Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Majkowska

Potworne charczenie - problem zdrowotny czy cecha rasy?

Recommended Posts

Witajcie,

zakładam nowy topic, bo nic sensownego na ten kształt nie znalazłam, a jedyny temat pod który mogłabym się podpiąć jest zablokowany. Gdybym nie dopatrzyła czegoś to mnie proszę skierować odpowiednio.

 

 

Otóż chciałam zasięgnąć informacji na temat charczenia buldożków francuskich - w którym momencie jest to normą a w którym już trzeba się o psiaka martwić.

 

W rodzinie mam bulwę, przy której zostałam poproszona o pomoc, psiak należy do ciotki TŻ i wszystko fajnie, bo zaprzyjaźniłyśmy go z moim pointerem i ciocia liczy na wspólne spacery itd, tyle że jest jedno wielkie ALE : pies CHARCZY. Rozumiem że krótkopyszczne charczą i tak mają, ale on charczy kosmicznie i przeraża mnie to - krótko powiem : boję się że po którymś spacerku ze mną wykituje i trochę z przerażeniem myślę o połączeniu go z pieskiem nie do zajechania - moim pointerem. Bulwa jest już "starszy", ma jakieś 6 lat i charczał od zawsze. Widziałam trochę buldożków i słyszałam ale on pobija rekordy - idzie spacerkiem w chłodny dzień i ryczy jak kosiarka, pieni się, po lekkim ruchu dyszy jakby miał zaraz paść na zawał, wymiotuje pianą i sprawia wrażenie wykończonego tym charczeniem mimo że jest żywiołowym psem i jak najbardziej chętnym i spragnionym ruchu... Ciotka wszystko konsultowała z weterynarzem,że niby taka cecha rasy, ma zalecenia żeby go karmić malymi porcjami karmy i nie przemęczać, ale odnoszę wrażenie że z nim nie jest do końca ok, to piesek z pseudo,więc dopuszczam dużą możliwość jakiejś wady. Rzucałam okiem na rózne artykuły o rasie i wiem że mają przeróżne zwężenia przełyku, przegrody nosowej itd itd i operuje się to lub leczy farmakologicznie (ktoś coś może napisać o tym?), ale czuję się zielono w tym.

 

Czy ktoś może napisać jak z takim pieskiem nalezy się ruszać i bawić i czy obawiać się tego charczenia czy traktować to normalnie, pozwalac mu szaleć ile chce, rzucać piłeczkę itd?

I jeśli należy coś przebadać lub można zmienić coś tak żeby pieskowi żyło się lepiej to też poproszę, bo jestem zielona - tu też chcę się dowiedzieć czy lepiej psiakowi sprawić grubą i sztywną obrożę czy może szelki.

 

Chętnie wysłucham wszelkich porad.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem zdrowotny, zdrowy buldog nie charczy! Biec do weterynarza, dobrego od bulw (skąd jesteś, albo rodzina? to pomogę z jakimś z okolic) i zdiagnozować, zobaczyć, czy można jeszcze pomóc i czy w ogóle.

Prawdopodobnie jest to spowodowane za długim albo za grubym podniebieniem miękkim a może nawet dodatkowo zbyt wąskimi skrzydełkami nosa. Leczy się to operacyjnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies od tego czasu był u dwóch wetów. Obydwoje stwierdzili przerost podniebienia i właśnie to o czym piszesz. Pies nie dał sobie wcale zajrzeć do pyska, zacisnął szczęki i amen, więc to też dla mnie takie "na oko"... Byliśmy u wetki którą polecili mi buldożkaże, w Krk, ale jeśli jest ktoś godny polecenia to poproszę dane na pw :)

Nie ma żadnych wskazań operacyjnych, jedyne co ma się oszczędzać , nie szaleć (przy jednym - słownie JEDNYM - poskoku on już wymiotuje pianą i dławi się) i jeść małe porcje, bo inaczej natychmiast zwraca.

Po dwóch spacerach z nim skończyło się moje zabieranie go - pies na chłodniejszym powietrzu zaraz jest przeziębiony, kończy się masakrą bo nie może ani oddychać, nie je nic, bez przerwy wymiotuje śluzem.

Oszczędzałam go, chodziliśmy powoli, raczej uspakajałam, puszczony ze smyczy też nie szalał jakoś, a jednak zachorował.

Mnie to przeraża, bo to przecież stan nie do funkcjonowania - ucieszy się, rzyga, podnieci się czymś zbyt i ożywi , rzyga, zje coś , zwraca natychmiast, zimne powietrze wciąga tak że mu gardło wysiada...

Na spacerach spotykam inne bulwy i to normalne psy - bez względu na to czy samce czy suki. Mój pies z nimi biega, aportują piłeczkę, potrafią 2 h szaleć na psim wybiegu. Natomiast z tym wychodzi się czasem pod blok i chodnik jest biały od jego piany a on już jedzie jak kosiarka.

Szkoda mi tego psiaka, bo go lubię i chętnie bym z nim spacerowała, ale się boję o jego zdrowie a nawet i życie...

A tu jest jakby bez diagnozy, weci mówią to co wiem, a ciocia nie chce tego ruszać z tego co widzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej !

Opisane przez Ciebie objawy faktycznie psaują do przerośniętego podniebienia miękkiego. Z tego co piszesz pies nie może normalnie fukcjonować co jest chyba najważnieszym kryterium do przeprowadzenia zabiegu korekty podniebienia ( podobno lepsza jest metoda laserowa ze wzgęldu na mniejsze krwawienie i obrzęk). Pies na pewno bardzo sie męczy i z trudem łapie oddech. To nie jest tak że buldogi charczą i taki ich urok Zdrowy buldog nie cherczy !! jest normalnym aktywnym psem !

Ulewanie, podduszanie się, charczenie, ślinienie jak najbardziej zagraża jego życiu szczególnie w lecie. Długotwrałe niedotlenienie spowodowane przerostem podniebienia może prowadzić do chorób serca - które musi szybcie bić gdy ogranizm otrzymuje za mało tlenu.

Ciocia niech idzie to dobrego weta, ja nikogo nie polecę bo mieszkam daleko, ale na forach o buldogach albo na fb mnóstwo ludzi których bulwy są po zabiegach i lwia część z nich zauważa ogromną różnicę. Psy są jak nowonarodzone ! pełne życia, nie charczą, stają się aktywne i towarzyskie.

Duzo zdrówka dla buldożka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy zabieg u 6-7 letniego psa o słabym zdrowiu nie jest zagrożeniem?

 

Wątpię że ciocia się tego podejmie, a ja się nie mogę wtryniać w cudzego psa, bo wiadomo jak to się skończy.

A teraz pies jest niestety jeszcze bardziej chory - od przeziębień zaczęło się jeżdzenie po wetach i w rezultacie wyszła masakra w organizmie, stan zapalny,odwodnienie, przekroczone kilkakrotnie normy dla wątroby. Gdybym nie miała ich w rodzinie to pomyślałabym że nie dbają pewnie, ale tam aż przesadnie go paniczują i dbają o jego wygodę, ma jedzenie na godziny, rozdrabniają mu porcje, nie dają byle czego, witaminki , strasznie nad nim skaczą...

Jego cały organizm wydaje mi się że nie ma żadnych fundamentów zdrowotnych, pies jak nie pies, nie może żyć normalnie bo stale coś mu się dzieje i musi być pod specjalną opieką, przy czym nikt jeszcze nie powiedział zdecydowanie " to jest chory pies", a już o żadnej operacji nie było nawet wspominane...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zagrożenie jest zawsze ale isnieje spora szansa na polepszenie jakości życia, bo z tego co piszesz to taka trochę wegetacja dla niego.

Znajomej pies był bardzo długo leczony na przeziębienie/zapalenie gardła/ migdałków i co tam tylko jeszcze, antybiotyki przynosiły chwilową ulgę po czym cała "zabawa" waracała na nowo : wymioty pianą, duszenie się, kaszel (takie bardziej odcharkiwanie) i tak przez 3 lata. W końcu zdecydowała się na operację i jak ręką odjął :) To co dla weta było obrzękiem gadła w rzeczywistości było nawisem który praktycznie leżał na nagłośni.

A ciocia jak chce się przekonać jak to jest oddychać jak jej buldożek polecam mały eksperyment. Niech oddycha przez słomkę z zatkanym jednocześnie nosem. I niech się spróbuje przebiec, albo poskakać na skakance - tak mniej-więcej czuje się pies z przerośnietym podniebieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...