Krysiowe Posted April 17, 2018 Posted April 17, 2018 Witam wszystkich! Jakiś czas temu moja Xe'ra skaleczyła się w łapkę od spodu, tyle że nie w jeden z tych palcowych opuszków a w ten w centrum, jeden większy. Przemywaliśmy to i bandażowaliśmy aż w końcu już nawet tego nie lizała więc zdjęliśmy bandaż, ranka miała się już całkiem okej i chodziliśmy na spacery normalnie. Wczoraj zobaczyłam, że namiętnie liże tę łapkę. Byliśmy u weta bo gdy dotknęłam delikatnie łapki to zapiszczała i zaczęła nagle kuleć na tę łapę. Wetka obejrzała rozcięcie (umiarkowanie płytkie, z milimetr może max wgłąb, około 7 mm wszerz) i powiedziała, ze ropy nie ma, to przemywać w Rivanolu i bandażować i tyle. No to tak robimy co 12h. Poczas dzisiejszego zmieniania opatrunku (czyli nr. 3) okazało się że wypłynęła biała maź, pewnie ropa, której nie było na pierwszy rzut oka wcześniej. Pytanie - czy znów jechać do weta, czy po prostu kontynuować kąpiele łapki w rivanolu po 15min co 12h i opatrywać? Czy ta ropa sama wyjdzie cała i wtedy rana zacznie się goić czy trzeba pojechać do weta? Sunia kuleje, nie opiera się na tej łapie wcale, nie chce chodzić na spacery w ogóle i jest lekko oswiała chociaż te ostatnie to można chyba podpiąć pod szczepienie, które miała wczoraj przed tą całą aferą z łapką. Pytanie poboczne - jak długo takie 6miesięczny 10kg szczeniak będzie smutny, osowiały i niezabawowy po szczepionce nr. 3? Pozdrawiam i mimo iż napisałam chaotycznie to mam nadzieję, że zrozumiecie o co chodzi :) K. Quote
bou Posted April 17, 2018 Posted April 17, 2018 Jedno jest oczywiste - trzeba b.dokladnie obejrzeć opuszkę,czy nie mam tam ciała obcego (drzazga itp.) poza tym istnieją bezwzględne wskazania do podania antybiotyku.Dopyszcznie,a także w maści na opuszkę. Szkoda,ze nie sprecyzowałaś ile to jest "jakiś czas temu".Po zwyklym skaleczniu,nie powiklanym ropieniem - łapka powinna byc zdrowa po - max.- tygodniu. Zmienilabym weta? Quote
Krysiowe Posted June 6, 2018 Author Posted June 6, 2018 OK, update całej historii - dla zainteresowanych w przyszłości. Dzień 1: Xe'ra nadziała się na szkło, ranka krwawiła, dzwoniliśmy do weta, powiedział żeby sprawdzić wielkość i czy mocno krwawi. Nie krwawiło mocno, mała ranka, 3 mm max na górnym środkowym opuszku lewej tylnej łapy. [Telefonicznie] kazał zdezynfekować i zawinąć w opatrunek, przemywać Rivanolem. Tak też robiliśmy przez parę dni. Dzień 5: Kuracja jak dotąd owocna, byliśmy u weta, żeby obejrzał łapkę. Wet zadowolony, powiedział, że już można zostawić opatrunek i łapa ma oddychać. Dzień 7: Menda rozlizała. W nocy. Rano już ropiało. Migiem do weta. Wet obejrzał i stwierdził, że przejdzie samo. Zmiana weta. Nowy wet obejrzał dokładnie, nałożył na łapę antybiotyk w maści i zawinął łapkę w bandaż + nakazał noszenie skarpetki aby chronić miejsce. Dzień 10: Tak jak wet kazał - przyjechaliśmy na oględziny. Wet obejrzał, ropienie całkiem znikło ale kazał przychodzić przez 4 dni co dwa dni, na zmianę opatrunku z antybiotyku. Dostała też zastrzyk pod skórę wzmacniający. Dzień 12: Zmiana opatrunku. Z ranką coraz lepiej. Już ledwie widoczna. Dzień 14: Ranka praktycznie jak nówka. Super. Wet kazał zdjąć skarpetkę i nie pozwalać psu lizać, w nocy skarpetka na wszelki wypadek + skarpetka na każdy spacer. Octenisept po każdym spacerze i wysuszyć łapkę. Kontrola za 4 dni. Dzień 16: Przyszłam wcześniej na kontrolę, bo zauważyłam dwie proste rany, jakby symetryczne kreski cięte lub zadrapane po obu stronach środkowej opuszki (tej największej, rany po lewej i prawej stronie). Wet obejrzał i stwierdził, że przez to że ranka tak mało oddychała w opatrunku, stópka się zaparzyła i teraz gdy odzyskała wolność to skóra nie wyrobiła, ale jest to zupełnie niegroźne. Posmarował antybiotykiem tylko na moją usilną prośbę, kazał dalej chodzić bez skarpety, żeby skaleczenie nr. 1 się wygoiło całkowicie, bo nr. 2 było zupełnie niegroźne. Zrobiliśmy tak. Kontrola za tydzień. Dzień 21: Przyszłam wcześniej na kontrolę. Tym razem na głównej poduszeczkę (środkowej, przy której po lewej i prawej pojawiły się skaleczenia niegroźne). Środek poduszeczki wygląda tragicznie - ta czarna struktura z której składa się wierzchnia warstwa szorstka opuszki - całkowicie oderwana na środku, widać mięsiste ciało z którego składa się opuszek. Rana nie jest cięta, jest wyszarpana jakby, na środku. Wygląda na to że gojenie tylko przez ziarninowanie. Najdłuższe. Wet obejrzał dokładnie i podobna kuracja co w przypadku pierwszej rany. Obandażowanie na dwa dni, antybiotyki na łapę + pod skórę na kark. Łapa w bandażu. Przyjść za dwa dni. Pies mało żwawy, smutny, nie chce wychodzić na spacery. Trwało to dzień. Dzień 23: Kolejna wizyta. Opatrunek zmieniony, łapa przemyta, oczyszczona, ponownie antybiotyk w żelowej maści miejscowo. Wet zadowolony, wciąż jednak "pancerny" opatrunek + dodatkowo maść na odparzenia w opatrunku w miejscach złączeń paliczków, na wszelki wypadek. Kontrola za 2 dni. Dzień 25: Dokładnie to samo co poprzednio. Dzień 27: Rana ziarninuje, ale doszliśmy do tego momentu w którym potrzebuje bardziej świeżego powietrza niż sterylnych zamkniętych warunków. Obserwuję rankę podczas czynności porządkowych: ranka się schodzi na środku, jest duży okrąg zamiast postrzępionej skórki, środek mlecznobiały, jakby delikatnie porośnięty nową skórką. Łapa do bucika - ma go nosić na spacery. Pilnować żeby nie lizała. W czasie wyjść do pracy gdy jest sama - bucik. Dzień 34: Kontrola. Ranka dużo lepiej. Zostało małe kółeczko o średnicy 2 mm, Wet kazał przestać dezynfekować rankę Octeniseptem bo nie ma potrzeby jej moczenia ciągłego ani nie pomoże dużo na tym etapie. Mamy obserwować rankę i dalej nosić bucik na spacery. Kontrola za tydzień. Dzień 41: Kontrola. Łapka może wyjść na stałe z bucika. Nic jej nie grozi. Została malutka 1 mm prawie wygojona zupełnie ranka, której nie zagrozi już nic. Zaleca się bieganie po trawie, omijanie szorstkich powierzchni, gdyż łapka w czasie tych 1,5 miesiąca zdążyła zdelikatnieć, być mniej szorstka w stosunku do innych łapek. Teraz trzeba ją powoli przyzwyczaić do ponownego używania łapy. Koniec z bucikiem na spacerze. Koniec z maściami. Koniec z Octaniseptem. W razie czego obserwować łapkę i uważać. Dzień 45: Kontrola. Łapa całkowicie wygojona. Żadnego śladu po urazach. Nareszcie. Pies szczęśliwy. Mam nadzieję, że komuś się to przyda taka historia. Nie umiałam przeczytać leków wpisanych w książeczce zdrowia psiaka, więc wstawiam fotkę, może komuś się uda rozszyfrować. :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.