Jump to content
Dogomania

Aśka Belkowska

Members
  • Posts

    1071
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aśka Belkowska

  1. Zaglądam, podobno mały ma jakieś problemy behawioralne. Ale trafił, to jacyś sadyści. :mad:
  2. Spokojnie, dajcie suni czas. I tak robimy mega postępy. Mój Fidek jest dwa lata u nas i dopiero zaczyna obcych tolerować.
  3. Nie było Cię chyba wtedy, kiedy na poligonie cudny rodowodowy Nero wymazał się w g...nie na bogato. :diabloti: Cały grzbiet i bok krecikowo czarnego futerka był brązowy. Był bardzo szczęśliwy i pachnący, a Pan rozpaczał za nową obrożą. :evil_lol: Dropek to przy nim elegancik.
  4. Przecież nikt nie mówi o rutynie co do minuty, raczej o powtarzających się czynnościach. Nie wpadajmy w przesadę, elastyczność to też dobra cecha. Ludzie kostyczni, niereformowalni kończą u gastrologa z wrzodami. :eviltong:
  5. A co wyszło spod kołtunów? Faktycznie maltańczyk i hawańczyk? Szkoda, że nie sunie, może tym razem namówiłabym męża.
  6. Kasa, kochani, kasa, były ładne to biegały po ogródku, do ozdoby jak ogrodowe krasnale. Zbrzydły (zabrakło ogrodnika do strzyzenia żywopłotów?:angryy:) to się je schowało do składziku na niepotrzebne rzeczy. Przykre, ale to tylko świadczy o światopoglądzie tych "lekarzy". :mad:
  7. W rutynie dnia widze jeden, konkretny plus: stałą porę karmienia. Budzące się o określonej porze soki trawienne pozwalają uniknąc wybrzydzania. Reszta to kwestia charakteru psa i okoliczności. Ja akurat mam psiaka lękliwego, ale nawet trase spacerową zmieniam za każdym razem. :evil_lol:
  8. Działanie z premedytacją? CZasem bywa skuteczne. W dodatki dzisiaj przeczytałam: wydarzenie poświęcone koszmarnie zaniedbanym psom...prawdopodobnie hawańczykowi i maltańczykowi. [URL]https://www.facebook.com/events/221400321403830/[/URL] Po co tym ludziom były takie psy? Pseudo?
  9. Właśnie chciałam przekleić, wstyd po prostu. Po co im były te psy? Psy czy sunie? Już coś wiadomo?
  10. Obejrzałam, duecik godny pozazdroszczenia. Z pewnością, gdyby mój mąż czytał dogo mielibyśmy kolejnego psiaka. I powiem wam, że nie robi tego (tzn. nie zagląda mi przez ramię :diabloti:) z całą tego świadomością.
  11. Hahaha, właśnie czytałam poprzedni wpis i dokładnie o tym pomyślałam. Oporny mój mąż, ale co nagle.... :diabloti: A taka fajna sunia jest w Warszawie. Normalnie klonik Fidka. [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/10390479_822120004482719_9220420399935515382_n.jpg[/IMG]
  12. Zaglądam sobie od czasu do czasu i porównuję z moimi doświadczeniami. Sunia ma tzw. potencjał, skoro JUZ (!) daje do siebie podchodzić i dotykać. Mój Fidel był wystraszony i mało kontaktowy co najmniej miesiąc. Do dziś pamiętam jak warował płaściutki jak dywanik, żeby tylko go nie widzieć, nie zaczepiać. Czas i cierpliwość. I motywacja, nie można odpuszczać, czasem trzeba pieska delikatnie "popchnąć" do oczekiwanego zachowania.
  13. Mój mąż wszedł do Biedronki i wyszedł. Z komentarzem... może to dobre ale ...dla yorka??? :diabloti: Dodam tylko, że Fidel nie bestia, niecałe 9 kg. zwinnego psiaka.
  14. Wczoraj 18 maja minęły dwa lata od dnia kiedy przywieźliśmy przestraszonego kudłaczka do domu. Nie ten sam piesek. Wielce rozczulają nas teraz takie drobne postępy, ktore pewnie już tylko my zauważamy. Od kilkunastu dni Fidel zaczyna się wtulać w nas, kładzie się blisko nogi, blisko ręki, kładzie głowę na brzuchu. Taki przytulaczek. Do tej pory ocierał się jak kotek, ale nie szukał takiej bliskości. :loveu:
  15. Alez ma oczka,jak mój Fidek na początku. Będzie dobrze, skoro daje się głaskać. Fidka dotknęliśmy po ponad miesiącu, nie mówiąc o zapinaniu smyczy oczywiście. Powodzenia. :loveu:
  16. W Lublinie miejski regulamin głosi wszem i wobec, że woreczki wyrzuca się do specjalnych pojemników, ale gdy ich nie ma do normalnych komunalnych. I właściwie nie ma wyboru, na palcach jednej ręki można policzyć oznakowane pojemniki. :angryy: Ty się Arth nie skarż na Kraków, wasi urzędnicy nawet do nas przyjeżdzali, żeby uświadamiac lubelskich urzędasów, że wybiegi to normalne rozwiązanie w dzisiejszych czasach. I co? I jak zawsze. :diabloti:
  17. W tamtym roku przewieźliśmy Fidka z Lublina pod Zieloną Góre, potem do Mrzeżyna. Najzabawniejszy jest kiedy wysiada po drodze i rozgląda się "gdzie to znowu go zawlekliśmy". :evil_lol: Dlatego wracając do wątku - warto spróbowac jak pies znosi podróże, czasem odległość i czas nie stanowią przeszkody.
  18. My czasem sprawdzamy czy nam pies "nie wyparował". :evil_lol: Dosłownie cała drogę lezy sobie na ręczniku za/pod siedzeniem kierowcy. Czy to jedna godzina czy 10. Na szczęście trafił się nam sznudelek podróżniczek.
  19. Zagraliśmy vabanque ;) i trafił się nam naprawdę cudny pies. Pierwszy nasz adopciak, ale kupił mojego męża bezapelacyjnie. :evil_lol:
  20. Prawda jest taka, że jak jest pies dobrze ułożony to nie stwarza problemu, a nawet odwrotnie - budzi uśmiech i sympatyczne gesty.
  21. Fidel też nie york, ale niecałe 10 kg daje się nosić i budzi tolerancję u innych. ;)
  22. Tam gdzie mieszkaliśmy niestety byłą TYLKO (!) jedna lodówka na wszystkich wczasowiczów, więc to nam najbardziej doskwierało, ale dało się przeżyć nawet przy prawie 20 osobach. Ale BARF odpada. Mała mieścina, ale w okolicy oczywiście sklepów sporo, jak to w Polsce, wszędzie Biedronki, Netto itd. My szukamy miejsc na odludziu, więc zupełnie nie dla Ciebie.
  23. Właśnie wróciliśmy z Gór Izerskich. Byliśmy OCZYWIŚCIE z psem. Nie było problemu ze zwiedzaniem. Nam może było łatwiej bo Fidka można wziąć pod pachę, ale po drodze mijaliśmy sznaucera olbrzyma. Spotykaliśmy również borderki i podobnej wielkości psiaki. Właściwie zawsze jeździliśmy z psami, teraz jest nawet łatwiej.
  24. Nie chce drugiego i już, lek na trawienie nie pomoże. :mad:
  25. Cudny malutki, szkoda, że mój mąż taki ROZSĄDNY. (Zmiana męża nie wchodzi w grę.:roll:)
×
×
  • Create New...