Ada-jeje Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Ale ta ksiezniczka duza, tylko pozowac to one za bardzo nie chca, po pierwszym blysu lampy trudno juz uchwycic te kochane mordki. Najwazniejsze za ma duzy ogrod i kochajacych wlascieli.:loveu::lol::multi: Quote
Ada-jeje Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 To jakis horror z tymi niedorozwinietymi umyslowo ludzmi.:mad::angryy::angryy::angryy: Quote
Ulaa Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Podobno pani jest za sunią, ale pan wolałby psa, którego mógłby "tresować" i "ustawiać". Sunia jest bardzo żywa i kopie dołki, ale ustawiać się nie da... Dobrze by było przy jakiejś okazji do nich podjechać i zobaczyć czy zrobili coś z jej psychiką. A jak będę miała jutro głowę do tego, to zadzwonię i wypytam. Quote
bea_m Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Przeciez na zdjęciach widać. Sunia jest zahukana i się boi. To nie jest dobry dom. Szcześliwy psiak tak do zdjęc nie pozuje. Oj ciotki no..... Quote
Ulaa Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Bea to są fotki zrobione kilka - kilkanaście dni po adopcji. I nie ciotkuj nam tu, bo to ewadr wydała sunię. Błąd, jaki każdemu może się przytrafić. Quote
bea_m Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Czy Ewa czy wy ale sunia potrzebuje nowego domu. A kilka postów wstecz Ada chciała jesze jakiegoś psa tam dać bo dom miał być cudwny. Dobrze że że nie dałyscie . Ludzie nie sa dobrzy. Sunia musi stamtąd iść jak nic. A bea_m ma prawo się wypowiedziec na watku. Chociż z tego powodu nie jest szcęśliwa. Quote
Ada-jeje Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Bea jak czytasz pan chce psa ustawiac, bo pani naprawde byla w porzadku a mowiac o drugim psie do tego domu, wiem juz z wlasnego doswiadczenia ze psom tez razniej jak maja towarzystwo, jezeli wlasciciel nie poswieca im dostatecznie duzo czasu. Quote
bea_m Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Czas widocznie pomógł w tym że żaden pies w tym domu nie powinien być. POmimo ogrdu. Ta suka na zdjęciach wygląda strasznie. Boi sie dotyku Pani. Innych zdjęć nie dałyście. Z tego wysnuwam wnioski. Mi sie nie musicie tłumaczyć. Ada wybacz. Quote
Ulaa Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Nikt nie zgłaszał problemów z sunią. Sami chcieli je rozwiązać. Quote
bea_m Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Ulaa jak? zresztą po co dyskusja. Ja nic nie pomogę. Dom chce sie pozbyć bo kopie. Przyczyna jest. Lekarstwa szukać trzeba. Quote
Ada-jeje Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Bo ze mnie fotograf do bani, za co mnie zreszta skrytykowals, ale niewazne suni trzeba nowego domku szukac a napewno nie bedzie musiala dlugo pieknosc czekac. Quote
bea_m Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 Ada ja Wam życzę dobrego domku dla suni i dobrego fotografa. Grunt że watek podrzucam ( bo dlatego walę w klawiaturę coby był efekt ). Quote
Ulaa Posted April 21, 2008 Posted April 21, 2008 co z tego podrzucania, skoro wątek nie w tym dziale :shake: Quote
Ada-jeje Posted April 22, 2008 Posted April 22, 2008 Hanek jak wrocisz z Krakowa i dasz jeszcze rade zrobic suni plakacik to jutro mozna by rozwiesic w lecznicy i w pupilu a Weronike poprosic o ogloszenia w necie. Quote
dorixx Posted April 22, 2008 Posted April 22, 2008 Ada-jeje napisał(a):To jakis horror z tymi niedorozwinietymi umyslowo ludzmi.:mad::angryy::angryy::angryy: Nie Ada, niedorozwinięci potrafią kochać, a -to to poprostu debile są mądra sunia idiocie wytresować sie nie dała :diabloti: Quote
Ada-jeje Posted April 22, 2008 Posted April 22, 2008 Tak sluszne i madre podsumowanie Dorixx. Debile :mad::mad::mad: Quote
Ulaa Posted April 22, 2008 Posted April 22, 2008 Znalazłam na kompie dawny plakacik tej suni, więc Hanek może zająć się ogłoszeniem dla innego psiaczka. Quote
E.DEREK Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Ponieważ wczoraj na wątku Fuksa (post 695) Ulaa napisała odnośnie Tiny : „Nie mamy informacji, że jest źle traktowana, tylko że ma być zwrócona.” Postanowiłam przedstawić fakty, bez komentarza i tylko w tym celu by pomóc suczce. Jesienią, ubiegłego roku zwróciłam się do fundacji z prośbą o ratowanie młodziutkiej suczki, która miała trafić do schroniska w Katowicach. Ada-jeje zgodziła się pod warunkiem, że pokryję wszystkie koszty i tak się stało. Zapłaciłam za transport, szczepienia, sterylizację i dałam karmę. Ewadr wydała Tinę do DS. po konsultacji ze mną , za zgodą fundacji i na umowę fundacji. Przez te kilka miesięcy pobytu suczki w DS. ewadr utrzymywała kontakt telefoniczny z właścicielami. Co więcej, właścicielka sama dzwoniła do ewadr i wychwalała Tinę za jej cudowny stosunek do ich niepełnosprawnego wnuka. Telefon, który otrzymała ewadr miesiąc temu od właściciela był szokiem : „Zabierajcie psa bo same z nim kłopoty”. Zadzwoniłam do właściciela, a następnie do Uli, której wszystko przekazałam. Facet mówił dużo i bez sensu. Z konkretów dowiedziałam się tyle,że problemy z suką były od samego początku (jakie nie umiał powiedzieć). Na moje pytanie -dlaczego przez tyle czasu nawet jednym słowem nie wspomnieli o tym, tylko wychwalali sunię pod niebiosa odpowiedział: „nie chciałem, żeby ktoś się wtrącał, sam chciałem ustawić sobie psa”. Przyznał się do wrzasków na suczkę („bo tylko wtedy posłucha”), zamykania gdzieś (nie powiedział gdzie) za karę i do wiązania na łańcuchu za karę. Rozmowę zakończył na tym, że sukę chce oddać i chce sobie wziąć jakiegoś myśliwskiego psa. Całą rozmowę natychmiast powtórzyłam telefonicznie Uli po czym nastąpiła taka wymiana zdań między nami : Ulaa – no tak wyglądają wszystkie adopcje ewadr ja - na ten temat nie będę dyskutować, co z suczką ? Ulaa – musi poczekać bo u nas jest kolejka psów Ja – ona nie może czekać, oni mogą ją wyrzucić Ulaa – to będą mieć nieprzyjemności ja – skoro fundacja nie może się nią zająć to ja się nią zaopiekuję i znajdę jej dom Ulaa – nie Z właścicielami Tiny utrzymuję kontakt telefoniczny. Kosztuje mnie to wiele nerwów bo muszę udawać przyjaciela, osobę im przychylną. Żałuję, że bezpośrednio po rozmowie z Ulą nie podjęłam próby zabrania Tiny z DS. Wtedy ludzie byli zdecydowani ją oddać i mimo iż wiedzieli, że nie jestem z fundacji mogło mi się udać. Potem nie było już takiej szansy bo przy następnej rozmowie właściciel poinformował mnie, że postanowił dać suce szansę- jeden miesiąc i dopiero wtedy podejmie ostateczną decyzję. Wczoraj pani poinformowała mnie, cytuję: „Jest lepiej, teraz jej nie wiążemy i chyba już jej nie oddam”. Do wczoraj (dzisiaj nie dzwoniłam) nikt z fundacji z właścicielami Tiny nie skontaktował się,ani osobiście ani telefonicznie. Quote
Ada-jeje Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Pani Ewo w momencie kiedy pani pisala tego posta ja prowadzilam rozmowe telefoniczna wlasnie z wlascielem od suni, przykro mi ze nie zadzwonilam twm wczesniej ale umowy sa u Ulki i dlatego nie mialam nr. tel. oprocz tego Ulka juz przed okolo 10 dniami podawala dane naszej osobie z Jaworzn ale jak widac nie dotrzymala slowa zeby podjechac na kontrole.Po przeczytaniu wczorajszego posta ze sunia jest bita i kopana i po zalatwieniu dzisiejszych terminow skontaktowalam sie z Ulka dostalam nr. tel. jak rowniez umowiona jestem jutro osobiscie na wizyte, postaram sie pojechac z hanek lub z Ula zeby rowniez zrobic fotki suni. Mam nadzieje ze jutrzejsza wizyta pozwoli nam zadecydowac czy faktycznie dla suni trzeba szukac nowego domku, o czym poinformuje pania telefonicznie, jak rowniez licze na pani doswiadczenie i pomoc w podjeciu slusznej decyzji. Quote
Ada-jeje Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Jestesmy po wizycie u panstwa Tiny, rozmowa telefoniczna nigdy nie odda tego co rozmowa osobista. Tina nigdy nie byla ani bita ani kopana nie przejawia tez zadnych objawow zeby cos takiego mialo miejsce. Faktycznie przed miesiacem pan zglosil Ewiedr ze sa problemy z sunia bo zaczela nagle kopac dziury choc do tej pory tego nie robila. Dzis panstwo tlumacza to tym ze byc moze nadszedl okres domniemanej cieczki i zadzialaly hormony ktore byc moze jeszcze do konca sie nie zdazyly wyciszyc. Sunia ma bude, kojec a na noc jest zabierana do suteryn. Warunki jakie widzialysmy nie budza watpliwosci ze panstwo klamia, dzis przy tak brzydkiej pogodzie sunia jest na podworku i nie wychodzili z nia na spacer ale bardzo czesto chodza z sunia na dlugie spacery w laki. Natomiast kiedy przychodzi wnuk w odwiedziny to sunia jest najszczesliwszym psem pod sloncem bawia sie we dwoje, w doslownym tego slowa znaczeniu. Z przyjemnoscia sluchalysmy z hanek opowiadania o suni. 5 kur ktore na poczatku swej bytnosci zameczyla Tina, wcale panstwa to nie zrazilo, te ktore tam sa do dnia dzisiejszego maja podcinane skrzydla zeby sie nie wydostaly poza swoja zagrode, bo pozostaly teren nalezy do Tiny. Owszem zglaszajac chwilowy problem Tiny mieli nadzieje dowiedziec sie jak mozna sie z tym problemem uporac. W tym tez okresie sunia byla chwilami zamykana w kojcu lub wiazana na lancuchu i dalej tak panstwo postepuja jezeli przychodzi ktos obcy. Bardzo tez sa wdzieczni za telefony ktore wykonala do nich pani E.DEREK i w przyszlosci jezeli wynikna jakies problemy prosilam ich o bezposredni kontakt ze mna lub wlasnie z E.DEREK; bo najgorsze sa przekazywane wiadomosci przez kilka osob. Co sie tyczy wyzla lub ogara to chetnie pan takiego przygarnie jezeli tylko jest to mozliwe ze Tina sie z takim jegomosciem dogada. Poniewaz Tina po spacerkach w laki zaliczyla kilka kleszczy, panstwo zafundowali jej obrozke przeciw kleszczom. Quote
hanek Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Dzisiaj Państwo nam powiedzieli, że nie chcę oddawać Tiny. Wyglądała na zadowoloną, bardzo ładny pies z niej tak w ogóle. Quote
dorixx Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Tina jest piękna :loveu: i co widac szczęśliwa, ku zaprzeczeniu plotek złośliwców :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.