Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 81
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Z bazarku "Coś dla ducha..." przekazałam Celestynce 300 zł.
Z bazarku "Idzie zima, marznie psina" przekazałam Celestynce 157 zł.

Edited by dziuniek
Posted (edited)

[FONT=book antiqua][SIZE=4]Celestynka [FONT=microsoft sans serif]mieszka w starej dzielnicy kilkupiętrowych podpiwniczonych bloków, otoczonych roślinnością starych parków i nowych zielonych, rekreacyjnych terenów. Wydawałoby się, że jest to raj dla zwierząt: kotów, zamieszkujących ciepłe piwnice i ptaków, od wiosny do jesieni cieszących ucho ludzkie swoim śpiewem. Niestety, mieszkają tu też ludzie, w bardzo dużej części zupełnie ignorujący świat zwierząt (chociaż często posiadający własne psy) i, co gorsza, nienawidzący kotów i ludzi, którzy im pomagają. Mieszkańcy bloków nie rozumieją, że gdy znikną wszystkie koty, piwnice zasiedlą myszy i szczury, a to nie będzie zbyt przyjemne. Obecnie przeszkadzają im najbardziej koty, te piwniczne i te u ludzi. Zamykają okienka piwniczne i zimą, w czasie kilkunastostopniowych mrozów, koty nie mają się gdzie podziać. Patrzą niechętnym okiem na panie dokarmiające podwórzowe koty, często ich niechęć zmienia się w nienawiść.
Celestynka również dokarmia dzikie koty. W swojej piwnicy urządziła im zimowe schronienie. Te najbardziej chore lub nieumiejące sobie poradzić w dzikim życiu zabiera do domu, karmi, leczy, sterylizuje. Dokarmia dzikie ptaki, wystawia im w poidłach wodę. Od trzydziestu paru lat pomaga zwierzętom, opiekuje się kotami i ptakami. Zbiera wypadnięte z gniazd pisklęta, "wyprowadza" je na prosta drogę i wypuszcza. Leczy chore gołębie,wrony, kawki, jeżyki, sikorki. Niektóre z nich nigdy juz nie będą mogły żyć na wolności.
Dla nich jest[/FONT][/FONT]
KOCI I PTASI AZYL U CELESTYNKI
W następnych postach przedstawię koty i ptaki obecnie mieszkające u Celestynki. Właściwie wszystkie te zwierzęta są chore, bez przerwy potrzebna jest pomoc weterynarza, leki, często specjalistyczna karma. Celestynka wszystkie swoje dochody no i czas poza zawodową praca przeznacza na tę opiekę. Uważam, że należy jej się osobny wątek. Kilka moich kotów pochodziło (lub pochodzi) właśnie od niej, te zdrowsze. Te chore i często dzikie zostają u niej na zawsze. Przez jej dom przewinęło się kilkadziesiąt kotów, ptaków,psów a także mewa, jeż, królik i inne zwierzaki.
Myślę, że tu właśnie jest miejsce na imiona wszystkich kotów, których już nie ma na tym świecie, a które mieszkały u Celestynki:
[FONT=arial]Fanchette, Czarnuszek, Złote Oczko, Panienka, Bodzio, Martinek, Delfinek, Kuntuś, Piotruś, Ania, Tycjanka, Czarnuszek II, Adaś, Esterka, Fanny, Nicolo, Dunia, Hatszepsut, Bea, Karolcia, Diana, Hawelek, Kichuś, Kajtek, Knypuś, Alex, Hugh, Sebastian, Skrzacik, Popelka, Audrey, Marianek, Bunia, Lisa, Lotka, Jaś, Małgocha, Bea II, Broniś, Deby, Polcia, Cyryl, Wawrzuś, Lusia, Volwunio.
[/FONT]
Celestynka ma też psa, Milkę, "odziedziczonego" po cioci. Tylko jednego, bo nie ma siły wychodzić na więcej spacerów niż z jedną psiczką. Kiedyś miała własnego psa, zabranego jako szczeniaka z działek, Kazułek dawno już biega za TM.

A oto koty, które teraz mieszkają w kocim azylu, te przedstawię poniżej:
[FONT=arial]Whooppi, Niusia, Karusia, Danusia, Marusia, Brudzia-Kita, Tofik, Ramiś, Rokuś, Kifunek.



[/FONT] Koty wyglądają na nieprzyjazny dla nich, niestety, świat zewnętrzny.

Edited by dziuniek
Posted (edited)


Milka, odziedziczona po zmarłej cioci w spadku. Ma 10 lat, jest w bardzo dobrej kondycji. Wydziera się na każdego przechodnia za oknem i na każdego psa na spacerze. Milutka i gładziutka w dotyku, prawdziwa Milka.

Edited by dziuniek
Posted (edited)

​czyli Ramiś

Śliczny Maleńtasek





Znaleziony w śmietniku jako dwutygodniowe kocię z zalepionymi oczami (koci katar)w 2007. Ma "syndrom urologiczny", po parę razy siada w kuwecie, zanim zrobi siusiu. Powinien dostawać pastę Uropet, 50 zł. tubka.

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Pośrodku Marusia (szaro-biała).

Nie ma ani jednego zęba: zabieg ekstrakcji (600 zł.) w wieku trzech lat. Wypada jej języczek. Pod względem pokarmowym o dziwo w porządku. Dzikuska, przychodzi tylko przy krojeniu mięsa i wtedy można ja dotknąć nosem(tylko) w główkę.

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Prawdziwy kot w bucie!..

Znaleziony w piwnicy, porzucony przez kotkę w wieku kilku tygodni, karmiony smoczkiem. Miły, dystyngowany, przytulaśny kot (widać już na pierwszej fotce, że wyrośnie z niego coś fajnego).

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Siostrzyczka Karusi, Marusi i Danusi. Chora na wątrobę, powinna jeść tylko INTESTINAL (woreczek 4 kg.-150 zł. starczałby na dwa tygodnie), karmiona też mięsem z ryżem. Lękliwa, lubi matkować kociakom-sierotom, broni je przed psem, bardzo opiekuńcza.

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Ciężko chora na "wszystko": wątrobę, żołądek, pęcherz moczowy (ścianki grubości pół centymetra), po zastrzykach ma rany na ciele albo krwiomocz. Uczulona na kurczaka, który znajduje się we wszystkich karmach kocich,dostaje malutkie porcje mięsa z ryżem co kilka godzin, bo inaczej wymiotuje. Nocami swędzi ją skóra, więc biega po mieszkaniu i płacze. Lubi "polować na myszę", czyli złapać i ciągnąć ścierkę z łazienki do kuchni.

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Zabrana razem z siostrzyczkami i braciszkami z podwórka, koci katar. Nie daje się dotknąć ani pogłaskać, nie można jej wziąć na ręce. Po sterylizacji w lecznicy schowała się za szafki, trzeba ją było łapać na pętlę, bo nie dała się dotknąć.

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Jedyne zdjęcie, bo:

Przestała lubić ludzi, a zwłaszcza swoją Panią Celestynkę, gdy lekarz zalecił dawać jej syrop bananowy. Ja się nie dziwię, brrrr.
W hierarchii kociej stoi najniżej, mieszka za wanną. Ale gdy się ja wyciągnie na siłę i na siłę zacznie głaskać, nawet mruczy, chociaż przy najmniejszym błędnym ruchu robi myk za muszlę klozetową. Ma chora trzustkę, dostaje enzymy.

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Urodził się na działkach, razem z Kifunkiem są nierozłączni. W dzieciństwie karmiony odpadkami starych wędlin przez "miłosiernych" działkowiczów, ma zniszczony system trawienny, permanentne krwawienia i wymioty, też wymaga intestinalu.

Tofik i Rokuś (wykastrowany "przez miasto", co widać na załączonym obrazku (nacięte w obrzydliwy sposób ucho).

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Rokus, Kifiunek, Tofik

Karusia, Ramis, Tofik:Ulubione miejsce odpoczynku-pralka.

Grunt to ciekawe widoki za oknem...

Edited by dziuniek
Posted (edited)


O tę kotkę toczą się sąsiedzkie spory(!), jakby mało było kotów na osiedlu. Właścicielka wyrzuca ją nadwór, gdy Sonia coś podsiusia. W tym roku spała pod drzewem w dwudziestostopniowy mróz. Celestynka zabrała ją do siebie, zawiozła do lekarza, bo kotka nabawiła się przeziębienia. Potem zrobiła jej miejsce w swojej piwnicy. I wtedy zaczęły się boje: właścicielka nie może znieść, żeby ktokolwiek zajmował się kotką, ale sama wyrzuca ją na dwór. Oparło się o straż dla zwierząt. A pewnego dnia "pani" kotki włamała się do piwnicy i wykradła ją. Od tego dnia słuch po kotce zaginął. Celestynka podejrzewa najgorsze.

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Kiedyś znalazłam przed Hotelem Polonia pięknego, białego , wydawałoby się hodowlanego gołębia. Złapałam i zawiozłam do Azylu Celestynki. Po poprawieniu jego kondycji i po paru nieudanych próbach wypuszczania na wolność, musiał zostać na zawsze.

Któregoś dnia odstawiłam tam jerzyka, znalezionego przez pewną panią. Miał zdartą skórę z głowy (być może w walce godowej). Niestety rana nie chciała się goić, mimo zszywania, smarowania różnymi maściami. A ponieważ jerzyki żyją praktycznie w powietrzu i mają trudności z utrzymaniem się na jakiejkolwiek stałej powierzchni, z bólem serca musieliśmy go uśpić.

Pewnego dnia na letnisku znalazłam zraniona mewę. Doszła do siebie, wyzdrowiała w Azylu. Została wypuszczona tam, skąd pochodziła.

Zabraną z balkonu (w centrum miasta!) osłabioną sikoreczkę też zawiozłam do Celestynki. Po wzmocnieniu wróciła na łono natury, ale już nie w Śródmieściu.

Piszę to wszystko i widzę, że jestem abonamentowym dostarczycielem ptasich biedaków do Azylu Celestynki. Ale tak to jest z nami, dostrzegamy wokół siebie potrzebujące zwierzęta, obok których inni przeszliby,śpiesząc się do pracy, nic nie zauważając.

Weterynaryjnie ptakami Celestynki zajmuje się Pani Doktor z SGGW. Tam mogą otrzymać fachową poradę. Chociaż czasem Celestynka lepiej rozpozna, co jakiemuś ptaszkowi dolega...Tyle że nie skończyła weterynarii, a szkoda!

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Czasowymi lub stałymi pensjonariuszami Celestynki są wrony i gawrony. Często pisklęta, gdy dorosną, opierzą się, są wypuszczane na wolność. Niektóre jednak zostają. Pewnego dnia Marcus znalazł na skwerku taką niemrawą młodocianą wronę. W zasadzie nic jej nie było... za kilka dni okazało się, że jest niewidoma, została więc na zawsze w azylu Celestynki.

Edited by dziuniek
Posted (edited)



A to następni pensjonariusze: gołębie. I znów te małe, nieopierzone są wyprowadzane na "ludzi" i wypuszczane. Niektóre muszą zostać tu do końca życia. Gdyby zawieźć je do azylu ptasiego w ZOO, zostałyby pozostawione same sobie (a długo by nie pożyły), lub uśpione.

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Któż nie lubi miłych, kolorowych papużek, świergotem napełniających dom? One też tu są. Wiele z nich znalazła i wyłapała Celestynka na działkach. Wyfrunęły na dwór nieodpowiedzialnym ludziom, a przecież nie są to uciekające w sylwestra przestraszone psy. Myślenie to bardzo trudny proces dla niektórych...

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Zgadnijcie , kto kto?


..........

To malutki jeż (ustawiony na szklanej szybie), którym zaopiekowała się Celestynka. Przez jakiś czas mieszkał w domu, potem w specjalnym domku-norze na działce, dokarmiany mięskiem i innymi smakołykami. A potem potuptał sobie w świat. Szerokiej drogi!

Edited by dziuniek
Posted (edited)



Sąsiad na działce hodował króliki na mięso i futro :-( .Jedna z królic zachorowała,wtedy zwrócił się do Celestynki o pomoc. Cóż, wzięła do domu, wyleczyła, królica wróciła do hodowli. Podobno nie została zjedzona...

Edited by dziuniek
Posted (edited)

Właściwie w Azylu Celestynki brakowało tylko krowy i konia z kopytami, ale przecież życie trwa nadal i nie wiadomo, jakie jeszcze zwierzę napotka na swojej drodze.

Edited by dziuniek

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...