to poważne przedsięwzięcie, a powiatowi i gminy nie rozdają zezwoleń jak leci, czepiają się każdego szczegółu. Quote
baronka23 Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 kahoono - wszystko prawda. wyżej pisałam o międzygminnym schronisku - tu z kosztami byłoby łatwiej - bo część kosztów startowych tj. kanaliza , pierwsze boksy poszłoby z kasy którą dałyby gminy. no i myśl też o tym żeby to schronisko budować stopniowo - np. pierwsze kilkanaście boksów najpierw - powiedzmy 10-15 w miarę możliwości do tego kwarantanna i właśnie ten "szpitalik" - jeden na początek, reszta w miarę rozwoju schroniska - będzie łatwiej, a i już psy najbardziej potrzebujące będą mogły być bezpieczne. no ale najpierw żeby cokolwiek dalej ci doradzać musisz nam napisać co już masz. Quote
Nanowa Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 proponuje odbiec jednak od tematu i podyskutowac o tym, jak powinno wygladac dobre, LEGALNE schronisko. sama jestem ciekawa.. Quote
emilia2280 Posted June 19, 2010 Posted June 19, 2010 Nanowa napisał(a):wiosna, co mamy zatem zrobić? podać Ci linki, numery telefonów i instytucje do których masz się zgłosić? Czy napisać również podania? Napisz co już sama zrobiłaś, napisz jaką masz koncepcję co juz zrobiłas. Budujac schronisko na 50 psow stworzysz przepełnione schronisko. Każd zaczya od 50 a później rozrasta się w ekspresowym tempie do 150. Stąd własnie przepełnione kojce... Nanowa, jesli masz tyle czasu to czemu nie- mozesz i podzwonic. Ale wiadomo ze nie o to prosila Wiosna, ale o rady które sá bezcenne spoza oficjalnego kodeksu od osób, które znajá wszelkie kruczki i dziéki którym mozna uniknác niepotrzebnych blédów i skorzystac z czyjejs wiedzy- wszystko na rzecz psów, nie na nowá torbé Balenciagi. A co do liczby psów i przepelnionych kojców- nie wazne czy schron ma 50 miejsc czy 500, nie uratuje sytuacji polskich psów, to dzialanie lokalne i oby zapoczátkowalo falé innych, podobnych dogomaniackich schronów jesli to wypali. Najwazniejsze sá umowy z gminami na dzienne stawki za psa. Infra- i suprastruktura to naprawdé najmniejszy problem. Najwazniejsza jest polityka schronu a o to jestem spokojna w przypadku Wiosny. Quote
wiosna Posted June 20, 2010 Author Posted June 20, 2010 Dziękuję Wam za rady, cieszę się, że na wątek zaglądnęło kilka osób. Ja nie liczę na to, że mi ktokolwiek napisze podania czy cokolwiek da - nie po to ten wątek. Po prostu pomyślałam, że na dogo jest dużo osób które zajmują się tym od dawna i może będą chciały i mogły coś podpowiedzieć, tyle. Tak jak napisałam u nas jest to wszystko w fazie planowania i obmyślania. Nie mam miliona zł, chociaż chciałabym, nie rozmawiamy tu o schronisku marzeń, bo na marzenie wielu z Was milion by nei wystarczył, schronisko moich marzeń nie byłoby potrzebne, bo psy byłyby tylko w swoich kochających cudownych domkach. Ale nie o to tu chodzi, ja stoję na ziemi obiema nogami. Schronisko jakie chcę stworzyć z pewnością nei będzie od samego początku moim ideałem - nawet hotel, w którym mam większość opłacanych psów taki ciągle jeszcze nie jest. Nie chcę tworzyć wątku pt "co jeszcze możnaby ulepszyć, kiedy ma się dużo pieniędzy".. To co mam konretnego na dzisiaj to ludzi. Szukamy pieniędzy, szukamy terenu. Nie jestem osobą która stwierdzi że 'ee, nie ma za co, chrzanię to'. Zależy mi na tym i zrobię to, jeśli ktoś nie jest przychylny - trudno, ja staram się zrobić to najlepiej jak się da i w końcu sposób i środki znajdę. W najlepszej wersji będzie to prywatne schronisko na prywatnej ziemi, jeśli nie uda się, trudno - będę starała się o schronisko gminne, nie idealnie, ale też dobrze. Owszemm - nie mam pozwoleń od powiatowego weta, nie mam żadnych narazie uprawnień - ale właśnie dlatego teraz o to Was pytam i wszystko planuję, żeby później wszystko to mieć. Na co teraz miałabym mieć pozwolenie? Przecież na plany ich nie trzeba ;) To, że miejsc ma być powiedzmy 50, to znaczy że ja psów chcę mieć 40 i bardzo intensywnie szukać im domów. Mierzi mnie jak słyszę o przepełnionych schroniskach, gdzie zarząd siedzi na dupie i czeka aż domki same przyjdą, a 2/3 mieszkańców nie ma pojęcia o tym, że w tej miejscowości schronisko w ogóle istnieje. Wiem że ilości zawsze są elastyczne, nawet w hotelu gdzie teoretycznie mam kolejkę i mogę psa po prostu nie przyjąć zdarza mi się mieć 5 psów w domu, bo akurat tak się ułożyło. To, jak i to że pieniędzy zawsze będzie brakowało jest dla mnie wpisane w definicję słowa "schronisko". Mam teraz pod opieką stale około 20 psów, mam pomysły na to, jak zorganizować kojce, wybiegi, szpitalik i podobne pomieszczenia. Inaczej patrzyłam na to kiedyś, teraz wiem znacznie więcej. Myślę, że każdy ma swoją własną "szkołę", nie chcę (nie mam czasu) na wdawanie się w dyskusje o wyższości tego nad tym czy odwrotnie, bo to już nijak się będzie miało do tematu. Nie zgadzam się z jedną opinią Baronki (chociaż cała reszta jest cenna, dziękuję) - o mieszkaniu psów w osobnych, pojedynczych kojcach. Poza wyjątkami, które są kłótliwe, konfliktowe i nie bardzo towarzyskie moim zdaniem najlepiej jest grupować psy po 2, góra 3. Trzymane pojedynczo psy nudzą się w ciągu dnia - jakby na to nie patrzeć psy spędzają w kojcach zdecydowaną większość doby i warto dać im do towarzystwa psa z którym się lubią, z którym mogą się bawić. Układam tak psy w hotelu i uważam to za najlepszy możliwy układ - psy bawią się, śpią na sobie poprzytulane, biegają wspólnie. Te, które mieszkają same nie są takie wesołe, pogodne. Ale to właśnie te szczegóły, które każde schronisko i każdy właściciel sam sobie układa jak mu pasuje (i każdy ma prawo twierdzić, że jego sposób jest najlepszy ;) ). Mam przychylne gminy w okolicy. Odpukać - żadna jeszcze się nie wypięła, żadna problemów nie stwarza. Każda jest żywo zainteresowana współpracą, bo każda ma z psami problem i nie ma co z nim zrobić. Jeśli nie uda się z prywantym schroniskiem to nie powinnam mieć problemów z otrzymaniem terenu i jakichś wynegocjowanych wspólnie umów i pieniędzy od gmin, ale boję się tego, że w którymś momencie znajomy burmistrza wygra przetarg i wszystko to pójdzie w nie tą co trzeba było stronę. Przeraża mnie myśl o wybieraniu najtańszego weta, bo do niego nawet znienawidzonego wroga bym nie wysłała. Dlatego właśnie szukam teraz środków na to, aby zakupić teren na własność, najlepiej własność fundacji, bo zabezpiecza to też darczyńców przed obawą, że ja komukolwiek kiedyś jakiś numer wykręcę. Quote
baronka23 Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 wiosna napisał(a): Nie zgadzam się z jedną opinią Baronki (chociaż cała reszta jest cenna, dziękuję) - o mieszkaniu psów w osobnych, pojedynczych kojcach. Poza wyjątkami, które są kłótliwe, konfliktowe i nie bardzo towarzyskie moim zdaniem najlepiej jest grupować psy po 2, góra 3. Trzymane pojedynczo psy nudzą się w ciągu dnia - jakby na to nie patrzeć psy spędzają w kojcach zdecydowaną większość doby i warto dać im do towarzystwa psa z którym się lubią, z którym mogą się bawić. Układam tak psy w hotelu i uważam to za najlepszy możliwy układ - psy bawią się, śpią na sobie poprzytulane, biegają wspólnie. Te, które mieszkają same nie są takie wesołe, pogodne. Ale to właśnie te szczegóły, które każde schronisko i każdy właściciel sam sobie układa jak mu pasuje (i każdy ma prawo twierdzić, że jego sposób jest najlepszy ;) ). Wiosno - psy, jeśli będą same w kojcach nie będą się nudzić jeśli będą miały zajęcie - tj. będzie wolontariat - będą dostawały zabawki - oczywiście mówiłam tu o psach dużych - z własnego doświadczenia zauważyłam że więcej psów agresywnych to właśnie psy-olbrzymy, dlatego dla ich własnego dobra jestem zdania że powinny mieć kojce osobne. no chyba że są nadzwyczaj przyjacielskie - wtedy można oczywiście dać kolegę/koleżankę, nie mówię że tylko i wyłącznie pojedynczo w kojcach. Ale jeśli twoje schronisko ma być bezpieczne dla zwierząt powinnaś wziąć pod uwagę to że lepiej dla nich żeby były same. Jeśli będą widziały kolegów i koleżanki obok z boksów wierz mi znajdą sobie zajęcie ;) Nie raz nie dwa widziałam psy bawiące się ze sobą poprzez kraty kojców. A chyba głównym założeniem schroniska ma być bezpieczeństwo psów a nie zapobieganie ich nudzie prawda ? Quote
Soema Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 baronka23 napisał(a):Wiosno - psy, jeśli będą same w kojcach nie będą się nudzić jeśli będą miały zajęcie - tj. będzie wolontariat - będą dostawały zabawki - oczywiście mówiłam tu o psach dużych - z własnego doświadczenia zauważyłam że więcej psów agresywnych to właśnie psy-olbrzymy, dlatego dla ich własnego dobra jestem zdania że powinny mieć kojce osobne. no chyba że są nadzwyczaj przyjacielskie - wtedy można oczywiście dać kolegę/koleżankę, nie mówię że tylko i wyłącznie pojedynczo w kojcach. Ale jeśli twoje schronisko ma być bezpieczne dla zwierząt powinnaś wziąć pod uwagę to że lepiej dla nich żeby były same. Jeśli będą widziały kolegów i koleżanki obok z boksów wierz mi znajdą sobie zajęcie ;) Nie raz nie dwa widziałam psy bawiące się ze sobą poprzez kraty kojców. A chyba głównym założeniem schroniska ma być bezpieczeństwo psów a nie zapobieganie ich nudzie prawda ? No ale,, chyba Wiosna jest na tyle inteligentna, że nie złączy psów groźnych żeby zapobiec nudzie...:roll: chętnie będę śledziła temat, bo w Sandomierzu będzie nas też pewnie czekała budowa schroniska. Quote
kahoona Posted June 20, 2010 Posted June 20, 2010 Myślę, że temat jest zbyt obszerny i skomplikowany, aby coś miało wyniknąć z dyskusji na tym wątku. Jak pisałam wyżej - wpierw profesjonalene przygotowanie - znajomość przepisów, rozeznanie się w lokalnej sytuacji, rozmowa z powiatowym. I co najważniejsze - decyzja o tym, co chce się stworzyć. Fundację czy firmę? A co z budżetem? Dobre chęci nie wystarczą - rozmawiamy o ogromnej inwestycji - wpierw profesjonalne przygotowanie i jakiś plan, a potem dyskusja o różnych boksach itp. To tak jakbym tu rzuciła temat: wybuduję kiedyś dom w Bieszczadach, bo piękne one niesłychanie i będę tam żyć ze zwierzętami - pytania: czy mam fundusze na budowę, gdzie w Bieszczadach, czy chcę hodować owce, mieć jednego kotka, czy założyć hodowlę świerszczy za kominem. Nie wspominając o tym, z czego w tych Bieszczadach mam żyć. No i jaki dom - letniskowy czy willę z basenem. Quote
wiosna Posted June 20, 2010 Author Posted June 20, 2010 Kahoono, decyzje są krokiem drugim, pomysły - pierwszym. Ja najpierw staram się rozpatrzeć wszystkie możliwości, później podejmować decyzję. Jeśli na etapie "myślenia o", czyli teraz, pominę kwestie szczegółowe, bo "na to czas będzie później", to zrobię cholernie duży błąd. Na etapie planowania myśleć trzeba o wszystkim - o przepisach, ogólnych założeniach, ale i o ogólnym zarysie szczegółów. Nie rozmawiamy o tym na jaki kolor pomalować boksy i czy lepiej posiać trawę czy wysypać żwirek. Ale równie ważne jak to, czy firma czy fundacja jest to, czy szukać terenu dużego gospodarstwa czy kupić mały miły domeczek. Quote
baronka23 Posted June 23, 2010 Posted June 23, 2010 wiosno ... przede wszystkim zapoznaj się z tym : http://www.abc.com.pl/serwis/du/2004/1657.htm Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.