joteska Posted November 12, 2012 Author Posted November 12, 2012 nocka minęła spokojnie :) Axa ma chorobę lokomocyjną ale w 1/3 drogi biedaczka usnęła i jakoś zniosła podróż, po wieczornym siusiu spała jak suseł, domek jej sie podobno spodobał :) dostałam zdjęcia na komórkę jak spała i czekam na takie za dnia ;) Quote
bela51 Posted November 12, 2012 Posted November 12, 2012 Alez to byla eksrpesowa adopcja ! Mam nadzieje, ze szczesliwa. Trzymam mocno kciuki:loveu: Quote
joteska Posted November 16, 2012 Author Posted November 16, 2012 info z domku Mała jest niezwykle pojętna. Bez problemu potrafi dopasować chód do człowieka. Nie wie jeszcze co to zabawki poza gryzakami z naturalnej skóry. Piłka nic, a nic ją nie kręci. Czasami zwróci uwagę na pluszaka od Eweliny żeby nadgryźć mu ucho. Dni i wieczory mijają Nam na poznawaniu okolicy. Minusem niedożywienia jest jej instynkt śmieciojada. Na spacerach trzeba mieć oczy dookoła głowy bo każdy kawałek (nawet ten niepozorny pusty papierek po chipsach) w jej odczuciu nadaje się na zakąskę. Zwykłe FE zazwyczaj rozwiązuje sprawę. Strasznie boi się ciemności. Spacer po zmroku wczoraj zakończyła na 10 minutach i jak w amoku ciągła do domu. Pierwszego dnia obwinialiśmy zmęczenie. Widać doświadczenia dzieciństwa odcisnęły jakieś piętno. Sumiennie jednak budujemy jej dobre skojarzenia pokazując psu, że nic mu nie grozi. Udaje Nam się jednak powoli niwelować jej obawy i z radością patrzę na merdający ogon wieczorową porą. Wczoraj zrobiliśmy zapoznanie z weterynarzem. Wstąpiliśmy do lecznicy z dwóch powodów - kontrola rany (ładnie się goi ale mała zrywa strupy) i ogólne zapoznanie. Wet w porządku. Widząc przestrach w oczach Axy bez wahania Pani doktor zeszła na jej poziom do parteru - stażystka tak samo ;) Kupiły mnie taką postawą. Bałem się, żeby mała nie miała złych skojarzeń, a tu jeszcze udało się z merdającym ogonem wyjść z lecznicy. Książeczkę założona i po pierwszych oględzinach: a) młoda łamie serca niczym atomowy lodołamacz; b) lekarka szacuje jej wiek na 8-11 miesięcy; c) stwierdziła, że już ma stałe zęby i całkiem możliwe, że cieczka już była; d) ogólny stan zdrowia bardzo dobry; Najważniejsze, że jest zdrowa. Nie ukrywam, że za dwa tygodnie chce jeszcze podejść do innego weta w celu weryfikacji opinii. Nie jest to brak zaufania ale zwykłe sprawdzenie ;P Z raną wszystko ok. Goi się prawidłowo, a narośl na jej krawędzi powinna się wchłonąć. Po wecie był jeszcze szybki spacer pt. w pogoni za własnym ogonem i do domku. Acha - od wczoraj Axa już w swoich szeleczkach i z 10 metrową smyczą. Od czasu do czasu przekornie próbuje chwycić ją zębami ale wnioskując z jej zachowania bardziej w zabawie. Ogólnie chodzi pięknie. Ładnie zostaje w domu. Nawet gdy obydwoje wychodzimy. Oczywiście powitanie z mokrym jęzorem na mojej twarzy ;) W nocy słodko gada przez sen. Rano potrafi słodko obudzić na spacer podskubując za ucho albo włosy. Dziś Ewelina wróciła do Warszawy. Mała dzielnie to znosi. Zadowoliła się wyciągnięciem koca z wersalki na którym z Eweliną spaliśmy i jeszcze bardziej ostentacyjnym powitaniem ja wróciłem o 12 do domu. Fakt sprawdziła na korytarzu czy przypadkiem Pani gdzieś tam nie ma. Jednak dzielna dziewczyna. Wczoraj zresztą na pięć godzin została sama bo pojechaliśmy na chwilę do babci - też nawet nie pisnęła wiedząc, że zrekompensujemy jej to po powrocie. Jednym słowem jest cudowna. W załącznikach trochę świeżych zdjęć. Pozdrawiam Michał ps. dwa słowa od Axy: czlowieki nie są złe. Wczoraj zaprowadzili mnie do jakiejś dziwnej Pani z aparatem na zębach. Patrzyła na mnie z koleżanką i patrzyły. Po kilku minutach na tyle mnie znudziły, że położyłam się na ziemi i prawie usnęłam. Z szczęścia, że wychodzę stamtąd machałam ogonem jak głupia. Michał mówi, że Ewelina lubi koty więc żeby zrobić jej przyjemność widząc jakieś kocie futro na ulicy nawet nie pokazałam zębów. Człowieki...Pani od razu pogłaskała i okrzyknęła mnie miłośniczką kotów. Głaskanie rozumiem ale za co taka zniewaga? Pobiegaliśmy ale muszę nauczyć Michała chodzić na tej długiej smyczy. Jeszcze kiedyś się zabije o nią jak będziemy się wygłupiać ;P Wczoraj człowieki pojechały gdzieś zostawiając mi zabawki i włączone radio. Nie mają za grosz taktu- żebym musiała przez pięć godzin słuchać jednej stacji? To ostentacyjnie zrobiłam na dywanie wielkiego klocka- a co. Niech na przyszłość zostawiają pilota do zmiany programów. Trochę się zastanawiałam czy nie będą źli o ten cały smród (a kupkę miewam zdrową - moja ksywa to rosyjska broń biologiczna) ale nic. Nawet nie krzyczeli tylko wzięli mnie na spacer przepraszając, że nie przyszli wcześniej. Mój plan nie powiódł się. Pilota do radia nie dostałam. Postanowiłam nie robić narazie więcej niespodzianek na dywan. W końcu bardziej opłaca się na polu - tam nie dość, że pochwalą za każdą kupkę to jeszcze smaka od czasu do czasu dadzą. Nie są takie złe człowieki. Quote
joteska Posted November 16, 2012 Author Posted November 16, 2012 pierwsza chondroityna i glukozamina z białkiem w czystej formie- kostka cieleca :) od Michała: wreszcie masaż przywiózł tak długo wyczekiwany przysmak. W załączniku seria uroczych jak na moje oko fotek. Mała ma zabawy co nie miara. Przez ostatnie 3 godziny nie odstępowała kostki na krok. Ząbki to ona ma. Liczyłem, że kość wytrzyma przynajmniej do niedzieli lub sobotniego wieczoru... jadę zaraz zamówić następne ;) W ponad połowie Axa już ją rozpracowała. To dobrze. Przydadzą jej się takie rozrywki. Pochwalę ją jeszcze, że dzielnie przełamuje strach przed samochodem. Dwa dni temu matka była w pracy więc udało mi się zapakować Axę do auta i po krótkiej 11 km wycieczce zapoznała się z nią. Z uwagi na to, że jest to obiekt wojskowy spokojnie pobiegała na smyczy. Ile radochy było podczas obwąchiwania drzew nawet nie wiesz. Nadmienię, że "babcia" na wstępie zakochała się w niej. Cała podróż bez perypetii - powiedziałbym, że raczej z zaciekawieniem patrzyła co dzieje się za oknami. Odezwiemy się wkrótce. Pozdrawiam Michał ps. kilka szczeknięć od Axy Już wiem po co człowieki mi rzucają to okrągłe. Śmieją się przy tym więc pobiegam za piłką - niech mają radochę. Jak dalej będę dostawać smakołyki to zacznę im jeszcze przynosić ją. Opłacalny interes. Teraz idę wylegiwać się na kanapie skoro pozwolili ;) Quote
DONnka Posted November 16, 2012 Posted November 16, 2012 Ale Małej dobrze :):):) Takie wieści to miód na moje serce :multi: Trafił się Axuni niesamowity domek Piszę całkiem serio - Pańcio z zacięciem literackim, pomysłowy i dowcipny :razz: To się często nie zdarza :cool3: Quote
egradska Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Jeśli będą nowe wieści o Axuni, prosimy się nimi podzielić na portalu skarpetowym: http://owczarkowa-skarpeta.pl/viewtopic.php?f=14&t=1773&sid=2e26a32afc16f4b3ae78b404cde3764b Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.