Jump to content
Dogomania

pectinectomia czy konieczna ?


Wandalka17
 Share

Recommended Posts

Bylismy dzis na RTG i okazało się że Sara ma znaczną dysplazje ) typu D . Narazie nie doszła do siebie teraz śpi .


Odbylismy z wetem powazną rozmowe ( ja i mama ) . Po nowym roku roku Sarcia ma mieć operacje ( pektinotomia) . Przechodzimy na karme Adult na Eukanube . Koniec z bieganiem i szalenczymi zabawami z psami .Lekarz wytłumaczył mamie dlaczego nie nalezy dawać psu kości drobiowych , jaka karma bedzie dobra itp . Kupujemy też Arthoflex . Jestem dobrej mysli , mam nadzieje że operacja się uda .Czy ktoś z Was miał taki zabieg ??

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 55
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Od tego typu zabiegów się już odchodzi. Efekt przewaznie jest krótkotrwały i na pewno podcięcie mieśni nie naprawi D.
Poza tym RTG to jedno a samopoczucie psa to drugie. Jedna z moich suk też ma D, w marcu skonczy 4 lata i miewa się dobrze- nie ograniczam jej ruchu, biega za aportem, nie jest psem jakieś "specjalnej troski", bo nie ma w jej przypadku takiej potrzeby. Pectinectomie też jej kiedyś proponowano.

Link to comment
Share on other sites

A u jakiego weta byłaś? I skąd jesteś? Bo może przydałoby się udać do jakiegoś poważnego specjalisty chirurga-ortopedy... Dziewczyna z tego wątku (ewula):
[url]http://www.dogomania.pl/forum/f326/stwierdzona-dysplazja-co-dalej-124073/[/url]
miała jeszcze gorszą sytuację od Twojej. Jej psiur miał jeszcze poważniejszą dysplazję, bo E i z mocno już rozwiniętymi zmianami zwyrodnieniowymi, a mimo to dr Niedzielski z Wrocławia podjął się zrobić daroplastykę. Było to już z miesiąc temu. Obecnie po kontrolnym RTG staw wygląda naprawdę dobrze, psa energia roznosi, a za miesiąc będzie mógł już swobodnie, bezpiecznie i bez bólu szaleć na spacerach. Ja osobiście też właśnie zrobiłam daroplastykę mojej 15mies spanielki u tego dra. Nikt poza nim jakoś niespecjalnie się kwapił do "naprawiania" tak "starego" psa. We Wrocławiu warto też skonsultować się z dr Bieżyńskim (również świetny specjalista w tej dziedzinie). Wiem, że jest jeszcze ktoś w Warszawie, ale sama nie miałam styczności, więc nie mogę się wypowiedzieć.
Pektinotomia naprawdę jest już zabiegiem raczej przestarzałym i nie dającym tak rewelacyjnych rezultató jak daro czy TPO. Dlatego jeśli poradził Ci ją Twój wet, to najlepszy dowód na to, że jest trochę "do tyłu" w tej dziedzinie. Naprawdę warto trochę pokombinować, bo tu chodzi o zdrowie i całe przyszłe życie Twojego psa. Naprawdę polecam, przejrzyj sobie ten wątek, który Ci podałam. I zajrzyj jeszcze tu:
[url=http://www.dysplazja.com]www.dysplazja.com :: Indeks[/url]

Link to comment
Share on other sites

Wandalka17 skonsultuj się jeszcze z paroma wetami. Nia bazuj na opinii jednego lekarza w tak poważnej sprawie. Zrób jeszcze parę zdjęć. Bardzo ważną kwestią jest ułożenia psa do zdjęcia RTG, jeżeli pies zostanie niewłaściwie ułożony to biodra mogę wyglądać na dysplastyczne mimo, że są całkiem prawidłowe. Z Warszawy polecam dr. Igora Bissenika i dr. Sternę. Z avatarka wnooskuję, że masz goldena, także może istnieć możliwość, że wet zdiagnozował Twojego psa, że tak powiem "na rasę" bo przecież, jak golden ma problemy z chodzeniem to przecież musi mieć dysplazję. Zrób też piakowi badanie krwi, rozszerzone o badanie poziomu wapnia i ocenę stosunku wapnia do fosforu. Być może zwierzak ma enostozę (zdarza się u dużych psów np. często u ON-ów)to powoduje kulawiznę w łapach. Ja na Twoim miejscu nie decydowała sie na podcięcie mięśnia grzbietowego bo to dość przestarzała metoda i przynosi efekty na krótko. Jeśli Twój psiak jest w wieku 12-20 tygodni to warto zastanowić się na zabiegiem zespolenia spojenia łonowego (JPS) co powoduje jakby nakrycie główek przez panewki. Podejrzewam, że psiak nie ma jeszcze zmian zwyrodnieniowych i jeśli jest za stary na JPS to zainteresuj się albo zabiegiem TPO (potrójna osteotomia miednicy) albo DARoplastyką. TPO wykonuje się do ok. 10m-ca i polega na przecięciu miednicy w 3 miejscach i zespoleniu jej przy pomocy metalowych płytek nachylających panewki. Wady tego zabiegu to dość duży koszt (o. 3.000zł), duża inwazyjność i dość długa rehabilitacja, poza tym pies nie powinien jeść kości bo może mieć nie ;ada problemy z wydaleniem. Druga metoda DARoplastyka jest dość pionierską metodą wykonywaną tylko (z tego co mi wiadomo) przez dr. Niedzielskiego z Wrocławia i polega na pobraniu z miednicy małych fragmentów kostnych i nadbudowaniu zbyt płytkiej panewki. Czyli na jej brzegu tworzy się kostny wyrostek, który stabilizuje staw. Ponadto zabieg łączy się z częściowym odnerwieniem stawu co dodatkowo niweluje ból. Zalety to mniejsza inwazyjność niż przy TPO, mniejszy koszt (ja zapłaciłam z pudla miniaturę 1500zł za oba stawy)Ja z całego serca polecam i tę metodę i dr. Niedzielskiego! To naprawdę nie tylko super lekarz ale i super człowiek. Ma nowatorskie podejście to tematu, stara się leczyć dysplastyki tak, żeby nie były tylko skazane na spokojne spacerki na smyczy. On szuka rozwiązań, żeby rzeczywiście pokonać chorobę a nie ją zaleczyć podając tylko rimadyl albo ciachnąć główki. Jeśli Twój pies kwalifikuje się do DARoplastyki to ja bym spróbowała. U mojego psa, któremu główka wyskakiwała ze stawu na aż 8mm, przestał kuleć po zabiegu. Teraz biega, szaleje (mało powiedziane), robi takie akrobacje, że głowa mała. Dr. Niedzielski przywrócił mi mojego sportowca do formy. A byłam po prostu załamana!! Zmieniliśmy też dietę na Royal Canin Digest&Osteo dla psów o chorych stawach. Dysplastykom powinno się także podawać preparaty z glukozaminą i chondroityną (można kupić w aptece) regenerującą chrząstkę stawową. Ostatnio kupiłam też preparat Advanced Cetyl-M, który zawiera dodatkowo składnik o nazwie Cetyl Myristoleate, który wzmacnia chore lub przeciążone stawy. Także Wandalka17 idź jeszcze do paru wetów i jakbyś miała jakieś pytania co do DARoplastyki i jak to wszystko wyglądało u mojego psa to pisz na priv. Trzymaj się!

Link to comment
Share on other sites

Racja z tymi zdjęciami! Jeśli masz blizej do Wrocławia niż do Warszawy, to polecam zrobić ponownie zdjecia u dra Siembiedy (jeden z kilku wet w Pl, który ma uprawnienia do orzekania o dysplazji). Jednak nie bazuj później na jego opinii odnośnie leczenia psa ;) U niecgo tylko zdjęcie i z tym zdjęciem do Niedzielskiego. Dr Siembieda stwierdził, że przypadek Frytki jest nieoperacyjny, a jakoś zabieg miałyśmy ;) Powodzenia życzę. I daj znać jak już coś będziesz wiedziała...No i pytaj w razie potrzeby!

Link to comment
Share on other sites

Wandlaka17 koniecznie skonsultuj się jeszcze u innych wetów - przyłaczam się do poprzedniczek, które podały konkretne nazwiska. Po drugie nie poddawaj się, nie wolno, przechodziłam podobne a może większe katusze - nie było pozytywnych rokowań, chętnych do operowania...a jednak pies ma szanse za miesiąc (po dwóch miesiącach po daroplstyce u dra Niedzielskiego) normalnie biegac, szaleć, aportować :multi: Wszystko jeszcze przed nami, jeśli chodzi o cd rekonwalescencji i rehabilitację, ale nadzieja i ogromne szanse na to są !
W razie pytań i wątpliwości śmiało pisz, odpowiem :lol:

Link to comment
Share on other sites

Wiecie co.. Ja jestem trochę w szoku..
Nikt nie zainteresował się tym w jakim stanie jest pies. Jeżeli pies jest wesoły, dużo chętnie chodzi, nie ma problemów ze wstawaniem, po wysiłku fizycznym nie pojawia się kulawizna to po co od razu TPO czy daroplastyka??
Ja bym skupiła się na nadbudowie mięśni, a nie kroiła psa który nie daje objaw dysplazji. Dysplazja D rózni się od innej dysplazji D. Jeden pies z D nie jest w stanie prawie się ruszać, a inni jest wulkanem energii który nie ma objawów klinicznych . I w tym momecie ja się zastanawiam... Po co takiego psa operować, po co skazywać go na cierpienie? Mało tego... Jest to bardzo poważna operacja i zawsze jest ryzyko takie, że pies się nie wybudzi..
Pewna mądra osoba mi powiedziała "zanim Twój pies na starość odczuje ból w stawach, pewnie zejdzie na nowotwór wcześniej", jest to straszna prawda, ale jednak taka.. prawdziwa :-(

Ja mam psa po właśnie złej sławy pectinoctomi. 3 weterynarzy po zobaczeniu zdjęcia jego stawu kazała nam go uśpić, pomógł. Zabieg został zalecony przez profesora Kopczewskiego, ponieważ w stawie były cechy nadwichnięcia. W miesiac po zabiegu staw był usztywniony i mogliśmy zacząć pracę nad mięśniami. Dziś Galwin ma 3 lata, jest psem o bardzo dobrej kondycji, chodzi z nami po górach, aportuje, dużo biega...

I jeszcze zastanwiam się nad jednym.. W jaki sposób u kilkumiesięcznego psa jest określane HD?

Link to comment
Share on other sites

[B]Natalko[/B], mój ON też był radosnym, bardzo chętnie i dużo biegającym pieskiem. Nic nie wskazywało ( w jego zachowaniu oczywiście) że ma tak bardzo daleko posuniętą dysplazję.
Na zdjęcie RTG poszłam, by dopełnić formalności - klinika, w której od jakiegoś czasu leczymy pieska jako priorytet stawia sobie profilaktykę dysplazji. Dlatego zrobiłam to zdjęcie, nic innego - poza sugestią pani doktor - by mnie do tego nie skłoniło. Nie było żadnych objawów dysplazji. Jeśli masz ochotę poznać szczegóły poczytaj mój sąsiedni wątek: "stwierdzona dysplazja i co dalej?" zreszta chyba go znasz ;)
Krótko przed wyznaczonym terminem zabiegu pies zaczął objawiać dysplazję (zaczął unosić prawą łapkę razem z lewą, tak było mu łatwiej chyba, albo mniej bolesnie) i szczerze mówiąc myślę, że właśnie dzięki temu, że zdecydowałam się na ten zabieg MIMO WIDOCZNYCH OBJAWÓW DYSPLAZJI oszczędziłam psu bólu, bo takie były dla niego rokowania - życie na środkach przeciwbólowych!

Link to comment
Share on other sites

Tak znam ten wątek.
Ale ja nie mówię, że źle zrobiłaś.. Mówię, że dysplazja dysplazji nie jest równa. Dwa psy które mają praktycznie identyczne stawy na prześwietleniu mogą w rzeczywistości zupełnie inaczej przechodzić chorobę. Jeden pies może praktycznie nie chodzić, a drugi może nie czuć bólu i żyć normalnie.
Piszę to, bo wiem że taki zabieg to zawsze ryzyko. I nie powinien być robiony jeżeli nie ma takiej konieczności. Nie powinien być robiony jeżeli pies ma po prostu dysplazję, ale czuje się bardzo dobrze.
Znam doktora Niedzielskiego i wiem, że jest znakomity w tym co robi. Mam takie zdanie o nim, mimo że psiak którego operował (pies mojej przyjaciółki) zmarł podczas daroplastyki. I nie chodzi mi tu o zniechęcanie do operacji. Po prostu wszyscy tu piszecie jakie te zabiegi są wspaniałe i że dają nowe życie Waszym psom. I super, bardzo się cieszę. Ale Ci których psy są przed zabiegiem powinni wiedzieć, że nie tylko prześwietlenie i badanie się liczy, ale także zachowanie psa.
Uważam także, że powinno się dać szansę naturze. Jeżeli staw u 5 miesięcznego psa jest niezbyt fajny, to powinno konsultowac się u kilku weterynarzy, nawet tych którzy mają uprawnienia. Niektórzy potrafią psa wyprowadzić z bardzo ciężkiej dysplazji bez interwencji chirurgicznej. Nie zawsze się to udaje, ale wg mnie zawsze warto spróbować (jeżeli ma się czas, jak pies ma około 8 miesięcy to nie ma na co czekać).

Link to comment
Share on other sites

Jak najbardziej, jest naprawdę Sporo racji w tym co piszesz.
Mam tylko jedno "ale"
[QUOTE]Jeden pies może praktycznie nie chodzić, a drugi może nie czuć bólu i żyć normalnie[/QUOTE]
Niestety bywa też tak,że pies ten ból odczuwa, tylko nic nam o tym nie mówi :sad: Czytałam o przykładzie młodego owczarka, którego właściciele byli przekonani, że mają bardzo statecznego przedstawiciela tej rasy. Pies nigdy nawet nie kulał - po prostu był...opanowany. Po operacji (nie pamiętam dokłądnie której) na dysplazję,okazało się jak bardzo byli w błędzie. Pies zaczął szaleć za wszystkie czasy :evil_lol: A nigdy wcześniej nie pokazał, że coś go boli... Niestety, ale pies odczuwający chroniczny ból...często "od zawsze"...przyzwyczaja się do niego i myśli sobie, że to normalny stan rzeczy, więc i za bardzo się z tym nie obnosi. I wtedy niestety nam się tylko wydaje, że nasz pupil tego bólu nie odzcuwa. Aż do momentu nagłego pogorszenia, kiedy rzeczywiście ból staje się nie do zniesienia,nawet dla takiego weterana...Tylko czy wtedy nie jest już za późno...
Niestety, choćby nie wiem co, decyzja o tak poważnej operacji, zawsze jest diabelnie trudna. I nigdy nikt się nie dowie, co by było gdyby postąpiło się inaczej....

Link to comment
Share on other sites

moj pies (dog de bordeaux) tez jest po tej "złej, nic nie wartej i przestarzałej" pectinectomi. ma 7 lat i ma sie swietnie. a dysplazje mial zdiagnozowana w wieku 5/6 miesiecy kiedy to wlasciwie przestal chodzic. pierwsze opinie to byly prawie wyroki. dysplazja byla ciezka, juz z wywichnieciem stawu i mozliwoscia wrecz wylamania kosci miednicy. o przeprowadzeniu wlasnie pectimectomi zdecydowal dr Janicki. ogromnym plusem tego zabiegu jest jego mala inwazyjnosc - na drugi dzien pies moze chodzic. "minusem" tego zabiegu jest to ze poczatkiem pracy rehebilitacyjnej z psem. naciecie meisni pozwala "ustawic lepiej kosci biodrowe w miednicy". reszta pracy jednak juz spoczywa na wlascicielu - odpowiednie zywienie, suplementy, prawidlowy ruch w jakosci i ilosci tak aby wyksztalcic miesnie tylnich nog. efekty moga byc naprawde b. dobre - o ile wlasciciele solidnie przyłoza sie do opieki nad psem. dr Janicki - jeden z najlepszych w polsce specjalistow w tym temacie do dzis przeprowadza zabieg pectimectomi - wiec chyba jednak jest to zabieg ktory daje efekty jesli z niego ne zrezygnowal. u mojego psa w kazdym razie dal - w zeszlym roku mial robone przeswietlenie tyłu (niestety spondyloza) i pokazalo ono ze biodra są w naprawde dobrym stanie.
pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Na pewno skonsultuje to jeszcze z dwoma wetami - dr Fabisz i dr Gierek . Podobno to dobrzy specjalisci , wiele osób mi ich poleca . Do Wrocławia nie jestem w stanie dojechać ( za daleko , a w dodatku nie mam samochodu )

Czy mam pozwalac na bieganie i zabawy z innymi psami ?? Bo na dworze to wariuje . a ja sie dalej trzymam tego co powiedział wet czyli zadnych szalonych biegów itp.


Co sądzicie o dwóch wyzej wymienionych specjalistach ?


Nie wiem może ja wkleje tu zdjęcie RTG , moźe ktoś z Was miał podobny przypadek .

Apropo wieku mojego psa - ma 10,5 miesiąca .

Link to comment
Share on other sites

Ciężko mi cokolwiej jeszcze poradzić - podanych przez Ciebie nazwisk nie znam. Na co pies się kwalifikuje,a na co nie, to nie nam osądzać,tylko specjalistom (Frytka teoretycznie nie kwalifikuje się na żaden zabieg, bo "za stara" i co z tego - zabieg miała, bo rozwój kośćca i choroby na to pozwolił).
A jeśli chodzi o spacery, to ja bym sie jednak zastosowała do zaleceń lekarza. Lepiej teraz psa popilnować niż pozwolić, żeby jego stan się tfu tfu! pogłębił i np uniemożliwił/pogorszył efekt po operacji.

blue.berry super, że Wam się udało i oczywiście o dr Janickim słyszałam prawie same pochlebne opinie, więc jego profesjonalizmu nie umniejszam... Ale jednak stan stawów psa po pectineotomi a po TPO jest nieporównywalny... Ja nie mówię, że ta metoda jest jakaś straszna,ale moim zdaniem po prostu są już "na rynku" lepsze, pewniejsze, skuteczniejsze sposoby "leczenia" dysplazji, więc nie widzę powodu, żeby robić pec. tam gdzie można np TPO czy daroplastykę. Ale co dla konkretnego przypadku, konkretnego psa jest najlepsze - tej decyzji my już nie jesteśmy w stanie podjąć. Dlatego moim zdaniem tak ważne jest udanie się do kilku Specjalistów na konsultacje...

Wandalka17 przykro mi, że nie za bardzo możemy pomóc, ale niezależnie od tego co postanowisz, będziemy mocno trzymać kciuki za Twojego malucha!

Link to comment
Share on other sites

Ja widzę, że zupełnie nie rozumiesz kiedy wykonuje się pectinoctomie a kiedy TPO czy daroplastykę.
Pectnioctomia jest tylko zabiegiem "korekcyjnym, wykonywana wtedy gdy nie ma zmian zwyrodnieniowych, wtedy gdy nie ma poważnych zmian w obrębie stawu. Czyli zazwyczaj wtedy gdy staw jest "za luźny" , ale jest szansa na to by staw usztywnić i przywrócić mu odpowiednią ruchomość. Zazwyczaj podczac pectinoctomi odnerwia się staw, przez co psiak nie odczuwa bólu.
TPO czy daroplastyka są poważnymi operacjami, wykonywanymi gdy w stawie pojawiły się zwyrodnienia, gdy stawy są wywychnięte. Wtedy gdy dysplazja jest wysoce posunięta.
Oczywiście, nie nam oceniać co się powinno robić a co nie... Jednak uwierz mi, znam wiele psów dysplastycznych, gdy ja szukałam odpowiedzi na moje pytania co robić dzwoniłam i rozmawiałam z całą masą osób z psami dysplastycznymi i specjalistów. I słyszałam jedno - [B]jeżeli ktoś daje Twojemu psu szanse na "wyleczenie" bez zabiegu lub tylko po pectinoctomii to słuchaj jego rad, ponieważ nic nie zastąpi natury.[/B] Stawy u młodych psów są jak z plasteliny i wiele można zmienić. Wiele można wypracować z psem. Ale do tego są potrzebne miesiące ciężkej pracy i rehabilitacji. I ja tak zrobiłam... I myślę, że odniosłam sukces. A od wielu weterynarzy słyszała słowa równoznaczne z wyrokiem - uspić, tpo, ból do końca życia.

Mówisz, że nie wiesz po co wykonać pectinoctomie skoro mozna zrobić daro lub tpo. Nie wiesz czemu? Bo ta operacja niesie ryzko niepowodzenia, bo jeżeli się nie uda tracisz swojego ukochanego psa. A pectinoctomia daje szanse, nie zawsze, ale daje szanse. Po niej może byc albo tak samo jak przed operacją, albo lepiej - ale tylko wtedy gdy pracujesz z psem. Oczywiscie, nie każdy pies sie kwalifikuje pod pectinoctomie.

Większość stawów dysplastycznych nie wymaga operacji!! A wystarczy odpowiednia dieta i odpowiednia dawka ruchu i właśnie takie leczenie powinno być najczęśćiej stosowane. Wielu weterynarzy każe operować po to by zarobić. Nie każcie każdemu leczyć dysplazji daroplastyką!!! I nie mówcie, że to że pies ma dysplazję oznacza ból dla psa. Dla części tak, ale zdecydowana większość psów leczona odpowiednio nie odczuwa żadnego bólu. To że tutaj akurat spotkało się kilka osób które wykonały daroplastykę u swoich psów, nie oznacza ze każdy pies dysplastyczny tego potrzebuje.

No to tyle ode mnie.

Wpierw skonsultuj się u kilku wetów. Ja osobiście polecam profesora Kopczewskiego i dr. Janickiego. Oni najchętniej leczą psy metodami nieoperacyjnymi i mają doskonałe wyniki w tym.

Link to comment
Share on other sites

no u mojego psa janicki zdecydowal o pectimectomi mimo ze lewy staw byl b. mocno wywichniety.
ja mam taki problem z TPO ze w polce malo kto umie to naprawde dobrze robic. no i mialam okazje widziec pare psow po bardzo spapranym TPO. i w ich wypadku byloby chba lepiej zeby mialy dysplazje ktorej nikt nie ruszal : (

Link to comment
Share on other sites

Zaczełam odpisywać, komentować, cytować, ale nie mam zamiaru ciągnąć w ten sposób tego wątku - nie czuję potrzeby, żeby kogokolwiek do czegokolwiek przekonać. Wyrażam tylko swoją opinię, a jako, że weterynarzem nie jestem nie czuję sie na siłach szarżowania własnego zdania i brania na siebie ewentualnej odpowiedzialności za czyjeś decyzje. Własne doświadczenie mam jedno (i to jeszcze "w trakcie"), a resztę info zebrałam czytając i rozmawiając z wetami (głównie myślę tu o Niedzielskim i Bieżyńskim). Powiem tylko tyle:
[QUOTE]TPO czy daroplastyka są poważnymi operacjami, wykonywanymi gdy w stawie pojawiły się zwyrodnienia, gdy stawy są wywychnięte. Wtedy gdy dysplazja jest wysoce posunięta.[/QUOTE]
Nie wiem skąd taka ionformacja i skąd w takim razie tak wiele psów niekwalifikujących się na TPO. Psy z wysoce posuniętą dysplazją (która niesie za sobą zmiany zwyrodnieniowe) nie kwalifikują się do TPO. Już prędzej ma to sens w wypaku daroplastyki.

[QUOTE]Większość stawów dysplastycznych nie wymaga operacji!![/QUOTE]
Nie mając danych statystycznych nie odważyłabym się użyć takiego stwierdzenia. Z pewnością isntnieje większa lub mniejsza liczba psów, które mogą przeżyc całe życie z dysplazją bez większych niedogodności. Ale to, że (powiedzmy) mój pies teraz sobie radzi z dysplazją, to nie znaczy, ze to się nie zmieni np w ciągu roku, a wtedy może być już za późno.
[QUOTE]Wielu weterynarzy każe operować po to by zarobić. [/QUOTE]
Zgadza się. Oczywiście.
[QUOTE]Nie każcie każdemu leczyć dysplazji daroplastyką!!! [/QUOTE]
Jakoś nie wydaje mi sie, zebym miała jakąkolwiek władzę nad kimkolwiek, żeby coś nakazywać. Pomijając fakt, że nawet mi taka głupota do głowy nie przyszła.
[QUOTE]I nie mówcie, że to że pies ma dysplazję oznacza ból dla psa[/QUOTE]
Nie przypominam sobie, żeby ktoś postawił między jednym a drugim znak równości. Jednak bardzo często to zewnętrzne objawy odczuwania bólu przez psa są przyczyną zainteresowania się problemem i wykonanie zdjeć RTG.
[QUOTE]Dla części tak, ale zdecydowana większość psów leczona odpowiednio nie odczuwa żadnego bólu.[/QUOTE]
Nie wiem czy zdecydowana większość...mi jakoś lekarze mówili co innego. A powiedz mi np jak długo takiego psa można "odpowiednio leczyć"? I co właściewie to znaczy. Przecież gdyby leczenie farmakologiczne radziła sobie z tą chorobą nei byłoby tylu operacji. Tej choroby nie da się wyleczyć. Można co najwyżej chirurgcznie zatrzymać jej rozwój lub łagodzić, zaleczać ból (który jednak raczej wcześniej czy później się pojawi). Nie ma takich prochów, którymi można by spokojnie faszerować psa przez całe życie, które przy trym zawsze będą tak samo silnie działać i nie powodować żadnych skutków ubocznych. Często właśnie, żeby nie szprycować psa w nieskończoność, wykonuje sie właśnie pectimectomię, żeby pies nie odczuwał bólu. No i trzeba pamiętać jeszcze, że same tabl nie wystarczą. Co z ograniczeniem ruchu? Ja jakoś nie wyobrażam sobie mojej Frytki w roli psa kanapowego. Krótkie spacery na siku, brak zabaw z psami, brak zabaw z piłeczką, brak biegania, brak skakania, brak,brak...Piesek może pływać (co jest jedyną radością jego zycia) i poruszać się max truchtem po linii prostej.Aha,zapomniałam - oczywiście brak schodów, czyli konieczine trzebva się wyprowadzić. "hahaha" co to za życie dla wulkanu energii jakim jest 1,5roczny spaniel! Tak,wolałam zaryzykować, żeby dać mojemu psu takie życie, jakiego on potrzebuje do Szczęścia.Objawy pojawiły się już teraz! A co byłoby za kilka lat? Wyobraź sobie, że znam takie przypadki "za kilka lat"(bez operacji) i serce się kraje kiedy piesek nie może nawet wstać z posłania...a leki już nie pomagają...A na zabawę z pancią to można tylko z daleka popatrzeć, bo jak sie przypadkiem piesek zapomni, to zaraz zaboli tak, ze juz się nawet odechciewa bawić. Piesek żyje...tylko co to za życie.Na pewno nie takie, jakie chciałabym zafundować mojej Frytce.
[QUOTE]To że tutaj akurat spotkało się kilka osób które wykonały daroplastykę u swoich psów, nie oznacza ze każdy pies dysplastyczny tego potrzebuje.[/QUOTE]
Przecież ja cały czas powtarzam, że nie do nas należy diagnoza i decyzja o dalszym postępowaniu, że należy konsultować się z jak najlepszymi lekarzami, pytać osób bardziej kompetentnych. A że mam dobrą opinię o tym zabiegu, to chyba logiczne-inaczej sama bym się na niego nie zdecydowała!

A tak w ogóle, to wiesz... Wszystkim nam tu przecież zależy na dobru naszych psów, wszyscy o nie walczymy jak tylko możemy... I takie ataki są po prostu przykre.
[QUOTE]Mówisz, że nie wiesz po co wykonać pectinoctomie skoro mozna zrobić daro lub tpo. Nie wiesz czemu? Bo ta operacja niesie ryzko niepowodzenia, bo jeżeli się nie uda tracisz swojego ukochanego psa.[/QUOTE]
Kurcze, przecież nikt tu nie jest debilem i nie widzę potrzeby zwracania sie do nikogo w ten spsób. Pewnie, ze niesie. Nawet sterylka, wykonywana obecnie wręcz rutynowo, ba kastracja (pełna narkoza...piesek może mieć np ukrytą wadę serca). Każda operacja niesie za sobą ryzyko. Ba, puszczanie pieska ze smyczy i pozwalanie mu zadawać się z innymi psami niesie ryzyko. Ale ja jakoś już tak mam, ze pozwalam mojej Frytce na jedno i drugie. Bo ona to kocha. A ja ze swojej strony robię wszystko, żeby to ryzyko zminimalizować. Jednak je podejmuję. Nie puszczę psa przy ulicy (tak, jak nie pójdę do kiepskiego lekarza i nie podejmę żadnej decyzji w oparciu o jedną opinię), ale jednak pozwolę mu latać po łące chociaż może wpaść do dziury i złamać sobie łapkę(tak jak zdecydowałam się na operację, żeby umożliwić mojej suni zabawy z jej ukochaną piłeczką i witanie się z pancią tak jak ona to uwielbia-obsakanie).

[QUOTE]no i mialam okazje widziec pare psow po bardzo spapranym TPO. i w ich wypadku byloby chba lepiej zeby mialy dysplazje ktorej nikt nie ruszal [/QUOTE]
Oczywiste. Ale kto robił te zabiegi?
Oczwywiście też nawet najlepszy wet tak, jak nalepszy lekarz może popełnić błąd... Dlatego też te nasze wybory są tak diabelnie trudne. Bo mamy świadomość ryzyka i konsekwencji. I ja o żadnej z Was nie mam zamiaru napisać złego słowa, bo wiem, że zrobiłyscie to co uważałyście za słuszne, bo wydaje mi się, że jesteście świetnymi właścicielami psów, bo chcecie dla nich jak najlepiej. I najbardziej cieszę się z tego, że Wasze psy są zdrowe i mają się świetnie... Bo o to przecież walczymy. I nawet by mi do głowy nie przyszło pukać się w czoło z tekstem "dziewczyno,ale czemu Ty zrobiłaś to a to, albo czemu nioe zrobiłaś tamtego, bo..." Mam więc nadzieję, ze w dalszej części obejdziemy sie bez wykrzykników i będziemy wspierać dziewczynę zamiast wykłucać sie między sobą i tylko utrudniać jej podjęcie decyzji.

To w czym z pewnością jesteśmy zgodne, że najważniejsze jest zaciągnąć opinii kilku dobrych wetów. A skoro dr Janicki woli metody nieoperacyjne, a Niedzielski z lubością chlasta psy. To ja najchętniej zaciągnęłabym opinii ich obu. Plus dr Bieżyński jako wyśrodkowanie ;)
I uważam, ze jakąkolwiek decyzję dziewczyna podejmie, to będziemy zgodnie trzymać kciuki za jej pieska i wspierać Panią w trudnym czasie rekonwalescencji.

I się jednak cholera rozpisałam. Sorry. Starałam sie nie wywlekać nieistotnych prywatnych opnii na temat "cudowność" natury...Aha, żeby nie było. Z tym stwierdzeniem się w pełni zgadzam:
[QUOTE] Stawy u młodych psów są jak z plasteliny i wiele można zmienić[/QUOTE]
Jak i z tym, że obecnie zbyt wiele młodziutkich piesków kładzie sie na stół, bo mają podejrzenie dysplazji. Jednak czasem to naprawdę jest dyspalzja, z którą pies nie będzie w stanie normalnie żyć.

Link to comment
Share on other sites

Mnie chodzi tylko i wyłącznie o to, że nie piszecie wszystkich opcji.. Pojawia się ktos nowy tutaj i nie ma bladego pojęcia co go czeka ani jakie ma opcje. Piszecie tylko o TPO czy daroplastyce, a są inne opcję.

Owszem nie ma danych statystycznych prowadzonych odnośnie tego jak psy dysplastyczne są leczone. A skąd wiem o tym że większość dysplazji moze byc leczona niechirurgicznie? Przede wszystkim o prof. Kopczewskiego i dr. Janickiego. To są ich opinie.
I tu nie chodzi o leczenie farmakologiczne. Ale przede wszystkim o specjalne zestawy ćwiczeń, masaży. O chodzenie z psem po różnych podłożach, wchodzenie pod górkę i schodzenie z gór. Zestawy takie są dobierane odpowiednio do schorzenia które występuje od psa.
[I]
"Psy z wysoce posuniętą dysplazją (która niesie za sobą zmiany zwyrodnieniowe) nie kwalifikują się do TPO. Już prędzej ma to sens w wypaku daroplastyki."[/I]

Owszem, gdy pies nie kwalifikuje się ani pod TPO ani pod daroplastykę, zostanie albo amputacja główki, albo sztuczny staw.
[I]
"Ale to, że (powiedzmy) mój pies teraz sobie radzi z dysplazją, to nie znaczy, ze to się nie zmieni np w ciągu roku, a wtedy może być już za późno."

[/I]Tak moze się zmienić, ale skad wiesz jakie bedzie wyglądało życie Twojego psa za kilka lat po daroplastyce? Skad wiesz czy nie pojawi się jakieś inne schorzenie, nie majace nic wspólnego z dysplazją. Oczywiscie tego nie wiemy, ale możemy zapobiegać i starać się poprawiać jakość życia swojego psa. Zapewnijąc odpowiednią dawkę ruchu utrzymamy stawy psa w dobym stanie na dłuzej.
[I]
Jakoś nie wydaje mi sie, zebym miała jakąkolwiek władzę nad kimkolwiek, żeby coś nakazywać. Pomijając fakt, że nawet mi taka głupota do głowy nie przyszła.

[/I]Owszem, nie nakazujesz, ale również nie mówisz o innych opcjach.

[I]Jednak bardzo często to zewnętrzne objawy odczuwania bólu przez psa są przyczyną zainteresowania się problemem i wykonanie zdjeć RTG.

[/I]Wielu weterynarzy jak widzi psa ras dużych zaleca zrobienie kontrolnego prześwietlenia. I przynajmniej wśród moich znajomych (a ja obkręcam się wśród rasy BPP) najczęściej to prześwietlenie dopiero mówi o tym że pies ma dysplazję, a nie złe samopoczucie czy problemy z poruszaniem się.

[I]Tak,wolałam zaryzykować, żeby dać mojemu psu takie życie, jakiego on potrzebuje do Szczęścia.[/I]

No widzisz, Ty dałaś takie życie swojemu psu poprzez operację. Ja poprzez ćwiczenia. I nie mówię tutaj o tym, że źle zrobiłaś. Ale że czasem są inne opcje! Nie wiesz jakby było, ja również nie wiem jakby było gdybym podjęła inną decyzję. Nie wiem także jak będzie za ileś tam lat, Ty również tego nie wiesz.


Zrozum, ja nie jestem przeciwko daroplastyce i TPO. Ja trafiłam na innych lekarzy anizeli Ty, Ty trafiłaś na takich którzy leczą operacyjnie, a ja trafiłam na takich którzy starają sie psa ustrzec przed operacją. Każdy z tych weterynarzy jest sławą i jest dobry w tym co robi. Przynajmniej ja tak uważam. I tu staje przed nami pytanie: co my wolimy.

Jak ja się dowiedziałam o dysplazji byłam przerażona. I najgorsze było dla mnie to, że nikt nie mógł mi pomóc, ani podpowiedzieć, bo nie mówiło sie wtedy tylko o dysplazji. Wiem jedno - chciałabym aby wtedy ktoś mi powiedział krótko jakie mam opcje, co można zrobić. I to też chcialabym przekazać innym.

I masz rację - wszyscy chcemy dla naszych psów tego co najlepsze. Dlatego każdy z nas powinien dzielić się własnymi doświadczeniami i przekazywać wiedzę przez nas uzyskaną. A kłótnie nie mają sensu.

Link to comment
Share on other sites

No i znowu dogo szaleje. Tnie mi posty...
cz1
Ufff fajnie, że nie jesteś z tych "wykłucających się członków" :) Każda z nas ma swoje racje i każda jakieś "nieracje" ;) Cieszę się, że tak z tego wychodzimy. I masz rację, nie podajemy wszystkich opcji. To może ja podam linka - dysplazja w pigułce(z obecnymi możliwościami "leczenia"):
[url=http://www.lancet.pl/dysplazja.html]

Link to comment
Share on other sites

cz2
Mam nadzieję, że się przyda.
I z dysplazji.com wypowiedzi dra Janickiego:
[url=http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=11]www.dysplazja.com :: Zobacz temat - Dr A. M. Janicki o dysplazji. Odpowiedzi na pytania forumow.[/url]
A tymi ćwiczeniami to mnie bardzo zainteresowałaś! Bardzo chciałabym dowiedzieć sie czegoś więcej. Bo widzisz, u nas to było tak, że z jednej strony słyszałam, ze tak świetnie wyrobione mięśnie zadu spowodowały, że mała się tak dobrze trzyma, a z drugiej, że teraz trzeba ją zacząć oszczędzać (krótkie spacerki na smyczy, życie "na kanapie")...I jakoś mi się to kupy nie chciało trzymać. A żeby było zabawniej obie te rzeczy mówił ten sam lekarz. A dokładniej to było dwóch takich (nie będę wymieniać nazwisk, bo znane).Jak przyszłam do N. to po zbadaniu małej, zapytał mnie czego bym chciała dla swojego psa, na czym mi zależy.I dopiero potem zaczęła się rozmowa o operacjach(żeby nie było, że on na wstępie chciał ją wrzucać pod nóż ;)

Link to comment
Share on other sites

No dobrze, nasza historia od początku...
Galwin miał 4 miesiące i ktoś mi zwrócił uwagę na źle stawiane łapy. Nie wiedziałam o co chodzi więc poszłam do naszego weterynarza, który od razu zrobił prześwietlenie. Tych słów nie zapomnę do końca życia "Pies ma dysplazję, stawu prawie nie ma... Trzeba uśpić". Z zapuchniętymi oczami zaczęłam jeździć po 3miejskich klinikach... Nikt nie chciał nam pomóc. Dopiero jedna osoba z forum ras szwajcarskich poradziła mi Kopczewskiego. Pojechałam, zobaczył prześwietlenie i powiedział, że pies był źle ustawiony. Zrobił swoje. Okazało się że staw był za luźny, ale nie było wywichnięcia ani zwyrodnień. Prawa panewka była lekko za płytka. Profesor zalecił dietę, spacery na smyczy i wizytę po miesiącu. Po miesiącu pojechaliśmy i stawy miały się lepiej.
W tym czasie skonsultowałam się z dr. Janickim i dr. Siembiedą. Janicki uznał, że Galwin nie wymaga interwencji chirurgucznej, natomiast dr. Siembieda zalecił tpo.
Uznała, że zaufam profesorowi... Po dwóch miesiącach pomyślałam że skoro jest dobrze to Galwin sobie pobiega po plaży. Niestety... Nie posłuchałam profesora i Galwin wywichnął prawą łapkę. W ciagu 3 dni miał zrobioną pectinoctomie (prawa łapka, łącznie z odnerwieniem).
Po pectinoctomi pierwszy miesiąc Galwin chodził na 5 spacerów dziennie po 15 minut. Potem zaczęliśmy spacery wydłuzać. Doszliśmy do tego, że Galwin zaczął chodzi po 2,5h rano i 1,5h wieczorem. Chodziliśmy przede wszystkim po plaży oraz w lesie, w lesie przede wszystkim pod górkę (z górki nie mógł). Chodziło o wykształcenie odpwiednie panewek oraz nadbudowanie mięśni. Były to spacery na smyczy. Do tego dziennie po godzinie masowałam mu prawe biodro. Dostawał arthroflex.
Pierwsze prześwietlenie po 3 miesiącach wykazało, że staw jest już na swoim miejsu, oraz zaczyna się rzeźbienie panewki, a lewy staw okazał się wolny od dysplazji! Mimo że lewy nie był operowany.
W rok po zabiegu Galwin zaczął regularnie biegać. Tą samą trasę którą pokonywaliśmy rano. 3x w tygodniu. Jest psem nadzwyczaj aktywny. Kulawizna nigdy nie powróciła. Jesteśmy pod stałą opieką profesora, teraz czeka nas kolejna wizyta. Oczywiście boje sie... Ale kto z nas się nie boi?
Z odżywek Galwin dostaje dziś Chondrocan.

Nie wiem czemu tak Tobie weci powiedzieli... Trudno jest mi oceniać ich decyzję. Wiem że jeżeli staw nie jest sprawny to jedyną szansą są mięśnie, dlatego ja tak bardzo walczę o to by Galwin miał jak najmocniejsze - gdy na starość siądą mu na nowo stawy (u którego berna nie siadają ? ), będzie miał dobrze wypracowane mięśnie które pozwolą mu trochę dłużej cieszyć się dobrą kondycją. Tak przynajmniej mówił mi profesor.
Ja dr. Niedzielskiego znam, trochę... Operował psa mojej koleżanki, niestety ten psiak umarł :( Mimo to wiem, że jest on dobrym człowiekiem i doskonałym chirurgiem. Ale jakim jest ortopedą... Przyznam szczerze że nie wiem.. Sądzę że dobrym i pewnie gdybym na niego trafiła to bym się go trzymała i ufała mu.

Link to comment
Share on other sites

myślę ze w tym wszytskim najwazniejsze jest to abysmy sie na spokojnie dzielili swoimi doswiadczeniami i wiedza. bo im wiecej wiemy tym mozemy podjac lepsze decyzje. dla naszych zwierzakow. kady pies z dysplazja to indywidualny przypadek - przeciez tak wiele zalezy i od wieku i stopnia schorzenia i specyfiki rasy. i wlascicieli rowniez. ich wiedzy i podejscia do sprawy.
moj pies ma 7,5 roku - w wieku 6 miesiecy mial pectimectomie, w wieku 2 lat zerwane wiezadla krzyzowe w obydwu tylnich lapach (jest po rekonstrukcji), ma spondyloze a tylne nogi juz prawie wogole nie kątuja. ostatnie przeswietlenia ktore byly robione pod katem kregoslupa pokazaly ze biodra sa w naprawde dobrym stanie.
nasze zycie z naszym psem to stale pilnowanie wagi, najlepsze karmy, wspomagacze stawowe, zastrzyki z hyalganu. oraz rehabilitacja - cwiczenia, masaze, spokojne spacery na smyczy w celu nabudowania miesni. na dzien dzisiejszy ktos kto sie nie zna nie zauwazyl by ze jest po tylu przezyciach. moge sobie oczywiscie zadawac pytanie jak by to wszytsko wygladalo gdyby wtedy w wieku 6 miesiecy przeprowadzony byl inny zabieg. moze lepiej, a moze wcale nie.
moje lata z psem ktoremu caly czas cos sie przytrafia (oraz z nowym hobby jakim jest dysplazja: ) pokazaly jedno - ze warto samemu wiedziec jak najwiecej, ze cala masa weterynarzy sie myli i zle diagnozuje, ze zal mi ludzi mieszkajacych w miejszych miejscowosciach ktorzy sa zdani na jednego weterynarza. ze dobrze ze jest internet gdzie mozna podyskutowac i wymienic sie radami. tak dalej i tak dalej.
wszystkim wlascicielom dysplastykow zycze wytrwalosci i pogody ducha - bo to najwazniejsze.


Goś - najbardziej spaprane TPO u labradora (obustronne) - pies bedzie kaleka do konca zycia - bylo robione na warszawskim sggw - niestety ku mojemu wielkiemu zalowi nie udalo mi sie od wlaciciela dowiedzic nazwiska osoby operujacej.

Link to comment
Share on other sites

Natalia, to co mi własny rozum podpowiada... Twój pies miał 4mies jak zaczęliście nad nim pracować, był młodziutki, szczeniak w intensywnym etapie rozwoju - z takim pieskiem rzeczywiście można Wiele zrobić. Frycia w momencie odkrycia dysplazji miała 14mies - już po etapie wzrostu. Coś na pewno możnaby było zrobić, tylko ile byśmy zdziałali... A poza tym te "spokojne spacery" w jej wykonaniu, to karkolomne próby wyrwania się na wolność, zrobienia czegokolwiek :roll: Zachowuje się tak niebezpiecznie, że nigdzie z nią teraz nie wychodzimy mimo przyzwolenia dra na 15min spacery. Ona się na dworze zachowuje tak, że cały czas się boję czy czegoś sobie tam nie rozwali. Jest nie do opanowania. Trwa to już 1,5mies i jest coraz gorzej. Jeśli miałaby się do tego przyzwyczaić, to nie wiem ani kiedy, ani jak. Chyba tylko poprzez rezygnację, zgaszenie...a tego nie chcę. Poza tym, w naszym wypadku przez dwa tyg między pierwszym zdjeciem diagnostycznym u dra Siembiedy a zdjęciem kontrolnym tuż przed zabiegiem, zarysowało się wyraźne pogorszenie jednego ze stawów mimo,że już wtedy obcieliśmy spacery, a Frycia, jak już pisałam, miała naprawdę rewelacyjnie wyrobione mięśnie zadu.
Zgadzam się też z Tobą co do wyboru lekarza prowadzącego. Jeśli chodzi o zdiagnozowanie dysplazji, to do dra Siembiedy można jak w dym(przynajmniej człowiek ma pewność, że zdjęcie zostało wykonane i opisane poprawnie), ale przepraszam, jednak uważam, że na reszcie się nie zna i ostrzegam wszystkich przed opieraniem się wyłącznie na jego opinii co do dalszego postępowania. Mi powiedział na dzień dobry, ze stan Frytki jest nieoperacyjny. I była to jedyna tego typu opinia jaką usłyszałam na teamt naszego przypadku. Wszyscy pozostali weci zgadzali się, że można coś z tym zrobić. A poradzenie Tobie TPO w wypadku, kiedy problemem jest za płytka panewka - tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Płytka panewka wyklucza możliwość wykonania TPO! Chyba, że by w niej podczas zabiegu pogrzebać, ale takie nry to robi tylko Niedzielski.
No i koniec końców, ja z Frycią niedlugo przenoszę się do Anglii i zwyczajnie bałabym się jechać z "niezrobionym" psem. Bo a nuż się coś wydarzy na początku. I do kogo ja pójdę?? Nie znam wetów, nie wiem komu mogę zaufać. Nie wiem jakie będę miała na początku możliwości czasowe i finansowe(a wiadomo,że weterynarz w Anglii Kosztuje). Uważam, że rozsądniej jest pojechać z pewnym psem. Dlatego też na razie nie wiem nawet kiedy wyjadę...a raczej wiem - kiedy pan dr powie, że można ;) Że to już koniec leczenia. Że Frytka jest zupełnie zdrowa.

blue.berry u nas też jest i będzie oczywiście ścisłe pilnowanie wagi! Zawsze trzeba pilnować wagi, ale u psa, który ma problemy ze stawami i jest po takiej operacji, to jest tym bardziej ważne. Pewnie,że też najlepsze karmy (tak czy inaczej staramy się ją karmić pożądnie;) ), a co do wspomagaczy, to się jeszcze okaże. Za wcześnie wyrokować co będzie potrzebne. Pracować nad przywróceniem mięśni zadu tez oczywiscie będziemy - jędrny tyłeczek to podstawa :lol: Tylko,jak już pisałam wyżej, te spokojne spacery mi tu zupełnie nie pasują. Nie do tego małego ping-ponga jakim jest Frycia ;)
[QUOTE]e zal mi ludzi mieszkajacych w miejszych miejscowosciach ktorzy sa zdani na jednego weterynarza. ze dobrze ze jest internet gdzie mozna podyskutowac i wymienic sie radami. [/QUOTE]
Ja zawsze cieszyłam się, ze mieszkam we Wrocławiu, ale teraz to modły dziękczynne rodzicom skladam, że ostatecznie tu się osiedlili ;) Naprawdę mam ogromnego farta. Przecież gdybym była w tej samej sytuacji,a mieszkalabym w jakimś innym/malym mieście, bez auta - masakra. Też szczerze współczuję osobom z małych miejscowości i podziwiam je tymbardziej jeśli jednak w razie poważnych przypadków nie szczędzą wysiłków, żeby ich psy znalazły się w jak najlepszych rękach. I masz rację - dzięki za wynalezienie netu i dogomanii :lol:;)

[B]Wandalka17[/B] napisz jak się trzymasz i co tam u Was słychać!?! Jakie nowości?? Byłaś u tych wetów? Co mówili? Bo my tu gadu-gadu, a Ty zamilkłaś, nie wiemy co się tam z Wami dzieje i się martwimy ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...