Dobrze, że się ta kłótnia wyjaśniła, bo zaglądam na wątek, a tu taka historia... Nie kłócić się, Drogie Panie, to nikomu nie pomoże!
Tak realnie - skoro Trzcinka postanowiła się już nie wypowiadać w ogóle i nigdy - to co my w tej chwili możemy zrobić?
Jechać tam te kilkaset kilometrów - fajnie, ale po co, skoro nawet nie wiemy kogo szukamy?
Opcja z łapaniem przez lokalsów też odpada, skoro to jest zapomniana przez Boga wieś.
Jak dokładnie nazywa się to miejsce? Bo mi umknęło, a już nie chce mi się przez cały wątek przekopywać.