Ja rozmawiałam z panią z hoteliku, o którym była mowa wcześniej ale ona zdecydowanie odradzała zabieranie go do hoteliku i nie chodzi o pieniądze. To spory pies, nic o nim nie wiemy więc i tak większość czasu musiałby być izolowany czyli zamknięty w kojcu. Nawet jeśli teraz jest łagodny to wiemy, że pies często się zmienia jak trochę odżyje....
U niej nie ma adopcji, nie przychodzą ludzie w poszukiwaniu psiaka i uważa, że jak już musielibyśmy go zabierać to w schronisku koszalińskim miałby większe szanse na kontakt z ludźmi (wolontariusze) oraz, że ktoś go wypatrzy - choć dobrze wiemy, że duży starszy i czarny pies za wielkich szans nie ma - również z ogłoszeń.... :(
On tam siedzi biedny, smutny z minimalnym kontaktem z ludźmi ale z punktu widzenia prawa krzywda mu się nie dzieje....... Żeby cokolwiek zadziałać trzeba mieć go gdzie zabrać.....a takiego miejsca póki co niestety nie mamy :(
Kinga (założycielka wątku) prosiła też, żeby tam za bardzo nie jeździć, nie wchodzić bo nie wiemy jak zachowają się "opiekunowie" i żeby nie pogorszyć jego sytuacji więc na razie nie mam pomysłu jak moglibyśmy pomóc