-
Posts
456 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by 4Łapki
-
Według mojej mamy również jestem psycho-psiarą. Szczerze, to mój pierwszy pies, ale wydaje mi się, że jestem odpowiedzialniejsza, niż ona, chociaż liczyłam na jej pomoc, gdybym nie radziła sobie z wychowaniem Viki :roll: Ma do mnie pretensje, że odwołuję psa, czasem na zapas. "Niech się wybiega" - sztandarowe hasło, gdy próbuję odwołać Viki, gdy pogoni kota, albo ewidentnie go szuka. Super, po prostu super :roll: To samo z chodzeniem na smyczy, czy odchodzeniem, gdy widzę psa, z którym na pewno spotkać się nie chcę. Np. uważa, że to chamskie, że przechodzę na drugą stronę, gdy widzę lokalnego agresora, który zawsze rzuca się na Viki. No bo "dzień dobry" trzeba powiedzieć. Co z tego, że agresor rzuca innymi przedstawicielami gatunku o samochody :mad: Wspólne spacery to czasami męka. Na szczęście obie zgadzamy się co do dzieci. Może dlatego, że ma traumę po bokserze, który wskoczył nam na koc i zaczął mnie lizać po twarzy, gdy miałam 2-3 lata :roll:
-
Ewentualne szczeniaczki pewnie się sprzeda/utopi/zakopie żywcem :angryy: To już nawet nie jest bezmyślność, to głupota do takiej potęgi, że nie znajduję żadnego określenia. Co do dziecka, które ukradło psa... Czy to Biedronka w Warszawie? Jeśli tak, można poprosić policję o przejrzenie monitoringu miejskiego. Może w ten sposób dowiedzą się, co się z nim stało (czy został porzucony, czy wzięty do domu) i gdzie może przebywać. O ile rodzice dziewczynki na widok psa nie wykopali go z domu.
-
Nie wiedziałaś, że każdy pies jest własnością publiczną? Każdy może podchodzić, głaskać, nie wiadomo jeszcze co? :evil_lol: Do Viki się nie garną, bo część ludzi myśli, że to samiec (!), bo na suczkę "nie wygląda", no i "ostre" imię ma. Część ma mózg, a część po prostu psów nie lubi i "zapsione" miejsca omija. Viki nawet dobrym znajomym nie zawsze daje się głaskać, tylko się chowa za mnie. BTW, mieszkamy przy przedszkolu, więc popołudniowe spacery zaczynają się od "pats, piesek!". Na szczęście chodzą tam w miarę rozgarnięte dzieciaki i tylko patrzą, a nie wyrywają się do pieska ;)
-
Pora ostatniego posiłku jest ważna, jeśli pies ma takie problemy. Najlepiej by był on trochę przed spacerem i pies zdążył go przetrawić. [quote name='Poemat2014']Może ma za małą kuwetę.[/QUOTE] Naprawdę musisz wszędzie spamować? :shake:
-
Cholerni ustawiacze :mad: Ileż to ludzi "zna się" i chce wychowywać obce psy, naprawdę nietrudno takich znaleźć. Najczęściej trafiam na mniej szkodliwe ciocie-dobra-rada. Trafiają się też idioci, którzy prowokują psa do reakcji, najczęściej agresywnej. My pracujemy nad biegaczami - Viki w dzień nie reaguje już, ale wieczorem bacznie obserwuje. Kilka dni temu jakiś palant z kijkami biegał po parku, więc usuwam się ze ścieżki, pies stoi za mną, a facet... biegnie wprost na mojego psa, zaczyna machać kijami i wydawać dźwięk podobny do "kszy, kszy". Dopóki na spacer nie przyszła znajoma, Viki oglądała się za siebie z podkulonym ogonem :angryy: A może niektórzy mają dar przyciągania takich osobników? Odkąd czytam ten wątek, trafia nam się więcej szczekaczy. Viki wtedy staje osłupiała i ma minę pt. "to do mnie? ale co ja takiego zrobiłam?". Wczoraj musiałam ją od takiego odciągać, bo by tam stała, aż by pewnie jej nie dziabnął. A właścicielka 15 metrów dalej przygląda się co się stanie :roll:
-
My się właśnie przerzuciłyśmy na MM z Happy Doga. Przy wprowadzaniu (mieszałyśmy karmę starą z nową) Viki z precyzją lasera wybierała same nowe chrupki. Kupa trochę luźniejsza i częstsza (teraz się unormowało), niż po HD, no ale na tej karmie "jechałyśmy" od 1,5 roku. I bąków nie puszcza ;) Poleciła nam ją znajoma, której pies szybko "nudzi się" karmami, a Markusem o dziwo nie.
-
Swojego też kopie "prewencyjnie"? :angryy: Zeszłej zimy jakiś facet chciał "ustawiać" sukę znajomego. Nasze psy się bawiły i ta suka zawarczała. Gonił ją po parku, do momentu aż nie schowała się za właścicielem i nie zaczęła się pyskówka. Wtedy dowiedziałam się, czemu jego pies chodzi zawsze potulny jak baranek (i nie chodzi tu o bycie "grzecznym" i wychowanym) :mad:
-
Nieporozumienie wynikło z tego, że ja "na ulicy" i "przy ulicy" używam zamiennie, sorry :oops: "Obok" to też mogą być przecież różne odległości :) Nawet na rzadko uczęszczanej uliczce może dojść do tragedii. Ostatnio byłam świadkiem, gdy maluch na smyczy ze strachu prawie wpadł pod jadący samochód na takiej uliczce, na szczęście auto jechało wolno i właściciel zgarnął go na chodnik...
-
[quote name='gojka'](...) Moja suczka jest mega pokojowa- nigdy nie widziałam u niej agresji.Ma dziewięc miesięcy ale jest posłuszna,reaguje na komendy,[B]chodzi przy nodze nawet bez smyczy i to przy ruchliwej ulicy[/B].W sumie pies-ideał,który na sześć-siedem godzin zostaje sam a jeszcze ani raz nic nie zniszczył.[/QUOTE] Odnosiłam się do tego fragmentu.
-
Gojka, ja bym z tym chodzeniem bez smyczy na ruchliwej ulicy uważała. Moja też się bardziej pilnuje na ulicach, ale jej nie spuszczam, bo nigdy nic nie wiadomo. Lepiej dmuchać na zimne ;)
-
[quote name='KawusiA']A tak skandalista działa sobie wg. zasady "Nie ważne jak o mnie mówią, ważne żeby mówili". W ten sposób dodatkowo więcej osób dowie się o jego pozostałych restauracjach, które są legalnym biznesem.[/QUOTE] Za tę reklamę powinien mieć kontrole codziennie :diabloti: Facet doskonale wie, jak się ma taki pomysł do polskiego prawa. Fragment o apartamencie i o niepodawaniu adresu mnie rozbawił.
-
U mnie pełno yorków i "yorków królewskich" na osiedlu, maltańczyków nie widuję. Pójdzie się 20 metrów od ulicy i można odetchnąć, bo tam się nie zapuszczają :diabloti: [quote name='Maron86']Najciekawsze że 'starych' psów jest tylko kilka, zazwyczaj jak pies ma tak z 4-5lata to w nieokreślonych okolicznościach znika. Po czym widać jakieś 3m-c później nowy nabytek 'zgodny z modą'... [/QUOTE] Niektórzy na wieść, że Viki ma ok. 4 lat dziwią się, że wciąż chce jej się bawić i biegać (!), w końcu jest taaaaka stara :lol: Niedługo sprawię jej laseczkę i będziemy dreptać na spacerki na trawnik przed blokiem :lol: Nie chcę wiedzieć jak wyglądają te okoliczności...
-
Uzywalysmy obrozy Bayera, ale wsrod znajomych byly przypadki, gdy noszacy ja pies sie ta obroza podtrul i wyladowal u weta. Obroza silnie dzialajaca, przez poltorej roku stosowania tego produktu nic sie nie dzialo. Jednak kiedy ja sciagalam, piekly mnie rece, wiec sobie odpuscilismy obrozki. Teraz mysle nad Exspotem. Zapytam naszego weta, czy ja ma i przetestujemy. Przepraszam za brak polskich znakow, pisze z telefonu.
-
O tym dokumencie o wściekliźnie nawet nie wiedziałam. Bardziej orientuję się w przewożeniu zwierząt na terenie UE, a tutaj w większości łagodzi się przepisy. :oops: Są na forum osoby, które podróżowały na trasie PL-Kanada i odwrotnie. Mam nadzieję, że będą bardziej pomocne. Ze strony LOT-u: [QUOTE][COLOR=#494949][FONT=Arial]Warunki, które muszą być spełnione :[/FONT][/COLOR] [LIST] [*]Przewożone zwierzęta muszą posiadać książeczki szczepień (przeciwko wściekliźnie lub nosówce) oraz [B]aktualne zaświadczenia weterynaryjne o stanie zdrowia uwzględniające przepisy kraju wylotu[/B], docelowego oraz portów tranzytowych [/LIST] [/QUOTE]
-
Viki miała prawie spotkanie z samochodem... Straży Miejskiej. Szła na smyczy przez wąską uliczkę - z jednej strony krzaczory, z drugiej barierki, zero wydzielonego chodnika bo to dojazd ślepy dojazd do 2 miejsc parkingowych pod administracją, a panowie mundurowi wyjechali zza zakrętu na pełnym gazie :angryy: Na szczęście w porę przytuliłyśmy się do barierki... Gdyby ją przejechali (nie mówiąc już o mnie), założę się, że to ja miałabym problemy z prawem, chociaż jechali zdecydowanie za szybko, jak na takie warunki.
-
[quote name='FredziaFredzia']Chętnym nowym osobom chciałabym przypomnieć, że uczestnik zlotu musi mieć ukończone 18 lat. ;)[/QUOTE] Do kogo wysyłać skany dowodów? :-D
-
[quote name='zmierzchnica'] W każdym razie, po dłuższej przemowie na temat wyłapywania psów, dawania mandatów, stwarzania zagrożenia na drodze... Pies dalej biega. Teraz już bez obroży. Jak wyłapią, to powie, że to nie jej. Tadam! Taka sobie sprytna babeczka :loveu:[/QUOTE] Przestraszyła się pewnie odpowiedzialności finansowej w razie wypadku/wyłapania. Nie pomyślała jednak, że bez obroży też da się psa zidentyfikować (chip, świadkowie). Zamiast faktycznie zająć się psem, idzie na skróty. Swoimi dzieciakami też by się tak "opiekowała"? Odpowiedzialna, nie ma co :roll:
-
Sprawy dogadane w domu i transport się znajdzie nawet. Będzie nas jedna sucz (Viki) + dwóch ludziów - ja i mój chłopak, który dużo miejsca nie zajmuje, a chce się socjalizować z pieskami :megagrin:
-
Wczoraj też miałam takie spotkanie, tyle że z ttb. Zero obroży, człowieka w pobliżu, pies się zbliża. Facet spokojnym krokiem wyszedł zza winkla, zagwizdał i sobie poszli :roll: Jednak Viki czasem obszczekuje ze strachu większe psy, których nie zna. Nie zdarza się to często i kończy się polubownie, bo Viki przekonuje się, że nie taki zwierz straszny, ale ostatnie czego mi trzeba to psia bijatyka z bezpańskim psem i ja jedna na placu boju. W okolicy pałętał się też inny pies, przy ruchliwej ulicy. Łaził za ludźmi, ale zawsze wracał pod jedną klatkę. Ewidentnie miał właściciela, bo widziałam go kilka razy w obroży :roll:
-
Coś mogło się stać na spacerze, ew. pojawiły się pewne czynniki. My mamy podobny problem w okresie fajerwerkowym, ale spacerów nie odpuszczam, nie będę psa kisić w domu, bo się zachciało komuś świętować sylwestra na początku grudnia :angryy: Piszesz, że zmieniłeś trasę do parku i przez pewien czas działało. Może to w tym parku leży problem? Ja spróbowałabym przez pewien czas omijać tę okolicę i obserwować psa. Edit: Ta budowa jest przy parku?
-
[quote name='asiak_kasia']zapraszamy ;) im nas więcej bedzie tym weselej :diabloti:[/QUOTE] Już widzę minę mojej suczki pt. "Gdzie mnie pani wywiozła?!" :evil_lol:
-
Wstępnie się piszę na zlot, jeśli można :oops: Właśnie rozważam za i przeciw. To byłaby pierwsza daleka podróż z psem. I tak chcemy w tym roku jechać z nią nad morze lub do gospodarstwa agroturystycznego naszej rodziny, z tym że przed tym drugim mam obawy, bo zamiast płotu są chaszcze a za nimi jedyna droga we wsi i mam straszne wizje, chociaż rodzinka byłaby zachwycona naszą obecnością :oops:
-
Nawet jeśli nie ma tam żadnych psów, dobrze by ktoś uświadomił dziewczynie, że z takich rzeczy się nie żartuje.