Jednak cuda się zdarzają!!! Czaruś ma dom!!!!!
Kiedy pani Ania przyjechała zrobić zdjęcia Czarusiowi chemia zadzialała, co widac na zdjęciach
Nie mogła przestać o nim myśleć..Decyzja była tylko jedna!!! Adopcja!!! Telefony, rozmowy, wizyta i.....
Dziękuję...
Wiedziałam, że ten okrutny moment kiedyś nadejdzie...Kazanek bardzo chorował....Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że będzię aż tak boleć...
Asiu, teraz Kazanek na zawsze będzie żył w Waszych sercach.
Dziękuję Wam kochane..Ja jestem w totalnej rozsypce...Nie moge pogodzić sie z odejściem mojego kochanego Kazanka...Tak strasznie boli.....Tak bardzo chciałabym sie do niego pzytulić.....
Biedna malutka....ona by tam umarła w tym schronisku....Trzymam kciuki aby szybko doszła do siebie i pozbyła się tego paskudztwa...Za Cziko tez kciuki trzymam.
Bezik słodki!!!
Anulko, dzisiaj było tylko wstępne zapoznanie Czarusia z wetką. Czaruś za nic nie chce wsiąść do samochodu, bardzo się boi. Marysia umówi Czarusia na wszystkie badnia, ale stres musi minąć...