Ada-jeje Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 Jezeli nowe wlascielki psa tak sobie zarzycza to oczywiscie pokryjemy koszty wizyty i nastepnej operacji za dwa miesiace. Przedtem jednak skontaktujemy sie z dr. Gierkiem czy z ta wizyta trzeba pojechac do niego czy tez mozna bedzie zrobic to w Krakowie o ile Brutus zamieszka blizej Krakowa anizeli Katowic. Quote
ANETTTA Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 2 domki .....pilnujcie ......mammy tu tyle bidoków ze domki sie przydadza Quote
Ulaa Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 Dziękuję Sugarr za wszystkie wieści i przyjęcie domku :multi: Co do kastracji to można ją wykonac przy zdejmowaniu śrub, nie miałby potrzeby podawania 2x narkozy. Wszystko z państwem będzie już do uzgodnienia. Quote
hanek Posted January 8, 2008 Posted January 8, 2008 Jak Brutuskowa odleżyna? Goi się juz trochę? Quote
Ulaa Posted January 8, 2008 Author Posted January 8, 2008 No właśnie :cool3: jak tam nasz chłopaczek i jego rehabilitacja? Quote
Ada-jeje Posted January 8, 2008 Posted January 8, 2008 Dokladnie o to samo chcialam spytac, ale moze sugarr nie ma dostepu do netu musimy cierpliwie czekac. Quote
sugarr Posted January 8, 2008 Posted January 8, 2008 Kupiłam ten balsam peruwiański, z całej listy doradziła mi go farmaceutka aby używać tego i Riwanolu. Codziennie przemywam Riwanolem, smaruję balsamem peruwiańskim i zakładam świeży opatrunek. Widzę maleńką różnicę, ale jeszcze się to nie ziarninuje i idzie powolutku. Ale gips był zdjęty 2.01 o ile pamiętam więc dużo czasu nie minęło. Po zmianie opatrunku masuję mu łapkę, leży wtedy grzecznie także nic go nie boli, to chyba nawet dla niego przyjemne, takie odnoszę wrażenie. Na łapie dalej niespecjalnie staje, pod koniec spacerków jak już męczą go skoki na 3 łapach zaczyna się nią podpierać, ale głównie jeszcze "kica". Masując zauważyłam tyle, że część śródstopie(śródręcze) - palce ma takie jakby niewładne, nie reaguje zbytnio na dotykanie opuszek i sierści między nimi, na dotykanie tych miejsc w innych łapach reaguje, jak to zazwyczaj reagują psy. Resztę łapy ma szytwniutką ciężko mi coś powiedzieć, nie wiem jak to wszystko powinno być teraz z tym całym metalem w środku. Co do tego "precelka" z waty i lepca to zrobiłam tak owy, ale średnio to wszystko chce się trzymać i dać owinąć bandażem, ale będę próbowała Co jest bardzo pozytywne natomiast to jego charakterek i ogólnie nastawienie do życia. To zupełnie inny psiak niż ten biedaczek siedzący w jednym miejscu z gipsem na łapie. Po zmianie opatrunku i masażach jest zawsze czas na zabawę. Zaczepia, łapie zaczepnie zębami, przewraca się na plecy, wpycha się na kolana (to wszystko na ziemi przy jego posłaniu w psiej pozycji leżącej). Zainteresowałam go ostatnio psim sznurem. Na początku nie reagował, po pewnym czasie dał się nakręcić, gryzie, wpycha mi to do rąk żeby się poprzeciągać. To na prawdę szczęśliwy psiak. Na spacerach się ożywił, widać że już by pobiegał, poganiał i powariował. Taka dłuższa recenzja, bo nie wiem kiedy znowu będę miała dostęp do internetu :) Aha! I przyszła rodzinka wpada w czwartek w odwiedziny :) Quote
Ulaa Posted January 9, 2008 Author Posted January 9, 2008 Jejku ale ma super opiekę u Ciebie :loveu: Co do łapki, to niestety jest takie ryzyko, że będzie miał niedowłady i brak czucia w łapce (na początku wogóle nie miał, wet wbijał mu grube igły aż krew leciała a on nic), a zatem może być już zawsze kulawy... Nie mamy gwarancji na całkowite naprawienie łapki, niestety :-( To zbyt poważne złamanie. Dlatego jego poprzedni pseudodom nie chciał go spowrotem. Po co im popsuty psiak... Wszystko okaże się po zdjęciu płytki. Na razie ma się oszczędzać maxymalnie. Przy okazji wizyty domku powiedz państwu, że Brutusek może być już zawsze kulawy. No i napewno dłuuuugo, z rok, albo wogóle nigdy, nie będzie mógł szaleć i skakać. Jak oni podchodzą do tego? Mam nadzieję, że się nie wycofają... Sugarr wybacz może wścibskie pytanie, ale chciałabym wiedzieć wszystko :lol: Jak wyglądają jego spacerki, ile ich jest i ile trwają? Quote
sugarr Posted January 9, 2008 Posted January 9, 2008 Spacerki są trzy, rano koło 6:00, to jest w zasadzie w granicach 5 minut, przed moim wyjściem z domu tylko odsikuję oba psy i lecę. Wracam popołudniu, generalnie między 15-16, wtedy idę z Brutusem na taką rundkę koło tych bloków (jak widziałaś jest ich u mnie 3 obok siebie i chodniczki między nimi). Wtedy sobie załatwia wszystkie potrzeby i ma krótki, aczkolwiek nie bardzo męczący spacerek. Odstawiam Brutusa, daję mu jeść. Biorę Portosa i idę z nim na długi spacer wybiegać (staram się jak najczęsciej, ale niestety nie codziennie). Wracam z Portosem, on dostaje jeść w innym pomieszczeniu wtedy zajmuję się Brutusiową łapą, zmiana opatrunku, masaż i troszkę czasu dla psa czyli nasze zabawy. Jeszcze przed snem Brutus idzie na chwilkę "przed blok". Portos idzie na rundkę między blokami. I tyle Tak jakoś sam z siebie powstał rozkład dnia z dwoma psiakami, z czego jeden inwalida:evil_lol:, jeżeli jakieś poprawki trzeba wprowadzić. Przedłużyć czy ograniczyć jeszcze Brutusowi spacery to oczywiście piszcie, chcemy przecież dla niego jak najlepiej. Myślałam, żeby może mu powoli przedłużać te spacery, ale myślę, że przed wyjęciem wszystkiego z łapki, to nie ma dużego sensu, on sie błyskawicznie męczy skakaniem na 3 łapach, nie robi specjalnie postępu w chodzeniu, raczej podpiera się tą łapą ze zmęczenia, tak jak podpierał się gipsem. Nie zmienia to faktu, że psu ogromną radość daje taki trochę dłuższy spacerek dlatego też ten środkowy jest trochę urozmaicony, nie tylko siku kupa i do domu :) Mam nadzieję, że wystarczająco szczegółowo :cool3: Quote
Ulaa Posted January 9, 2008 Author Posted January 9, 2008 Dziękuję, o to chodziło właśnie :lol: Wszystko brzmi super, też myślę, że nie ma sensu mu wydłużać spacerków. Może tylko ten środkowy jakoś wzbogacić, np w cieplejsze dni posiedzieć na ławeczce, żeby sobie pobył troszkę i pooglądał świat a nie musiała męczyć łapki przy tym? Normalnie bym napisała, że na papieroska i gazetkę na ławeczce, ale Ty chyba nie palisz :roll: więc nie namawiam :eviltong: Albo może na balkon wywalić? Choć to tylko takie sugestie, w zasadzie jest super i nie trzeba nic zmieniać. Oby tylko w nowym domku przestrzegano tego, co Ty, i nie zachciało się państwu np odwiedzić znajomych albo iść na dłuższy spacerek. Na razie nie wolno, choć opanowanie się może być trudne. Spacerowanie z Brutuskiem to wieeelka pokusa :loveu: Quote
sugarr Posted January 9, 2008 Posted January 9, 2008 [quote name='Ulaa']np w cieplejsze dni posiedzieć na ławeczce, żeby sobie pobył troszkę i pooglądał świat a nie musiała męczyć łapki przy tym? Normalnie bym napisała, że na papieroska i gazetkę na ławeczce, ale Ty chyba nie palisz :roll: więc nie namawiam :eviltong:[/quote] Ojj, chciałabym już nie palić:cool1: Sam pomysł z ławeczką już nawet też wypróbowałam, tylko ten pieszczoch zamiast się interesować psimi sprawami jak sobie siedzieliśmy, to wtulił się we mnie i czekał na głaski. Ale zawsze ciekawiej na spacerku na ławeczce niż w domu. [quote name='Ulaa']Albo może na balkon wywalić?[/quote] Balkon mam niestety nieciekawy dla psa, bo cały zabudowany z góry na dół i to dla nich bardziej jak maleńki pokoik z zimną podłogą niż balkon, gdzie można sobie popatrzeć na świat i poszczekać do psów na zewnątrz. Ale jak ostatnio poszedł się napić Brutusowy (bo miska jest na balkonie na kafelkach) i usłyszał karetkę to był mały koncert [quote name='Ulaa']Spacerowanie z Brutuskiem to wieeelka pokusa :loveu:[/quote] No ba! :loveu: Dobra lecę na zajęcia, bo tu tylko dwa komputery a ja zajmuję już od dłuższego czasu i się wszyscy denerwują :diabloti: Quote
sugarr Posted January 10, 2008 Posted January 10, 2008 Słuchajcie pojawił się problem. Wczoraj w nocy mój brat trafił do szpitala w poważnym stanie :( Teraz jestem na chwilę na WSH i wracam do szpitala. Nie wiem czy dam radę teraz zająć się dwoma psami, w tym jednym który potrzebuje więcej opieki. Inną sprawą jest to, że 25.01 wyjeżdżam i wracam 2.02. Myślę, że jeżeli jest już dla Brutusa domek, łapa i tak do końca nie zagoi się do 25.01, a ja jestem teraz w stanie poświęcić mu mniej czasu niż nowi właściciele, najlepszym wyjściem byłoby odwiezienie go już do nowego domku. Państwo dostaną dokładne informacje co i jak trzeba z łapką robić i myślę, że również sobie poradzą. Może nawet udałoby się namówić na zarejestrowanie się na dogo i zdawanie co jakiś czas relacji czy wrzucanie zdjęć. Na pewno będę mogła odwiedzać Brutusa, kontrolować jak tam łapka się goi odleżyna. Oczywiście jeżeli chcecie żeby jeszcze do wyjazdu u mnie został, jakoś sobie poradzę, ale najlepsze wyjście to chyba tak jak napisałam wyadoptowanie go. Na pewno nowemu domkowi można zaufać Ulaa, to skierowane głównie do Ciebie. Jeżeli się ze mną zgadzasz, to daj znać kiedy mogłybyśmy jechać, umówiłabym się z Państwem. Dzisiaj mieli go odwiedzić i również nie wiem czy będę w domu o normalnej godzinie, na tyle długo żeby to spotkanie doszło do skutku. Bardzo mi przykro, że tak wyszło, przykro mi, że być może będę musiała zrezygnować z tej dalszej opieki nad Brutusem, bez względu na wszystko najspokjniejsza byłabym gdyby wszystko wygoiło się u mnie, pod moim nadzorem :( Niestety sytuacja jest jaka jest niezależnie ode mnie... Quote
Ulaa Posted January 10, 2008 Author Posted January 10, 2008 Dużo zdrowia dla brata!! Oczywiście Sugarr, że w tej sytuacji nie ma dyskusji co do Brutuska - idzie do nowego domku i myślę, że wszyscy się na to zgodzą. Może przed tym weekendem go oddamy? W piątek lub sobotę. Tak aby nowa rodzinka miała dla niego troszkę więcej czasu na początku. Cudownie, że chcesz dalej go pilotować :multi::loveu: nawet w nowym domku. A dzisiaj dzwoniła pani S, której syn był przy wypadku. Pytała, kiedy Brutusek wróci, bo chciała mu jedzonko przynieść. Ale jakoś się nie zdziwiła, jak powiedziałam , że zostaje w Krakowie bo znalazł domek :cool3: Quote
sugarr Posted January 10, 2008 Posted January 10, 2008 ok to jesteśmy w kontakcie, dla mnie jutro wieczorkiem jest w porządku, sobota w zasadzie cały dzień Zrobiłam ostatnio takie zdjęcia, co by mieć go w telefonie zawsze przy sobie tak się łaputka miewa Ojjj psie, nawet nie wiesz jaki będziesz miał super domek ani nie wiesz jak bardzo będę tęskniła za Twoimi buziakami na dobranoc Quote
Peter Beny Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Brutus trzymam kciuki za nowy domek :multi::multi::multi::multi::multi: Quote
sugarr Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Właśnie wróciłam ze spaceru. Brutus szedł!!! Nie kicał, prawie nie kulał tylko normalnie szedł! Jest poprawa, jest ogromna poprawa, tak strasznie się cieszę :loveu: Jeżeli teraz już tak ładnie chodzi, może będzie całkiem w 100% sprawny pewnego dnia? Oby! Quote
Ulaa Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 Super!!! :multi: Sugarr rozmawiałam dzisiaj z panią. Była zawiedziona, że adopcja nie dojdzie do skutku w ten weekend. Czy w tygodniu pasowałby Ci któryś dzień? Bo jeśli nie to na przyszły weekend już na bank pójdzie do domciu nowego :p Quote
_beatka_ Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 super, że brutusek już zaczyna sam chodzić:multi: a nowi właściciele na pewno się sprawdzą:loveu: Quote
sugarr Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Tzn rozumiem Ula, że Ty w ten weekend nie dasz rady tak? Przyszły tydzień ok. W poniedziałek dopiero wieczorem, reszta tygodnia w zasadzie cały dzień - tylko trzeba się wcześniej umówić, żebym potem resztę zajęć jakoś dopasowała w tym dniu Quote
Ulaa Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 sugarr napisał(a):Tzn rozumiem Ula, że Ty w ten weekend nie dasz rady tak? Przyszły tydzień ok. W poniedziałek dopiero wieczorem, reszta tygodnia w zasadzie cały dzień - tylko trzeba się wcześniej umówić, żebym potem resztę zajęć jakoś dopasowała w tym dniu Pani dzwoniła i mówiła, że nie może z Tobą nawiązac kontaktu. A ponieważ nie umawiałyśmy się konkretnie jakoś na dzisiaj, uznałam, że nie możesz. Jutro ja nie mogę, bo rano jadę na zastrzyk z terierką, potem z astkiem na adopcję do Chorzowa, a w niedziele nie byłoby auta. Co do tygodnia - musi być po południu ze względu na pracę państwa. Wymień dni, które Ci pasują, a ja zadzwonię do pani i spytam, który pasuje także jej. Quote
sugarr Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Poniedziałek po 17;30 a reszta dni po 16 Pani dziś napisała mi tylko smska z pytaniem co je Brutus, ja nie mogłam w danym momencie odpisać a potem szczerze mówiąc zapomniałam... Ale generalnie mogłam dziś się spotkać. No ale bywa i tak, dla mnie tym lepiej, bo mam go troszkę dłużej :cool3: To może wybierz który dzień, koło której godziny i umówmy się wstępnie tutaj, a w dzień spotkania jeszcze się skontaktuję i to potwierdzimy, żeby już nie było przeciągania, wyobrażam sobie jak się wszyscy "ucieszyli", jak się dowiedzieli, że muszą dalej czekać, po moim smsie, że w ten weekend Brutus będzie ich :evil_lol: Oczywiście to żarty, ale poważnie jak się oczekuje na adopcję psa to nic gorszego nie ma niż nagłe "dzisiaj niestety nie da rady" Quote
sugarr Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Mam tą przyjemność i mogę napisać... Brutus, a teraz Brus (Bruce?) w nowym domku! :loveu:!! Domek na prawdę wspaniały, nowi Państwą są super i będą mieli super psiaka! Mam nadzieję, że wszystko wypali, że polubią się z kotem i będzie tam żył długo i szczęśliwie :) Nie łatwe było rozstanie, ale wiedziałam, że idzie w bardzo dobre ręce i to je znacznie ułatwiło Namawiałyśmy nowych właścicieli, żeby zalogowali się na dogo i dodali jakieś zdjęcia, napisali co tam słychać (niestety żadna z nas nie miała aparatu). Czekamy! :) Quote
hanek Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 No i poszedł Brutusek w świat! Czekamy na wieści, o tak:) Quote
Ulaa Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 Brutusik ma teraz tak wspaniałą rodzinkę, że ten wypadek który go spotkał był "szczęściem w nieszczęściu", bo inaczej nigdy nie zamieszkałby w tak kochanym domku :loveu: W oczekiwaniu aż domek się zaloguje, opowiem troszkę :p Do mieszkanka Brutusika jedzie się wieelką windą, także nawet psiak z klaustrofobicznym odruchem wejdzie do niej chętnie :evil_lol: Po owarciu drzwi "nowa mamusia" Brutusika zawołała "to jest nasz piesek!", co było wspaniałe, a w pokoju czekały już na niego piękne nowe miseczki na stojaku, aby nie musiał się schylać i smakołyki. Brutus oczywiście cały czas chodził i przytulał się do każdego po trochu, a kiedy odkrył ciacha na ławie, chciał wynieść je z całą ławą :evil_lol: aż trzeba było podnieść. Brutus dostał także cudny mięciutki materacyk, na który na początku bał się wejść, ale potem leżał razem z panem :p Zapoznał się także z kotkiem Lolkiem - całkiem nieźle, jak na pierwszy raz :) Brutusik mądry piesek. Ale naaajkochańsza z tego wszystkiego była malutka rozetkowa świnka morska :loveu::loveu::loveu: która lizała po palcach i przytulała się rozkosznie popiskując. Ogólnie cała rodzina Brutuska jest bardzo sympatyczna i psiaczek napewno będzie się tak świetnie czuł. Bardzo się cieszymy, że tak wspaniale trafił :multi: Dla takich chwil jak wczoraj, warto robić wszystko. Szkoda, że nie mieliśmy kamery :evil_lol: Adopcje z Animal Planet wysiadają :eviltong: Aaa.. no i Brutusek będzie miał zdrową łapkę. Obiecał biegać przy rowerze z nową rodzinką, a na razie będzie się rehabilitował z panem, który także miał "złom w łapce". Teraz ten "złom" leży na szafce na pamiątkę. Ciekawe czy "złom" Brutusa będzie mógł dołączyć ;) Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli Brutuskowi, a także wszystkim, którzy mu kibicowali - dziękujemy!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.