agbar Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Pisałam juz o tym w galerii Dealera ale licze na pomoc kogos doświadczonego kto moze to przeczyta albo miał podobna sytuację. Mój 9 miesieczny pies w zeszłym tygodniu wykastrowany wczoraj rzucił sie na 5 letnie dziecko mojej przyjaciółki. wygladało to tak.: byłam u niej, Fabian karmił Dealera - za moim przyzwoleniem- głaskał go, pies powiedziałbym nawet nie zwracał na niego specjalnej uwagi do momentu w którym Fabian przykucnął...wtedy Dealer rzycił mu sie do twarzy!!:-( na szczescie skonczyło sie na drobnym zadrapaniu na czole ale jestem załamana i przerazona. co to było?? dlaczego?? on nigdy nie reagował agresja na ludzi na psy owszem dlatego miedzy innymi podjełam decyzje o kastracji....pomóżcie proszę!!:-( Quote
coztego Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 pies powiedziałbym nawet nie zwracał na niego specjalnej uwagi Czy to nie było ostrzeżenie? :hmmmm: Tutaj był topik o agresji w stosunku do dziecka i ludzie podali kilka ciekawych linków, do tekstów o dzieciach i psach... Może czegoś się z nich dowiesz... Quote
agbar Posted February 14, 2006 Author Posted February 14, 2006 [quote name='coztego']Czy to nie było ostrzeżenie? :hmmmm: Tutaj był topik o agresji w stosunku do dziecka i ludzie podali kilka ciekawych linków, do tekstów o dzieciach i psach... Może czegoś się z nich dowiesz... bardzo dziekuję pedze czytac:) Quote
anabelka Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Z tego co napisalas, wynika ze pies zachowal sie jak wiele innych psow w jego sytuacji. Nie wiem czy Twoj pies znal tego chlopczyka wczesniej, moze tak, ale moze slabo go pamietal. W kazdym razie uwazam, ze powinnas zabrac psa po kilku (moze kilkunastu) smaczkach. NA pierwszy kontakt to wystarczy. Psy wcale nie lubia i nie czuja sie komfortowo jesli ktos dla nich obcy glaszcze je (i jest bardoz blisko) przez dluzszy czas. Jesli jest to osoba juz dobrze znana, ok, ale nigdy ktos poznany przed kwadransem. Tak jak ludzie, rowniez psy potrzebuja troche przestrzeni. Ty nei czujesz sie dobrze gdy ktos obcy przysuwa sie zbyt blisko, czy nachyla nad Toba - pies czuje podobnie. Napisalas, ze atak nastapil gdy chlopczyk kucnal obok psa. Najwyrazniej to bylo juz za wiele. Ja w ogole jestem zwolenniczka nauki i poznawania swiata na zasadzie "malych kroczkow" - duzo wiecej mozna osignac jesli nie popycha sie psa w zbyt trudne syuacje. Z tego co opisujesz wynika tez, ze Twoj pies nie zrobil malemu krzywdy. Po prostu skarcil go jak szczeniaka. Gdyby chcial go pogryzc, zrobilby to. Na przyszlosc musisz pamietac, zeby w pore dostrzec moment kiedy Twoj pies zaczyna miec dosc i zabrac go. Umiejetnosc "czytania" wlasnego psa jest bardzo pomocna i pomaga zapobiegac wielu przykrym sytuacjom. Quote
agbar Posted February 14, 2006 Author Posted February 14, 2006 anabelka napisał(a):Z tego co napisalas, wynika ze pies zachowal sie jak wiele innych psow w jego sytuacji. Nie wiem czy Twoj pies znal tego chlopczyka wczesniej, moze tak, ale moze slabo go pamietal. W kazdym razie uwazam, ze powinnas zabrac psa po kilku (moze kilkunastu) smaczkach. NA pierwszy kontakt to wystarczy. Psy wcale nie lubia i nie czuja sie komfortowo jesli ktos dla nich obcy glaszcze je (i jest bardoz blisko) przez dluzszy czas. Jesli jest to osoba juz dobrze znana, ok, ale nigdy ktos poznany przed kwadransem. Tak jak ludzie, rowniez psy potrzebuja troche przestrzeni. Ty nei czujesz sie dobrze gdy ktos obcy przysuwa sie zbyt blisko, czy nachyla nad Toba - pies czuje podobnie. Napisalas, ze atak nastapil gdy chlopczyk kucnal obok psa. Najwyrazniej to bylo juz za wiele. Ja w ogole jestem zwolenniczka nauki i poznawania swiata na zasadzie "malych kroczkow" - duzo wiecej mozna osignac jesli nie popycha sie psa w zbyt trudne syuacje. Z tego co opisujesz wynika tez, ze Twoj pies nie zrobil malemu krzywdy. Po prostu skarcil go jak szczeniaka. Gdyby chcial go pogryzc, zrobilby to. Na przyszlosc musisz pamietac, zeby w pore dostrzec moment kiedy Twoj pies zaczyna miec dosc i zabrac go. Umiejetnosc "czytania" wlasnego psa jest bardzo pomocna i pomaga zapobiegac wielu przykrym sytuacjom. bardzo dziekuje :) to fakt Dealer go nie znał przbywał z nim do momentu w którym to sie stało jakies 10 minut. zdaje sobie sprawe ze duzo w tym mojej winy.Dili dawał moze jakies znaki chocby to nie zwracanie na chłopca uwagi a ja go nie "odczytałam"...:-( Quote
OlaAB Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 jak dla mnie to było ostrzeżenie a tak w ogóle to pomyśl sama, co innego ręka która podaje smakołyk a co innego "drugi pysk" (sorki za takie "obrazowe" opisanie buzi dziecka) przy pysku psa, który dostał właśnie smakołyk niekoniecznie sprawdź sama :cool1: ale ja to zrobiłam u swoich psów, rezultat: jak mam twarz "daleko" to mogę bez problemu kości wyjąć z pyska wsadzając palce w mordki ale jak przybliżam twarz udając, że chcę wziąć tę kość zębami - wtedy jest uciekanie z kością bądź "ostrzegawcze" podniesienie wargi (pokazujące mi, że pies czuje dyskomfort z zaistniałej sytuacji) Quote
BarbeSale Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 dealer napisał(a):pies powiedziałbym nawet nie zwracał na niego specjalnej uwagi Czy aby nie odwracal glowy od dziecka? nie wachal podlogi/ziemi, nie oblizywal sie, nie ziewal? jezeli tak to pies wyraznie czul sie nie swojo, ale robil wszystko zeby sie uspokoic, niestety dziecko nie zareagowalo na te sygnaly (trudno sie dziwic, ale od czego jest wlasciciel) pozdrawiam Quote
Guest Mrzewinska Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 Dotkniecia twarza do pyska jedzacego psa i odebrania czegos zebami trzeba specjalnie uczyc. Jednym z pierwszych momentow nauki jest karmienie z ust, imitujace zachowanie doroslego psa, ktory z pyska zwraca szczeniakom zarcie przyniesione w zoladku. To cenne nauki, pies bardzo potem szanuje twarz, czesto i chetnie szuka kontaktu wzrokowego. Takie lekcje zaczyna sie od szczeniaka - i od czegos, co szczeniak zje mniej lapczywie - np skorka chleba. Wtedy zblizajaca sie twarz jest twarza super szefa, ktory cos dolozy - a nie konkurenta, ktory chce zabrac. Uwaga - trzeba dokladnie wiedziec jak to robic, nie zaczynac takiej nauki z doroslym psem. Zofia Quote
moon_light Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 A czy takie karmienie psa z ust, nie na uczy go uciazliwego dopominania sie o to co czlowiek jje? nie bedzie potem skakal do buzi zeby sie "poczestowac"? Quote
Guest Mrzewinska Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Moje tego nie robily nigdy. Oczywiscie karmienie z ust stosowalam w inny sposob niz normalne karmienie. I tylko pojedynczymi smakolykami, jako super nagrode. Przywolywalam szczeniaka, dawalam siad, klekalam przed nim i wyraznie ruchem ciala sygnalizujac, ze to ja daje = czestowalam z ust. Szczeniak siedzial, ja sie do niego nachylalam, pies pamieta sytuacyjnie. Bylam w ten sposob niczym psica matka karmicielka. Potem dorosly pies pamieta moj autorytet - potrafi bardzo delikatnie brac jedzenie z ust gdy zasygnalizuje, ze pozwalam - i bardzo, bardzo delikatnie traktuje twarz. Z kazdym moim kolejnym zwierzakiem codziennie pracuje, codziennie spacer jest szkoleniem, psy od malenkiego uczone wspolpracy i podporzadkowania za nagrode, w radosci - jakos nigdy nie pomyslaly, ze moga sie same czestowac tym co ja jem. W jednym tylko przypadku bylo to ...bolesne - moj poprzedni pies, gdy byl bardzo mlody, doszedl do slusznego wniosku, ze skoro twarz mam jak on, karmie z ust, powinien aport oddawac mi do ust, nie do reki. W koncu pies aportu w lapach nie nosi. Co pomyslal, to jeszcze szybciej zrobil - wracajac niesamowitym pedem z aportem podskoczyl i wsadzil mi aport w usta:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: . Chcial dobrze, ale jakos mialam mieszane uczucia w tamtej chwili:loveu: :placz: :loveu: Zofia Quote
OlaAB Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Zofio dlatego ja nie namawiam nikogo do takiego zachowania, ja swoje psy znam (umiem czytać ich mowę ciała), one znają moją dlatego mogłam pozwolić sobie na takie "doświadczenie" - które zresztą nie do końca było zamierzone (wyszło "w praniu"), myśle, że gdybym teraz po raz drugi to robiła zachowałyby się inaczej (ale ponieważ wiem, że jest to dla nich dyskomfort - nawet jeżeli minimalny to nie zamierzam ich "męczyć" ) swoją drogą bez problemu jest "całowanie" pańci mój opis miał tylko zwrócić uwagę dealera, że dla psa twarz dziecka wysoko a twarz dziecka przy pysku to dwie różne sytuacje również pod względem "komfortu psychicznego" psa i dlatego mógł zareagować "inaczej" niż się spodziewano niestety, dużo takich sytuacji pojawia się gdy nie zwraca się uwagi na zachowanie psa a tylko na człowieka, na zasadzie "skoro człowiek nie bije psa - to ten powinien być w siódmym niebie i ubóstwiać człowieka" zupełnie ignorując potrzeby psa np. w opisanej sytuacji nie ma słowa o tym czy pies W OGÓLE zna dzieci tak więc przede wszystkim ja polecam poczytanie na temat "mowy psiej" Quote
Guest Mrzewinska Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Oczywiscie, ja tez napisalam, ze tego nie zaczyna sie z doroslym psem i tzreba wiedziec jak. Probuje podac link do doskonalego artykulu Boguslawa Gornego o prawidlowym ustawianiu kontaktow dziecko-pies, ale mi odrzuca ten link, nie wiem, czemu, wiec opisowo - na stronie glownej www.owczarek.pl w dziale opieka jest artykul o psach i dzieciach. Polecam. I polecam szkolenie na co dzien. Zofia Quote
an3czka Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 A ja zaczęłam dawać smaczki z ust swojemu niedawno (pies ma obecnie ponad 1,5 roku). Pies jest delikatny i cała ta zabawa jest bardzo słodka. Rozczulam się widząc zezującą zbliżającą się do moich ust psią buźkę:loveu: Kiedyś mąż chcąc sprawdzić reakcję psa wywinął dolną wargę, udając smaczek. Pies nabrał się i chciał chwycić, myśląc, że to mięso:eviltong: Basco często przynosi mi swoje kości i zdaża się, że próbuje je włożyć mi do ust:lol: Quote
BarbeSale Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 chco temat bardzo ciekawy to jednak proponuje wrocic do glownego tematu watku :) dealer opisz dokladniej sytuacje :) m.in. w oparciu o moje pytanko z poprzedniego posta. pozdrawiam Quote
agbar Posted February 16, 2006 Author Posted February 16, 2006 BarbeSale napisał(a):chco temat bardzo ciekawy to jednak proponuje wrocic do glownego tematu watku :) dealer opisz dokladniej sytuacje :) m.in. w oparciu o moje pytanko z poprzedniego posta. pozdrawiam piesek przyszedł na koniec wizyty razem z moim mezem. przywitał sie radosnie ze wszystkimi i poszedł zwiedzac mieszkanie jako ze był tam pierwszy raz. potem przyszedł do nas dawałam mu smakołyki, Fabian stał obok i głaskał Dealera, poprosił czy tez moze mu dac zgodziłam sie. Pies siedział obok mnie Fabian stał z drugiej strony. dał mu pare razy i poszedł sobie. Dili siedział przy mnie. potem dziecie przyszło znowu, piesek siedział wstał poszedł pochodzic, krecił sie przy szafach podchodził do mnie. kiedy to sie stało siedział przy mnie Fabian go głaskał po boku , potem sie przesunął przykucnął przed psem i zanim ja zdazyłam powiedziec cokolwiek dili rzucił sie w jego strone:(. a chciałam zeby sie nie nachylał bo z doswiadczenia z innym psem wiem jak to sie moze skonczyc:). Quote
SuperGosia Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Od dziecka ma hopla na punkcie psow. Byly u nas i male i duze osobniki, przewaznie samce z jednym wyjatkiem). Pamietam, ze tato tlumaczyl mi, zebym NIGDY nie glaskala obcego psa, jesli do mnie sam nie podejdzie i nie poprosi o pieszczoty. Oczywiscie zdarzja sie egzemplarze, ktore najpierw chca byc glaskane, potem im cos nagle odbija, ale to nieliczne przypadki. Mysle tak: Twoj pies byl w nowym miejscu, nowi ludzie, sytuacja, dziecko. Polozyl sie przy Tobie, by poczuc sie komfortowo, a tu nagle przyszedl maly intruz, ktory najpierw go zaczepial (glaskal, podczas gdy pies nie mial na to ochoty), a potem chcial (w oczach psa) cos mu pewnie zrobic. Taka moja teoria. Do dzis nie glaszcze obcych psow, ktore do mnie nie podchodza (a juz trzydziecha na karku :evil_lol: ), a jak juz nie moge sie powstrzymac na wystawie przed glasnieciem pieknego psiaka, zawsze pytam wlasciciela (nawet jesli jest to pekinczyk ;) ). Quote
Teba Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 Gosiu ja też byłam tak uczona i do tej pory jeśli widze jakiegoś psa i chce go pogłaskać z jakiegoś powodu to się pytam i jak moja sunia była mała to też nie pozwalałam jej głaskać jak do kogoś podbiegała i nie widziałam co się dokładnie dzieje. z tego co widze na dobre jej to wyszło bo nie zaczepia teraz obcych (no chyba że ktoś fajnie pachnie :lol:) na dziecko nigdy nie warknęła- choć czasem aż mnie to dziwiło bo podbiegały dzieci (obce) łapały za ogon i się cieszyły. a rodzice czytali gazetki :crazyeye::shake: :angryy: i niestety wydaje mi się że ludzie za mało wiedzą o psach- zauważyłam że ostatnio coraz więcej psów jest oddawanych bo... pojawiło się dziecko i pies jest agresywny. i wtedy zawsze się pytam o to jak pies był traktowany zanim dziecko się pojawiło :angryy: Quote
agbar Posted February 17, 2006 Author Posted February 17, 2006 SuperGosia napisał(a):Od dziecka ma hopla na punkcie psow. Byly u nas i male i duze osobniki, przewaznie samce z jednym wyjatkiem). Pamietam, ze tato tlumaczyl mi, zebym NIGDY nie glaskala obcego psa, jesli do mnie sam nie podejdzie i nie poprosi o pieszczoty. Oczywiscie zdarzja sie egzemplarze, ktore najpierw chca byc glaskane, potem im cos nagle odbija, ale to nieliczne przypadki. Mysle tak: Twoj pies byl w nowym miejscu, nowi ludzie, sytuacja, dziecko. Polozyl sie przy Tobie, by poczuc sie komfortowo, a tu nagle przyszedl maly intruz, ktory najpierw go zaczepial (glaskal, podczas gdy pies nie mial na to ochoty), a potem chcial (w oczach psa) cos mu pewnie zrobic. Taka moja teoria. Do dzis nie glaszcze obcych psow, ktore do mnie nie podchodza (a juz trzydziecha na karku :evil_lol: ), a jak juz nie moge sie powstrzymac na wystawie przed glasnieciem pieknego psiaka, zawsze pytam wlasciciela (nawet jesli jest to pekinczyk ;) ). tez sobie to tak tłumacze tak wiec nie mam pretensji do psa tylko do siebie....żal mi psa bo postawiłam go w takiej sytuacji nie "doczytałam" go i ..reszte znacie...nic tylko wziąć gazete i po łbie i po łbie" głupia pani głupia pani niedobra pani" Quote
anabelka Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 dealer napisał(a):żal mi psa bo postawiłam go w takiej sytuacji nie "doczytałam" go i ..reszte znacie...nic tylko wziąć gazete i po łbie i po łbie" głupia pani głupia pani niedobra pani" :lol: To jest właściwe podejście. Szkoda tylko, że człowiek uczy się na błędach ... swoich, prawda? No ale następnym razem bedziesz już wiedziała co robić. Powodzenia:smile: Quote
Guest Mrzewinska Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 Ale co dalej - czy pies nauczyl sie, ze moze odpedzac szczenie ludzkie zebami? Czy przekonal sie, ze to bezcelowe i przykre dla niego samego? Czy dziecko nie przezylo zbyt wielkiego szoku? Proponuje zaczac lub zintensyfikowac szkolenie psa w zakresie podstawowego posluszenstwa. I celowo stawiac go w bardzo wielu coraz trudniejszych sytuacjach, i ma je wytrzymac. Proponuje opisac zdarzenie trenerowi - niech wymysla coraz inne sytuacje, ktore psa naucza wytrzymywac zachowanie ludzi. Z pochylaniem sie nad soba i dotykiem od gory wlacznie. Z respektowaniem twarzy. Pies nigdy nie jest niczemu winien, bo z naszego punktu widzenia jest calkowicie amoralny. Zofia Quote
martavantos Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 Nie ma co psa winic ja tez miałam tak sytuacje Moze wydawac sie to smieszne ale mu jamniczek chapna dziewczyne w nos(14latke) u mnie w domu. Wiecie jak to jest o jaki sliczyny psiak ojojoj no i przykucneła z otwartymi ramionami a Becia skoczył i nos miała szyty Stwierdzilismy ze była to nasza wspólna wina moja bo mogłam pilnowac psa jej bo nie wolno sie nachylac nad obcym zwierzakiem:shake: :-( Quote
agbar Posted February 17, 2006 Author Posted February 17, 2006 Mrzewinska napisał(a):Ale co dalej - czy pies nauczyl sie, ze moze odpedzac szczenie ludzkie zebami? Czy przekonal sie, ze to bezcelowe i przykre dla niego samego? Czy dziecko nie przezylo zbyt wielkiego szoku? Proponuje zaczac lub zintensyfikowac szkolenie psa w zakresie podstawowego posluszenstwa. I celowo stawiac go w bardzo wielu coraz trudniejszych sytuacjach, i ma je wytrzymac. Proponuje opisac zdarzenie trenerowi - niech wymysla coraz inne sytuacje, ktore psa naucza wytrzymywac zachowanie ludzi. Z pochylaniem sie nad soba i dotykiem od gory wlacznie. Z respektowaniem twarzy. Pies nigdy nie jest niczemu winien, bo z naszego punktu widzenia jest calkowicie amoralny. Zofia Zofio na razie poprosiłam znajomych o pomoc , oni tez maja psa ich dziecko wie jak sie zachowywac przy psach. Sami zaproponowali spotkanie na neutralnym gruncie zeby Dealer w ogole miał mozliwosc poznania dziecka bo jak na razie mial kontakt prawie z samymi dorosłymi i nieco starszymi dziecmi. Szkolenie z posłuszeństwa trwa i na pewno poprosze szkoleniowca o pomoc. Jesli chodzi o Fabiana - tego na którego rzucił sie Dili - wszystko jest ok. tzn. na czole ma niewielkie zadrapanie i dalej męczy swoja mamę o kupno psa i pyta kiedy przyjdzie Dili. na razie nie przyjdzie :) bo chce go najpierw podszkolic w stosunkach miedzyludzkich:). i jeszcze Twoje pierwsze pytanie : czy sie przekonał ze to przykre? nie wiem. kiedy to sie stało nie ukrywam ze go trzepnełam w d****o i krzyknełam "nie wolno". a potem sie nie odzywałam do niego. po powrocie do domu odesłałam go na miejsce skad nie ruszył sie do samego rana i to na wyraźne moje " chodz do mnie". podszedł z opuszczona głową i tak siedział jak osiołek. oboje z męzem stwierdzilismy ze pies zachowywał sie inaczej . cięzko mi to opisac ale tak jakby był bardziej wyciszony.... Quote
Guest Mrzewinska Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 Pierwsza spontaniczna reakcja wystarczylaby calkiem:-)) Jak sie dziecko nie wystraszylo, mozna bylo zaaranzowac pare sytuacji, zeby pies natychmiast po tym incydencie wykonal polecenie dziecka i zostal nagrodzony - aby dziecko uroslo w psich oczach jako zrodelko dyspozycyjne i dysponujace skarbami. Ale to trudno wymyslic tak cos od razu. Ciag dalszy nie odzywania sie juz zbedny, wtedy pies juz nie rozumial, czemu. Bo tak - pies nigdy nie jest niczemu winien, kara w ludzkim rozumieniu i zwlaszcza odwleczona w czasie nie ma sensu, ale natychmiastowe obrzydzenie, przykre skojarzenie zabronionej czynnosci - bywa konieczne. Pies byl wyciszony, bo to ponad granice mozliwosci psiego umyslu - pojac, ze jest odtracony za cos, zo zrobil w innym miejscu, w innym czasie, w innej sytuacji.. ale przezyje to:-)) Wazne, ze macie szkoleniowe dziecko wsrod znajomych. Dlatego dobrze jest uczyc szczeniaka, ze nachylanie sie nie jest grozne. To potem procentuje. Siegnelas po artykul Gornego? Fajne ma pomysly na umacnianie pozycji dziecka wobec psa. Zofia Quote
agbar Posted February 17, 2006 Author Posted February 17, 2006 Mrzewinska napisał(a):Pierwsza spontaniczna reakcja wystarczylaby calkiem:-)) Jak sie dziecko nie wystraszylo, mozna bylo zaaranzowac pare sytuacji, zeby pies natychmiast po tym incydencie wykonal polecenie dziecka i zostal nagrodzony - aby dziecko uroslo w psich oczach jako zrodelko dyspozycyjne i dysponujace skarbami. Ale to trudno wymyslic tak cos od razu. Ciag dalszy nie odzywania sie juz zbedny, wtedy pies juz nie rozumial, czemu. Bo tak - pies nigdy nie jest niczemu winien, kara w ludzkim rozumieniu i zwlaszcza odwleczona w czasie nie ma sensu, ale natychmiastowe obrzydzenie, przykre skojarzenie zabronionej czynnosci - bywa konieczne. Pies byl wyciszony, bo to ponad granice mozliwosci psiego umyslu - pojac, ze jest odtracony za cos, zo zrobil w innym miejscu, w innym czasie, w innej sytuacji.. ale przezyje to:-)) Wazne, ze macie szkoleniowe dziecko wsrod znajomych. Dlatego dobrze jest uczyc szczeniaka, ze nachylanie sie nie jest grozne. To potem procentuje. Siegnelas po artykul Gornego? Fajne ma pomysly na umacnianie pozycji dziecka wobec psa. Zofia Tak przeczytałam:) dziekuję:) ja wiem ze to nie odzywanie sie moze było i zbedne ale nie potrafiłam sie po prostu inaczej zachowac. byłam zła na siebie i na niego a jak jestem naprawde zła to milcze...:) faktem jest ze mogłam jakos zareagowac po tej sytuacji ale byłam w szoku :),Fabian sie rozryczał , Dili schował sie pod stół i ogólny rejwach sie zrobił...nie pomyslałam zeby zrobic cos takiego jak piszesz...polecenie nagroda...niestety.mam nadzieje ze taka sytuacja sie nie powtórzy ale to ja musze bardziej starac:) Quote
agbar Posted February 17, 2006 Author Posted February 17, 2006 aha, przeczytałam tu ze dajecie psiaczkom jedzonko z buzi. Spróbowalismy z mezem i od nas wyciaga nawet całkiem malutkie kawałeczki bardzo delikatnie ,praktycznie samymi fafelkami:) to chyba dobrze?:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.