bunia2010 Posted March 21 Author Posted March 21 Puchałke 2 lata pytania o psa Trampa i co zapostowali po 2 latach bo kanał zero nagłośnił? XD coś w stanie SŁUCHAJCIE KOCHANI PIES BYŁ W ABSOLUTNIE NAJGORSZYM STANIE, PIŁ MOCZ BO WŁAŚCICIEL TAK MU KAZAŁ, BYŁ NIELECZONY, ALE WYLECZYLIŚMY I ZDECH ZE STAROŚCI W WIEKU 7 LAT ch... że właściciel pełną dokumentację z sądu udostępnił co absolutnie obala pierdolenie oszustów z #dioz Quote
bunia2010 Posted June 5 Author Posted June 5 Barwa24 Afera wokół DIOZ. Gdzie kończy się ratowanie zwierząt, a zaczyna system oparty na emocjach, zbiórkach i bezkarności? Zobacz komentarze. Przeczytaj post: Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt przez lata był dla wielu osób symbolem bezkompromisowej walki o psy, koty i inne skrzywdzone zwierzęta. Drastyczne zdjęcia, emocjonalne opisy, transmisje z interwencji, dramatyczne zbiórki i jasny podział świata: z jednej strony „oprawcy”, z drugiej „ratownicy”. Dziś wokół DIOZ narasta jednak jedno z najpoważniejszych pytań w polskim środowisku prozwierzęcym: czy za pięknymi hasłami o ratowaniu zwierząt nie powstał mechanizm, w którym cierpienie zwierząt, emocje darczyńców i publiczny lincz stały się elementami bardzo dochodowego systemu? Sprawa nie jest już tylko internetową awanturą. Działalność DIOZ bada Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, a śledztwo dotyczy licznych zawiadomień osób, które czują się pokrzywdzone działaniami organizacji. Według komunikatów prokuratury wyjaśniane są między innymi kwestie możliwego bezprawnego przywłaszczania zwierząt przez osoby sugerujące, że działają w ramach instytucji publicznej. To ważne, bo DIOZ — mimo nazwy brzmiącej urzędowo — nie jest żadnym państwowym inspektoratem, tylko organizacją pozarządową. [-> 1] Śledczy sprawdzają również, co działo się z odebranymi zwierzętami po interwencjach oraz jak wyglądały kwestie finansowe. Media informowały, że pod lupą znalazły się internetowe zbiórki, przepływy pieniędzy i sposób wydatkowania środków wpłacanych przez ludzi przekonanych, że pomagają konkretnym zwierzętom. Według informacji podanych przez Kanał Zero w kwietniu 2026 roku śledztwo zostało przedłużone co najmniej do września 2026 roku, przesłuchano ponad 90 świadków, a prokuratura analizuje m.in. dane od platform crowdfundingowych i przepływy środków. [-> 2] To nie są drobne wątpliwości. To pytania o zaufanie publiczne. O to, czy osoba wpłacająca 10, 50 albo 500 złotych na „ratowanie” konkretnego psa miała pewność, że jej pieniądze rzeczywiście trafiły tam, gdzie obiecywano. O to, czy dramatyczne opisy zbiórek były pełną prawdą, czy tylko skutecznym narzędziem do wywoływania emocji. O to, czy zwierzęta były odbierane zawsze wtedy, gdy realnie groziło im niebezpieczeństwo, czy czasem również wtedy, gdy bardziej liczył się materiał do internetu. Jednym z najbardziej wstrząsających elementów tej sprawy są relacje właścicieli zwierząt i byłych osób związanych z organizacją. W reportażach TVN „Uwaga!” oraz materiałach Kanału Zero pojawiają się zarzuty dotyczące siłowego odbierania zwierząt, braku przejrzystości, presji w internecie, tworzenia jednostronnej narracji i publicznego piętnowania ludzi, zanim ich sprawy zostały rzetelnie wyjaśnione. [-> 3] Trzeba powiedzieć jasno: jeżeli ktoś znęca się nad zwierzęciem, powinien ponieść konsekwencje. Nie ma tu żadnego usprawiedliwienia. Ale równie jasno trzeba powiedzieć drugą rzecz: ochrona zwierząt nie może oznaczać samowoli. Nie może oznaczać wchodzenia na cudzą posesję, zabierania zwierzęcia, publikowania czyjegoś wizerunku, uruchamiania internetowego tłumu i zbierania pieniędzy bez pełnej przejrzystości. W październiku 2025 roku zapadł prawomocny wyrok w sprawie jednej z interwencji DIOZ. Konrad Kuźmiński i Eryk Złoty zostali uznani winnymi kradzieży psa i ukarani grzywnami po 600 zł. DIOZ tłumaczył, że zwierzę było ratowane z bardzo złych warunków, w mrozie, przy budzie bez odpowiedniego zabezpieczenia. Sąd uznał jednak, że konkretna interwencja była niezgodna z prawem. Po tym wyroku organizacja ogłosiła zakończenie działalności ratunkowej. [-> 4] Ta sprawa pokazuje, jak cienka jest granica między konieczną interwencją a naruszeniem prawa. Polska ustawa o ochronie zwierząt przewiduje możliwość interwencyjnego odebrania zwierzęcia, ale nie daje organizacjom społecznych nieograniczonej władzy. To nie jest licencja na prywatne akcje pokazowe. To narzędzie na sytuacje naprawdę niecierpiące zwłoki, kiedy dalsze pozostawanie zwierzęcia u właściciela zagraża jego życiu lub zdrowiu. [-> 5] DIOZ odpiera zarzuty. Przedstawiciele organizacji twierdzą, że są ofiarami nagonki, zemsty i ataków osób, którym przeszkadza ich skuteczność. Podkreślają, że ratowali zwierzęta tam, gdzie państwo zawodziło, i że bez organizacji społecznych wiele dramatów nigdy nie ujrzałoby światła dziennego. Tę wersję również trzeba odnotować, bo do czasu prawomocnych rozstrzygnięć nie wolno nikogo skazywać publicystycznie zamiast sądu. Ale jedno jest pewne już dziś: organizacja, która działa w oparciu o zaufanie społeczne, musi być przejrzysta jak szkło. Każda złotówka ze zbiórek powinna być możliwa do rozliczenia. Każde odebrane zwierzę powinno mieć pełną dokumentację. Każda interwencja powinna mieć podstawę prawną, a nie tylko emocjonalny opis w internecie. Każdy darczyńca ma prawo wiedzieć, komu i na co naprawdę przekazuje pieniądze. Bo walka o zwierzęta nie może być przykrywką dla chaosu. Nie może być biznesem opartym na łzach, lajku, oburzeniu i wpłatach robionych pod wpływem chwili. Nie może być też narzędziem do niszczenia ludzi w internecie, zanim ich sprawę ocenią właściwe organy. Ta afera powinna być ostrzeżeniem dla wszystkich: dla organizacji prozwierzęcych, darczyńców, samorządów, mediów i zwykłych ludzi, którzy z dobrego serca wpłacają pieniądze na pomoc zwierzętom. Pomagać trzeba. Reagować trzeba. Ratować zwierzęta trzeba. Ale pomagać trzeba uczciwie. Reagować trzeba zgodnie z prawem. A ratowanie zwierząt nie może nigdy stać się maszynką do pieniędzy, internetowego linczu i budowania prywatnej potęgi na cudzym dramacie. Sprawa DIOZ nadal jest rozwojowa. Prokuratura prowadzi postępowanie, część zarzutów pozostaje na etapie wyjaśniania, a organizacja zaprzecza oskarżeniom. Dlatego dziś najważniejsze są nie emocje, tylko fakty, dokumenty i rozliczenie — zarówno tych, którzy mogli krzywdzić zwierzęta, jak i tych, którzy pod hasłem ich obrony mogli przekroczyć granice prawa. Źródła do podlinkowania w artykule: [1] Prokuratura Okręgowa w Świdnicy oficjalnie informowała, że prowadzi postępowanie dotyczące licznych zawiadomień osób pokrzywdzonych działalnością DIOZ, a także że DIOZ nie jest instytucją publiczną. [2] Kanał Zero podał, że śledztwo zostało przedłużone co najmniej do września 2026 roku, przesłuchano ponad 90 świadków, a sprawdzane są m.in. zbiórki, przepływy finansowe i dane z platform crowdfundingowych. [3] TVN24/Uwaga! informowały o śledztwie CBŚP i prokuratury oraz o wątpliwościach dotyczących interwencji i zbiórek DIOZ. Kanał Zero opisywał relacje byłych wolontariuszy i pracowników oraz zarzuty dotyczące funkcjonowania organizacji. [4] Świdnica24 oraz TVN24 opisywały prawomocny wyrok w sprawie interwencji w Brąszewicach, w której Konrad Kuźmiński i Eryk Złoty zostali uznani winnymi kradzieży psa i ukarani grzywnami. [5] Interia/Zielona wskazywała, że DIOZ jest organizacją pozarządową, a nie państwową jednostką, oraz opisywała zasady interwencyjnego odbioru zwierząt i konieczność działania w ramach procedur. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.