Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przygarnięty ze schroniska pies dotkliwie pogryzł dziesięcioletnią dziewczynkę

Wpadek wydarzył się koło Nowego Miasta Lubawskiego. Rodzice dziewczynki byli w pracy. O pogryzieniu policję i pogotowie powiadomił sąsiad, który zobaczył ranna dziewczynkę na podwórku. Dziecko ma rany twarzy, szyi i kończyn. Do szpitala w Olsztynie przewieziono je śmigłowcem sanitarnym.

Radio Zet News

Oglądałam to wczorajszych "Wydarzeniach" pies trzymany był na łańcuchu :shake:, zero starań ze strony właścicieli ku wychowaniu psa...:mad:
Z tego co mówili to pies nie zostaje uśpiony, jest pod stałą obserwacją,ale nie zabrany z domu ...
Właściciel psa mówi cytuje " Nie możemy patrzeć się tutaj na tego psa" i zamyka psa w ciemnej piwnicy :shake::mad:
Nikt nie wspomina tutaj nawet,że winny w 100% jest człowiek !!!
Jedyną mądrą rzeczą jaką usłyszała z tych wypowiedzi było to co powiedziała Dorota Sumińska nie zacytuje ale min brzmiało to tak :
- Takie wypadki zdarzają się raz dwa razy na rok , a takie sytuacje w śród ludzi stoją na porządku dziennym lecz po nich powracamy bez problemu do codzienności ...

Posted

A czy wiadomo, kto odpowiadał za procedurę adopcyjną? Jak długo pies był w schronie przed wydaniem nowej rodzinie? Z jaką opinią go wydano?Ile czasu spędził w nowej rodzinie i czy ktoś sprawdził, w jakich warunkach przebywa? Czy coś wiadomo na ten temat?
Panią Sumińską szanuję, ale wydaje mi się, że zaniżyła statystyki.

Posted

Dokładnie.. Pogryzienia zdarzaja sie sporadycznie a wiele z nich jest tak naglasnianych.. Ciekawe ile w tym samy czasie psów zostało uderzonych przez swoich właścicieli, ile pozostawionych w lesie uwiazanych do drzewa, ile oddanych do schorniska?? Czemu tego nie nagłaśniamy??

a "najlepsza" byla sasiadka rodzicow tej dziewczynki wypowiadajaca sie w wydarzeniach .. ktora mowila ze ona ma tez psa ale takiego "sporo mniejszego" i juz wie ze psom to ufac napwno nie mozna( czy cos w tym stylu)- ciekawe co sie teraz stanie z tymze psem :-(- a za wypowiadajaca sie sasiadka widniala-a jakze-rozlatujca sie psia buda..:-(

Pozatym ciekawa jestem KTO tak naglosnil sprawe? Rodzice? nie sądze.. Żądni sensacji,znudzeni sasiedzi ??

Posted

metaxa napisał(a):
Dokładnie.. Pogryzienia zdarzaja sie sporadycznie a wiele z nich jest tak naglasnianych.. Ciekawe ile w tym samy czasie psów zostało uderzonych przez swoich właścicieli, ile pozostawionych w lesie uwiazanych do drzewa, ile oddanych do schorniska?? Czemu tego nie nagłaśniamy??

Nie jestem pewna, czy to "dokładnie" odnosi się do wypowiedzi Alusi, czy mojej. Jeśli do mojej, to akurat uważam wręcz odwrotnie. Pogryzień jest bardzo dużo, tragiczne dużo (czytałam szacunki mówiące o 10 tysiącach rocznie w skali kraju) - media wyciągają tylko te najbardziej "widowiskowe". Przyczyn jest wiele - niewiedza ludzi, trzymanie psów w warunkach wywołujących frustrację, kulawe prawo, które wręcz wspiera właścicieli agresorów i hurraoptymistyczne akcje adopcyjne niesprawdzonych psów też. Zastanawiałam się, czy w tym przypadku nie mamy do czynienia z ostatnią opcją.

Posted

wyc sie chce.
tak ciezko znalezc odpowiedni dom dla psa.
pewnie nikt nie sprawdzil domu adpocyjnego,pies trafil w fatalne warunki i zdarzyl sie wypadek.
biedna dziewczynka.
ludzie wogole szybciej oddaja psa ktory sprawia jakiekolwiek problemy.a psy adopcyjne maja juz przerabane na calej linii.
dla mnie branie psa to jak urodzenie dziecka.ta sama odpowiedzialnosc.
a tu kompletna ignorancja wlascicieli[psa ze schronu na lancuch i niech sie cieszy i bedize wdzieczny ze go wogole wzielismy],trauma i bol malej dizewczynki i uogolnienie na wsyzstkie psy ze schronow ze sa be.
kto wyadoptowal takiego psa do rodziny z dizeckiem i na lancuch?a wizyta poadopcyjna niespodziewankowa?

Posted

Ja mogę tylko powtórzyć to, o czym opowiadałam już wielokrotnie. Swojego czasu pojechałam do schroniska w Celestynowie celem zaadoptowania psa. Wysłano mnie na teren, abym sobie popatrzyła i może coś mi w oko wpadnie (część psów była w boksach, spora gromada hasała luzem po podwórku). Wpadł w oko i chwycił za serce psiur przebywający w boksie. Bardzo, bardzo go chciałam. Był nie do adopcji ze względu na trudny charakter. Ponoć przejawiał zachowania agresywne i personel nie odważył się go wyadoptować. Nie wiem, jak skończył, ale ja go wziąć nie mogłam. Do tej pory to wspominam, ilekroć słyszę jakąś historię o nieudanych adopcjach...

Posted

ayshe napisał(a):

a tu kompletna ignorancja wlascicieli[psa ze schronu na lancuch i niech sie cieszy i bedize wdzieczny ze go wogole wzielismy],trauma i bol malej dizewczynki i uogolnienie na wsyzstkie psy ze schronow ze sa be.

Istnieje przeświadczenie (nie tylko właścicieli psów łańcuchowych), że pies ze schroniska już za sam fakt przygarnięcia powinien być dozgonnie wdzięczny :roll: Za jedzenie powinien tańczyć i jeszcze zaśpiewać "sto lat"....
I co dziecko robiło przy psie?

Posted

Nie podobał mi się ten materiał z Wydarzeń zabrakło sarkazmu do ludzi trzymających w takich warunkach swoich podopiecznych ...Przekazuje to w tak sposób,że to normalne i,że psa powinno się czymać w takich warunkach :shake:
Jeszcze tego babola tam wcisnęli :lol: co małemu psu ufać nie będzie ... Uważam,że powinni wlepić tam kąsek szkoleniowy, wywiad z behawiorystą szkoleniowcem ...

Jak podawały wydarzenia pies w schronie nie ujawniał ŻADNYCH skłonności do agresji...
Tak się zastanawiam to co oni temu psu musieli robić w domu lub raczej czego nie zapewnili,że stworzenie tak się zmieniło ...- oczywiści jeżeli to co mówiła tamta babka ze schroniska jest prawdą ....

Posted

Alusia napisał(a):

Jak podawały wydarzenia pies w schronie nie ujawniał ŻADNYCH skłonności do agresji...
Tak się zastanawiam to co oni temu psu musieli robić w domu lub raczej czego nie zapewnili,że stworzenie tak się zmieniło ...- oczywiści jeżeli to co mówiła tamta babka ze schroniska jest prawdą ....

No właśnie nie wiadomo, jaka jest schroniskowa prawda. Nie wiem, czy to pewna informacja, ale podobno pies był w schronie bardzo krótko. Był ładny i szybko znaleźli się chętni. Jak to mówią - sukces ma wielu ojców, a klęska żadnego. Teraz wszyscy niewinni oprócz właścicieli psa. To też jest upraszczanie sprawy. Rodzinom z dziećmi nie powinno się wydawać psów bez skrupulatnego ich sprawdzenia a nie tylko, że sympatycznie kiwa ogonem jak się wejdzie do boksu i już jest ok. A niestety tak bywa.

Posted

filodendron napisał(a):
Rodzinom z dziećmi nie powinno się wydawać psów bez skrupulatnego ich sprawdzenia a nie tylko, że sympatycznie kiwa ogonem jak się wejdzie do boksu i już jest ok. A niestety tak bywa.

A jak w warunkach schroniskowych [PL] chcesz skrupulatnie sprawdzać?? Nie raz i nie dwa było, że pies w schronie uległy, a w domu pokazywał rogi. I odwrotnie, psy z wyrokami okazywały się super miziaki.
Ja jak brałam moją sukę, to miałam jeden warunek - nie agresywna. Po kilku tyg. wyszło szydło z wora :diabloti: A sama ją sobie sprawdzałam, pokroic i posolić by się dała wówczas :roll:

Posted

zerduszko napisał(a):
A jak w warunkach schroniskowych [PL] chcesz skrupulatnie sprawdzać?? Nie raz i nie dwa było, że pies w schronie uległy, a w domu pokazywał rogi. I odwrotnie, psy z wyrokami okazywały się super miziaki.
Ja jak brałam moją sukę, to miałam jeden warunek - nie agresywna. Po kilku tyg. wyszło szydło z wora :diabloti: A sama ją sobie sprawdzałam, pokroic i posolić by się dała wówczas :roll:

Racja. Dlatego pewnie lepiej byłoby, jeśli rodziny z dziećmi brałyby psy z DT a nie ze schroniska. Tylko co wtedy z tymi małymi bidami, które - jeśli już nawet obudzi się w nich agresor - najwyżej capną za łydkę... Kwadratura koła, bo takie historie nikomu nie pomagają - ani ludziom, ani psom :(

Posted

filodendron napisał(a):
Racja. Dlatego pewnie lepiej byłoby, jeśli rodziny z dziećmi brałyby psy z DT a nie ze schroniska. Tylko co wtedy z tymi małymi bidami, które - jeśli już nawet obudzi się w nich agresor - najwyżej capną za łydkę... Kwadratura koła, bo takie historie nikomu nie pomagają - ani ludziom, ani psom :(

Myślę, ze ludzie nei mają pojęcia czym różni się pies ze schronu od psa z DT. Ciągle wybierają psa, bo ładny, podobny do Pusi itd.
Moim zdaniem rodziny z dziecmi mogą spokojnie brać pse ze schronu, problem pojawia się gdy wszyscy w rodzinie to "dzieci"....

Posted

Zerduszko, zgadzam się w 100%...[quote name='Alusia']
Jak podawały wydarzenia pies w schronie nie ujawniał ŻADNYCH skłonności do agresji...
Tak się zastanawiam to co oni temu psu musieli robić w domu lub raczej czego nie zapewnili,że stworzenie tak się zmieniło ...- oczywiści jeżeli to co mówiła tamta babka ze schroniska jest prawdą ....
Ja osobiście wydałam jakiś miesiąc temu psiaka do adopcji, który w schronisku zachowywał się świetnie, ale w nowym domu szybko wszystkich zdominował - a ludzie w przekonaniu, że to "biedny piesek ze schroniska" pozwalali mu na wszystko... Naprawdę, niewiele trzeba, żeby zniszczyć psi charakter...:shake:
Rubik wrócił do schroniska, a ja zostałam obarczona przez naszych wolontariuszy winą za to, że nie uprzedziłam nikogo o agresji psa (której jak podkreślam - kompletnie nie przejawiał) i poszedł do domu z dziećmi...:roll:
Psiak w schronisku z powrotem jest super grzecznym przytulakiem...
Dlatego jestem zdania, że od psa zależy tak naprawdę jakieś 20%... resztą manipuluje człowiek i od niego zależy na co sobie pozwoli i jak pokieruje psa w nowym domu.
No ale... zawsze winny jest przecież pies :nonono2:

Swoją drogą... jak to pisała filodendron... kto wydał psa do adopcji ? Przecież schronisko powinno w takiej sytuacji odebrać tym ludziom psiaka i po kwarantannie szukać mu nowego, DOBREGO DOMU, a nie zostawiać go samego... w piwnicy w "nowym domu" :angryy:

Posted

Neczka napisał(a):
Dlatego jestem zdania, że od psa zależy tak naprawdę jakieś 20%... resztą manipuluje człowiek i od niego zależy na co sobie pozwoli i jak pokieruje psa w nowym domu.

Niekoneicznie :razz: Moja osobista sucz.... agresor masakra się z niej zrobił porównując do dnia jak ją brałam. Oczywiście zostało to opanowane, ale gdby była większa, w tzw. międzyczasie, to pewnie doszłoby do "nieszczęśliwego wypadku". A w domu bylo 9 letnie dziecko. 2 ręce dałabym sobie uciąć, że ten pies jest łagodny.
Z kolei moja tymczasowiczka zawarczała na dziecko w dnwym domu, a u mnie cud miód i orzeszki do małego dziecka.... Pierwsze co, to winę zrzucałabym na ludzi ;) ale po przejściach z moją suka jestem ostrożniejsza w oskarżaniu.
Pies ma zeby i może ich użyć. Z tym, ze zawarczeć, złapac dziecko, a pogryźć - jest mega różnica! Tego złe postępowanie nie zmieni w psie w miesiąc.

Posted

Bo psiak w nowym otoczeniu musi sprawdzić co może ;)
Sprawdza na co mu się pozwoli i jeśli ktoś potrafi nad tym zapanować - jak Ty - wszystko jest w porządku, ale kiedy trafi na człowieka, który sobie odpuści i przylepi psu łatkę "tego biednego ze schroniska" to zachowanie będzie się tylko pogłębiało :roll:

Posted

Neczka napisał(a):
Bo psiak w nowym otoczeniu musi sprawdzić co może ;)
Sprawdza na co mu się pozwoli i jeśli ktoś potrafi nad tym zapanować - jak Ty - wszystko jest w porządku, ale kiedy trafi na człowieka, który sobie odpuści i przylepi psu łatkę "tego biednego ze schroniska" to zachowanie będzie się tylko pogłębiało :roll:

Niestety w tym przypadku to nie był ten probelm. Ona po prostu jest agresywna.
Z kolei moja tymczasowicza, była najwidoczniej zestresowana kolejną zmianą w życiu - obecnie na dzieci tak już nie raguje.

To jest cieżki temat.. :shake:

Posted

zerduszko napisał(a):

To jest cieżki temat.. :shake:

Dokładnie...
No to się nie spieram, lepiej znasz swoje psisko ;)

A co do tematu jeszcze, to wydaje mi się, że większość psów na łańcuchach reaguje jak reaguje na ludzi...:shake:

Posted

[quote name='Neczka']Swoją drogą... jak to pisała filodendron... kto wydał psa do adopcji ? Przecież schronisko powinno w takiej sytuacji odebrać tym ludziom psiaka i po kwarantannie szukać mu nowego, DOBREGO DOMU, a nie zostawiać go samego... w piwnicy w "nowym domu" :angryy:

Więc, witam Was. Jestem od dwóch lat wolontariuszką w schronisku w Iławie, skąd TEN pies był adoptowany. I już odpowiadam na pytania. Expres, bo tak został nazwany w schronisku nie wykazywał ŻADNEJ agresji. Umowę adopcyjną wypisywał pracownik, który na tyle ile mógł znał psa. Nie wiem, czy oglądaliście 'Wydarzenia' o godzinie 15.45, tam było pod koniec powiedziane, że pies, który był brany do towarzystwa skończył na łańcuchu. Osobiście dużo razy wchodziłam do jego boksu, bawiłam się z nim, głaskałam. Jak oprowadzałam ludzi i pokazywałam, a było w pobliżu jakieś dziecko ekspres piszczał, lizał małe dzieci po rękach. Poza tym, ja mam 14 lat, dziewczynka, którą pogryzł miała 10 lat. Nie jest duża różnica, mamy wolontariuszki, które mają 11-12 lat. Wszystkie bardzo lubił. Jak to się stało, co takiego było nie tak wie tylko dziewczynka i pies. Możemy zgadywać, wymyślać coraz to nowe zdarzenia, a prawdę wie tylko dziecko.

Jako schronisko robimy wszystko co tylko możemy, żeby zabrać go stamtąd, bo co to za kwarantanna w ciemności, na krótkiej smyczy, wśród puszek i pewnie bez jedzenia i picia :-(? Również zastanawiało nas nadane mu imię- Rambo... nasuwają się kolejne myśli. Ale jak pisałam, to co się tam stało wie tylko dziewczynka i pies, ale pies mówić nie umie...

Posted

Kamilawa, jak długo pies był w schronisku? Czy to prawda, że znaleziono go błąkającego się przy torach i jego pobyt w schronisku był krótki?
Bardzo mi przykro, ale uważam, że pies powinien zostać uśpiony :( Nie jego wina, że przyszedł na ten świat, ale powierzenie go komukolwiek innemu po tym, co się stało, i wzięcie na siebie odpowiedzialności za ew. powtórkę, to chyba przekracza wytrzymałość psychiczną jakiegokolwiek człowieka. Tak jak piszesz - nikt nie wie, co się stało. Pies nie mówi, a dziecko najprawdopodbniej nie będzie pamiętać - za duży szok. Więc na dwoje babka wróżyła. Z tego, co tu piszecie wynika, że nie da się psa ocenić podczas jego pobytu w schronisku (szkoda zatem, że ogłoszenia adopcyjne są okraszane informacjami o charakterze psa), wierzę, że tak jest, bo sama już miałam kontakt z psami, które w pierwszym, a nawet trzecim i dziesiątym kontakcie robiły wrażenie przesympatycznych a skończyło się atakiem na człowieka. Sądziłam, że te psy testują jednak jacyś fachowcy, ale skoro rzecz sprowadza się do wejścia do boksu i wymiziania psa, to nie ma o czym mówić. Zerduszko ma rację - naiwność z mojej strony, że się czegoś takiego spodziewalam w polskich warunkach. Nie dziwi mnie w tym kontekście opinia niektórych osób, że rodziny z dziećmi powinny brać wyłącznie psy z dobrych, sprawdzonych hodowli. Smutne to wszystko i trudne. Straszna tragedia, biedne dziecko - aż brak słów.:-(

Posted

Pies był u nas prawie miesiąc. Chodziliśmy z nim na spacery. Nie oceniamy psa tylko po mizianku. Nie tylko dzieci (bo tak mogę siebie nazwać) oceniają zachowanie psa. Pracownicy, którzy są dorośli i to oni wydają psa decydują czy pies w to miejsce może iść, czy nie. Powiedz mi proszę co można dokładnie wiedzieć o psie, którego się znalazło? Cokolwiek można wiedzieć więcej jeśli weźmiesz psa ze schroniska, jaki był pies u poprzednich właścicieli? Łatwiej powiedzieć, gdy własciciele oddają psa osobiście i mówią jaki jest, ale ile w tym prawdy? Tak samo jak z testami na koty. W schronisku sprawdzisz i test wyjdzie pozytywnie- pies lubi koty, ale w domu będzie koty atakował- znam dużo takich sytuacji. Gdyby nie ludzie nie było by takich zdarzeń, nie musielibyśmy wybierać między psem ze schronu, a psem z hodowlii. Teraz pies ze schronu będzie pewnie konkurował o miano mordercy (zdaniem ludzi) z astem...
Tak, każdy to powtarza, biedne dziecko, oczywiście. Ale gdzie byli rodzce!? Kto pozwala małemu dziecku bawić sie z dużym psem bez obecności kogoś dorosłego!? Winę zwala się na psa (okej, zrobił co zrobił), a moim zdaniem po części jest to wina rodziców. Jestem młoda, ale nie wyobrażam sobie, żebym moje dziecko zostawiła sama z dużym psem po przejściach.

"Ekspres został znaleziony na dworcu kolejowym, najprawdopodobniej przyjechał pociągiem."

Być moze i będzie uśpiony. Ale ma prawo by kwarantanne odbył w godziwych warunkach. Jeśli uda się, by trafił na czas kwarantanny do schroniska zrobimy to co powie Inspektorat.


Stało się to co się stało. Nie cofniemy czasu. Mam nadzieję, że dziewczynka wróci w pełni do zdrowia, trzymam kciuki, by wyleczyły się wszystkie rany, bo wymazać to z pamięci będzie ciężko...

Posted

kamilawa napisał(a):
Pies był u nas prawie miesiąc. Chodziliśmy z nim na spacery. Nie oceniamy psa tylko po mizianku. Nie tylko dzieci (bo tak mogę siebie nazwać) oceniają zachowanie psa. Pracownicy, którzy są dorośli i to oni wydają psa decydują czy pies w to miejsce może iść, czy nie. Powiedz mi proszę co można dokładnie wiedzieć o psie, którego się znalazło? Cokolwiek można wiedzieć więcej jeśli weźmiesz psa ze schroniska, jaki był pies u poprzednich właścicieli?

Nie można wiele wiedzieć - oczywiście - i to powinno czerwone światełko dla wszystkich. Nie bierz tego do siebie. Ja po prostu jestem przerażona ilością pogryzień w Polsce i nie wiem, co można zrobić, żeby bardziej chronić ludzi, dzieci. Schroniskom mam trochę do zarzucenia, ale zdaję sobie sprawę, że jest ciężko i że chyba nie da się inaczej na dzień dzisiejszy. Niemniej za dużo jest hiphiphurraizmu i za dużo optymizmu - ludzie biorąc psa ze schroniska uważają, że spełniają dobry uczynek i często nie są przygotowani na problemy. Nie mówimy przecież o dogomaniakach ale o zwykłych "Kowalskich"

kamilawa napisał(a):

Tak, każdy to powtarza, biedne dziecko, oczywiście. Ale gdzie byli rodzce!? Kto pozwala małemu dziecku bawić sie z dużym psem bez obecności kogoś dorosłego!? Winę zwala się na psa (okej, zrobił co zrobił), a moim zdaniem po części jest to wina rodziców. Jestem młoda, ale nie wyobrażam sobie, żebym moje dziecko zostawiła sama z dużym psem po przejściach.

Rodzice pewnie byli w pracy. Już taka dola dorosłych, że muszą pracować. A dziewczynka miała 10 lat i znała psa od - (kiedy była adopcja? w lutym?) - prawie 4 miesięcy. Nie wiemy, co się stało, ale postulowanie, żeby 10-letnie dzieci nie zostawały same z psami oznacza wyeliminowanie psów z większości polskich rodzin. Na tej zasadzie rodzice nie powinni pozwalać nastolatkom na pracę w schronisku w charakterze wolontariuszy. Jasne, że coś tu przegapiono, ale w tysiącach rodzin z psami przegapia się różne rzeczy i nie zawsze dochodzi do tragedii. Czy to naprawdę tylko łut szczęścia, czy jednak z niektórymi psami jest gorzej niż z innymi?

kamilawa napisał(a):
Stało się to co się stało. Nie cofniemy czasu. Mam nadzieję, że dziewczynka wróci w pełni do zdrowia, trzymam kciuki, by wyleczyły się wszystkie rany, bo wymazać to z pamięci będzie ciężko...

Rany się wyleczą, blizny zostaną - i te na ciele, i te na duszy. To straszna tragedia dla tej rodziny. Szkoda, że nie udało się jej zapobiec. Nawet nie wiemy, czy pies pogryzł, bo trafił na łańcuch, czy trafił na łańcuch, bo już wcześniej próbował gryźć.

Posted

Eh, czasami nie wiem już co myśleć... :-(
szkoda mi strasznie dziewczynki, szkoda mi psa... Płakać się często chce.
Oby było coraz niej pogryzień w Polsce...

  • 11 months later...
Posted

Może kogoś to zainteresuje... Co prawda pisze po bardzo długim czasie, ale zawsze jest czas na takie wiadomości.

Pies przebył kwarantannę u nas, w schronisku. Później z nim pracowaliśmy, wychodziliśmy na spacer - pies strasznie się zmienił, był inny niż poszedł do adopcji, zepsuli mu psychikę, ale był kochany... Kochał ludzi nadal, chciał się bawić. I... znalazł domek. Dzięki temu, że pokazali jego historię w telewizji odezwał się pan, który zainteresował się losem Expresa/Rambo i wziął go do domku. Domek został sprawdzony, pies mieszka w wielkim boksie z ciepłą chatką /bo to nie jest buda ;)/ i jest szczęśliwy. Pan sam przyjechał po niego z Rybnika.

A dziewczynka, ma nowego pieska, małego, który na pewno nie zrobi jej krzywdy :roll:

  • 1 month later...
Posted

Cudownie czytać takie zakończenie smutnej historii:) Pies dostał nową szansę, dom z prawdziwego zdarzenia z odpowiedzialnym człowiekiem.
Co za pojęcie ludzkie, że mały piesek nie zrobi dziecku krzywdy, jeśli i jego wsadzili na łańcuch to historia może się powtórzyć... Ehhh ludzie...

Posted

kamilawa napisał(a):
Później z nim pracowaliśmy, wychodziliśmy na spacer - pies strasznie się zmienił, był inny niż poszedł do adopcji, zepsuli mu psychikę

A skąd wiadomo, że to oni zepsuli mu psychikę?
Przecież pies był schronisku niespełna miesiąc i sama pisałaś
kamilawa napisał(a):

Powiedz mi proszę co można dokładnie wiedzieć o psie, którego się znalazło?


Nie było dokładnie wiadomo, jaki to pies, kiedy szedł do adopcji, ale wiadomo, że to rodzina pogryzionego dziecka zepsuła mu psychikę... :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...