-
Posts
1906 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asiak_kasia
-
Roczny malamut ciągnie do psów i innych zwierząt, jak go okiełznać?!?
asiak_kasia replied to eti's topic in Wychowanie
[quote name='Maron86']Jeśli to do mnie kierowane to nie bardzo trafiłaś. Moje 'doświadczenie' nie kończy się na jednym Szamanie który de fakto jest piątym psem w domu. W tej chwili mam 3 psy, każdy ze skrajnie innym charakterem. Do każdego trzeba inaczej podejść. Zdaję również sobie sprawę z tego że i w jednym miocie tej samej rasy są odmienne charaktery, dlatego to hodowca po 'wywiadzie' powinien dobrać do nas odpowiednie szczenie. Osobiście szukałam konkretnej rasy do konkretnego zadania, nie widzę w tym nic błędnego czy złego. To co napisałam było 'cytatem' spike1975 i odnosiło się do wątku 'nie kupuj, adoptuj'. Gdzie stwierdza tam że pies to pies niezależnie od pochodzenia i psy rasowe (rodowodowe) są dla snobów :roll: [/QUOTE] nie nie nie, to nie było do Ciebie ;) Kierowałam to do kolegi Spike'a. -
Roczny malamut ciągnie do psów i innych zwierząt, jak go okiełznać?!?
asiak_kasia replied to eti's topic in Wychowanie
[quote name='spike1975']cóż, za pomocą klikera właśnie szkoli się nie tylko psy ale też konie, delfiny, nawet kury i można. więc naiwne twierdzenie że nie można psa "innej" rasy bo on jest "pierwotniakiem" jest uzasadnione tylko ignorancją twierdzącego. powtarzam jeszcze raz. jak nie wykluczam pewnej awersji w szkoleniu. ale awersja stosowana musi być przez kogoś kto zna się na rzeczy bo może doprowadzić do bardzo złych efektów co widać na tzw załączonym obrazku. nie mam ochoty wysłuchiwać banialuk jakie opowiadacie że się "nie da". ci którzy nie potrafią bardzo często twierdzą że się "nie da". jeżeli naprawdę uważacie że się "nie da" to napiszcie mi jakich ras psów "nie da" się szkolić klikerowo, pozytywnie a jak wam w odpowiedzi znajdę takie psy właśnie pozytywnie wyszkolone i skończymy te głupie, do niczego nie prowadzące przepychanki.[/QUOTE] Moje koniki tez klikerkiem się uczyło. I owszem. Ale czym innym jest uczenie "sztuczek", czy uczenie od podstaw konkretnego zachowania. A czym innym jest odkręcanie błędów. Jeżeli masz 750kg, które nie respektuje Twojej przestrzeni i w boksie wgniata Cię w sciane, nikt nie uzywa klikerka, bo zwyczajnie nie ma na to czasu. I ameryki nie odkryłes. Każdy zwierzak woli bodźce pozytywne niz negatywne. Tyle, ze tu nie idzie o NAUCZENIE poprawnego zachowanie, tylko NAPRAWĘ popełnionych błedów. I to jest ta subtelna różnica, której nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć. Serio nie widzisz różnicy w uczeniu "siad" a oduczeniu "zagryzania" innego psa? Tutaj nikt nie kwestionuje tego, że właścicielka dała ciała. Zrozum. Ona sama tez wie, że popełniła błedy. I własnie dlatego prosi o pomoc. I własnie dlatego polecono awersyjne metody, bo to nie jest piesek, który sobie "brzydko szczeka" na inne pieski. Tylko zwierze REALNIE niebezpieczne. Tu się nie dla TYLKO klikerem. Tu potrzeba jasnego i wyraźnego sygnału mówiącego "NIE! takie zachowanie odpada kochany piesku". Zrozum, że dla psa z takim problemem, każdy wyskok do innego psa jest nagrodą. W ten sposób sobie zwierzak radzi z frustracją/emocjami. I samo to, że on się "spali" w ten sposob jest dla niego na plus. Ignorowanie takiego zachowania nic nie da. A zyjemy w swiecie pełnym ludzi i innych psów, wiec nie da się unikać tego rozproszenia. Także w sytuacji, która tego wymaga korekta zachowania wrecz musi być. Mechanizm korekta+komenda-za posłuszeństwo-->nagroda nie bede tłumaczyć, bo to choba oczywiste? Ale ta korekta jest tu potrzebna. A żeby dobrze jej uzywać-kazdy polecił specjaliste. Także daruj sobie te swoje frazesy. [quote name='spike1975']jeżeli naprawdę uważacie że się "nie da" to napiszcie mi jakich ras psów "nie da" się szkolić klikerowo, pozytywnie a jak wam w odpowiedzi znajdę takie psy właśnie pozytywnie wyszkolone i skończymy te głupie, do niczego nie prowadzące przepychanki.[/QUOTE] spoko. prosze pokaz mi rotka na klikerze. Rotka po schronie, z bardzo silną agresją kierunkowana i do ludzi i po psów. Rotka, który pogryzł dziecko, wyleciał z chaty, w schronie wyladował w izolatce po pogryzł dotkliwie innego szczyla (5-6miesieczny "szczeniak"). Pokaż mi kogos, kto wział psa naprawde z agresją dominacyjną, który potrafił uzywać zebów wobec człowieka. I wcale się nie boi tego robić, co wiecej sprawia mu to frajdę. I serio jeżeli ktoś [B]takiego psa[/B] wyprowadził TYLKO na pozytywach- wzracam honor, biję się w piersc i przyznaje-jestem nieudolna. Także czekam niecierpliwie na przykład takiego konkretnego przypadku wyprowadzonego na prostą klikerem. Dodam, że tu nie chodzi TYLKO o rasę, owszem jest ona ważna bo warunkuje wiele kwestii. Ale serio wychowanie od małego szczeniaka psa, który wyszedł z dobrej hodowli. Takiej która naprawdę daje socjal małemu, dba o wszystkie potrzeby takiego szczeniaka. Plus pies trafiający w ręce ludzi świadomych i doświadczonych. To nie jest żadne wielkie WOW, że piesek chodzi na pozytywach. -
Kolejny Zlot Dogomaniaków w przygotowaniu - Tylko 18+
asiak_kasia replied to Okamia's topic in Obozy
[quote name='Amber']Zastanawialiśmy się nad tym, żeby otworzyć grupę under 18 i dać ją po opiekę Alexowi, ale jednak plan z przyczyn niezależnych od organizatora nie wypalił :([/QUOTE] zapomniałas tylko dodac, ze w tej grupie mogą byc tylko chłopcy :diabloti: -
Wiesz Twoje psy najlepiej świadczą o Tobie, a jeszcze niedawno- czytałam o odwiedzinach u was kolezanki z Buldogiem Amerykańskim, która skończyła się pogryzieniem. :roll: Ja pomimo posiadania 2 bardzo problematycznych psów, w tym jednego rota-agresora, a drugiego mocno niezależnego kaukaza, mogłam ze spokojem przyjmować gości i moje psy nie pogryzły NIGDY NIKOGO z zaproszonych przeze mnie, ani też niczyjego psa. A były i dzieci i pimpki i obcy mniej lub bardziej. Tyle, że moje psy są i były WYCHOWANE przeze mnie (pomimo tego, że wszystkie to psy z adopcji/schronu). A Ty sama przyznajesz, ze Twój shiro jest rozpuszczony. Wychowaj tego, który już jest. Dojdź z nim do sytuacji kiedy będziesz miała psa stabilnego. A potem myśl o kolejnym. Takim zachowaniem póki co, kreujesz się na totalnie nieodpowiedzialna, bezmyślną panienkę. Psy ras bojowych a obronnych to dwie różne kwestie już Ci wyjaśniono, kilkakrotnie. Ale dla mnie FENOMENEM jest przechwalanie się tym, że pies w stosunku do właścicieli i swojego stada nie jest agresywną, dziką bestią. "Kochana" masz asta-te psy z zasady [U]nie powinny przejawiać agresji do ludzi W OGÓLE[/U]. Co musiało byc spartolone w wychowaniu tego psa, skoro on reaguje negatywnie na ludzi? Są tutaj tacy, którzy wręcz onanizują się tym, że rotek nie goni za zwierzyną-no wielkie mi halo. Nie miał prawa gonić za sarnami, bo to nie jego rola. Wyegzekwowanie tego u rota to nic wielkiego. Pies rasy obronnej ma pilnowac i bronić swojego "stada" a nie hasać po lesie za sarenką. I to mniej więcej to samo, co chwalenie się tym, że ast ([U]rasa bojowa[/U] nie obronna) nie jest agresywny w stosunku do domowników. No wielkie mi osiągniecie-serio... :roll:
-
Roczny malamut ciągnie do psów i innych zwierząt, jak go okiełznać?!?
asiak_kasia replied to eti's topic in Wychowanie
Nie lubię wybiórczości. To, że właścicielka dała ciała z tym "witaniem się" to każdy dawno powiedział. Nie ma do czego wracać. Bład jest oczywisty, ale to nie watek o wytykaniu błedów, tylko "poradnikowy". Także fakt, nie było linczu na właścicielce-a to i tak nowość na forum :diabloti: A co do reszty- widac, że nie masz pojęcia o różnorodności charakterów i osobowości u psów ogólnie. Już nawet nie o rasy idzie. Pięknie zacytowałeś fragment o suce Okamii. To teraz jako przeciwwagę podam przykład mojej suki. 9 pierwszych miesiecy swojego zycia spedziła siedzac w komórce/spiżarence. Spacery były sporadyczne, pies trafił do mnie pół-dziki. Totalnie nie rozumiejący i bojący się człowieka. A MIMO TO kontakt z psami ma zarąbisty. Potrafi bawić się ze szczeniakami, samcami, sukami, psami problematycznymi i tymi łatwymi. Nigdy nie sprowokowała zadnej spiny i znajomi się śmieją, że jest wiecznie na "trawce". Typowy "happy go lucky" pies. Moja zasługa w tym żadna, ot wychowałam i ogarnęłam w podstawowych kwestiach, ale relacji z innymi psami nie musiałam naprawiać. Są psy, które reagują szybciej, gwałtowniej, mocniej i takie których bomba atomowa nie ruszy. Jest to ścisle związane z ich przeznaczniem. Tym jaką prace wykonywały i do czego były przeznaczone. Hodowla konkretnych egzemplarzy o konkretnych popędach i charakterze dała to co teraz mamy. I ktoś kto wszystkie psy chce wrzucić do jednego wora-no sory nie jest partnerem do dyskusji. Nie każdemu psu Burek. I zawsze powtarzane na forum jest jedno zdanie "nie psa pod metode, tylko metode pod psa" To co u Twojego pieseczka sprawdza u mojego juz nie zda egzaminu. Metody "pracy" z owczarkiem beda inne niz z molosem. Motywowanie bedzie inne u ttb, inne u pierwotniaka. Jeżeli ktoś takich podstaw nie ogarnia- no to o czym my w ogole rozmawiamy? -
No weźcie koniecznie pita. Potem dokupcie ring, i zbierajcie publikę na walki psów. :diabloti: Ja bym nie planowała co bedzie jak pies X czy Y odejdzie, tylko ewentualnie na co bede mogła sobie pozwolić jak ogarnę mojego rozpieszczonego i problemowego piesełka. I na pewno nie planowałabym rasy trudniejszej niz ta która mam, a z która sobie nie poradziłam. :roll: No a tymczasem czekam na wieści z faktu, bo predzej czy później z takim podejscie tam wylądujecie. :diabloti:
-
ooo widze, że i tu kolega spike dotarł :diabloti: szkoda klawiatury, na kolege, który twierdzi, że 50kg agresywnego malamuta trzeba pozytywnie naprostować ;)
-
Roczny malamut ciągnie do psów i innych zwierząt, jak go okiełznać?!?
asiak_kasia replied to eti's topic in Wychowanie
[quote name='Maron86']Wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? My sobie skaczemy do oczu, a założycielka wątku się tu nie pojawia. Osobiście zakładam że nic z tym psem właściwie nie robi, chociaż mogę się mylić. Przyznam szczerze że tak się zastanawiam ... [B]jak to możliwe niby znać rasę, niby być przygotowanym na nią, mieć do tego od szczeniaka psa i tak spartolić social.[/B][/QUOTE] Wcale nie trzeba spartolić socjalu (nie mówię tu o tym konkretnym przypadku). Psy są różne, różne progi pobudzenia, różna reaktywność. Jeden bedzie ecie-pecie, drugi wiecznie najarane ADHD. I mowie tu tylko w obrębie rasy, ba! nawet jednego miotu. Ktoś kto sobie poczytał o rotkach, ze są takie fajne, spokojne, rodzinne, super do dzieci itd to ma obraz psa idealnego-rodzinnego, ale jak trzeba to obrońcy i bohatera. No i owszem, te psy takie są ALE najpierw trzeba je wychować. I ktoś kto niby jest przygotowany na rase, dostaje potem takiego diablika z jakim mi przyszło się zmierzyć i jest zonk :razz: Nie dość, że pies był kombinujący mocno, do tego bardzo dużo czasu zajęło nam wypracowanie wspolnego szacunku, a dorzuć do tego agresje i jest miks wybuchowy. I ten socjal, socjal socjalem-wszystko się zgadza, ale POSŁUSZEŃSTWO to zupełnie inna para kaloszy. Piesek może miec zawalony socjal ale byc posłuszy. Dobrym przykładem jest tu pies Okamii, suką miała skopaną socjalkę, ale jest POSŁUSZNA. Odwoływalna, karna itd. Pomimo, że to ttb, wiec teoretycznie to rasa+słaby socjal powinien byc psi morderca. A tymczasem w miare spotkań z ogarniętymi psami Prosiak robi się coraz fajniejsza. NA spotkaniach wyluzowana i ogólnie zyje nam się bezkagańcowo na spacerach, gdzie dominują suki z róznymi problemami. Także jasne socjalizacja to bardzo ważny etap, ale są psy, które socjalki nie miały zadnej i mimo to nie sprawiają problemów ;) Natomiast kolega spike jest kolejnym wybitnie oświeconym pozytywistą, który o działaniu kolczatki nie ma ŻADNEGO pojęcia, nie rozumie mechanizmu jej stosowania, ale WIE NIEOMYLNIE, że jest złem. W dodatku z czytaniem też ma pewne problemy, bo autorka wątku napisała, że tego "kopa" do którego się tu tak odnosi uparcie, sprzedała psu RAZ, gdzie trzymał w pysku INNEGO PSA. To była sytuacja której klikerkiem nie rozwiążesz. :roll: I jestem ciekawa ile agresywnych dorastających samców kolega spike przerobił? Ile takich psów wyprowadził na prostą? Jakie to były psy? W sumie ponawiam pytanie Amber ;) Wyjątkowo często zwolennicy super pozytywnych metod mają pierwszego ewentualnie drugiego psa w swoim życiu, w dodatku psa stosunkowo bezproblemowego i najczesciej małego/średniego. Taki schemacik pozytywnego szkoleniowca mam. (chociaż są bardziej "ekstremalne przypadki" :diabloti:) Serio przeraża mnie fakt, że są tacy ludzie, którzy pokończą te kursy, szkoły i jakieś pseudo "studia", wiedze mają zadna, czesto swoje psy w wątpliwym stopniu wychowania. A biorą się za cudze. Podziwiam odwagę? Głupote? :razz: Chociaż w sumie to nie podziwiam-wspołczuje ludziom, którzy im powierza swoje psy. -
[quote name='Majkowska']Czy przeczytałaś moje posty ? Bo wydaje mi się ze wybierasz sobie fragment, podpinasz pod to co sobie w głowie ułożyłaś po czym komentujesz udowadniając mi że źle myślę. Przeczytaj to całe, to co napisałam, a nie tylko fragment który sobie podkreśliłaś... W którym moim poście napisałam że wychowanie goldena i rotta jest takie same?:roll: Gdzie ja u licha napisałam że według mnie ast, rott czy inny pies ma prawo się rzucić?! Wkładasz mi w wypowiedzi coś czego wogóle nie było... W kontekście agresywnych do wszystkiego astów , których właściciele radośnie stwierdzają że "one tak już mają" : Nie wymagam od psów, a wymagam od właścicieli żeby psa prowadzili tak jak powinni, żeby człowiek mógł przejść ulicą spokojnie sam i ze swoim psem. Jeśli ktoś wie że jego pies jest agresywny niech mu zakłada zwyczajnie kaganiec, a nie puszcza radośnie i tłumaczy tępakom wkoło że ten pieseczek był stworzony do zabijania to niechże nikt nie wymaga żeby był misiaczkiem. Zresztą jak jeszcze rozumiem fakt że samiec z samcem jakiekkolwiek rasy się może nie polubić tak żaden normalny pies nie powinien rzucać się na ludzi... Nawet jeśli " tak już ma"... O dziwo - zaskoczę Cię, ale znam dużo osób których asty, rottki itd nie są morderczymi bestiami z natury, które koszą wszystko po drodze, a są normalnymi psami normalnie żyjącymi, chodzącymi na spacerki w grupach itd. I piszę to cały czas w tym samym kontekście : ktoś psa nie chce wychować, nie chce nic nauczyć, daje mu samowolkę tłumacząc że " ta rasa już tak ma". Dokładnie ciągle jestem w temacie tego co było pisane przy moim pytaniu o charcika - że ludzie rzucają tylko, że ze smyczy nie można puścić nigdy w życiu, bo ta rasa tak ma że ucieka.[/QUOTE] Chyba się nie zrozumiałyśmy... ;) Napisałaś, że wg Ciebie nie ma czegoś takiego jak trudny pies. I że jak sobie wychowasz tak masz. No nie mogę się z tym zgodzić za cholere. Pojecie trudnosci jest bardzo indywidualne, bo dla mnie trudniejsze byłoby wychowanie terriera niz molosa, ale nadal to nie jest pies, który przy min. pracy bedzie w miarę ogarnięty- jak chociażby golden, który z natury nie powinien byc psem agresywnym. I do tego piałam w temacie wychowania-no serio mniej problemów bedzie sprawiał pies z natury uległy niz pies, który w genach ma ta "agresje". Tutaj trzeba ciut wiecej niz samych podstaw. A co do olewactwa ze strony właściciela i szukania wymówki w rasie-no kurde, wiadomo, ze to jest żenada po całej linii, bo predyspozycje rasy nie usprawiedliwiają zaniedbania w temacie wychowania. Z tymże to taka trochę oczywista oczywistość. I z drugiej strony dobre wychowanie nie spowoduje tego, że pies przestanie być psem. Możesz miec super ułożonego asta, który jednak zaatakuje. Tak samo jak możesz miec ekstra wychowanego pointera, który jednak wyrwie za sarna. To jest pies, li tylko i wyłacznie. Zywa istota i samo wychowanie nie wypleni u niego tych, nazwijmy to, naturalnych skłonności. Co wcale nie oznacza, że mozna sobie olac wychowywanie pieska bo "to taka rasa". I o to mi chodziło. ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='magdabroy']Podeślesz linka, bo nie chce mi się szukać ;)[/QUOTE] [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249121-Roczny-malamut-ci%C4%85gnie-do-ps%C3%B3w-i-innych-zwierz%C4%85t-jak-go-okie%C5%82zna%C4%87-[/url]! proszzz, tylko przygotuj się na to, ze dowiesz się jakim prymitywem jesteś, jeżeli psa w kolcach prowadzasz :diabloti:
-
[quote name='marako']Słowo "olewała" rozumiem inaczej. Jako zupełne niezajmowanie się obiektem, jak się kogoś/coś olewa, to ma się to "w nosie" i zajmuje się zupełnie czymś innym. Jak suka odgradzała gościa i go pilnowała itp., tzn., że wcale nie olewała. Ale to szczegół. Z całą resztą o predyspozycjach i możliwościach wychowawczych różnych dla różnych ras zgadzam się.[/QUOTE] Może faktycznie źle to ujęłam. Suka na wyraźne polecenie olewała człowieka- w kontekscie ide sobie zajac się swoimi sprawami. Ale wystarczyło, że się skierowalismy do wyjscia/ wstalismy-nastąpiła jakas "zmiana". To suka już była gotowa do "interwencji". Jeżeli nie było potrzeby działac, to uskuteczniała taka profilaktykę, jak własnie to stawanie pomiedzy mną a gosciem. Czy po prostu obserwowała co ten ten "nowy" robi. Cholernie fajnie to wygladało w wywaniu CTR na wystawie. One tak "mimochodem" przyjmowały taka pozycje, gdzies tam zawsze ustawiały się w pozycji "obronnej". ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Rinuś']Pewnie nie do końca wiesz, bo Kasia tak jak Ty nie pisze tego po 100x w jednym wątku, napisała raz a porządnie i kto czyta ze zrozumieniem ten to zapamięta.[/QUOTE] Nie no, milcz Rinusiowa, nie masz importów, nie masz psa rasowego jak śmiesz się wypowiadać? :diabloti: a tak z innej beczki, to zaskakujący jest fakt, że w temacie umowy nie może się wypowiadac nikt kto psa z umową nie ma, ale juz np w temacie kolczatki może się wypowiedziec każdy "pozytywista", który nie ma o niej zielonego pojęcia-patrz wątek o malamucie :loveu:
-
[quote name='a_niusia']powiem ci kasiu, ze nie sledze cie az tak na dogo, zeby wiedziec, co tam w chacie masz czy mialas(poza tym, ze chyba nawet benedykt 16 wie o twoim rotku, bo soro benedykt to wie to wiadomo, ze cale dogo tez). nie 'walcze z toba", bo zeby walczyc to trzeba miec przeciwnika. w tym watku nikt nie walczy, tu sie dyskutuje i to dosc merytorycznie...poza nietorymi belkoczacymi od rzeczy osobami:))) jednak...no sorry, [B]ale majac zerowe doswiadczenie w tej kwestii, mozesz myslec co chcesz[/B], ale...tylko myslec. ta ja mozesz wyobrazac sobie, jak to jest na ksiezycu.[/QUOTE] :loveu: nie zawiodłam sie ani trochę. Ide odebrac wygrany zakład. Dziękuję anusiu ;) a że tak zapytam ile szczeniąt z Twojej hodowli poszło w świat? Zdaje się, że żadne? Bo ich do tej pory nie było? Także wypowiadasz się z perspektywy NABYWCY tak samo jak ja :diabloti: Czy może nabywcy tez dzielą się na tych którzy wiedzą wiecej lub mniej? Może liczą się tylko umowy z 3 cacibami, a te "zwykłe" już nie? No sory anusiu droga, ale jak sama zauwazyłas tu się dyskutuje. Ja od nikogo nie wymagam, żeby mnie klepał po pleckach i się ze mną zgadzał. (A żeby było śmieszniej to po raz kolejny powiem, że zgadzam się ze stanowiskiem czy Rosiczki czy innych nazwijmy to "zwolenników" umowy) A to, że rozumiem tez punkt widzenia Vectry, to koniecznie chcesz mnie postawić po tej drugiej stronie barykady. Tymczasem ja sobie chce byc neutralna, jak Szwajcaria. ;)
-
Ja tylko dorzucę od siebie, że o ile ast jest jednak psem, który teoretycznie nie powinien miec w sobie agresji do człowieka, o tyle rotek, CC czy DC to już są psy, które były typowo stróżujące/obronne. I tu takie "zagłaskanie" kończy się agresją na serio i to w kierunku obcych osób jak i domowników. Niestety próby "naprawienie" sytuacji często kończą się witaminką M. Takie rasy mało kiedy wybaczają błędy, i rozpuszczone za młodu [U]bardzo, bardzo długo[/U] walczą z "dominacja" człowieka. Bez szkoleniowca i dużej dozy samozaparcia szanse wyjścia na prosta z takim psem są praktycznie żadne. Efekt takiego lekkiego podejscia do wychowania miałam w domu. Nie było wesoło. :roll: Serio radzę się mocno zastanowić, czy warto w te tematy uderzać, bo za jakiś czas możemy czytać o was w gazecie...i to wcale nie będzie pozytywny artykuł.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
asiak_kasia replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Okamia']Tak czysto teoretycznie to gdybym tam wpuściła moją grupę spacerową to była by jedna wielka frustracja że nie ma jak się rozpędzić ;)A w 'grupie' mamy 4/7 psów max[/QUOTE] Nasza grupa spacerowa to by rozniosła ten płot i teren w pył :evil_lol: Wyobrażasz sobie Prośke, Lunę i Polę na takim "wybiegu" ? :diabloti: -
[quote name='Majkowska']Nie wiem dokładnie co uważają ludzie, ale jak widzę i słyszę uzasadnianie swojej niekonsekwencji tym że pies tak już ma to mnie przeróżne przemyślenia nachodzą ;) Pytanie - czy faktycznie ttb ma gdzieś zakorzenioną nienawiść do psów i ludzi, czy to kwestia wychowania? [B]Czy faktycznie są osobniki spokojne i agresywne jak diabli i to się bierze ot tak znikąd- rodzi się szczenię i już takie jest?[/B] Jestem wyznawczynią idealistycznego twierdzenia że jak sobie psa wychowasz takiego masz i [U]nie ma "trudnych psów"[/U] które w dobrych rękach są potworami ni stąd ni z owąd. No chyba że przemawia przez nie jakaś zła genetyka, wady itd, ale w większości przypadków odnoszę wrażenie że to nie to widząc jak pańcia pieskowi skacze koło nosa żeby jej niuniuś był szczęśliwy i wychowywał się w miłości... [/QUOTE] Bierzesz pod uwage tak podstawowe kwestie, jak reaktywnosc, próg pobudzenia/wyciszenia, przedyspozycje danej rasy? Bo mowienie, że wychowanie rota i goldena jest tak samo proste-no sory-ale śmiech na sali. Chociażby ze względu na selekcje hodowlaną-golden nie miał prawa byc agresywny, rotek na poczatku jako pies rzeźnicki, potem obronny wprost przeciwnie. Agresja w stosunku od obcych była jak najbardziej ok. I jak mozna od rasy w której poniekad pielegnowano agresje przez wieki, wymagac nagle misiowatego charakteru? Kaukaz do tej pory ma wpisana agresję ze wzorzec. To jest cech RASY. I po prostu nie da się stwierdzić, że tylko wychowanie jest wyznacznikiem tego jakiego psa mamy, bo rasy się od siebie różnią. Wymaganie od jajecznego samca, rasy bojowej/obronnej miłości w stosunku do innych psów to wymaganie z kosmosu. Nawet DA, które pracują w sforze na polowaniu, poza lasem i polowankiem, juz niekoniecznie pałają miłością do innych samców. Sa rasy, w których samiec nie bedzie przyjacielem wszystkich piesków, bez względu na ilość/jakość szkolenia. Pomijam juz kwestie, że każdy pies jest inny. Jeden doberman/rotek bedzie ciapą, drugi bedzie chodzącym killerem. [quote name='Majkowska']No rzecz jasna że każda rasa się czymś różni, nie mówię że nie,ale też nie przekonuje mnie argument że[B] pies ma prawo rzucać się na ludzi i inne zwierzęta , bo " tak już ma".[/B] Generalnie wyszło mi to całe przemyślenie z tego że ludzie mówią że taka a taka rasa ma jakąś wadliwą cechę, którą zamiast zwalczać to się pielęgnuje tłumacząc że inaczej być nie może. [/QUOTE] Nie pies nie ma prawa rzucać się na ludzi bo jest kaukazem, albo dobkiem. To jest błąd wychowawczy właścicieli. Przedyspozycje do "rzucania się na ludzi" to cecha rasy. Upraszczając. Nieufności i wrodzonej reakcji na pewne bodźce nie przeskoczysz. Banalny przykład, moja starsza suka na nasze wyraźne polecenie olewała ludzi u nas na posesji. Nie atakowała, nie szczekała-olew totalny, ale nadal ich pilnowała, stawała miedzy mną a gosciem, starała się "odgrodzić" obcego. Najlepiej zaprowadzić go w róg działki/pod scianę i miec na oku. Tak samo nigdy nie uczona potrafiła bardzo ładnie zaganiac konie. Nigdy jej tego nie uczyłam, sama z siebie potrafiła sprowadzić konie z pastwiska. Oczywiście, daleko było jej do widoskowego pasienia w wydaniu BC, ale skuteczność podobna ;) A mam pewność, że nikt jej nie szkolił w tym kierunku. Czym innym jest olewanie psa i pozwalanie mu na bycie dzikusem, a czym innym jest wychowanie psa i wyznaczenie jasnych granic. To, że bigielki uciekają to jest predyspozycja rasy. To, że właściciel nie pracuje nad tym i pozwala swojemu psu na ucieczki to głupota i lenistwo. :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='a_niusia']kasiu, a ty ile umow podpisalas, ile psow dobrze kupilas? jakie masz doswiadczenie z "wypadkami losowymi", ktore uniemozliwily ci wypelnienie poszczegolnych puntow umowy? jakie masz doswiadczenie w tej materii?[/QUOTE] odpisuje trochę po czasie, ale żeby nie bylo, ze się przestałam odzywac, bo anusia zadała mi "niewygodne" pytanie. :diabloti: I wiesz, przypuszczam, że tak samo jak ja wiem o tym, że Twoje suki są z australijskiej linii, i przyleciały do pl samolotem z st. petersburga, tak Ty wiesz, że mam i miałam w domu od zawsze kundle. Tyle tylko, że co ma piernik do wiatraka? Nie muszę miec podpisanych 40 umów, na 58 cacibów w roku, zeby miec swoje zdanie w temacie. A przypuszczam, że niektóre umowy na DT to były takie, że niejeden hodowca by nie wpadł zeby podobny zapis w umowie zamieścić. :evil_lol: (np czestotliwość i ilośc rzuconych aportów :loveu:) ale wiadomo kundle się nijak maja do szempionów-importów. :diabloti: Pomijajac ta reszte, to nie wiem w sumie o co Ty ze mną walczysz, bo ja kilkakrotnie powiedzialam, ze mnie taka umowa ni ziębi nie grzeje. Mało tego rozumiem, że wielu hodowoców [B][U]TEŻ[/U][/B] w ten sposób próbuje zabezpieczyć psa. Czy tez przefiltrować ewentualne domy. Ja tylko sobie teoretyzuje a co by było gdyby ;) No i mam ciut inne spojrzenie na sytuacje, czego innego oczekuje w kontakcie z hodowca i tyle. Dla mnie kwestia zaufania nie wyklucza się z umowa, ale tez miedzy umową a zabezpieczeniem psa nie ma znaku równości i tyle. ;)
-
Beton. :evil_lol:
-
[quote name='a_niusia']niezaleznie od tego, czy w swej kolejnej metaforze porownujesz mnie do konia czy do wiadra, nie zmienia to faktu, ze to chyba ty nie do onca rozumiesz (lub nie chcesz rozumiec), o czym tu sie od kilku stron dyskutuje. nie o cacibach (ale powtorze jeszcze raz: w pewnych kregach i w przypadku hodowli o wysrubowanym poziomie, gdy otrzymujesz szczenie doskonale rokujace taki zapis jest W PELNI NORMALNY i nie ma nic wspolnego z ABSURDALNYMI jedwabnymi podusiami, do ktorego go w swojej kwiecistej metaforze porownalas), ale o umowie kupna/sprzedazy psa, ktora powinna zabezpieczac nabywce i hodowce, ale przede wszystkim szczeniaka.[/QUOTE] Ależ ja rozumiem. I mało tego powiedziałam, że jak dla mnie ta umowa to całkiem fajna rzecz jest. Doskonale rozumiem, że hodowca stara się zabezpieczyć szczenie na każdy możliwy sposób. I to całkowicie jasne dla mnie jest. A to czy w tej umowie beda te caciby, czy inne cuda, czy te nieszczesne jedwabne poduszki, to zalezy od hodowcy i nabywcy. Ich porozumienia w temacie. I tu się nikt z Toba, droga anusiu nie kłoci. Ja po prostu teoretyzuje, na ile faktycznie ta umowa zabezpiecza tego szczeniaka. Na ile realnie to działa. A Ty za wszelką cene chcesz mi przykleić łatkę durnia, który nie wie co to jest umowa kupna-sprzedaży. Próbujesz mi udowodnic, ze ten świstek papieru jest wystarczający, a nawet wazniejszy, niz to zaufanie o którym tyle tu się tłucze. Wzięłabyś swoje suki (i celowo tu mowie o Twoich seterkach, tych konkretnych, zajebistych z australijskiej linii) od hodowcy, który zbywa Cię jednym zdaniem, nie odpowiada na Twoje pytania, i ogólnie sprawia wrażenie świra? Jak sama stwierdziłas-nie. I o to mi się rozchodzi. Jak się z kimś nie porozumiem na tej podstawowej płaszczyznie, jak się nie dogadam, nie zaufam, to psa nie wezmę. I w drugą stronę-hodowca mi psa nie da. I to jest wazniejsze niz caciby w umowie. To Ci daje-nazwijmy to-gwarancje, że hodowca Twojego psa nie pójdzie z Tobą do sądu bo suka pojechała na wystawę do koziej wólki a nie do wąchocka. I nie bedzie Ci wciskał swojego psa na repa, tylko z Tobą wybierze, albo doradzi Ci który najlepiej Twojej suce odpowiada itd. itp.
-
Anusiu, sory, ale to jest totalnie jak gadka konia z wiadrem (uwaga to jest tez metafora-nie imputuje Ci bycia koniem) Metafora to nie porównanie. I ja nie porównywałam caciców bo jedwabnych poduszek. I zakładam, że w gruncie rzeczy doskonale rozumiesz o co chodzi, ale wygodniej Ci zgrywac, to co zgrywasz, nie bede mowic brzydko ;) Ogólnie niech sobie tam kazdy podpisuje co chce z kim chce i jak chce. Ważne, żeby każdy skorzystał i pies i hodowca i nabywca. Dobrze, że "moi" hodowcy doskonale rozumieją o czym mowie i mają takie zdanie jak ja. Wiem, że bedzie nam się układało.
-
[quote name='a_niusia']nie wiem, ile umow z hodowca w zyciu podpisalas, ale ja mimo ze podpisalam bez wahania umowe ze wzmianka o 3 cacibach, bylabym jednak zdziwiona jedwabnymi poduszeczkami i nie kupilabym psa od swira.[/QUOTE] Anusiu, serio? :diabloti: Metafora to obce Ci zjawisko? :roll: Bo może za chwile mi w watku o barfie wytkniesz, ze moje suki żrą ptasie mleczko :lol:
-
[quote name='a_niusia']nikt tu sie nie pieni, poza vectra. nikt tez nie optuje za tym, ze "kary umowne sa taie skuteczne". wszyscy za to pisza o umowie jako o zabezpieczeniu przyszlosci szczeniaka. a jesli dostajesz naprawde dobre szczenie, szukasz taiego szczeniecia to i 3 caciby nie beda dla ciebie zaskoczeniem.[/QUOTE] Masz racje, nie bedzie dla mnie zaskoczeniem nawet jeżeli bedzie sobie hodowca zyczył jedwabnych poduszek. Jeżeli podpisze taka umowe, to znaczy, ze ją obgadałam, zrozumiałam i się na nią zgodziłam. To czemu ma mnie zaskakiwać? ;) A na pewno nie wezme szczeniaka od hodowcy, z którym się nie dogadam, z którym się nie zrozumiem, bo wtedy to moge miec milion cacibów, i 3 miliony innych "zabezpieczeń". A i tak wcale to nie wróży dobrej komitywy. I serio w umowie moze byc WSZYSTKO, natomiast jej respektowanie zalezy li i tylko od człowieka. Jak jest burak i cham, to się konczy w sądzie. Jak jest fajny i ogarnięty to i bez umowy pies miał ptasie mleczko na sniadanie i satynowe poduszeczki.
-
Tyle, że ja nie mam nic przeciwko umowie jako takiej. Wcale a wcale, mało tego uważam, że jeżeli ktoś podpisuje papier to MUSI go najpierw zrozumieć. I nigdzie nie pisałam, że jeżeli ktoś podpisuje z nabywcą umowe, to nie rozmawia, i ogólnie olewa. Prosze mi nie wsadzac w gebe słow, które z mojej strony nie padły. Po prostu rozumiem co Vectra ma na mysli. Jej szczeniaki, jej sprawa jak dobiera domy i co z nimi podpisuje badź nie. Ani mnie to ziębi ani grzeje ;) Jak dla mnie [B]RÓWNIE[/B] ważne (a może nawet ważniejsze) jest dogadanie się z człowiekiem po ludzku, żeby ta umowa to była "formalność", żeby człowiek wiedział co podpisuje, na co się zgadza, i żeby nie miał poczucia MUSZE to czy tamto bo mi pieska zabiorą, albo kare dowalą. Żeby jeździł te caciby, szkolonka i co tam jeszcze, dla dobra psa i z szacunku do hodowcy. No i własnej frajdy też, a nie bo jak nie bedzie cacibów to będzie dym. Potem to już popłynęło. No i skoro tak mocno optujecie za tym, że te "kary umowne" sa takie skuteczne to po prostu jestem ciekawa czy faktycznie ktoś to wprowadził w życie. (tu mam na myśli te kary za lewe krycie-jakie w umowach są) :roll: Trochę się dziewczęta za bardzo pienicie, bo nikt wam nie każe piesków teraz bez umów wydawać. Ale tez nikogo nie zmusicie co by te umowy pisał. Jeżeli ktoś chce bez papiera sprzedawac, ufa temu nabywcy, to jego sprawa. A wszystko to sięrozbija o fakt, że piesek to nie "trampki" i to jednak jest trochę inna tranzakcja niz sprzedaz w sklepie obuwniczym. I dlatego chyba takie emocje to wbudza, bo jednak o żywa istotę idzie. edit Ewa, podrzucę jak wyjde z roboty, bo trochę za bardzo sobie pofolgowałam z dogomanią i trzeba nadgonić braki w rozliczeniu wynagrodzen dla pracowników :diabloti: bo jak kasa się nie bedzie zgadzac na swięta to mnie żywcem poćwiartuja :eviltong:
-
[quote name='a_niusia']no dla mnie uzywanie psa w pseudohodowli jesli sa na to dowody to jest dostateczny powod, aby pies wrocil do hodowcy. i sadze, ze jesli hodowca jest normalnym czlowiekiem to w tym przypadku nie bedzie "tlukl sie"[B] o odszodowanie tylko bezposrednio o psa.[/B][/QUOTE] No to w takim układzie w umowie powinien być zapis o tym, że jak pieskiem pokryje coś na lewo, to piesek wraca, a nie ze jest kara umówna. Czyli jaki jest sens zawierania w umowie zapisu o karach finansowych, ze lewe krycia? Jeżeli to ma byc tylko "straszak" to zakładam, że ktoś to próbował wyegzekwować? I tu chciałabym się dowiedzieć czy ktoś? coś? czy się udało? A jeżeli to ma miec działanie, na zasadzie postraszę Cie, ale w sumie nikt ci nic nie zrobi, to wniosek z tego jeden-niewiele to warte. Ja rozumiem, że prawie wszystko jest cacy, ale jak to sięma w zyciu? I cały czas tylko to mi chodzi ;)
-
[quote name='a_niusia']kasiu w momencie, kiedy hodowca i nabywca spotykaja sie przed sadem, to zwykle nie walczy sie o "kare umowna" tylko o odzyskanie psa. i sytuacje z odzyskaniem psa ja znam z bardzo blisiego otoczenia.[/QUOTE] a mnie nie obchodzi o co zwykle się tłuką przed sądem hodowcy, tylko jak to wygląda w tym konkretnym przypadku, egzekwowania tej kary umownej. Bo zakładam, że w temacie odzyskania tego psa to poszło o coś więcej niż lewy miot. I tu już Vectra pisała parę postów wcześniej. Nie chce mi się powtarzac, ale sama umowa jest dodatkowo wspierana ustawą, że pieskowi nie mozna kuku robić. [quote name='Vectra'] ********************************************************************************* w temacie teraz wujo gugiel milczy , w kwestii orzecznictwa sądowego , dot rozmnożenia suki wbrew zapisowi w umowie więc albo nikt się nie procesował , albo milczy jak zaklęty ...[/QUOTE] No tez grzebałam i ni ma :( Znajomy prawnik obiecał pogrzebać popytac, może coś bedzie umiał znaleźć, bo niestety wujcio mi tylko podsyła tematy z hameryki i od rusków :razz: