Jump to content
Dogomania

Psiak ze schroniska - kilka pytań do bardziej doświadczonych :)


Recommended Posts

Posted

Witam wszystkich,

chciałbym poprosić Was o radę - lub po prostu wyrażenie opinii - w kwestii psiaka, którego zdecydowałem się na 99,999999% adoptować. Przeszukiwałem forum pod kątem interesujących mnie informacji, jednak chyba problem jest na tyle złożony (lub uniwersalny), że postanowiłem poświęcić mu mój pierwszy post na tym forum;)
Wyżej wspomnianą sunię znalazłem na jednej ze stron wolontariuszy ze schroniska. Jak tam pojechałem, z trudnością ją rozpoznałem... Ale cóż, trafiła do schroniska w styczniu, upłynęło sporo czasu od momentu zrobienia zdjęć. Jest obecnie porządnie zatuczona, jest też chyba starsza niż te 4-5 lat. Kuleje bardziej niż myślałem, ale mam nadzieję, że dobry ortopeda będzie mógł jej pomóc. Miała złamaną łapę i jest źle zrośnięta, w schronisku otrzymałem informację, że już tak jej zostanie ale... nie zaszkodzi to jeszcze skonsultować. Zresztą jakby nawet miało tak być, nie przeszkadza mi to, chciałbym jedynie aby jej to nie bolało, a chyba boli, ponieważ przy dłuższych spacerach coraz bardziej oszczędza tą łapę. Nie mniej, pomimo tego wszystkiego nie przestało mi wcale na niej zależeć - natomiast jest jedna rzecz, która niepokoi mnie troszkę bardziej...
Mianowicie - trochę trudno jest nawiązać z nią kontakt... Jeżdżę do niej codziennie od wtorku i zabieram ją na spacery i generalnie jest coraz lepiej, od czwartku okazuje radość na mój widok:multi: tak na 3 w skali od 1 do 10. Ma imię nadane po przybyciu do schroniska, nie reaguje na nie, choć jest coraz lepiej (smakołyki i inne nagrody podczas wymawiania imienia). Coraz mniej ciągnie na smyczy, jednak nie wykazuje takiej chęci kontaktu, jak inne psy...
I to mnie odrobinę martwi - pytanie do Was, czy słusznie??? Może przesadzam, wiem, że trawa, drzewa i ptaki są dla niej ważniejsze, bo na co dzień ma 1m2 klatki, no i nie wiem, co mam zrobić, obawiam się po prostu, że taki znikomy kontakt może być w przyszłości problemem...
A poza tym sunia jest idealna, stabilna psychicznie, nie boi nagłych ruchów, krzyków, nie goni za rowerami, daje się wszędzie dotykać i głaskać, nie wykazuje agresji do innych psów (a jest to amstaff) i absolutnie do ludzi - można wręcz powiedzieć, że jest nadspodziewanie ufna.
Jakie są Wasze doświadczenia z takimi psami? Mieliście podobne przypadki? Czy jej zachowanie jest naturalne?
Przepraszam za długość posta i mnogość pytań, ale na prawdę jest to dla mnie ważne. Psiak szanse na adopcję ma raczej małą (pomimo swoich zalet), nie jest młoda, nie może mieć małych, kuleje, do tego jest zbyt okrągła a mi się podoba :loveu: i miała by idealne warunki, bo nawet jakby z tą łapą nie dało się nic zrobić, to nie musi biegać po schodach, będzie miała dla siebie cały ogród a ja z kolei pracuję w domu, więc nie będzie siedzieć sama. W ogóle jakoś związałem się z tą rasą, strasznie lubię te psy za żywiołowość, ciekawość, chęć do zabawy i upór :p Ostatnio przez kilka miesięcy opiekowałem się psem tej rasy i żyło się nam razem super. Zresztą znam dwie suczki astki też są rozkoszne;)

Dziękuję i pozdrawiam
Piotr

Posted

Powiem ci tak , bullowate to specyficzne psy , trudno im odnależć sie w takim miejscu jak schronisko.Dużo cierpliwości będzie wymagać wasze współne dogadanie się i pokochanie , ona już została "skrzywdzona" Ale to są psy które ponad wszystko kochają ludzi.Ja trafi do Twojego domu , maleńkimi kroczkami , zaufa Tobie i kontakt będzie wyśmienity , tylko jak pisałam wymagac to będzie od Ciebie poświęcenia , dyplomacji.
W schronisku jest inaczej , przychodzisz , wyprowadzasz na spacer i zostawiasz ... zainteresowanie światem przez sunie , w sumie normalne , siedzi zamknięta więc jak wyjdzie chłonie życie.


A poza tym sunia jest idealna, stabilna psychicznie, nie boi nagłych ruchów, krzyków, nie goni za rowerami, daje się wszędzie dotykać i głaskać, nie wykazuje agresji do innych psów (a jest to amstaff) i absolutnie do ludzi - można wręcz powiedzieć, że jest nadspodziewanie ufna.

to super ,a w Twoich rękach będzie to by pielęgnować te cechy , to nic , że amstaff , prawidłowo wychowany właśnie taki jest ...

Jeśli jesteś gotowy na przygarnięcie suni , masz co nie co wiedzy na temat wychowania psa , tu będzie potrzeba dużo wyrozumiałości , wyczucia i konsekwencji , zapewne sunia odpłaci ci najpiękniejszym uczuciem , miłością i przyjaźnią psią.

Mam pitbullke po przejściach , najcudowniejsza dziewczynka na świecie , kocha cały świat ;)

Pozdrawiam Ewa

Posted

Vectra napisał(a):
(...) Jeśli jesteś gotowy na przygarnięcie suni , masz co nie co wiedzy na temat wychowania psa , tu będzie potrzeba dużo wyrozumiałości , wyczucia i konsekwencji , zapewne sunia odpłaci ci najpiękniejszym uczuciem , miłością i przyjaźnią psią.

Mam pitbullke po przejściach , najcudowniejsza dziewczynka na świecie , kocha cały świat ;) (...)


Dzięki Ewa za odpowiedź, jeśli chodzi o cierpliwość i wyrozumiałość - jestem na to przygotowany. Mam na co dzień dużo kontaktu z psami, jednak są to psy, które znam od urodzenia. Ponieważ byłaś w sytuacji podobnej do mojej, chciałbym jeszcze zapytać Cię o kilka rzeczy:
- w jak dużym stopniu może się zmienić zachowanie suczki po zabraniu jej do domu? Czy może dopiero wtedy, po 3-4 miesiącach, okazać się np. agresywna?
- jakie mogą być jej "typowe" reakcje na zmianę otoczenia?
- czy jej nastawienie do ludzi może ulec zmianie?
Generalnie zawsze bardzo lubiłem psy, co powodowało, że chętnie sięgałem do książek czy netu w poszukiwaniu informacji o ich zachowaniu, odruchach, instynktach, więc myślę, że spokojnie się z sunią dogadamy:p

Pozdrawiam. Piotr.

Posted

Witam,myśle ze jeśli jestes chetny do pracy z psem i masz na to czas i wiedze na temat rasy to powinno byc wszytko w porządku.moze opisze ci moja historie,moze cos ci podpowie.Wiec jestem wolontariuszka w schronsiku i wyprowadzam tam psy.Trafiła mi sie do wyprowadzania amstafka,stara (ok 7-8lat) po nieudanej adopcji wrócila do schroniska przeraźlwie chuda,nic nie jadla,a była to zima,popadała w depresje i powoli sie wykonczała,kontakt z nią był znikomy podczas spacerów,nie zwracała zupełnie na mnie uwagi,tylko ciągnęła okropnie smycz i rwała przed siebie. Wyprowadzałam ja tak przez miesiąc bez jakiejsc szczególnej poprawy,mimo ze starała sie z nia pracowac.I pewnego dnia podczas spaceru zatrzymała sie,podeszła do mnie i zaczeła dawać mi łape,schyliłam sie do niej,połozyla sie brzucholem do góry i wyła,przeraźliwie wyła,wiedziałam ze sama teraz prosi o pomoc,bo wie ze powoli niknie jej płomyczek.Zadzwoniłam po rodziców z zgodzili sie wziaść chociaz na tymczas.
Miałam wtedy 16 lat,zerowe doświadczenie z psami tego typu,kota w domu(sunia nie tolerowała zwierzat,prawdopodnie po walkach)....ale i ogromne checi.Nie chciałam dopuścic do tego aby przez moją niewiedze na temat tych psów sunia dalej cierpiała.Pigusia zaczeła pomału wychodzic na prostą,akceptowac powoli inne zwierzęta,z kotem nawet spi i je z jednej miski,garnie sie do ludzi,z nami ma świetny kotakt i nie zamieniłabym jej na żadego innego psa.
Wielkie ukłony dla cibie,że zdecydowałes sie pomóc suni,i dałes jej nadzieje na lepszy los,mam nadzieje ze nie był to stracony czas.Na miłość tych psów trzeba zasłużec,ale potem stają sie wiernymi przyjacielami na cale życie.Miłość zmienia je nie do poznania,na dobre oczywiście.
A co do pytan,agresja moze wychodzic jak poczuje sie za pewnie,wystarczy ułożyc sunie tak zeby była twoja towarzyszką,a nie walczyla z toba o pozycje,wprowadzic komendy i na codzien nie dawac powodów do wyzszości.
Ogolnie rzecz biorac sunie sa zdecydowanie spokojniejsze i chętne do współpracy,nie wykazuja takiej chęci do dominacji jak psy.Jsli sunia teraz nie jest agresywna do ludzi,to mysle ze nie zdarzy jej sie to po zmianie otoczenia,wrecz przeciwnie,bezpieczenstwo w nowym domu pozwoli jej sie otworzyc,i poznać że ludzie moga byc też fajni,a nie tylko ją krzywdzić.
Zycze powodzenie,i 3mam mocno kciuki...kontynuuj temat i pisz co u suni
Pozdrawiam (teraz to ja sie rozpisała :) )

Posted

Moim zdaniem ,wszystko zależy od tego jak pies będzie prowadzony przez Ciebie Piotrze :lol: od pierwszego dnia kiedy przekroczy próg Twojego domostwa .Jeśli od początku ,pies będzie miał odpowiednia pozycje ,nie będzie problemów ,psy sa bardzo proste w obsłudze , to mądre stworzenia . Piszesz że martwi Cie trudność w nawiazaniu z nia kontaktu , ona po prostu potrzebuje czasu .
Mam 2 boksery ze schroniska ,suka 7 letnia i pies ok 9.Suka była z nami juz rok , wtedy zdecydowałam się na psa . A pies przypadek beznadziejny ,zero kontaktu ,jak by spadł z księżyca:cool3: tracilam nadzieje ,nie mogłam jednak sie poddac, jestem odpowiedzialna za to stworzenie ,ciągła praca nad budowaniem zaufania , nawiazaniem kontaktu ,trwało to jakies 4 miesiace , i nareszcie wielka satysfakcja ,to wspaniałe uczucie jak widzisz jak to skrzywdzone stworzenie zaczyna życ na nowo , zaczyna sie zmieniać .Myslę ze Twoja sunia tez potrzebuje czasu .
Zyczę powodzenia i uszy do góry:lol:

Posted

Pit_R6 napisał(a):

- w jak dużym stopniu może się zmienić zachowanie suczki po zabraniu jej do domu? Czy może dopiero wtedy, po 3-4 miesiącach, okazać się np. agresywna?

Wiesz trudno powiedzieć ,ale zachowanie na pewno ulegnie zmianie , w którą strone w dużym stopniu zależy od Ciebie ,ale i od tego co ona przeszła w poprzednim życiu.Po kilku miesiącach zapewne zżyjecie się ze sobą , suczka ci zaufa , może ,ale nie musi stać się zaborcza.Duże tu będzie miało znaczenie co ją spotka po wyjściu ze schroniska ,jeśli przeważnie miłe spotkania z ludźmi czy psami , pozytywne doznania to agresja nie koniecznie musi się ujawnić.
Pit_R6 napisał(a):
- jakie mogą być jej "typowe" reakcje na zmianę otoczenia?

może być nieśmiała , nie ufna , lekko wystraszona , przygaszona.
Pit_R6 napisał(a):
- czy jej nastawienie do ludzi może ulec zmianie?

Jeśli doświadczy czegoś złego to i owszem.Zwłaszcza w początkowej fazie przyzwyczajania się do nowego pana , domu staraj się by raczej nie miała do czynienia z kimś kto mógł by ją skrzywdzić , ludzie bywają paskudni ...
Pit_R6 napisał(a):
Generalnie zawsze bardzo lubiłem psy, co powodowało, że chętnie sięgałem do książek czy netu w poszukiwaniu informacji o ich zachowaniu, odruchach, instynktach, więc myślę, że spokojnie się z sunią dogadamy:p

Pozdrawiam. Piotr.

Widzę , że powinieneś dać radę :cool3: Dużo pracy cię czeka i jak pisałam dyplomacji i pomysłowości , wyczucia i cierpliwości.Bullowate to fajne psy z ciekawą psychiką , dla swojego dobrego , kochanego człowieka gotowe są na wszystko ;)
Od pierwszych dni wprowadzaj zasady jakie mają panować w Twoim domu , może nie na siłe wszystko ,ale spokojem i konsekwencją do skutku.Nie wiem jakie są innych doznania ,ale moje bullowate uwielbiają jak do nich mówię , waśnie jak brałam moją pitkę , skatowaną , zastraszoną (fakt że była jeszcze szczeniakiem) dużo dały takie pogawędki , ciepłym łagodnym głosem tłumaczyłam jej wszystko , ją to uspokajało i współpracowała chętniej.
Jeśli sunia w tej chwili nie przejawia agresji to pielęgnuj te cechy.Czym wiecej miłych doznań czyli spotkań z przyjaznymi psami , ludźmi na początku tym sunia z czasem gdy będzie się otwierać , zaadoptuje się w nowym otoczeniu nie będzie miała powodów do zmiany zachowań.
Połowa sukcesu , tak myślę ;) to własnie to że sunia już Cię zna , będzie jej raźniej jak ją zabierzesz ... tylko moja rada , na początku nie bądz "natrętny: jak już będzie u Ciebie , niech spokojnie się oswaja , trochę po swojemu.Ale rytmem dnia , wołaj na jedzenie i stawiaj miskę tam gdzie ma jeść , spacerki , chociaż tu sunia może , nie musi , z początku bać się wychodzić.Zaproś na pieszczoty , pomiziaj , pogłaskaj , pokazuj różne rzeczy.
Zresztą łatwiej będzie coś doradzić jak już będziecie razem , bo ja opisałam taki czarnawy scenariusz.Ale wg mnie lepiej mieć czarny scenariusz i miło się rozczarować niż wmawiać sobie że będzie idylla i potem żałować.

A kiedy ewentualnie planujesz adopcje suńki ?

Posted

Vectra napisał(a):
(...) Jeśli doświadczy czegoś złego to i owszem.Zwłaszcza w początkowej fazie przyzwyczajania się do nowego pana , domu staraj się by raczej nie miała do czynienia z kimś kto mógł by ją skrzywdzić , ludzie bywają paskudni... (...)


O tym, żeby ją ktoś skrzywdził nie w ogóle mowy:mad: Ze strony moich przyjaciół nie spotka jej nic złego, wszyscy lubią zwierzęta a większość ma też psy. Pisząc o tym, mam również na myśli, że nie będzie np. zamykana w garażu jak ktoś przyjdzie - wiem, jak to działa na psa i jego psychikę. Aby wykluczyć tego typu sytuacje, mam podzielony ogród na dwie części.

Vectra napisał(a):
(...) tylko moja rada , na początku nie bądz "natrętny: jak już będzie u Ciebie , niech spokojnie się oswaja , trochę po swojemu.Ale rytmem dnia , wołaj na jedzenie i stawiaj miskę tam gdzie ma jeść , spacerki , chociaż tu sunia może , nie musi , z początku bać się wychodzić.Zaproś na pieszczoty , pomiziaj , pogłaskaj , pokazuj różne rzeczy. (...)


Natręctwo - sam tego nie lubię, więc psiakowi też fundował nie będę ;)
A jeśli chodzi o głaskanie czy pieszczoty, sunia nie jest wcale taka wyrywna - nie biegnie z 30m żeby się wygłaskać. Ale jak już usiądzie czy położy można ją głaskać wszędzie, nie protestuje, nie oblizuje nosa, pokazuje po prostu, że jej to nie przeszkadza :)

Vectra napisał(a):
(...) A kiedy ewentualnie planujesz adopcje suńki?


Za mniej więcej 10 dni. W tej chwili jest jeszcze małe zamieszanie a chcę, żeby sunia do nas dołączyła jak już będzie totalny spokój:p

Pozdrawiam. Piotr.

Posted

Cieszę się, że rozwialiście moje wątpliwości :p Nie sądziłem, że otrzymam tyle cennych wskazówek i opinii - fajne to forum :)

Ale ja znowu chciałbym o coś zapytać :evil_lol: Jak wcześniej pisałem, często mi się zdarzało opiekować psami przyjaciół, czasem przez weekend, czasem przez tydzień a czasem dużo dłużej. I zawsze udawało mi się stosować wobec nich taktykę przekonywania i nagradzania a nie karcenia. Nigdy nie musiałem też na nie krzyczeć itd. Tylko różnica polega na tym, że te psiaki są z reguły ułożone i dobrze mnie znają, co ma z pewnością wpływ na naszą komunikację.
I pytanie brzmi: jak to zastosować wobec psiaka ze schroniska? Jestem przeciwnikiem karcenia a już w ogóle fizycznego czy obrażania się na psa, ponieważ podważa to więź z opiekunem. Wiem, że muszę wytyczyć pewne granice naszej wzajemnej tolerancji ale nie chciałbym suni do siebie zrazić. Chciałbym aby poczuła się u siebie. Jak reagować w sytuacji, gdy np. sunia zrobi coś negatywnego, tak aby nie poczuła się niesprawiedliwie ukarana moją reakcją?
Z reguły wystarczało "a co pies robi na kanapie, proszę stad zejść" + pokazanie podłogi, pies schodził a problem znikał :p Tylko tu może być trochę inaczej, bo nie wiem, do czego sunia była wcześniej przyzwyczajona;)

Pozdrawiam. Piotr.

Posted

Witaj :loveu:
nie dziw się ,ze pies nie otwiera się od razu....ona po prostu nie wie ,że akurat Ciebie ma kochać;) zwłaszcza jak pies miał kontakt z ludźmi nie na wyłącznośc a nie ma temperamentu przylepy to często się zdarza.
Tak ja pisali juz chyba wszyscy i ja jeszcze raz powtórzę : to kwestia czasu. widziałąm psy które po kilku nieudanych adopcjach szły z każdym człowiekiem dośc obojętnie choć życzliwie go traktując . dopiero po pewnym czasie zrozumiały ,że jednego człowieka mają na własność, uwierzyły że mają dom i są na tego człowieka " zaprogramowane"...no cóż pies ze schronu przeżył tyle rozczarowań ,że siłą rzeczy nie traktuje od razu człowieka jak swojego pana... z tego co piszesz , jak piszesz i że w ogóle piszesz o tym :diabloti: wnoszę ,że będziesz fantastycznym opiekunem dla fantastycznej suni..czego szczerze Wam życzę! odezwij się jak Wam idzie wzajemne oswajanie... i wiesz takie psy nie przylepy często bywają bardziej "wierne" niż te "przyjaciele całego świata":eviltong:

Posted

Pit_R6 napisał(a):

I pytanie brzmi: jak to zastosować wobec psiaka ze schroniska? Jestem przeciwnikiem karcenia a już w ogóle fizycznego czy obrażania się na psa, ponieważ podważa to więź z opiekunem. Wiem, że muszę wytyczyć pewne granice naszej wzajemnej tolerancji ale nie chciałbym suni do siebie zrazić. Chciałbym aby poczuła się u siebie. Jak reagować w sytuacji, gdy np. sunia zrobi coś negatywnego, tak aby nie poczuła się niesprawiedliwie ukarana moją reakcją?
Z reguły wystarczało "a co pies robi na kanapie, proszę stad zejść" + pokazanie podłogi, pies schodził a problem znikał :p Tylko tu może być trochę inaczej, bo nie wiem, do czego sunia była wcześniej przyzwyczajona;)

Pozdrawiam. Piotr.

Na pewno musisz to robić z pewnym wyczuciem tak aby nie wystraszyć psa ,ale też tak by pies się nauczył się robić słodkich niewinnych oczek i ty na nie ulegniesz :cool3: Czyli taktyka ze słowem proszę jest bardzo trafiona , właśnie moja pitbullka tak jest nauczona gdy coś ma zrobić , zawsze mówię proszę to .... np proszę zejśc z łóżka :cool3: oczywiście jest seria spojrzeń 'nieszczęśliwy piesek" ale schodzi , jak złazi zawszę ją chwale.I tu też właśnie możesz wskazać palcem i rzucić na ziemie smakołyk , jak sunie ruszy zadek na podłogę za smakołykiem wtedy powtarzasz "proszę zejść" ;) no i chwalisz w wniebogłosy :loveu: nie zrzucaj jej na siłę , bo niewiadomo jak może zareagować.Na początek więcej zdziałasz dobrocią niż przymusem.


No to w takim razie czekam cierpliwie na adopcje i stałe relacje :cool3: :cool3: jak coś to pytaj , zawsze ktoś coś odpowie , pomoże , podzieli się doświadczeniami.

Posted

kate89 napisał(a):
a jak tam wizyty u suni ?? sa jakies postepy ??
pozdrawiam


Wczoraj i dzisiaj nie mogłem jej odwiedzić, w godzinach, w których czynne jest schronisko, miałem niestety spotkania z klientami na tyle ważne, że nie mogłem ich poprzekładać. Ale nie mogę doczekać się jutra :p

Ale najlepszy numer był w sobotę - wtedy po raz pierwszy sunię poznała moja dziewczyna. No i zanim poznała, było tak:
- Słuchaj, ja nie wiem, czy chcę mieć psa, to jest ogromny obowiązek;
- A nasze urlopy, kto się nią wtedy zaopiekuje?;
- Ona będzie słuchać tylko ciebie, bo ty masz serce do zwierząt, a jak ja sama zostanę z nią w domu?
- Możemy do niej pojechać razem ale ja boję się ją prowadzić na smyczy, bo może mi się wyrwać i może coś jej się stać...
Jak pojechaliśmy do schroniska, zareagowała bardzo emocjonalnie, jak zobaczyła te bezdomne psiaki. Ale po chwili się uspokoiła i przez ponad trzy godziny mi smyczy nie oddała :p Biegała z nią, głaskała, rozmawiała... A sunia wykręciła taki numer, że mnie zamurowało. Pod koniec spaceru, położyła się Monice pod nogami brzuchem do góry:eviltong: No i miłość już jest między kobietami. Jak powiedziałem wczoraj, że nie mogę do suni pojechać, to było: Jedziesz do psiaka? Jak to nie możesz? To przełóż te spotkania! :p

W ogóle na podstawie obserwacji stwierdzam, że sunia woli kobiety... Wcześniej byłem u niej z przyjaciółką, która była wolontariuszką w tym schronisku i było podobnie ale pomyślałem sobie, że to przypadek, a teraz widzę, że to reguła:cool3: Czyli kobietki, jakby nie było, dogadują się lepiej:evil_lol:

Posted

Ale wiesz co , może jej poprzednie życie było jakieś negatywne w kontaktach z mężczyznami , dlatego taka reakcja.Moja suka kobiety kocha , do mężczyzn musi się przekonać jeśli jakiegoś pozna.

No to widzę , że rodzinka się dotarła :loveu: :loveu:


No i miłość już jest między kobietami. Jak powiedziałem wczoraj, że nie mogę do suni pojechać, to było: Jedziesz do psiaka? Jak to nie możesz? To przełóż te spotkania! :p


BRAWA dla tej pani :cool3: :cool3: :cool3:

Posted

Vectra napisał(a):
Ale wiesz co , może jej poprzednie życie było jakieś negatywne w kontaktach z mężczyznami , dlatego taka reakcja.


Biorę to pod uwagę... Ale może po prostu jej właścicielką była kobieta:roll: - stąd lepszy kontakt z kobietami...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...