-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pani Profesor
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja też dziękuję, mam następny temat do przewałkowania z wetką, to taka 'postępowa' babka i rozumie moje obawy/domysły, jak czasem przychodziła, to odpalałam jej dogo :diabloti: żeby sobie sama poczytała o chorobach i domysłach, zamiast słuchać mojego cytowania, czego to nie wyczytałam... fajna babka, polecam komu mogę :D (jak znajdziemy patrysiowe choróbsko powodujące ten fatalny stan skóry,to sama jej wykuję medal). Motyleqq - o to właśnie mogło jej chodzić, że to na 'popularne' robale, ale z tego co piszecie, to Pat nie jest w 'wysokiej grupie ryzyka', bo kupy nie tyka, wącha z odległości 20cm. jeśli znajdzie i odchodzi z niesmakiem, siurów też nie liże i psie tyłki też obwąchuje z dystansu, taki to królewicz :diabloti: -
ja znam 'gorszą' agentkę od Walda, sznaucerka olbrzymka sąsiadów (którą Pat pokochał od pierwszego wejrzenia, cud nad Wisłą) - ta to dopiero taranuje, Wald tylko czasami przeleci po Patryku i to raczej jako 'nie zdążyłem go przeskoczyć', a tamta sznaucerka wbiega z impetem i turla nim po trawie :diabloti: aż nieraz musiałam interweniować, bo jest tak żywiołowa, że nie zauważając mogłaby zrobić Patowi krzywdę, a to nie jest delikatny piesek...
-
no to wspaniale, jak będę miała wtedy wolne, to się widzimy :loveu: wymiziam Wasze faflaste tak, że będziecie uciekać :loveu:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
o, tempora, o mores... a ja byłam święcie przekonana, że pies ma robaki = drapie doopskiem o ziemię, nie ma = nie drapie... jednak te mity figurują dość mocno, bo mi się wydawało, że jestem względnie doedukowana... tym bardziej, że coś mi świta, że wetka mówiła że Pat dostał tabsy "wytłukujące wszystko naraz", więc uznałam, że to takie piguły na każdy rodzaj robaka... ...z drugiej strony - taka full-sterylność miałaby miejsce wtedy, kiedy pies byłby badany co tydzień :roll: bo kto powiedział, że pies się nie zarazi DZIEŃ po zrobieniu badań? a w ciągu 3 miesięcy do kolejnego badania zdąży już rozsiać robaki po dzieciach i całej rodzinie... ...dziwna to sprawa, bo TŻ-ta labrador za małolata rzygał robakami i jak wytłukli, tak nigdy więcej nie miał objawów, za to Neska koleżanki po adopcji łapała robaki chyba z 2 czy 3 razy i jeździła doopalem po ziemi, a też nie zjada kup ani nic... -
a gdzież ten PBS się odbywa? może powiedz, że w Wasilkowie koło Białegostoku? :loveu: (jeśli tak, to się poznamy :loveu: bo ja tam bywam u rodzinki!)
-
a u mnie na lince lipa, u Pata na bank jest zjawisko agresji smyczowej, on luzem o wiele ładniej potrafi minąć przechodzącego psa, niż na smyczy, choć i tak nie jestem w stanie zaryzykować 'biegaj se wolno', bo jeśli jednak NIE odwołam od psa... :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Dardamell']Robię dokładnie tak samo. Jeżeli suka swoją postawą nie przemówi do właściciela jazgacza to nikt nie przemówi. Pani Profesor, ja mam dużego psa, którego bardzo niezdrowo taki jazgacz nakręca i aby do niczego nie doszło to nie mogę skrócić psu smyczy. Jak zostawię luźno to suka jest spokojna i popatrzy, posiedzi, pocieszy się ale jak skrócę smycz to zaatakuje. Czy spotykając mnie na spacerze tez byś dostała k*@#%@#cy?[/QUOTE] oczywiście, że nie, bo - jak sama piszesz - suka luźno tylko przejdzie i popatrzy, ja mam na myśli psy, które nie są skracane i podchodzą - niezależnie, czy ze względu na brak instynktu samozachowawczego (bo mój pies drze japę), czy ze względu na to, że młode i durne, a już o ataku nie wspomnę. inna bajka, że mój pies, jeśli ma już jakiś respekt do obcych psów, to właśnie do dużych suk :D więc jest duża szansa, że nawet by się nie rozdarł. tak czy siak, chodziło mi o nieskracanie smyczy i "on idzie się przywitać", podczas kiedy ja już mam psa w powietrzu, duszącego się na obroży i wyglądam jak nieporadna matka z rzucającym się w markecie przedszkolakiem. -
ok, doczytałam, pit bull show :cool3:
-
a co ja mam powiedzieć, jak na 400 psów w schronie trafiłam na mendę i niereformowalnego debila? :diabloti: a z resztą cicho, Kastucha jest wspaniała i prześliczna, żadna tam pręguska :D ...co to jest PBS...?:-o /pierwszy raz widzę ten skrót
-
śliczna jak zawsze :loveu: a druga cięta bulwa też fajna, w jakim jest wieku? w ogóle, wbrew pozorom, ładnie te bullki się ze sobą potrafią bawić :diabloti: Kasta jest generalnie 'psioakceptowalna'? [SIZE=1]a o bawełnianych obróżkach wiem, nie celuję w takie :diabloti:[/SIZE]
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ok, czyli wetka będzie od teraz co 3 miesiące odjeżdżać od nas z pojemniczkiem koopy :cool3: (odwiedza mnie w domu,bo gabinet ma gdzieś hen na wygwizdowiu, a ja jestem na trasie powrotu do Krakowa :D) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
mój i jeże próbował sterroryzować, ale szybko się irytował, że kłuje i tylko wypinał doopinę i na delikwenta szczekał, no ale ropucha jednak przeszła w złym miejscu, bo momentalnie ją spacyfikował... już pominę wątpliwą przyjemność wynoszenia takiej martwej, krwawiącej agentki kilometr dalej w krzaki, coby pieskowi przypadkiem nie przyszło do głowy pozbyć się dowodów... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Berek,a co, jeśli mowa o tym, że pies 'coś' zaatakuje, a z 'tym czymś' trudno cokolwiek zrobić? Mój durnowaty myśliwy zaatakował na Mazurach przechadzającą się ropuchę (wielką jak męska pięść) no i zanim zdążyłam wstać z krzesła to rzucił się na nią i poderżnął jej gardło :roll: a następnie zostawił, nie miał zamiaru jej zżerać. Innym razem wygrzebał nornicę z dziurki, podrzucił w górę, zacisnął zęby i... wraz z TŻ-tem wyciągaliśmy mu ją z gardła :roll:i taką na wpół żywą wypluł łaskawie na ziemię...i co? Mam taką konającą nornicę dobić butem, czy wieźć dzikiego, umierającego gryzonia do lecznicy? Szczęście w nieszczęściu, postałam gapiąc się tępo na tą nornicę i padła po jakichś 10 sekundach, ale i tak czułam się jak bezduszny oprawca. I teraz pytanie - gdzie jest granica między udzieleniem pomocy 'nadgryzionemu' kotu, a takiej myszy, która de facto sama z siebie zdechła i nie było dla niej szans? Czym się różni życie takiej myszy od np. potrąconego kota? Nie usprawiedliwiam, tylko dywaguję, że ktoś widząc konającego dzikiego kota machnie ręką na zasadzie 'i tak mu się nie da pomóc'. A że się da, to inna sprawa... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
nie jest, ale chyba robi specjalizację z dermatologii. takie są ustalenia :) ona go teraz obejrzy, jednak jutro zajedzie, kończymy hormony tarczycy, drugi raz badanie i w razie nie będzie klarowne że tak - to niedoczynność - to wysyła mnie do jakiegoś profesora od dermatologii psiej :) -
a turkusowa w paseczki kolorowe? u mnie chyba poleci następna z KudłatyArt, bo jakościowo są serio mega, Pat nosi te batmany i jakby nietknięte
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ok. zapytam wetkę, akurat chyba dziś do mnie wpadnie, ta moja to sensowna babka, taka właśnie wyszukana po kilku nieudacznikach (tak, nieudacznikach, dwóch chłopa + ja przytrzymywało Patryka i nie dali rady pobrać wymazu z ucha, kazali przyjść, jak będzie trzeci lekarz :roll:) i właśnie ta oto wetka dała mu tabletkę tak pro forma, jest za regularnym odrobaczaniem, dziś dopytam. nie zmienia to faktu, że nadal nie znamy choroby u mego psa, która powoduje łojotok - ani to alergia, ani nie do końca wiadomo, czy tarczyca :roll:, a kombinujemy od pół roku... i myślę, że to nie kwestia wetki, bo przynosi mi różne materiały z sympozjów u jakichś wielokrotnie-super-habilitowanych doktorków, na razie obie rozkładamy ręce... ale z robakami muszę przycisnąć, o co tu chodzi :D -
[quote name='unikatowydiament']Jak mnie nie ma to Oscar zawsze śpi na moim łóżku albo z jakąś moją rzeczą albo kapciem albo Miśkiem[/QUOTE] o, to mój pies też mnie kocha, bo śpi z moimi resztkami jedzenia albo z papierem, w który wcześniej smarkałam, w razie wlezie do łazienki :diabloti: [quote name='agutka']profesorka- trafił ci się pies z charakterem ;) taki arystokrata że nic mu powiedziec nie mozna :) ale to i rozwiązanie będzie może na przyszłość ;) unikatowy- musi być bardzo przywiązany do ciebie skoro bierze twoje rzeczy :)[/QUOTE] z charakterem... to może śmieszne, ale czasem widzę ludzi z psem typu "jestem durnowaty, macham ogonem, kocham cię, daj buzi" i mimo tego, że właściciele często jęczą, że "taki on głupi, nic nie umie, cieszy się na każdego", to trochę im zazdroszczę :oops: oddałabym trochę tego sprytu patrysiowego za więcej ciepła wobec MNIE :D (bo tak naprawdę jego największą miłością jest moja koleżanka, właścicielka Neski, a drugą z kolei - TŻ, ja jestem efektem ubocznym karmienia :D :D )
-
wytłumaczyć rodzinie "rób to a tamto" to jakaś masakra, moi rodzice w ciągu 2ch tygodni pobytu w domu utuczyli mi Patryka jak prosiaka i rozpuścili - a miałam go wtedy krótko, to był ten okres, że musiałam mu wtłoczyć zasady bo się stawiał (dalej się stawia, ale mniej), poza tym 'brał co jego' i generalnie wyrywał miskę z ręki, warczał jeśli się podeszło 10m. obok niego, kiedy coś żarł i tak dalej. zepsułam go trochę na początku, więc próbowałam odkręcić co mogłam, wchodzę do domu, a tu mama klika klikerem na fotelu :roll: i po każdym kliknięciu pies dostaje kawał kiełbasy... ...tak samo z jedzeniem, pół kilo (!) mięcha z warzywami na jeden posiłek (a on żre ok. 200g dziennie!), bo taki chudy, biedny,ze schroniska... skończyło się tak, że Patryk zasrał pół mieszkania :diabloti: bo został sam, a ojciec dał mu 4 pomidory, kotlety mielone i jeszcze papkę pozostałą z wyciskania owoców... ...i od tego czasu rodzice uznali, że 'może faktycznie' :diabloti: także qmu, na moje oko, najbardziej podziałają 'efekty', chociaż głupio byłoby czekać aż Diesel kogoś uwali, ale czemu nie skorzystać z przykładów? pokaż bratu wątki na dogo, takie tendencyjne, typu "agresywny amstaff" i tak dalej, albo sensowne wypowiedzi różnych osób na temat charakteru takich psów i co się dzieje, jeśli się ttb rozpuści jak dziadowski bicz, a potem ciężko to odkręcić... ...trzymam kciuki!:D
- 1417 replies
-
a te znowu o obrożach :roll:.. ja od ciotki Robo podpierniczam pomysły na obroże, już zgarnęłam batmany, zobaczymy co dalej :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja jestem i tą stroną z 'małym szczekaczem' i tą stroną z większym psem, do którego startuje mały i jazgotliwy wypierdek... w obu przypadkach jestem na przegranej pozycji, bo nad moim psem jest ciężko zapanować, tzn. nie fizycznie, bo z tym sobie radzę (to tylko 13kg), ale zapanować 'emocjonalnie', czyli go nie nakręcić, nie spiąć, nie podenerwować. w obu przypadkach dostaję k*@#%@#cy, jeśli druga strona nie skraca swojego psa, podczas kiedy mój potrafi już z daleka ujadać. trzeba być ślepym/nienormalnym, żeby nie widzieć, że pies NIE NADAJE SIĘ do kontaktu - jakkolwiek to zabrzmi, to ja wyznaczam, kiedy można spróbować się 'przywitać', jeśli widzę, że memu psu nic nie odbija i jest łagodnie nastawiony. druga strona nie ma nic do gadania w takich kwestiach, bo Pat jest nieprzewidywalny (ostatnio biegał w sforze 20 psów kilka godzin i był mega przyjacielski, a wczoraj chciał zamordować szczeniaka maltańczyka). jeśli ktoś nie skraca psa na moje "proszę nie podchodzić" to i tak nie mogę poluzować, żeby przegonił intruza :roll: bo mi się zwyczajnie demoralizuje, pozwalam mu wtedy na eskalację agresji i cała zabawa w "omiń spokojnie" stracona... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
oho, to jestem w szoku - ja mówiłam wetce, że nie sądzę, że Pat ma robaki, bo na oko nic się nie dzieje (ani nie saneczkuje, ani żadnych gastro-problemów), ale mi powiedziała, że "czy są czy nie to wyjdzie w kupie po podaniu tabletek", jak gdyby te martwe miały się nagle ewakuować drugimi drzwiami. fakt faktem, cisza i przed, i po podaniu, więc następnym razem jej powiem, co wyczytałam i skonfrontuję :) motyleqq, wychodzi na to, że jeśli pies nie wykazuje objawów, to można mu nie dawać WCALE tych odrobaczaczy? nawet te profilaktyczne "raz na rok"?