agat21 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Bardzo Was proszę o pomoc! Byłam w niedzielę przejazdem w Puławach i "zahaczyłam" o stok narciarski w Parchatce. Za budynkiem szatni i wypożyczalni sprzętu zobaczyłam mały ogrodzony siatką i zamknięty boks z dwoma budami i zamarzniętymi miskami z wodą. Myślałam, że budy są puste, bo ziąb był już okrutny. Po zajrzeniu jednak do bud dostrzegłam wciśnięte w kąt psiaki! :angryy: Budy były puste, bez siana czy słomy, czy czegokolwiek, co mogło je ocieplić, otwory wejściowe ogromne i niczym nie zasłonięte. Psy zwinięte w kłębki, z przeraźliwie smutnymi oczami, a jeden z nich trzęsący się z zimna jak osika. Poszłam poszukać kogoś odpowiedzialnego za psy. "Przyznał" się do nich ochroniarz, który stwierdził, że już wczoraj miał podesłać psom siana, ale nie zdążył, bo dużo ludzi jest na stoku, wielkie zamieszanie i tym podobne pierdy, a jeden z psów się trzęsie, bo ma złamaną łapę w gipsie! Był u niego weterynarz i zagipsował mu łąpę. Oczywiście zbywał moje obawy, że psy zamarzną w tych warunkach jakimiś idiotyzmami, że psy mają świetną opiekę, aż w końcu obiacał, że jeszcze tego samego dnia wrzuci im siano do bud siano, żeby w nocy na pewno miały cieplej. Nie wierzę jednak mu jakoś jednak, bo skoro do tej pory nie miał czasu, żeby zadbać o nie (zwłaszcza, że jeden ze złamaną łapą!), to skąd wiadomo, że to w ogóle zrobi. Po powrocie do domu szukałam namiarów na organizacje z tamtego rejonu i w końcu znalazłam puławski oddział Vivy, i pani, z którą rozmawiałam, obiecała podjechać tam i sprawdzić. Dzisiaj zadzwoniłam do niej ponownie- i okazało się, że nie dała rady tam pojechać, bo miała inne interwencje, z Puław to jest kilkanaście kilometrów, i w rezultacie nie dała wczoraj rady. Rozmawiała telefonicznie z tym człowiekiem odpowiedzialnym za psy, powiedział jej, że wrzucił im do bud materace, ale zdjęcia żadnego na dowód nie chciał przysłać. Ona obiecała, że postara się tam podjechać jednak osobiście, ale nie wie dokładnie kiedy - postara się w najbliższych dniach, a ja strasznie się martwię, że psy jednak nadal w tych zimnych okropnych budach. Noce są już przecież potwornie zimne. Ode mnie to 140 km. Nie mam tam jak teraz pojechać. Może komuś z Was, kto jest z okolicy udałoby się tam podjechać i zobaczyć, w jakim stanie są psiny? Dajcie znać, proszę. One są tam w szczerym właściwie polu, zdane na jakiegoś "miłośnika" zwierząt, który uważa, że pies tak łatwo nie zamarza! PROSZĘ... Quote
gryf80 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 te materace to całe g..warte-przecierz to materiał,słoma lepsza.jeśli masz namiar na puławską vive-może spróbuj jeszcze raz Quote
agat21 Posted January 31, 2012 Author Posted January 31, 2012 rozmawiałam z nimi 2 godziny temu. Ta pani będzie próbować podejchać tam, ale nie umiała powiedzieć kiedy, ma sporo też innej pracy, a tu każdy dzień (a jeszcze bardziej lodowata noc) może decydowac o ich życiu. Gdyby ktoś dał radę podejchać i dać znać, czy psy mają cokolwiek w tej budzie.. Jeśli nie - wiadomo, że facet kłamie i trzeba tam pojechać natychmiast i może nawet z policją Quote
gryf80 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 nie wiem czy policja zajmuje sie takimi sprawami.predzej zdziałaja w/w organizacje czy straż dla zwierząt Quote
Merys Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Zgłoś to na policję, wieczorem zadzwoń do nich po raz kolejny, żeby sprawdzić czy faktycznie tam byli. Quote
gryf80 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 merys myslisz że pojadą?ja z policją mam srednie doświadczenie jeśli chodzi o przypadki z udziałem zwierząt(przetaczałam tu chyba kolizje auta z sarna na moich oczach,facet odjechał,policja miała to gdzieś) Quote
agat21 Posted January 31, 2012 Author Posted January 31, 2012 wiem, że policja jest potrzebna już przy odbieraniu zwierząt, natomiast mam poważne obawy, że sprawdzaniem warunków, w jakich zwierzęta przebywają, się nie zajmuje Quote
gryf80 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 merys madi przypadkiem nie ma "czegoś współnego"ze strażą miejską? Quote
Merys Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Słuchajcie, po zgłoszeniu na policję, ich obowiązkiem jest pojechać tam i sprawdzić warunki w jakich przebywają psiaki, tym bardziej jeśli zagrożone jest ich życie. Tylko tak jak napisałam wcześniej, trzeba będzie zadzwonić tam po raz kolejny i upewnić się, czy rzeczywiście tam byli. Madi jest w Fundacji Lubelska Straż Ochrony Zwierząt. Quote
agat21 Posted January 31, 2012 Author Posted January 31, 2012 Ok, w takim razie spróbuję jeszcze z policją. Do Lubelskiej Straży dzwoniłam już na początku, i oni odesłali mnie do Puław - jako, że stamtąd bliżej do Parchatki Quote
Merys Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 agat21 napisał(a):Ok, w takim razie spróbuję jeszcze z policją. Do Lubelskiej Straży dzwoniłam już na początku, i oni odesłali mnie do Puław - jako, że stamtąd bliżej do Parchatki Tak wiem. Daj znać jak się czegoś dowiesz. Quote
gryf80 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 jeśli policja lub jakakolwiek straż podjechał i wypytała się jestem święcie przekonana że nagle by sie znalazła i słoma i woda zmieniana 2x dz(przecież wiadomo,że przy takiej temp.zamarza po pół godzinie).takie"naloty"robią swoje Quote
agat21 Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 psiaki w porządku, mają jedzenie, mają materace w budzie, podobno są w dobrej kondycji Quote
MaDi Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Zdjęcia z interwencji sa na stronie Vivapuławy;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.