Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 639
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no, jesteśmy już po karmieniu. Najlepiej idzie Felusiowi, reszta jeszcze ma problemy ale z zakraplacza superowo :loveu: Szkoda tylko, że to trwa po 40 min, bo zdązyć rano do pracy co raz trudniej:shake: .
Ale jak brykały dzisiaj :crazyeye: Nika skacze na równych nogach w górę, bardzo wysoko, Bazyli gania po pudełku jak pijany zając.

Właśnie zdemolowały pudełkowe podwyższenie, łobuziaki

Posted

Ratunku!!! Zabierzcie ode mnie tę szarańczę :modla: :modla: :modla: Pudełko poszło w drzazgi, wiszą wczepione w resztę podwyższenia pazurami płacząc w niebogłosy: "chcemyyyyy wyyyyjść!!!!". Wypuściłam je wczoraj w przedpokoju, bo tam mają najmniejszą szansę wleźć w jakąś dziurę, pod warunkiem obstawienia wejścia do kuchni. Wybzikowały się z pólgodziny, Sońka zgarniała je łapą ciągle, bo nie chciały jej słuchać i rozłaziły się po kątach. Wymyte zostały na wysoki połysk. Ale do zagnania ich do zagródki musiałam ściągnąć z łóżka (bo to juz środek nocy był) najstarsze dziecię do pomocy, bo one poruszają się w tempie ekspresowym w czym śliskie panele bardzo im pomagają. Zanim złapałam dwa, jedno biegło rączym kłusem za lodówkę a drugie usiłowało wykąpać się w kociej misce z wodą:diabloti: A jak się wchodzi do łazienki i nie śpią to stoją rządkiem na dwóch łapkach i drą dzioby aby wyjąć je z pudełka

Posted

Tweedy, daj mi znać czy masz jakiegoś małego kociaka na zbyciu. Mam dom dla kotki lub kocura byleby był mały. Dom jest dobry, mieszkanie, w Krakowie, bez innych zwierząt.

Posted

Kasie napisał(a):
Tweedy, daj mi znać czy masz jakiegoś małego kociaka na zbyciu. Mam dom dla kotki lub kocura byleby był mały. Dom jest dobry, mieszkanie, w Krakowie, bez innych zwierząt.


wysłałam Ci mail'a na podany w PW adres

Posted

Tweety napisał(a):
Ratunku!!! Zabierzcie ode mnie tę szarańczę :modla: :modla: :modla: Pudełko poszło w drzazgi, wiszą wczepione w resztę podwyższenia pazurami płacząc w niebogłosy: "chcemyyyyy wyyyyjść!!!!". Wypuściłam je wczoraj w przedpokoju, bo tam mają najmniejszą szansę wleźć w jakąś dziurę, pod warunkiem obstawienia wejścia do kuchni. Wybzikowały się z pólgodziny, Sońka zgarniała je łapą ciągle, bo nie chciały jej słuchać i rozłaziły się po kątach. Wymyte zostały na wysoki połysk. Ale do zagnania ich do zagródki musiałam ściągnąć z łóżka (bo to juz środek nocy był) najstarsze dziecię do pomocy, bo one poruszają się w tempie ekspresowym w czym śliskie panele bardzo im pomagają. Zanim złapałam dwa, jedno biegło rączym kłusem za lodówkę a drugie usiłowało wykąpać się w kociej misce z wodą:diabloti: A jak się wchodzi do łazienki i nie śpią to stoją rządkiem na dwóch łapkach i drą dzioby aby wyjąć je z pudełka

Skąd ja znam określenie "szarańcza"? :lol: Nie martw się, Agnieszka, najgorsze dopiero przed Tobą ;)

Posted

Moje maluchy miały najpierw takie coś:



Potem takie coś:



Trzeba było wyciąć z boku wyjście, bo rozłaziły się po całym mieszkaniu, nie do opanowania... A potem był płacz, bo nie mogły wejść do środka spać. Na zdjęciu również wredna mamuśka polująca na swoje dzieci, trzeba było bardzo uważać, więc ciesz się, że nie masz takich problemów :p

Posted

wymienilam pudelko na wyższe, przynajmniej same nie dadzą nogi.
Felek, łajza pierońska, wystraszył mnie dzisiaj, bo wciągnął mleko nosem i usiłował się udławić. Spociłam się jak mysz ze strachu i mało mu nie przetrąciłam kręgosłupa, ale w końcu przestał się wygłupiać i mnie straszyć i zaczął oddychać normalnie

Posted

odczekać chwilkę czy nadal probować uczyć pić ze spodeczka? brakuje mi czasu na karmienie dwa razy dziennie, to dodatkowe 1,5 godziny, które musiałam dopisać do mojej 26 godzinnej doby :evil_lol:

Posted

Moje jak zaczęły jeść same stały pokarm to bałam się, że za mało piją.
Okazało się, że one po prostu tak mają, w chłodne dni wystarcza im prawie wyłącznie wilgość z jedzenia, prawie wcale nie piły. No, chyba, że dostawały kocie mleczko z butelki, wtedy rzucały się na nie, jakby były wygłodniałe i nie karmione nie wiadomo ile :evil_lol:

Posted

Wiesz, co robiłam z moimi?
Kupiłam Whiskasa juniora, bo już też nie miałam siły karmić butelką. Kładłam na dłoni, bo uwielbiały przysysać się do poduszek pod palcami jak do smoczka i w tym miejscu kładłam oddzielony kawałeczek tej karmy. Wsysały się w dłoń i zjadały z ręki razem z galaretką. Kwestia 1-2 dni i juz jadły same ze spodeczka. Wiem, że karma kiepska, ale tak się nauczyły, potem był jakiś Miamor i inne, aż w końcu same zaczęły jeść chrupki. Wolały jednak puszki, mokre to było to, co tygryski lubią najbardziej :p

Posted

U Felusia dalej słychać efekty tego zadławienia. Nie oddycha zbyt czysto i co jakiś czas ni to kaszle ni to kicha, ciężko określić co on robi ale tak jakby próbował się odetkać

Posted

Tweety napisał(a):
U Felusia dalej słychać efekty tego zadławienia. Nie oddycha zbyt czysto i co jakiś czas ni to kaszle ni to kicha, ciężko określić co on robi ale tak jakby próbował się odetkać

Kurcze...może mu przejdzie, rośnie chłopaczek...:roll:

Posted

Tweety, nie chcę Cię straszyć, ale to może być cos w rodzaju zachłystowego zapalenia płóc. Jak mu nie przejdzie do jutra, może pójdź do weta. Mam nadzieję, że przesadzam, ale...

Posted

mam taką opcje z wetem w zanadrzu. Oby nie było konieczne. Feluś rozrabia, je normalnie, galopuje. Zobaczymy co będzie jutro. One tak strasznie łapczywie jedzą, że uzywają też do tego nosków i nieszczęście gotowe :shake:

Posted

Przepraszam, że sięję panikę, ale lepiej dmuchać na zimne.
Musiałam uśpić w 6 dniu, a potem w 8 dwa z kociaków mojej Kity, spłakałam się strasznie. Ale moje maluchy były osowiałe i w oczach uchodziło z nich zycie.
Jak mały bryka dalej, to może po prostu musi to wykrztusić i będzie dobrze :p
Ale pilnuj go porządnie.
I tak wiem, że gadam bez sensu, bo i tak pewnie oka z niego nie spuszczasz...
A w ogóle maluchy są śliczne, Sońka jest super ciotką i trochę Ci zazdroszczę, jak sobie przypomnę, co przechodziłam z moimi małymi.

Posted

zdrojka napisał(a):
Przepraszam, że sięję panikę, ale lepiej dmuchać na zimne.
Musiałam uśpić w 6 dniu, a potem w 8 dwa z kociaków mojej Kity, spłakałam się strasznie. Ale moje maluchy były osowiałe i w oczach uchodziło z nich zycie.
Jak mały bryka dalej, to może po prostu musi to wykrztusić i będzie dobrze :p
Ale pilnuj go porządnie.
I tak wiem, że gadam bez sensu, bo i tak pewnie oka z niego nie spuszczasz...
A w ogóle maluchy są śliczne, Sońka jest super ciotką i trochę Ci zazdroszczę, jak sobie przypomnę, co przechodziłam z moimi małymi.


słusznie siejesz, bo czasem można czegoś nie przewidzieć.
A jeżeli masz zyczenie to mogę pomóc Ci przypomnieć jak to jest z takimi maluchami. Zapakuję całą siódemkę i postawię pod Twoimi drzwiami:evil_lol:

Posted

ciekawe co ciotki na to, że czeka je przeprowadzka :evil_lol:
Mam dziwne obawy ... Z moich obserwacji wynika, że Sońka zaraz zacznie karmić maluchy. Ale czy to możliwe u kota po sterylce:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...