Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzis wet mi powiedzial zeby sie nie przejmowac tym narazie, Rossa przezywa narazie duzy stres i powinno jej to przejsc, jezeli nie to trzeba bedzie dopiero robic jakies badania, a teraz dac jej jak nawiecej milosci, glaskania i przytulania

  • Replies 50
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Siemionka tak jak mówisz dajmy jej czas po piekiełku psiak miał prawo się wycofać:shake:
Powinnam chyba zmienic małej opis w pierwszym poscie.... Cieszy mnie, że jest tak łagodna , ale to nie jest psiak do wydania na dziś chyba , że do świadomej osoby, która będzie mogła posięcić mu dużo czasu...
Siemionka , dobrze, że jesteś....

Posted

Wczorajszy caly dzien bez siakania w domu, dziz tez jeszcze nic =] I tak bylam w szoku ze sie nie posikala u weta wczoraj :crazyeye:
Wieczorem przyszli tez do mnie znajomi i tez nie zsiakala sie na ich widok, pozniej ich nie odstepowala i caly czas przychodzila zeby ja glaskac. Umie juz "siad" i "lezec" moze bardziej patrzy na gesty niz sama komende slowna ale uwazam ze i tak super i bardzo szybko sie uczy, a za kazde sikanie na podworku dostaje smakolyk wiec ma motywacje =]

Posted

Wczoraj byli u mnie moi bracia i bylam pewna ze na ich widok Rossa sie posika... ale nic takiego, przywitala ich, pomachala ogonkiem i tyle. Pozniej montowali mi szafe wiec bylo troche halasu i zamieszania ale psina wszystko zniosla ze stoickim spokojem. Niestety podczas zapinania smycze przed wyjsciem na spacer zdaza sie jej troche posikac i to jej nie przechodzi, probuje juz na rozne sposoby to robic, dzis nie zapinalam jej w domu smyczy tylko chcialam to zrobic dopiero w windzie- 3 razy posikala mi sie na korytarzu prowadzacym do windy. Poza tym wszystko jest super, jest bardzo milym i kochanym psiakiem , nie wykazuje nawet cienia agresji do nikogo ani do niczego. Jest psem bardzo cichym i spokojnym- nie szczeka, nie piszczy, nie wyje. Jak zostaje sama w domu to rowniez jest grzeczna, nie gryzie, nie niszczy

Posted

Dobrze jest, mala robi postepy. Zaczynam byc dobrej mysli. Jej przyszla wlascicielka dopytuje sie o nia. Na szczekanie przyjdzie czas wielki ujadacz to z niej nie bedzie, ale jak sie zadomowi to pewnie czasem wyda z siebie jakis glos

Posted

Na Rose czeka juz budka, hihi futro do wyscielenia, musze napisac ze to nie najlepszy pomysl:evil_lol:, miski, a i podobno nowa pani juz ja kocha.

Posted

Byłam dziś u Rossy, jest boska, lśniąca, wyczesana i przełagodna, uwielbia się przytulać tym swoim dużym pychem i wtedy drapanko obowiązkowe:loveu: Jest po prostu pyszna, to psiak marzenie, spokojna i zupełnie bez agresji, ogonek coraz wiecej pracuje:loveu::loveu::loveu:

Posted

Rossa jest coraz weselsza. Ogon nosi coraz wyzej :razz:
Dzis pierwszy raz chciala sie bawic, najpierw na spacerze podskakiwala i wila sie niezgrabnie =] a pozniej w domu to juz bylo czyste szalenstwo, biegala az sie przewracala na zakretach i skakala na kanape i na podloge, mruczala, a potem jeszcze wcisnela mi sie na kolana =] i udawala mala psinke a wazy...28kg =] Mala rzecz a cieszy :multi: ze Rossa nabiera zaufania z dnia na dzien

Posted

Wspaniale, że dochodzi do siebie. Nie poznaję małej. Mam nadzieję, że domek zdecyduje sie też na drugiego psiaka i będzie jej weselej. Rossa to skarb już zaczynam się denerwować czy wszystko pójdzie dobrze

Posted

Rossa daje kolejne dowody ze jest super psem- przestala sikac.... a na poczatku nie bardzo wierzylam ze przestanie. Jestem przeszczesliwa- w tak krotkim czasie dokonala olbrzymiego krooooku! Moge powiedziec ze jestem z niej dumna, warto bylo poswiecic jej cala uwage, duzo milosci przytulania glaskania- bo efekty widac niesamowicie szybko. Stala sie tak wesolym psem...caly czas podskakuje, wskakuje na mnie lapami zeby tylko zwrocic na siebie uwage... a jeszcze 2 tygodnie temu byla "przyklejonym" do ziemi zleknionym i siakajacym non stop psem

:laola:

  • 3 weeks later...
Posted

Rosa dzielnie ( bez rzygusia) zniosła podróż.

Pani Basia dzielnie była oprowadzana. Rosa ujęła ją swoją urodą i łagodnością. Zapoznała się z innymi psiakami i wszystkimi znajomymi nowej opiekunki. Nie było widać po niej zawstydzenia. Bez ceregieli wyżarła mięsko z podstawionej michy. Pojechałyśmy do sklepu gdzie p. Basia kupiła żołądków i rybkę bo pies musi zdrowo się odżywiać:evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Siemionka skwapliwie podkreślała, ze psiak nie jest kanapowcem( bo nie był:evil_lol:) co p. Basia przyjęła z radością, poczym po dwóch godzinach dostałysmy smsa, że Rosa wskoczyła na narożnik więc dostała koc pod doopkę:evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Były wieczorem na 6 km spacerze, p. Basi aprzysiadła w lesie pod drzewem i jak to pięknie powiedziała Rosa siedząc na jej kolanach( no, prawie, bo jedna noga się nie zmieściła) wyglądała tak jakby omywały ją zapachy lasu, chłonęła każdy dźwięk i było wręcz czarodziejsko...

Posted

Mail od Basi, pozwolilam sobie go wkleic

Rosa właśnie miała prosić do Pani maila, bo napisała do Pani pierwszy list i chciała wysłać. List mam niestety na drugim komp. w domu, gdzie nie mam sieci, więc może wyslę go dopiero w nast. tyg. Rosa ogromnie potrzebuje bliskości. Chce zasypiać z moją ręką na sobie. Wzdycha wtedy rozkosznie. Chodzi juz bez smyczy po terenie, wraca. Cieszy się jak szalona, skacze wysoko do góry, kreci w kółko, gdy wychodzimy, ludzie myslą, że to młody szczeniak, kiedy to widzą z daleka!- i zachłystuje się wolnością! B ładnie siusia i załatwia się na dworze. Tak sie cieszę, że mieszkamy w tak pięknych miejscach, Rosa cieszy sie tym bardzo. Boje się, że była kiedys bita. Dzis wychodziłam z nią, zaplątała się pod nogi i trąciłam ją niechcący kolanem, zareagowała, jakby na uderzenie, bała sie bardzo...-( Zostawiam ja już tez w domu, bo tylu ludzi to dla niej za duży stres, widzę to po tym, że w domu zaraz zasypia. Dlatego tez w domu zostawiam ją w spokoju, nie wołam i nie niepokoję, gdy sobie leży. Jest cudowna, bo nie wchodzi do pomieszczeń, jesli jej nie zawołam. Postanowiłam, że tylko do sypialni nie wolno jej wchodzić, bo ja mam astmę (bez napadów). Lezy na progu i nie mam serca jej stamtąd wyganiać. Leży na posłaniu, albo na narozniku na swoim nowym pledzie, przytulenie się do mn ie, kiedy wracamy do domu (chociaż byłysmy razem) jest dla niej ważniejsze niż jedzenie. -Rano miała arytmię serca, czy Pani wie coś o tym? -
Jesli będzie sie utrzymywać, musi iść do weterynarza, na szczęście mamy tutaj Pana na telefon. Gotuje jej podroby, mieso z ryżem, czasem kaszą, z makaronem nie chcę jej dawać. Bez problemów może mleko i ser, traktuje to jak smakołyk, nie daję dużo, dziś jadła szyję z indyka, -w 1/2 minuty! Dostała tez obrożę na kleszcze, kostki, żeby nie śmierdziało jej z pyska-b. skuteczne! i szmpon, ale wykąpię ją za kilka dni, czy ona lubi się kąpać?-bo mogłabym teraz, ale boje się, żeby jej nie stresować. Jutro zajrzę do pana, który robi jej budę i jedziemy razem na przekazanie domku. Roza jest chyba szczęśliwa, gdy się pojawiam, nawet w nocy, merda ogonem przez sen. BAłam się, żeby nie tęskkniła, ale nie widzę tego wcale, widzę tylko jej stres, związany z nowym miejscem. Dostała kaganiec na rzep, ale nie używam. Wczoraj szczeknęła na pacjenta!!!-ale był to pacj. b. napięty psych., choć niegroźny, b. sie ucieszyłam, myslę, że by mnie broniła w razie "W". JUz w przyszłym tygodniu nie będę jej brać do pracy, żeby jej nie stresować. Trudno, p/kilka tygodni musi się pomęczyć w mieszkaniu, niedługo na działce będzie sobie harcować. NIe wiem,czy wziąć obiecanego jorka, Jagusię, I myslę, że do Rosy byłby chyba dobry duży pies, żeby miała kompana, albo suka. Ale na razie nasze życie musi się ustabilizować, w palnie malowanie w domu, zamiana naziemnego zbiornika na gaz grzewczy na podziemny, moja przeprowadzka z meblami i wzięcie Mamy. Milusia próbawała b.brutalnie atakować Rosę, która nie zwracała na to żadnej uwagi, pilnowałam,ale Milusia robiła to ze strachu i była potem Rosy ciekawa. Mama b. dobrze Rose przyjęła, wcale się jej nie boi i głaska ją, nawt mówiła, co by było, gdyby musiała się nią opiekować... Ajk (ten mały piesek, który był z Sunią koło małego domku za samolotem) napastował Rosę (podobała mu się), wie Pani, co robiła-odrzucała go ciałem i ani razu nie kłapnęła zębami! Dziękuję za zdjęcia, niedługo może ja też zrobię, najpiekniejsze będą, jak Rosa spi przytulona. Pozdrawiamy!!!! BAsia

Posted

Dostałam najpiękniejszego maila w moim życiu, tu załączniki jakie w nim były, poryczałam się..........Dołączę wzystkie i nie mam na myśli chwalenia się, ale każdy z psiaków, który trafił do cudnej osoby czy ode mnie czy od Was mógłby być autorem takiego listu.... To listy od naszych wyadoptowanych psiaków, wszystkich, które dzięki Wam znalazły domy, to listy, które nadają sens temu co robimy.....

List pierwszy od Rossy


Beatko, tak bardzo Ci dziękuję, że znalazłaś mi dom!!! Dziękuję, że wystawiłeś mnie w Internecie, że dbałaś o mnie, że tyle razy się o mnie pytałaś i dzwoniłaś do mojej pani! Tak się cieszę, że mam już dom, on mi się nawet śni, czy wiesz, że przez sen ciągle merdam ogonem? :-) Nowy dom na razie bardzo mi się podoba. Chociaż pani wczoraj poszła na 10 km, a ja nie umiem tyle chodzić...
J Jak wróciłyśmy, to pani mówiła coś, że jestem słaba i nie mam kondycji, a skąd mam mieć, kiedy tyle czasu siedziałam w klatce? Pani martwiła się też, że mało sikam, powiedziała nawet, że znowu zabierze mnie do weta, żeby mnie badał, czy wszystko jest ze mną dobrze, przez to sikanie. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, że pani leczy ludzi, a jak mnie też coś znajdzie i będzie mnie leczyć? Chociaż czuję, że pani by mnie nie oddała, nawet, jakbym była może chora. To już pójdę, niech wie, że wszystko jest ze mną ok., aha, jeszcze mi smutno, bo pani mówi, że jestem od niej słabsza, chociaż ona ma 50 lat, a ja 20. A ja jej jeszcze pokażę, właśnie! I będziemy chodzić do lasu, już byłam, pierwszy raz tak daleko, tyle zapachów, tu gałązka trzasnęła, tam ptak, świerszcze grały i mogłabym nawet zostać całą noc, ale z panią!

List drugi od Rossy

Dzisiaj cały dzień pracowałam z panią widziałam tylu ludzi, są całkiem mili, jak pani mówi: „Rosa, przywitaj się!”, to staję i patrzę w oczy, ale nie chcę witać się tyle razy, ludzi jest za dużo i dlatego dzisiaj zaraz w domu zasypiałam. Dlaczego oni wszyscy tak mnie lubią? Aha, pani dała mi pledzik! Jest nawet mięciutki, powiedziała, że da mi najlepszy, z gąbeczką w środku, wiesz? I leżę na nim na sofie, a pani też jest i śni mi się las. Pani powiedziała, że jestem bardzo mądra i na pewno się nauczę, żeby leżeć na pledziku, aha, i mam jeszcze poduszkę, ale jutro ją dostanę, poduszka jest chyba fajna i będzie u pani mamy, bo muszę mieć coś swojego, no nie? Pani mówi, że nie wie, czy weźmie mnie jutro do miasta, że zobaczy, czy nie będę bardzo zmęczona, ale jak będę to usnę i będzie mi wszystko jedno, to już niech zrobi, jak chce. A w sobotę pojadę z panią do Krośnic, dziś tu biegałam, skakałam bardzo wysoko i biegałam jak odrzutowiec, a Ajkiem! I szybciej biegam niż on, właśnie, że tak! Jakby pani tak biegała, to by się też męczyła, i spałby tak jak ja. Pani powiedziała wczoraj, że nie pamięta, kiedy czuła się tak dobrze, jakby ubyło jej 30 lat, a ile jej ubędzie, jak będziemy codzień tak biegać? Dobranoc, ja teraz już mocno śpię, pomyślałam, że pani mi nie ucieknie, bo śpię przy drzwiach i zdążę się obudzić, już nie pilnuję jej tak strasznie jak wczoraj. Nie wyjdzie chyba przez okno, tego nie wiem popilnuje jej, ale tylko trochę. Pani nawet zostawiła mi światło, ale wolę chyba bez. Hrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

List od Rossy 2

Beatko, nie pisałam, nie miałam kiedy, przepraszam. Wiem, że mnie zrozumiesz, ciągle coś się dzieje, a jak jestem w domu, to śpię i śni mi się las i też nie mam czasu! Nie wiem, od czego zacząć, dzisiaj jadłam trawę! Pani mówiła, że jadłam 10 minut i śmiała się, że pieski najlepiej wiedzą, czego im potrzeba. Nawet powiedziała mi, że zawsze tam przyjdziemy, bo to było na pięknej łące, czy zawsze to znaczy, że pani będzie mnie zawsze już mieć? Bo tak powiedziała, że zawsze ze mną przyjdzie do tej trawy, bo to jest taka dobra, ja innych nie jem! Biegałam sobie po łące, a jak się czasem gubiłam, to pani mnie zaraz wołała i znajdowałam się, bo jej głos mnie znajdował, więc teraz już wszędzie sobie chodzę. Dziś mniej mi się rano podobało, bo pani powiedziała, że różki mi urosną, jak będzie tak dbać najpierw o mnie i mnie głaskać, i że jej też się coś należy w niedzielę, a ja sobie mogę być. Ale ja tak lubię koło pani siedzieć. Czy słyszałaś, żeby kiedyś psu urosły różki naprawdę? Bo pani mówi, żeby się nie zrobił ze mnie taki diabeł wściekły, co tylko chce, żeby wszystko było dla niego. Wiesz, wczoraj to pani nawet mieszkania nie posprzątała, bo zajmowała się mną cały dzień. Ale dobrze już, wiem, że pani też czasem musi coś robić beze mnie, więc tylko sobie patrzę. Beatko, wiesz, że pani zrobiła mi już zdjęcia na mojej kanapie, tak naprawdę, to mój jest kącik, ale i tak kocham tam być, a pani powiedziała, że pożegna się już z jedzeniem przy stole, tylko będzie jeść przy ławie, na kanapie, żebym mogła sobie przy niej wtedy siedzieć. A ja dobrze pomyślałam, i jak pani jadła, to wcale nie trącałam jej pyskiem, tylko sobie byłam przy niej, i pani znowu powiedziała, jaki ze mnie jest mądry pies, że wie, kiedy nie przeszkadzać. Tak naprawdę, to ja próbuję zawsze, co jeszcze mogę dostać, chciałabym wszystko dostawać zawsze, ale pani mówi, że tak się nie da.
Dzisiaj było śmiesznie, pani pobiegła otworzyć drzwi, a tam nikogo nie było, a ja specjalnie machałam ogonem tak głośno, ha, ha! A ona zawsze się śmieje, jak macham ogonem tak głośno, teraz też macham, słyszysz mnie? Jeszcze pani powiedziała, że bardzo jest ze mnie dobry pies, bo jestem dobrze wychowana i wchodzę do pokoju dopiero, jak mnie zaprosi. Teraz też się nie przytulam, bo mnie nie zawołała. Ale patrzę sobie i to jest jakby to samo. Pani koleżanka powiedziała, że pani mnie wyleczy, ja nie wiem z czego, ale pani mówi, że ja byłam chyba bardzo szybko wzięta od mamusi, a potem ktoś mnie bił. Ciekawe, skąd ona to poznała. Jeszcze jedna koleżanka pani też tak powiedziała, wiem, że ona mnie lubi i zawsze chodzi z panią i ze mną na spacer, i mnie rozumie. Jak wychodzimy, to ja biegam jak młody psiak, skaczę i wariuję, aż wszyscy podziwiają mnie, naprawdę podziwiają, wiesz? Wierzysz? Ale teraz to już sprzątamy, muszę leżeć na korytarzu! Kończę. Pa!!!

P.S. Martwię się tą Milusią, to ona jest wściekły diabeł, nie ja, a jak mnie skaleczy pazurami? Pani nas pilnuje, ale powiedziała, że się wykończy przez tą Milusię któregoś dnia, czy myślisz, że może się jej coś naprawdę przez nią stać? Ja będę grzeczna, wcale się nie ruszam przy Milusi, naprawdę! Pani mówi, że ona jest malutka, ale to nie moja wina, że taka duża urosłam! A pani mama to jeszcze się zapytała, czy ja mogę urosnąć jeszcze więcej, czy myślisz, że ona woli małego pieska? No dobra, głaskała mnie, już o tym nie myślę. Pa!

List od p. Basi
Tyle od Rossy, niestety jest też smutniejsza wiadomość, ale..

Pani Beatko, Rosa ma arytmię, niestety. Ufam, że to nie migotanie przedsionków, nie chciałabym jej stracić. W pn umówię się z wet., jak Pani dostanie wiadomość, będę już więcej wiedziała. Tego na tel. nie ma co wołać, na pewno musi mieć kupę badań, których na wsi nie zrobię. Zorganizuję to przez mojego wet. z Wwia, którego znam p/Milusię. Modlę się, żeby nie chcieli zostawić jej w klinice, ale jej nie oddam, najwyżej wezmę urlop i będę dowozić. Rosa jest bardzo strzaskana psychicznie, boi się głośnych dźwięków, nawet, jak coś spadnie. Gdy powiem coś głośniej, boi się, muszę bardzo uważać, boi się też chwilami jeść. Gdy tłumaczę jej, że źle zrobiła, spokojnym tonem, czołga się po podłodze jak bity pies. Musi mieć fatalne wspomnienia, myślę niestety, że koszmarne. Chce leżeć przytulona do mnie, czasem czeka kilka godzin, aż usiądę koło niej. Chce zasypiać z moją ręką na sobie, staram się jej to dawać, kiedy tylko mogę. Bardzo mnie wzrusza ta jej bezradność i to, jak bardzo potrzebuje człowieka. Bardzo lubi wracać do domu, nawet, gdy wyjdzie na chwilkę, widzę, jak chętnie tu wraca. W domu zaraz chce się przytulić. Opanowała narożnik, chyba dobrze się jej tu śpi, zostawiła całkiem swoje posłanie. Jej pledzik zabieram, gdy jedziemy autem.
Rosa bardzo cieszy się, gdy wychodzimy. Skacze wysoko, biega za swoim ogonem, skacze do smyczy. Jest wyjątkowo karna, ale też wymagam, żeby wracała natychmiast, chociaż nie wołam jej bez potrzeby. Nagradzam za każdy powrót. Nie umie chodzić chodnikiem bez smyczy, tu ją nauczę wieczorami, kiedy nic nie jeździ, chodzić tuż przy nodze, ale to powoli i potem. Wszędzie już chodzi bez smyczy po naszym terenie, nawet w nocy i bardzo się pilnuje. Dzis miałam dużo pracy i sprzątania, była bardzo cierpliwa. Jest słodka.

Posted

List od Pani Rossy

Roza wydaje b. wiele różnych dźwięków. CZasem ma wielką potrzebę kontaktu, kiedy siadam koło niej, wzdycha, zaczyna od wysokich tonów i zjeżdża ze 2 oktawy, w niskich rejestrach brzmi to jak ryczenie krowy, czasem jak dźwieki świnki. Gdy wychodzi ze mną, cieszy sie ogromnie, staram si, by miała 1 długi spacer, ok. godziny lub więcej, i do 6-8x poza tym. Jak wychodzi, biega b. szybko wkoło ogona (swojego) i wydaje smieszne dżwięki. Pojawiły się nowe zachowania. Kiedy gotuje dla niej, liże mnie po rekach potem, nawet, gdy na rękach mam już krem i chyba nie czuje jedzenia. Nauczyłam ją wczołgiwać się na kolana, żebym mogła ją wygodnie szczotkować, wtedy czasem obejmuje mnie przednimi łapami jak człowiek...Jest idealna. Jest niezwykle grzeczna, chcę, żeby z czasem była mniej. B. lubi leżeć sobie na dworze, chyba dobrze jej będzie w budzie. Mama b. ją pokochała i została z nią w domu beze mnie! Mówi o niej:"Biedny piesek, sierotka"! Milusia b. się nią interesuje, udaje obojetność, gdy koło niej przechodzi. Nie bedize większych problemów. W ndz idę z Rozą do lasu na 4-5 godzin.

  • 2 months later...
Posted

Dawno nic nie wklejałąm, to ostatni z maili

Kochana Pani Beatko, Roza różków aktualnie już nie ma. Przemówić nie musi, rozmawiamy sobie codzień, piszczymy tak jak ona, jak ona sie wtedy cieszy, może moje piszczenie coś jej opowiada? to taki dobry pies, kochany pies! Ona po prostu jest dobra. Teraz jest z Romkiem, moim kolega, moj murarz okazał sie alkoholikiem i zniknął, Romek jest teraz z Rozą w domku i kończy remont. To b. dobry człowiek i dba o nią, Roza b. go lubi, ona w ogóle lubi ludzi, jest szczesliwa, gdy w domu sa goście, zdradza mnie wtedy, a ja jestem szczęsliwa. Po prostu bierze swoją porcję głasków od każdego. Moi znajomi mówią, żeby ją wzięli, ale ona mówi, że nigdzie nie idzie, nie mam mowy i już, może już nawet biegac z Reksikiem, i być samotna jak pies jak ja mam dyżury. Trzyma się budy sama, nawet, gdy nie ma nas w domu, czasem spi z Reksikiem w jego budzie góralskiej, z prawdziwym góralskim dachem!!! Reksik tez spi z nią. Roza umie zostac na komende przy otwartej furtce, przedtem biegła, biedna, za samochodem. Codzień ją uczę czegoś, to taki mądry pies! Trzymamy za słowo na wiosnę, spróbowałaby Pani nas nie odwiedzić!!! Roza mówi, że nawet mowy nie ma, że ona Pani ufa, i już! Więc czekamy na wiosnę, pa, pa! Roza i Rozy Pani

Takie osoby trzeba klonować:loveu:

Posted

Erazm napisał(a):

Takie osoby trzeba klonować:loveu:


Bardzo dobry pomysł! Popieram całą sobą.
Top co, robimy zrzutkę, żeby wreszcie ukończyli te badania? Tyle bidek czeka a tak wspaniałych Pań, jak p. Basia, jak na lekarstwo...

Posted

teapot napisał(a):
Bardzo dobry pomysł! Popieram całą sobą.
Top co, robimy zrzutkę, żeby wreszcie ukończyli te badania? Tyle bidek czeka a tak wspaniałych Pań, jak p. Basia, jak na lekarstwo...



Na taki cel i ja sie dołożę

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...