Jump to content
Dogomania

7 psów pilnie!!!! potrzebują domu!!! sytuacja beznadziejna :(


Recommended Posts

Posted

jemu najbardziej chcieliśmy pomóc, jeszcze z tydzień, dwa i byłby u nas ehhhh :-(
uśpiony na pewno nie został, niestety jeszcze nie wiem co było przyczyną, mogę tylko podejrzewać, że albo choroba (przez lata psy nie były szczepione ani odrobaczane, nie mówiąc o leczeniu) albo wiek był całkiem inny niż gościu nam podał :shake:

  • Replies 57
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

w dzisiejszej lubuskiej jest artykuł o p.Marianie
[URL]http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130416/POWIAT13/130419639[/URL]
a jakiś czas temu ukazał się reportaż w regionalnej telewizji
nie będę się wypowiadała na temat tego pana, bo szkoda mi słów, najbardziej zależy nam na psach

u nas kojce już na wykończeniu, był też problem z budami, ale dzięki kilku wspaniałym osobom, budy już mamy, piękne i duże :)

nie mogę zrozumieć jednego, od pewnego czasu jest afera dot. tych psów, dlaczego wcześniej, kiedy te psy (13!) mieszkały w szopie, nie były pod opieką weterynaryjną (brak szczepień, odrobaczeń, choroby oczu), nie wiadomo co jadły (bo nawet nie umieją jeść z miski, nie wiedza co to karma), nie były odpowiednio traktowane (pies, który trafił do domu tymczasowego bał się własnego cienia), do tego suki i psy trzymane były razem, dlaczego wtedy nikt nie się nimi nie zainteresował??
teraz kiedy pan M zrobił szum wokół siebie to znalazły sie osoby, którym przeszkadza fakt, że psy przez pewien okres trzymane są w tej samej szopie, bez znaczenia, że mają lepsze warunki, do tego są systematycznie żywione i są pod kontrolą weterynarza, a to że pan M trzyma dwa psy w samochodzie to już jest ok?
ehhh :angryy:
musiałam się trochę wyżalić, bo teraz tak łatwo podawać historię bez sprawdzenia faktów

Posted

Widziałam ten reportaż, ale nie od początku, może coś przeoczyłam i ... wszystko wydało mi się chore: sytuacja, bohater, wójt. Nie chciałabym być źle zrozumiana, ale drażnią mnie tacy ludzie jak p. Marian. Może i niezaradny życiowo i na pewno potrzebuje pomocy, ale on sam nie robi nic w kierunku polepszenia swojej sytuacji, ma pozycję wyłącznie roszczeniową, nie oczekuje przysłowiowej wędki, chce rybę. Ma dopiero 60 lat, czy nie może pracować, choćby sezonowo, dorywczo czy interwencyjnie. Rachunki musimy wszyscy płacić a on myślał, że jest z nich zwolniony. Z tego co piszesz wnioskuję, że zwierzęta też najlepiej u niego nie miały. Ale nikt nie próbował tego zmienić a teraz, gdy znalazł się ktoś, kto ogarnia ten zwierzyniec okazuje się, że zwierzęta przeszkadzają :crazyeye:, zamiast wdzięczności, bo nie wspomnę o pomocy okoliczni mieszkańcy serwują Wam swoje niezadowolenie. Jedno wiem - im dłużej żyję, tym mniej rozumiem :oops:

Posted

żeby było śmieszniej, to pan miał proponowane lokale socjalne, pracę a także pomoc w szukaniu domów dla psów, na nic się nie zgadzał, nawet w dzień eksmisji liczył, że go tam zostawią i wszystko mu darują
nie powiem jak wyglądała nasza wizyta u niego, bo to była masakra
ja tylko cały czas wierzę i mam nadzieję, że te wszystkie psiaki znajdą w końcu normalne domy (i z daleka od p.M) :)

Posted

[quote name='caha']
ja tylko cały czas wierzę i mam nadzieję, że te wszystkie psiaki znajdą w końcu normalne domy (i z daleka od p.M) :)[/QUOTE]
Z całego serca tego życzę Wam i psiakom :kciuki:

  • 1 month later...
Posted

Widziałam Zybiego w minioną niedziele w szpitaliku :shake:. Przeraziłam się jego wyglądem a w szczególności otwartą raną. Zaraz wypytałam pracowników o tego nieszczęśnika. Też mi nie pasuje wersja z włamaniem. Wygląda na ... zaniedbanie :angryy:, z pewnością wcześniej potrzebna była pomoc weterynaryjna. W szpitaliku Zybi "płakał", garnął się do ludzi. Mam nadzieję, że już w następną niedzielę będzie lepiej i pozwolą zabrać go na spacerek.

Posted

też jestem ciekawa co z sunią, tym bardziej, że w tamtym tygodniu pan pojawił się u koleżanki z pytaniem czy psy trafiły do azylu, bo ktoś mu je zabrał hmmm
dużo niejasności (ja temu panu już w nic nie uwierzę) ale najważniejsze na razie zdrowie Zybiego
nie mogę przestać myśleć, że gdyby wtedy je wszystkie oddał to byłby u nas albo w nowym domu :(((

postaram się dzisiaj założyć bazarek cegiełkowy dla Zybiego

Posted

W schronisku bywam tylko w niedziele :oops:. Zawsze przed pójściem na wiaty odwiedzam szpitalik, żeby zobaczyć kto tym razem tam trafił. Tak było też ostatnio, gdy zobaczyłam Zybiego. Nie wiedziałam, że to on, dopóki nie napisałaś o nim. Tym razem pójdę tam specjalnie dla niego, sprawdzę jak wygląda i wypytam pracowników o stan jego zdrowia. Może dostanę zgodę na spacerek. Mam nadzieję, że będą mogła przekazać dobre wieści.

Posted

Zybi czuje się dobrze, przynajmniej takie sprawia wrażenie :lol: a potwierdzają to informacje od pracowników. Rana jeszcze odkryta, ale ładnie się goi. Na zewnątrz szpitala nie wychodzi, żeby jej nie zainfekować. Lada dzień będzie miał zakładane opatrunki żelowe. Był duży odzew na apel o pomoc dla Zybiego. Na konto IDZ wpłynęła pokaźna sumka pieniędzy a na adres schroniska dostarczone zostały wspomniane żelowe opatrunki.
Zybi głośnym szczekaniem domaga się uwagi, widać, że nie podoba mu się samotne siedzenie w klatce :shake:. Jego Pan regularnie dzwoni i wypytuje o niego.

Zybi, niestety w klatce:







Szyja a raczej rana już nie przeraża:

Posted

dziękuję za wiesci! :)
ja też rozesłałam gdzie się da linki, szkoda, ze bazarek nie idzie tak jakbym chciala
ale ciesze sie, ze Zybi dochodzi do zdrowia, tylko ten p.M hmmmmm
no i nie ma wiesci o drugim psie, suni Maszy :(

Posted

Zybi nadal w schroniskowym szpitaliku, zmienił tylko miejsce. Został przeniesiony do dwuczęściowego "apartamentu" z sypialnią i pokojem dziennym, gdzie również ma legowisko, spożywa pokarmy i ... przyjmuje gości :evil_lol:. Na widok człowieka bardzo się cieszy, zaczyna donośnie szczekać, rozpaczliwie domaga się uwagi. Akurat robiłam zdjęcia, gdy usłyszałam od pracownika, że Zybi może wyjść na spacer, był już rano, ale drugi też mu się należy. Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać - szeleczki czekały gotowe do założenia. Niesamowite było powitanie Zybiego. To bardzo ufny i przyjacielski pies, spragniony bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. Ze mną miał do czynienia po raz pierwszy a bez oporów, gdy tylko przykucnęłam przy nim, naskoczył przednimi łapkami na moje uda i rozdawał buziaki. Radość z niego aż tryskała. Pozwolił ubrać się w szelki, pomagał przy tym delikatnie wsuwając łapki w odpowiednie miejsca. Zauważyłam wysuwający się żel spod opatrunku więc poszliśmy po pomoc. Po dodatkowym zabezpieczeniu mogliśmy wyruszyć na spacer. Na odchodne usłyszałam tylko, żeby był spokojny, bez szaleństw. Ale Zybi chyba tego nie słyszał :evil_lol:. Owszem ładnie szedł na smyczy, ale na każde słowo czy cmoknięcie cieszył się jak oszalały, podskakiwał niczym piłka i to bardzo wysoko, sięgając prawie mojej twarzy :crazyeye:. Nie miałam wyboru, przestałam odzywać się i zwracać na niego uwagę, żeby ... wrócił w całości ;), ale wystarczyło przystanąć i nachylić się, żeby Zybi nadstawiał się do głaskania, ocierał o nogi czy wtulał całym sobą :loveu:. To niesamowicie ciepłe i delikatne stworzenie, pozytywnie nastawione do całego świata. Podczas spaceru inne zwierzęta nie interesowały go, jakby ich nie widział więc można przypuszczać, że nie ma w nim niechęci do pobratymców. Mnie "kupił" od wejścia, nie sposób nie polubić tego malutkiego, radosnego rudzielca o mięciutkiej i delikatnej sierści i oczach pełnych miłości do człowieka. Do tego ułożonego, kontaktowego i posłusznego.
Nie dopytałam jaki jest status Zybiego, czy jest do adopcji czy ... wraca do Pana?

Zybi w szpitaliku.
Na niewielu fotkach ma zamknięta "paszczę", kilka takich pokażę, ale ogonka prawie nie widać. Tak nim merdał, że pozostał po nim tylko cień :evil_lol:.









Posted

wykrywko bardzo dziękuję za wieści i zdjęcia :loveu:
widać, że Zybi dochodzi do zdrowia i jaki jest szczęśliwy :D

wszystkie psiaki były kochane, lgnące do człowieka, najwięcej pracy wymagał jednak Filon (który bał się swojego cienia)
Zybi i Masza mieszkały w domu (chyba), no i Kaja ze szczeniakami, a reszta żyła w stodole

trzymam mocno kciuki za Zybiego, chciałabym aby był już szczęśliwy i otoczony miłością i opieką, oraz żeby mu nie brakowało człowieka i dachu nad głową

Posted (edited)

Dzisiaj również odwiedziłam Zybiego. Zdziwiło mnie, że nie stoi przy kracie i nie dopomina się szczekaniem o uwagę. Zybi leżał w swojej "sypialni". Dosyć długo musiałam przywoływać, żeby podszedł. Na pierwszy rzut oka było widać, że źle się czuje, kaszlał :shake:. Po chwili ponownie położył się w legowisku. Zmartwiona pracownica mówiła, że jest taki "markotny" od wczoraj, ponoć lekarz stwierdził, że kaszel spowodowany jest gojeniem się ran na szyi. Rany a raczej to co po nich zostało widziałam, rzeczywiście wygląda to bardzo dobrze. Żelowe opatrunki spisują się wyśmienicie. Ale Zybi kaszle tak, jakby coś mu bez przerwy przeszkadzało w gardle. Chwilę później Zybi wyszedł z pracownicą na spacer, pomalutku, spokojnie. Normalnie go nie poznawałam :shake:. Nie ukrywam bardzo się zmartwiłam.





Edited by wykrywka
Posted

dziękuję wykrywko za wieści
ja też się bardzo zmartwiłam, biedny Zybi tyle już przeszedł ehhhh
mam nadzieję, że to chwilowe, widać bardzo głębokie były to rany :(

z bazarku pieniążki już wysłane na konto schroniska

Posted (edited)

Tradycyjnie, niedzielne wieści od Zybiego. Piesek opuścił już szpitalik, zamieszkał w pawilonie. Wczoraj czuł się dobrze, chociaż kaszel ciągle mu dokucza. Nie szczeka jak dawniej dopominając się uwagi, może to z powodu problemów z gardłem, może zrozumiał, że to nadaremne, bo ludzie przyjdą, bez tego i zabiorą na spacerek. Zybi bardzo się ucieszył, podskakiwał radośnie podczas ubierania szelek. Fajnie było go znowu takiego widzieć :lol:
Ochoczo wyszedł na spacer, korzystał z głasków do woli.










Tutaj zbliżenie gojącej się szyi, sucha, bez wycieków, wygląda na prawdę dobrze :-P

Edited by wykrywka
Posted

Był moment, gdy Zybi koniecznie chciał do mnie podejść, był niezadowolony, że się oddalam ...



... próbował szczekać, wtedy zauważyłam, że ma z tym problem



i ... że brakuje mu przedniego ząbka :crazyeye:, chyba jedynki


Posted

cieszę się, że Zybi tak szybko dochodzi do siebie, martwi ciągle ten kaszel,
na fotkach wygląda super!
to mądry piesek, kochana mordka :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...