agatha Posted July 4, 2004 Posted July 4, 2004 Witam Mam 8,5 miesięcznego kundelka wielkości labradora. W mieście jest przyjacielem wszystkich. Z każdym chce się przywitać, najlepiej zalizać na śmierć. Z innymi psami też nie ma żadnego problemu Nie szczeka praktycznie wcale, nawet jak ktoś dzwoni do drzwi. Do mieszkania też wpuści każdego. Problem zaczyna się gdy wyjedziemy choć trochę poza miasto, gdzie rzadko można spotkac człowieka. Wtedy jak już go zobaczy zaczyna szczekać na niego jak opętany. Wygląda to tak jakby zmieniał się nagle w wiejskiego stróża. Specjalnie z nim wyjeżdzamy, żeby mógł się wybiegać porządnie, ale oczy muszę mieć wtedy dookoła głowy. Nie wiem skąd to się bierze i jak temu zaradzić. Pies był socjalizowany od samego początku. Pozdrawiam i proszę o rady... Agata & Wilson Quote
ajka Posted July 4, 2004 Posted July 4, 2004 Twój piesek jest po prostu nieposłuszny, powinien reagować na Twoje komendy, powinien dać sie odwołać- to po pierwsze. Po drugie, wydaje mi się,że piesek jest przyzwyczajony do waruków miejskich a te wypady za miasto to nowość.Socjalizowałaś go z ludźmi, ale w określonych warunkach, poza miastem warunki się zmieniły stąd i pies jest "dziki" Pracuj nad nim w tych nowych warunkach. Pozdrawiam. Quote
agatha Posted July 4, 2004 Author Posted July 4, 2004 Dziękuję za odpowiedź. Muszę przyznać, że trafił się nam wyjątkowo trudny przypadek. Nawet prowadząca PT (chodzimy od 2 tygodni) powiedziała, że psina ma charakterek. Na dodatek obecnie przechodzi okres buntu :-? Na żadnym kroku nie możemy mu ustąpić, cały czas trzeba myśleć o przestrzeganiu wszystkich zasad, co przyniosło duże postępy. Mam nadzieję, że wytrwała praca doprowadzi, że nasz gagatek wyrośnie na porządnego psiego obywatela :) Co do tematu to będziemy jak najczęściej wyjeżdżać poza miasto i "wbijać mu go głowy", że tam też trzeba być grzecznym. Prozdrawiam Quote
Evelina Posted July 4, 2004 Posted July 4, 2004 Agatha Mam kundliczke, dla zobrazowania rozmiaru podaję wagę -17 kg. Jest to 2,5 letnia suczka, posłuszna, dobrze ułożona :roll: . Zauważyłam u niej podobne zachowanie do twojego psa. Otóż, gdy idziemy znanymi nam trasami spacerowymi, po których zwyczajowo przechadzają się ludzie, niezależnie od tego czy jest na smyczy czy nie, zachowuje się wobec nich obojętnie. Ale gdy znajdziemy się na otwartej przestrzeni, na której od powiedzmy 15 min. nie było nikogo poza nami, Thally zaczyna traktować teren "jako swój". Gdy ktoś pojawi się na horyzoncie i zbliża się do nas - staje się potencjalnym intruzem. Przyjmuje wtedy postawę wyraźnie wskazującą na chęć obrony swej pani i terenu. Zdarza jej się szczekać, ale nie robi tego bez opamiętania, bardziej wysyła sygnały ostrzegawcze. Daje się łatwo przekonać, że nie ma potrzeby mnie bronić i że teren jest wspólny, więc nie jest to żadnym problemem i w moim mniemaniu psica, zachowuje się poprawnie. Wydaje mi się , że twój pies ma podobne motywy działania. Czy trzeba z tym walczyć i jak? Myślę, że wystarczy nieco przytemperowac reakcje psa, ale całkowicie eliminować takiego zachowania chyba nie warto. Niech zostanie w psie odrobina jego natury. Pozdrawiam :) Quote
agatha Posted July 4, 2004 Author Posted July 4, 2004 Dzięki Evelina za odzew. Chyba czasem rzeczywiście za bardzo chcemy psa pozbawić jego naturalnych zachowań. Pewnie nawet nie zwróciłabym większej uwagi na to, jakby był on mniejszy, ale takie 32 kg żywej wagi może przestraszyć człowieka i dlatego nieco musze go utemperować ;) W każdym razie właśnie wróciliśmy z wycieczki po lesie, gdzie Wilson był wyjątkowo grzeczny. Przez te 2 godz. spotkaliśmy trzy razy ludzi i skończyło się za każdym razem jedynie podejrzliwemu przypatrzeniu się "intruzom" ;) , co spowodowało radość pańci, a to z kolei radość psa. Nawet z szaleńczej zabawy z ON'ka dał się odwołać jednym "do mnie" bez smakołyka, co na tym etapie szkolenia nie jest takie oczywiste. Może jednak jeszcze coś z niego wyrośnie :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.