Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witajcie,
mam 4 psiaki, cała sfora chodzi razem na spacery. 6 tyg. temu wzięłam pół roczną suczkę ze schroniska, jest dosyć lękliwa, ale przy pozostałej trójce robi się odważna. I jakimś cudem udało mi się całą trójkę oduczyć wyrywania się na widok rowerzysty, ale owa mała pchła zburzyła cały ten ład. Bo gdy jej nie ma, to pozostali ignorują cyklistów.
Nie wiem, czy słusznie doszukuję się w wyżej wymienionej Tosi przyczyny takiego stadnego ataku. Nie mam pomysłu, jak to zwalczyć. Zwłaszcza, że Tosia chwilowo jest dość oporna na wszelkie nauki. Ale już krew mnie zalewa. Będę wdzięczna za każdą sugestię.
Pozdrawiam,
Ania.

Posted

Myśle, że doszukujesz się winy bardzo słusznie. W stadzie reakcje na bodźce to taka "reakcja łańcuchowa", albo troche jak trzech muszkieterów- "jeden za wszystkich wszyscy za jednego". To "wyrywanie", bo nie bardzo rozumiem-chodzi o to, że całą sfore prowadzisz na smyczy i psiaki rwą się w strone cyklisty z zamiarem bezpośredniego zjedzenia go czy jak?:))))

Posted

ano, nawet więcej, niż pożarcia. Z tytułu ostrożnego wytykania winnego postanowiłam to sprawdzić. No i pozostała trójka idzie wprost idealnie na smyczy i ignorują cyklistów. A ta mała wsza budzi cały porządek. Najlepiej chyba prowadzić ją samotnie na smyczy i odwracać uwagę, gdy pojawia się rower i dodatkowo to nagradzać. Jestem tak zdesperowana, że chyba do Pana Gałuszki napiszę, czy cuś :P
- dziękuję Ci za odpowiedź :)

Posted

A próbowałaś może puszczać ją wolno, gdy rower na nią "naciera"? Proponuję taki eksperyment, weź kogoś znajomego niech jedzie na rowerze w Waszą strone, gdy suczka będzie spuszczona(sama) i obserwuj reakcje. Często jest tak, że z natury lękliwy pies czuje się pewniej na smyczy u boku właściciela, a w całym stadzie to już wogóle. A jeżeli dalej będzie atakowała cykliste,a Ty faktycznie chcesz pozbyć się tego uciążliwego nawyku to niestety czeka Cię systematyczna praca z jakimś miłym asystentem (najlepiej nieznanym suczce) najlepszy efekt osiągniesz, gdy to właśnie "ofiara" będzie oswajać psa z tym, że rower to nic złego i ewentualnie wraz z Tobą karać za nieporządane zachowanie.

Posted

A próbowałaś sama jechać na rowerze , tak aby rowerożerny potwór musiał maszerować przy rowerze, to nie musi być wyprawa na koniec świata, wystarczy jeden , dwa metry dziennie, coby się oswoiła z informacją ,że rower jest nasz.
Mój potwór w lesie atakował i pieszych i rowerzystów, w łeb sobie strzelić.
Podchodziłem do nieznajomych , witałem się , rozmawiałem a Shila i tak koniecznie chciała zjeść człowieka .
Kupiłem rower ,zacząłem jeździć i pies olewa wszystko co się rusza na dwóch kółkach, a jeszcze niedawno zastanawiałem się czy uda się pójść do lasu czy chodnikiem na spacer , żeby nie było awantury.

Posted

Ja właśnie oduczyłam mojego psa rzucania się na rower oswajając go z tym straszliwym obiektem. Najpierw (przypadkiem) trafiliśmy na rajd przełajowy, a potem sama jeździłam, albo jeździł mój mąż i pies się tak cieszył na nasz widok, ze zapominał o tym, na czym siedzimy. Warto spróbować.

Posted

a zatem czeka mnie dosiadanie roweru z Tośką. Co do eksperymentu spuszczenia ze smyczy - rzuci się w pogoń, już sprawdzałam. A wczoraj przyjaciółka na rowerze przyjechała i darła się wniebogłosy. Za karę przycisnęłam ją do szprychy, ale to był bardzo zły wariant. Jedyne co, to jednoznacznie wyczułam, że boi się roweru, a nie że to jakaś fanaberia darcia japy na jego widok. Do tego dochodzi niefajna zależność, że idąc sama na spacer, to całkiem grzeczna z niej psina. I podobnie ma się sprawa z pozostałą trójką - nie ma szarpania, nie ma napinania się na rowery, gdy Tośki nie ma. Więc zastanawiam się, czy z całym stadem popracować nie trzeba? Za jakiś czas pewnie tak, jak nowicjuszka już mniej strachliwie będzie na ten cichy jednoślad reagować. Ech.
W każdym razie dziękuję Wam za sugestie :)

Posted

Spróbuj najpierw wprowadzić rower do domu, niech obwącha i się oswoi. Potem wyjdź z psami i prowadź rower koło nich. Innym razem, kiedy ktoś inny je prowadzi, podjedź do ekipy i je zawołaj. Najlepiej po kilkunastu minutach rozstania. W ten sposob psy się tak ucieszą, ze Cię widzą, ze może zapomną o ataku. Trenuj tak ze sobą potem z najbliższymi znajomymi, a potem może już nie będzie ataku, bo pies zapamięta, że to nie jest potwór.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...