Poker Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 to nie jest nowotwór przerzutowy. Nie operować go , tzn ,że dziadostwo będzie rosło , o ciągu dalszym nawet nie będę wspominać.Na końcu by umierał śmiercią głodową. Operacja daje mu jakieś szanse.Miejmy nadzieję,że ją przeżyje.Wet jest mądry , nie podjąłby się zabiegu , gdyby nie miał sensu. Tobiś i tak ma 2 lata szczęśliwgo życia.Ostatnio przytula się do synka Iryska. Quote
Reno2001 Posted April 2, 2010 Author Posted April 2, 2010 Wiem, że Irysek z wetami podejmą najlepsze decyzje. A o tym, że Tobiś ma za sobą już 2 lata szczęścia świetnie wiem. Sama go do Iryska wiozłam ;) Po prostu pytam. Takiego kalafiora w pysiu miał pies mojej sąsiadki. Nie operowano go, bo pies był już bardzo stary. Wiem jak to wygląda. Quote
Ulka18 Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Nie wiedzialam, ze to nie jest nowotwor przerzutowy. Wiec nie ma wyjscia, biedny Tobis musi byc operowany. Dobrze, ze jest u Iryska, bo gdzie indziej to mogloby byc roznie. Quote
Poker Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 wiem Reno2001 ,że go wiozłaś. Mam nadzieję,że podjęta decyzja będzie słuszna. We wtorek będzie miał różniste badania. A Tobiś jest bardzo spolegliwy,grzeczny, lubi sie pieścić , ma świetny azymut na skórzaną kanapę. Quote
Poker Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Tobiś już po operacji. Jest niedobrze.W ciągu kilku dni nowotwór tak się rozrósł ,że z buzi wisiał balon wypełniony krwią. Wet usunął co sie dało.Nie dało się wyciąć warki i dna jamy ustnej , które są nacieczone twardym nowotworem .Trudno powiedzieć jak szybko będzie się rozrastać. Wiadomo,że będzie bolało. Tobiś pożyje ile się da bez cierpienia, a potem trzeba będzie mu pomóc. :-( Miał podarowane 2 lata rajskiego życia. Quote
Reno2001 Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 Smutne wieści :( Niemniej dziękuję Ci Irysku za podarowanie Tobisiowi kochającego domku. Jesli będzie musiał wkrótce odejśc to odejdzie kochany. To sie na prawdę liczy. Quote
Ulka18 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Ja tez dziekuje Irysku za wszystko co zrobilas dla Tobisia dziadusia z Mielca :glaszcze: Najwazniejsze, zeby dziadzio nie cierpial, Irysek zrobi jak bedzie trzeba, zeby ulzyc mu w bólu. Quote
Poker Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Tobiś przespał noc spokojnie, rano podjadł, był na spacerku i nawet po swojemu po sioo szczekał donośnie i kopał ziemię. On jest bardzo słodkim i uroczym psem, niesamowicie ufnym i cierpliwym, daje wszystko przy sobie zrobić. Nowotwór miał usuwany laserowo , więc nie ma szwów . Quote
Ulka18 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Poker, czy ta narosl bedzie odrastac? Co mowia weci? Quote
Poker Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 wet powiedział ,że będzie odrastać i to w szybkim tempie. Widać to było w ostatnich dniach. Powiedział ,że u ludzi to by trzeba usunąć pół żuchwy.Naciek jest bardzo duży. Na razie Tobi jest wesoły , ale czasem się trzęsie.Irysek ma tabletki przeciwbólowe dla niego. Dopóki da sie opanować ból, niech będzie z nami. Patrzyłam na niego wczoraj się się cieszy, turla się z radości ,on wcale nie zachowuje się jak dziadzio, w takim stanie nie moglibyśmy go uśpić. Quote
Poker Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Tobik na razie funkcjonuje, je , śpi, nie cierpi. oby tak dalej. Quote
Poker Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 niestety dziadostwo odrasta, jeszcze nie jest tak źle, ale Tobiś ma czasem bóle, więc dostaje tabletkę przeciwbólową. Na szczęście dobrze je miękkie potrawy , chętnie chodzi na spacery i oczywiście szczeka i kopie trawę jak ogier. Quote
Reno2001 Posted May 14, 2010 Author Posted May 14, 2010 Dobrze, że humor Tobisiowi dopisuje :) Pozdrowienia dla Iryska. Oby wystarczyło im sił do walki z dziadostwem. Quote
Poker Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Tobiś jest na 2 dni u nas na wakacjach.Guz rozrósł się przeokropnie,aż strach patrzeć, nie mówiąc o tym jak jedzie z pysia. Tobiś był 3 dni temu u weta, dostał lepszy lek na serce i przeciwbólowy, bo czasem drży. Z jedzeniem różnie, ale je.Trochę schudł.Na spacerach jak zwykle szczeka i kopie ile sił w łapach.Uwielbia sie pakować co małych łóżeczek.Ostatnio wlazł na posłanie Dusi. Widać trochę jak guz z wyłazi z mordki. A tu niech patrzą tylko osoby o dużej wytrzymałości Ja ją mam ,ale ciężko mi patrzeć na to świństwo. Quote
Reno2001 Posted June 6, 2010 Author Posted June 6, 2010 Matko, Irysku, Poker trzymajcie się. Ja Wam cały czas kibicuję. Patrząc na Tobisia wiem, że trafiając do Iryska wygrał los na loterii. Nawet nie wiem, co więcej pisac. Quote
Ulka18 Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 Biedny Tobis, ze mu sie takie chorobsko musialo przyplatac.... :-( Co tu wiecej napisac, poza tym, ze bardzo dziekujemy za wspanialy dom dla Tobisia, za opieke i troske i za wszystko, co zrobila Irysek i Poker dla biedaczynki z Mielca. Trzymajcie sie. Quote
Poker Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Tobik jest znowu u nas. Raczysko rozrasta się , wygląda koszmarnie, cuchnie, bo się rozpada i krwawi przy tym. Trze łapką to dziadostwo i potem ją liże. Czasem widać ,że Tobiś ma bóle, więc dostaje zastrzyk i jest mu lepiej.Na szczęście je, siusia, koopa, szczeka . Nie mam pojęcia jak długo będzie się chłopak trzymał. Quote
Ulka18 Posted June 26, 2010 Posted June 26, 2010 Biedny Tobis...jesli tylko dobrze sie jeszcze czuje, ze ma apetyt, to chyba Irysek nie podejmie tej ostatecznej decyzji. Quote
Reno2001 Posted June 27, 2010 Author Posted June 27, 2010 Ja cały czas trzymam kciuki, mimo wszystko. Quote
Poker Posted June 27, 2010 Posted June 27, 2010 Nikt nie pali się do ostatecznej decyzji. Ale pomyślałam sobie ,że może warto skonsultować go jeszcze u innego chirurga.On nie ma na szczęście przerzutów, przynajmniej na to nie wygląda. Może by się udało jeszcze chociaż trochę zmniejszyć ten kalafior. Fakt ,że on ma słabe serduszko, ale moim zdaniem lepiej spróbować niż nie.Jeżeli nie przetrzyma operacji, to i tak czeka go śmierć w znacznie gorszej sytuacji. Podsunę tę myśl Iryskowi i jej TZtowi .Ale muszą wrócić z wakacji. Tobiś bierze teraz kilka leków , łącznie z Vetmedinem,wydają na niego kupę kasy. Quote
Poker Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 10 sierpnia Tobiś odszedł za TM po 2 latach i 4 miesiącach spędzonych pod troskliwą opieką Iryska i jej Tzta. Nie dało się już nic zrobić.Raczysko rozrosło się strasznie, Tobil gnił za życia.Ostatnio stracił chęć do życia. Odszedł spokojnie pożegnany przez opiekunów. Quote
Edi100 Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Poker napisał(a):10 sierpnia Tobiś odszedł za TM po 2 latach i 4 miesiącach spędzonych pod troskliwą opieką Iryska i jej Tzta. Nie dało się już nic zrobić.Raczysko rozrosło się strasznie, Tobil gnił za życia.Ostatnio stracił chęć do życia. Odszedł spokojnie pożegnany przez opiekunów. Przykro:( Biegaj szczęśliwy Tobisiu Quote
Ulka18 Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Dziekujemy Iryskowi i Jej TZowi za wspanialy DOM dany Tobisiowi :Rose: Tobis mial milosc, cieplo, opieke, czeste wakacje jak rzadko ktory pies z mieleckiego schroniska. Te dwa lata na pewno pozwolily mu zapomniec, ze kiedy nie byl tak kochany. Quote
Reno2001 Posted August 16, 2010 Author Posted August 16, 2010 Smutne wieści, choc te dwa lata spędzone w kochającym domu rekompensują schroniskowe chwile. Dziękuję jeszcze raz Iryskowi i jej TZ za tak wspaniały dom, jaki dali Tobisiowi. Biegaj Tobiś [*], biegaj!!! Quote
IRYSKOWA Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 wątek w takim razie jest do przeniesienia do działu za tęczowym mostem mogę wkleić kilka zdjęć z przebiegu choroby, żeby było wiadomo jak to wszystko się rozwijało... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.