Na pani sumieniu pani Beato są teraz stare psy z Kłaja, bo pani świetnie wie że zagryzienie Daniusi nie jest odosobnionym przypadkiem w krakowskim schronisku. W Kłaju nie było nigdy zagryzień - to potwierdzały wszystkie wolontariuszki i weterynarze z którymi rozmawiałem. Psy były dobrze nastawione do siebie co osobiście stwierdziłem, a te mniej życzliwe Jak Aron czy Sonia były skutecznie izolowane. Przez pomaganie w realizacji osobistego odwetu na pani AK kilku osób ( do mojego słynnego już przed powstaniem artykułu zebrałem wiele zadziwiających materiałów, w tym właśnie taki zadziwiający wątek ) wydała pani razem z panią Bożeną , panem Mirosławem, Panią Magdaleną i kilkoma jeszcze osobami te biedne psy na ryzyko, pomagając w zabraniu ich do schroniska w Krakowie . Daniusia będzie pani o tym przypominać. Od tej pory już zawsze.
[IMG]http://i45.tinypic.com/c4zk8.png[/IMG]