Yagna Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 Witam wszystkich. Jestem przekonana, że trafiłam w odpowiednie miejsce ze swoimi dylematami :D Moja sytuacja jest taka: Zakochałam się w Yorkach i bardzo chciałabym kupić szczeniaka, ale przedtem chciałabym się Was poradzić o kilka rzeczy. Mam dwoje dzieci - 12 i 4 lata, dwa sześcioletnie koty i czteroletniego psa - Berneńczyka. Wszystkie moje zwierzaki są zdrowe, zadbane i łagodne, więc z towarzystwem nie byłoby problemów. Ale mam kilka pytań: - Czy yorczek to rzeczywiście rasa tak delikatna i narażona na choroby, czy tylko odnosi się takie wrażenie przeglądając internet? - Czy przy takiej iskrze da się czasem odsapnąć, poleżeć, przespać się, czy jest to malec wiecznie absorbujący? - Czy to cudo jest bardzo głośne? Wiecznie ujadająco - wrzaskliwe, czy tylko co jakiś czas? Za kilka tygodni zamieszkamy na wsi i atutem tego miejsca jest cisza i spokój, jazgoczący wiecznie puszek mógłby zepsuć tę sielankę... :wink: Nie zrozumcie mnie źle - nie chodzi mi o to, żeby był wiecznie cicho dla mojej wygody, tylko o to, czy trzeba się liczyć z wiecznym hałasem w domu, czy standardowo - jak to przy każdym psie. To na razie tyle. Z góry dziękuję za Wasze opinie. Quote
Gosiek Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 Yagna napisał(a):Ale mam kilka pytań: - Czy yorczek to rzeczywiście rasa tak delikatna i narażona na choroby, czy tylko odnosi się takie wrażenie przeglądając internet? wiesz... z tą delikatnością to moze chodzi o wielkość psów bo jeśli chodzi o ich zdrowie to absolutnie nie mozna powiedzieć by yorki chorowały wiecej itp niz inne rasy :wink: nie można tylko na nie chuchać i dmuchać lecz traktować zupełnie normalnie i w ten sposób nie "wydelikacisz" psiaka. Yagna napisał(a): - Czy przy takiej iskrze da się czasem odsapnąć, poleżeć, przespać się, czy jest to malec wiecznie absorbujący? hmmm yorki uwielbiaja sie przytulać więc jak się położysz to po prostu psina przybiegnie szybciutko by sie w Ciebie w tulić i słodko sobie razem z Tobą pośpi - przynajmniej u mnei tak jest. Yagna napisał(a): - Czy to cudo jest bardzo głośne? Wiecznie ujadająco - wrzaskliwe, czy tylko co jakiś czas? Za kilka tygodni zamieszkamy na wsi i atutem tego miejsca jest cisza i spokój, jazgoczący wiecznie puszek mógłby zepsuć tę sielankę... jesli od szczeniaka nie popuścisz - tzn nie pozwolisz szczekać - to nie ma problemu. Gorzej jak psu sie pobłaża (zachwycając się jak to ślicznie szczekusia) i wtedy tragedia - wychowasz sobie jazgoczącą kruszynę. Niestety często się takie przyzwolenie na ujadanie w małych rasach spotyka :-? tak wiec chyba odpowiedziałam na Twoje pytania 8) Pozdrawiam Gosia Quote
Adiraja Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 Witaj Yagna :) Czy yorczek to rzeczywiście rasa tak delikatna i narażona na choroby, czy tylko odnosi się takie wrażenie przeglądając internet? Nie bardziej niż inne rasy... sprawdzona hodowla, to chyba największa gwarancja, że nie będzie przykrych niespodzianek (chociaż i tutaj ręki nikt sobie nie da uciąć). Czy przy takiej iskrze da się czasem odsapnąć, poleżeć, przespać się, czy jest to malec wiecznie absorbujący? Nie da się ukryć, że to nader żywiołowe psiaki i potrafią zamęczyć :wink: Ale zabawy i szaleństwa z takim łobuziakiem, to sama przyjemność :) Można poleżeć... i nawe pospać :wink: - z przytulańcem u boku oczywiście :lol: Czy to cudo jest bardzo głośne? Wiecznie ujadająco - wrzaskliwe, czy tylko co jakiś czas? Jak sobie wychowasz, tak będziesz miała... 8) Hałaśliwy, szczekliwy i ujadający york, to na życzenie właściciela... 8) Powodzenia :) Edycja: znaczy powtórzyłam to co wcześniej napisała Gosia (nie widziałam wpisu) :) Quote
Berek Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 A ja podrzucam jeszcze jeden, bardzo ważny, temat do przemyśleń. York to pies bardzo malych rozmiarów, a przy tym z terierzym temperamentem. Niestety, te wymiary są bardzo, barrrrdzo prowokujące dla dzieci... :( Czy jesteś w stanie bardzo, bardzo uważnie kontrolować mlodszą pociechę w kontaktach z yorczkiem...? :-? Quote
Gosiek Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 hahaha - no ładnie. Ale przynajmniej masz teraz zdanie 2 osób... identyczne zdanie na dokładkę :wink: Agniesiu - widzę ze znów nadal jesteśmy zgodne w poglądach :wink: Quote
duszek01 Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 ja mam jeszcze młodsze dzieci-2 lata i 3,5 :P Nie ma z nimi problemu,ale trzeba oczywiscie zawsze tłumaczyc,ze tego czy tamtego nie wolno robic :wink: Quote
Yagna Posted October 26, 2005 Author Posted October 26, 2005 Gosiek i Adiraja - Tymi odpowiedziami lejecie miód na moje serce. Tym bardziej, że zdublowałyście się niemalże - co świadczy o tym, że wszystko co napisałyście jest szczerą prawdą! :D Dziękuję Wam serdecznie! Berek, to też jest bardzo ważne co piszesz i dużo o tym myślałam. Zdaję sobie sprawę, że noszony, czy przytulany kot jest o wiele bardziej miękki i elastyczny a przez to mniej narażony na urazy niż mały piesek. Jednak mój syn ma skończone cztery lata i już wyrasta z tego okropnego wieku, kiedy dzieci bawią się pieskiem a nie Z pieskiem, to raz. A dwa, że mimo, iż moje koty pozwalają ze sobą robić dosłownie wszystko, to ja bardzo kontroluję te pieszczoty i uczę dziecko, że zwierzę to nie zabawka. No i mam też nadzieję (czyżby płonną?), że szpileczki w pyszczku yorczka też szybko mu uświadomią, że trzeba się mocno liczyć z tym małym terierkiem. Jednak jeśli uznacie, że czterolatek jest za mały na takiego psiaka, to oczywiście wezmę to poważnie pod uwagę. Quote
Yagna Posted October 26, 2005 Author Posted October 26, 2005 Duszek - dzięki za ten post :P (dlaczego zawsze mnie wywala przy pierwszej próbie odpowiedzi? Muszę się zalogować i wysłać drugi raz, czy coś robię nie tak?) Quote
elena Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 Ja mam 2 dzieci - 6 i 9 lat, a 2 lata temu, kiedy Bijou zawitała do naszego domku 4 i 7 :D - powiem że nie było problemów ani psa z dziećmi, ani dzieci z psem :wink: . Na początku trzeba było dać parę nastawień dla dzieci - nie biegamy po mieszkaniu, zawsze patrzymy pod nogi :wink: , nie przeszkadzamy psu jak śpi, nie bierzemy na rączki itd... Dziecko potrafi zrozumieć że pies to nie maskotka :D . Quote
Yagna Posted October 26, 2005 Author Posted October 26, 2005 Elena, czyli jednak wiele zależy od nas - rodziców. Jak Wy to robicie, że macie takie grzeczne dzieci? :wink: :D Mój synek jest bardzo energicznym dzieckiem i szczerze mówiąc jeszcze pół roku temu nie odważyłabym się na kupno małego pieska. Teraz o wiele lepiej. Quote
Gosiek Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 [quote name='Yagna'] (dlaczego zawsze mnie wywala przy pierwszej próbie odpowiedzi? Muszę się zalogować i wysłać drugi raz, czy coś robię nie tak?)zaznacz sobie ten mały kwadracik i będzie po kłopocie :wink: a jeśli chodzi o dzieci - skoro mają już i psa i kota to są nauczone obcowania ze zwierzętami ale... ZAWSZE i tak trzeba pilnować. Nigdy nie mozna przewidzieć co dziecku przyjdzie do głowy :wink: Ale cieszę się że masz ta świadomość... neistety sama byłam kiedyś swiadkiem jak 9-cio letnie dziecko na siłę nosiło psa na rękach :evil: Quote
Yagna Posted October 26, 2005 Author Posted October 26, 2005 Gosiek, dzięki. Zaznaczyłam :D Co do dzieci, to wiem, że potrafią być okropne. Ale tak jak piszesz mam tego świadomość i dlatego już teraz robię wstępne uwagi na temat małych piesków, delikatności w obcowaniu z nimi itp., mimo, że jeszcze nie wiem kiedy mały yorczek się u nas pojawi :( Quote
elena Posted October 26, 2005 Posted October 26, 2005 ---Jak Wy to robicie, że macie takie grzeczne dzieci?--- Chciałoby się żeby dzieci zawsze były grzeczne :wink: , niestety tak nie jest :-? . Do dzieci trzeba mieć zaufanie, ale ograniczone :wink: . Niestety często rodzice kupują dziecku psa małej rasy jako maskotkę i tarmoszenie, noszenie na siłę psa na rękach... jest akceptowane... :-? . Quote
bloga Posted October 27, 2005 Posted October 27, 2005 Ja chodząc na spacery z sukami często spotykam się z ludźmi którzy na widok moich Yorków(zwłaszcza tej 4 miesięcznej)mówia:"ojej jakie maleńkie jak misiaczki w sam raz dla mojego dziecka" zawsze ale to zawsze odpowiadam ,że nie jest to rasa dla małych dzieci a z pluszakami ma jak najmniej wspólnego. Pamiętam ile czasu i uwagi, wysiłku ciągłych tłumaczeń a nawet krzyków było nim moje wówczas juz 6,5 letnie dziecko pojęło że pies jest u nas w domu na takich samych prawach jak każde z nas. Zaznaczam,że mój synek jest raczej spokojnym dzieckiem i dość "karnym" a i tak wymagało to wiele pracy. Myślę że Yorki są specyficzną rasą ponieważ bardzo potrafi zmylić ich wygląd a to przecież terrier(zawsze to podkreślam). Decydując się na tego pieska wypada mieć świadomość z kim się ma doczynienia i wówczas wszystko będzie ok. pozdr. Quote
duszek01 Posted October 27, 2005 Posted October 27, 2005 Jezeli piesek przez dłuzszy czas bedzie sam w domu ,to dobrym rozwiazaniem w tym przypadku moze być kuwetka :wink: Dość duzo Yorków korzysta z tego typu toalety :lol: :wink: Quote
Gosia_i_Luka Posted October 27, 2005 Posted October 27, 2005 O rany, i znowu te kuwety! :roll: :-? Przecież York to PIES a nie kot! :roll: Moja Luka też jest niewielka, ale nigdy w zyciu nie uczyłabym jej korzystać z kuwety - dom to dom, a wszelkie sprawy załatwiamy na dworzu! Bo co, jeśli weźmiemy psiaka "w gości", a maluch z braku kuwety załatwi się np. w doniczkę albo, co gorsza, na środku pokoju? :roll: A co do zostawania samemu w domu - to zależy. Dorosły, zdrowy, wyprowadzony i nabawiony psiak powinien umieć grzecznie zostać 8-9 godzin. Oczywiście po powrocie z pracy maluchowi należy się długi, męczący spacer i szaleńcza zabawa. Fajnie byłoby też zapisać się na jakieś szkolenie :lol:. To jest super sprawa - pies ma zajęcie, wysiłek umysłowy i fizyczny, okazję do socjalizacji, a przy okazji nabywa przydatnych umiejętności. :lol: Zresztą ekspertem w szkoleniu Yorka jest tutaj Wind - pytania kieruj do niej. :D Ale szczeniak absolutnie nie może zostać na tyle godzin samotnie! Uważam, że 2-tygodniowy urlop, gdy bierze się szczeniaka do domu to konieczność. Jest czas na zapoznanie psiaka z domem, z regułami w nim panującymi, etc... Potem warto byłoby załatwić kogoś, kto przyjdzie 1-2 razy do szczeniaka w ciągu dnia - nakarmi, wyprowadzi, pobawi się... A może udałoby Ci się zabierać szczyla ze sobą do pracy? 8) Kuweta to pójście na łatwiznę - rzeczywiście jest to bardzo wygodne, ale nie ma w tym żadnej logiki - pies nie myśli w kategoriach: "aha, dzisiaj pada, to muszę iść siusiu do kuwetki". :roll: Quote
duszek01 Posted November 2, 2005 Posted November 2, 2005 Nie wydaje mi sie ,zeby kuweta była czyms złym :wink: Przeciez mozna nauczyc pieska załatawic sie do kuwety i na dworzu.Moja Fiona tak robi i nie mam z tym problemu.Chyba lepiej jak pies załatwi sie do kuwety niz na siusia np. na dywan ,bo juz nie bedzie mógł wytrzymac.Oczywiscie mówie o szczeniaku,który na pewno 8 godzin nie wytrzyma bez załatwiania sie ,no chyba zeby rzeczywiscie poszukac osoby do wyprowadzania psiaka :wink: Quote
Berek Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 Yyy... z całym szacunkiem... A jak ten okres - okres szczęnięctwa i mlodzieńczy - przechodza wobec tego przedstawiciele innych ras??? Sznaucery, foksy, labradory, pudle, owczarki niemieckie...? :o Ich się nie kuwetuje wszak??? :o :D To yorki niby takie odmienne od innych psów??? Jakoś tego nie dostrzegam... :D :wink: Quote
Bazyl Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 marti35c napisał(a):Dzień dobry, Poproszę Was o radę. Marzę o yorku miniaturce. Mieszkam z chłopakiem "na stałe" :lol: w mieszkaniu 58 m. Problem w tym że pracujemy. Tzn to dobrze że chłopak pracuje, ale niestety ja też muszę :x No i co z małym biedakiem psiną wtedy będzie? Miłości dostarczę mu po stokroć, ale co będzie z jego małym pęcherzykiem? Czy można jakoś rozwiązac ten problem? Co radzicie? Dzięki Marta Marta, Mam od roku yorka. Mieszkam sama i pracuję. Bazyl jak mnie nie ma w domu prawie cały czas przesypia, trochę się bawi. Generalnie jest dużym śpiochem i trudno jest go zerwać z posłania przed 11-12.00. Owszem rano z łaski ze mną wychodzi, robi swoje a potem idzie spać. Ale musisz być przygotowana na to, że prosto z pracy, biegiem leci sie do domu aby go wyprowadzić. Nie ma mowy o nadgodzinach, zakupach, spotkaniach etc. zaraz po pracy. Po powrocie z pracy staram się spędzać z nim maksymalnie dużo czasu. Po powrocie 1-1,5 godz. spacerek. To samo wieczorem ok. 21-22.00. Jeżeli mogę zabieram go wszedzie ze sobą. A urlopy, soboty i niedziele są nasze. Moi znajomi są już przyzwyczajeni, że Bazyl ze mna bywa a często wyciagam ich na spacery do parku co korzystnie wpływa też na ich zdrowie. Prawda jest taka, że dla osoby pracującej jest to bardzo duży obowiazek i z wielu rzeczy trzeba zrezygnować i poprzestawiać sobie życie. Musisz być tego świadoma. Ale szczerze - nie żałuję i nie zmieniłabym tego. P.s. zdarzają się małe awarie. Niektóre yorki załatwiają to do kuwety. Mój niestety nie polubił kuwety. Przeważnie wytrzymuje a jak nie to ma jedno swoje ulubione miejsce. Quote
SwEet_LiLi Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 LiLa coprawda ma dopiero niecałe 5 miesięcy , z kuwety nie korzyta...a nawet do niej nie ma zamiaru wejść , poniewaz nalezy ona do kota :)) Wiec psiak zalatwia sie na polu... coraz zadziej zdaza jej sie zesiusiac w domu... Ale zwykle ktos jest aby z nią wyjść , zdaza sie ze siedzi sama w domu pare godzin 3-4 godziny ale to bardzo zadko .... raz dwa razy na 2 tygodnie.... Mała nie widzi mnie od 12 do 22 w poniedzialki , wtorki i czwartki ... Środy piatki , soboty i niedziele spędzamy całe razem.... LiLa wsakakuje do torby transporterowej i ide gdzie mam ochote...na zakupy , spacer , ale najcześciej jedziemy do Chłopaka ... LIla tam ma 2 dom :)) Quote
duszek01 Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 prawda jest taka ,ze o kuwecie dla psa wczesniej nie wiedziałem.Dowiedziałem sie o niej własnie tu na dogomanii. Mam mopsa i nie krzysta z kuwetki :lol: , wychodze z nia na dwór :wink: Fiona jest jeszcze szczeniakiem więc nie wytrzmuje 8 godzin,wiec ma do dyspozycji kuwete. Kazdy sam wybiera sposób w jaki wychwuje swojego psa i nikt nie powinien tego negować.,takie jest moje zdanie. Mnie równiez nie podoba się wiele rzeczy ,ale nie wtracam sie ,bo to nie mój pies i nie moja sprawa.Kazdy robi tak jak mu sie podoba :wink: Oczywiscie ,ze York to nie kot,ale nie widze problemu w tym ,ze moze załatwic sie w kuwecie.Czy to jest takie wazne :wink: Mysle ,ze sa wazniejsze problemy od tego :wink: Quote
Berek Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 >Kazdy sam wybiera sposób w jaki wychwuje swojego psa i nikt nie powinien tego negować.,takie jest moje zdanie. No ale my tu piszemy na forum DYSKUSYJNYM... :D Czyli możemy porozmawiać o różnych tego typu sprawach - i nie oznacza to jakiegoś ataku na kogokolwiek, naprawdę. >Mnie równiez nie podoba się wiele rzeczy ,ale nie wtracam sie ,bo to nie >mój pies i nie moja sprawa.Kazdy robi tak jak mu sie podoba Co prawda etap "apostolstwa" mam już co nieco za sobą, ale zdarza mi się reagować, jak widzę ewidentne błędy w wychowaniu (bo na tym się znam co nieco :) ). Reaguję na przykład kiedy: - ktoś woła psa surowym tonem, a kiedy już psiak się do niego przywlecze - człowiek krzyczy na niego za to że tak długo nie przychodził - ktoś pozwala swojemu małemu pieskowi dobiegać do innego psa z jazgotem i nie reaguje, uzasadniając to "taki mały, to przecież nic nie zrobi"... - widzę że ktoś przerabia psa na lalkę, na zabawkę, na kanapowe cuś... zwłaszcza gdy jest to przyzwoity pies-pies, z temperamentem i popędami.... :D Słowem - uczulenie mam na "upupianie" miniatur (i nie tylko miniatur :wink: choć one biedne najczęściej padają tego ofiarą). >Oczywiscie ,ze York to nie kot,ale nie widze problemu w tym ,ze moze >załatwic sie w kuwecie. Ja widzę o tyle, że jeśli ktoś potem usiluje psa przestawić na normalny tryb - czyli, jak trzysta innych ras, piesek ma po prostu wychodzić na dwór trzy - cztery razy dziennie i tam załatwiać potrzeby fizjologiczne, to rodzą się pewne dodatkowe problemy behawioralne, związane z utrwaleniem psu nawyku oddawania moczu w mieszkaniu. BTW ileż to razy słyszę że yorki (chihuahua, i inne drobiazgi) "trudno nauczyć czystości" :D - rzecz w technice uczenia i hmmm... sposobie podejscia do psa, a nie w yorkowym mózgu czy układzie wydalniczym. Z kolei bardzo nie lubię - przyznaję bez bicia - pozostawiania kuwety w domu na całe psie życie. A tu już z przyczyn ludzkich :D , psychologicznych. Ano, mało jest herosów ktorzy potem dźwigają swój krzyż w pokorze, tylko stopniowo, stooopniowo kończy się to znacznym ograniczeniem liczby spacerków. "Przecież jest kuweta"... Najpierw kończy się spacer poranny (bo państwo chcą pospać a ta kuweta... :wink: ), potem deszcz też okazuje się barierą nie do przebycia... (a wszak kuweta więc nic takiego złego się nie dzieje że tym razem znów nie wyjdziemy) :wink: i tak dalej. Powtarzam - pewnie jako przedstawiciel Drastycznej Normy :D - decyduję się na psa, decyduję się zarazem na taki tryb życia ktory będzie ode mnie wymagał wychodzenia z psem na spacery (czyli jednocześnie zapewnienia mu bodźców potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania jego mózgu). I czy to jest yoreczek, czy labrador - nie widzę różnicy. :o Pęcherz obu ras jest PROPORCJONALNIE taki sam i tak samo labradora trzeba opróżniać co jakiś czas, jak i yorka - ale i tak samo yoreczek wytrzymuje całkiem dlugo, co i labrador.... >Czy to jest takie wazne Mysle ,ze sa wazniejsze problemy od tego O, z całą pewnościa: na przykład psy w schroniskach albo ptasia grypa albo głodne dzieci w Afryce... :D :wink: Quote
duszek01 Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 Ja równiez reaguje jak widze ze ktos krzywdzi zwierze.Taka reakcja nie jest niczym dziwnym u dogomaniaka czy Yorkofioła :wink: . Pozdrawiam serdecznie Quote
herbina Posted November 4, 2005 Posted November 4, 2005 Witajcie, moja suczka nauczyła się siusiać na kuwetke i było to wygodne. gdy była mała, szczególnie przed pierwszą cieczką, kiedy to dostała ,,szczawki" :lol: biegała na kuwetkę, i nie tylko :roll: nawet co parę chwil. A jest to normalny objaw działania hormonów. W zasadzie trzeba by chyba było być z psem cały czas na dworku. Z kolei po urodzeniu szczeniaków sunia zupełnie odmówiła korzystania z kuwety, bo to mamie widocznie nie przystoi. :fadein: A teraz jej półroczny synek który chodził na kuwetkę, zaczął się ,,awanturować" że musi na spacerek, na szczęście w nocy gdy go przypili biegnie do swojego WC :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.