asiuniap Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Hmmmmmm, czyżby Lis już sie aklimatyzował, a my czekamy jak mu pójdzie? :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs: Quote
ewatonieja Posted December 7, 2007 Author Posted December 7, 2007 Iwona mi napisała: " Lisek zamieszkał na jednym z łódzkich osiedli. Ma cudowny spokojny domek i kochającą panią. Jest tak jak wcześniej pisałam, bardzo łagodnym i grzecznym piesiem. Domek wydaje się idealny dla jego charakteru. Wczoraj był u pani doktor ,miał zrobione prześwietlenie i został już zaszczepiony na choroby zakaźne. Jest już wykąpany i wyszczotkowany. Ma śliczny kolor futerka. W ciągu tego tygodnia jak określiła pani doktor zmienił się nie do poznania. W ramach prezentu mikołajkowego ciachnięto mu jajeczka. Jest jeden problem. Lisek pięknie nauczył sie schodami chodzić w dół,powrót jest niestety gorszy. Wnoszony jest na rękach. Może ktoś ma jakiś pomysł go tego nauczyć?" Quote
Kar0la Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 Pewnie potrzeba czasu. Jak była u mnie na tymczasie Figa (wiejska suczka) to też nie potrafiła chodzić po schodach, musiałam ją nosić, a ona sztywniala ze strachu. Po kilku dniach już sama śmigała w obie strony. Quote
asiuniap Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 To jest kwestia czasu, ale też różnych tricków. Myśmy też mieli sunię, która panicznie bała się wchodzenia na schody. Braliśmy suczydło sposobem. Jeśli Lis jest łakomczuchem proponuję przy wchodzeniu kłaść na stopień wyżej jakiś smakołyk, jeśli chce niech sobie po niego sięgnie ;), na początku może piszczeć i patrzeć błagalnie, nie ma co psa męczyć, po jakimś czasie jeśli nie zdecyduje się na wejście, dać mu smakołyk, jeszcze inny sposób, to nauka wchodzenia w towarzystwie. Pies widzi, że inny psiak wchodzi i próbuje tego samego. Tak przyszło mi do główy, że może Lis odczuwa ból przy wchodzeniu, dlatego nie chce tego robić, należałoby wykluczyć fizyczne dolegliwości, a przecież miał takie vide skręcona łapka, a druga z podejrzeniem śrutu. Quote
ewatonieja Posted December 7, 2007 Author Posted December 7, 2007 iwonka pisze " Myśleliśmy ,by wziąć któregoś z naszych psiaków i próbować wchodzenia za sunią, ale jeszcze nie było okazji by to zrobić. Ta nóżka go nie boli przy wchodzeniu, po prostu bał sie dotyku ludzkiej dłoni.Nie wiadomo co przeżył, a musiało to być okrutne. Teraz praktycznie z godziny na godzinę staje sie odważniejszy. Przekonał sę prawie całkiem do głaskania. On taki na razie jest ,że nawet jak już jest na spacerze to usiądzie i obserwuje otoczenie i tu trzeba go zachęcać , by poszedł dalej. Początkowo nosiłam go od krzaczka do krzaczka ,by się wysiusiał. Teraz odważnie maszeruje machając ogonkiem i nagle siad i czekamy.Trzeba go pogłaskać i grzecznie poprosic ,by poszedł dalej- wtedy pójdzie. Test na schodach do wchodzenia zrobimy w sobotę .Jak już pójdzie , to będzie jak ze schodzeniem - poleci(mam nadzieję) Smakołyki raczej nie skutkują." Quote
Szyszka Posted December 8, 2007 Posted December 8, 2007 Kochany pyszczek, tyle się nacierpiał w swoim życiu.....:-( Quote
Szyszka Posted December 10, 2007 Posted December 10, 2007 Liseczku boedny, mam nadzieje, że już lepiej się czujesz i nie boisz się już tak bardzo... Quote
asiuniap Posted December 14, 2007 Posted December 14, 2007 Halooooooooooooooooooooooooooooo. Czekaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaamy na infoooooooooooooooooooooooooooo :mad: Quote
Niewiasta_21 Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 Tak,sa nieznaczne juz postępy. Lisek potrafi juz czasem sam zejsc ze schodów. Ale wchodzic wciąz niechce. Ogólnie ma sie dobrze nasz kasztanowy kolega :-) Quote
asiuniap Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 To już można się cieszyć? :loveu::loveu::loveu::smilecol::smilecol::laugh2_2::iloveyou::bigcool::bigcool::bigcool: Quote
ewatonieja Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 ".Widać jak wpatrzony w swoją panią.Biega za nią bez smyczy ,pilnuje się cały czas,żaden pies,ani człowiek go nie interesuje oprócz swojej pani.No chyba,że idę ja,lub Wojtuś.dobiega na chwilkę,aby się przywitać i zaraz wraca." Quote
anovip1 Posted June 13, 2008 Posted June 13, 2008 Jestem szczęśliwa.Misio vel Lisek jest najszczęśliwszym psiakiem i ma najcudowniejszą, tą jedyną ukochana panią .Należało mu się,on tyle przeżył złego. Oby każda adopcja miała takie zakończenie. Quote
anovip1 Posted April 3, 2009 Posted April 3, 2009 Proszę o pomoc wszystkich którzy pamiętają Misia, który zamarzał na dworcu kolejowym w Koluszkach. :shake: Mnie niestety pomysłów już brakuje. Pani która zaopiekowała się Misiem musi wyjechać nagle na 4 miesiące. Pomoc w postaci domku tymczasowego potrzebna jest na 1,5 miesiąca -już od przyszłego tygodnia :-( Czy ktoś może pomóc ? :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.