Fotki świetne. Matko tak patrzę na ten wyścigowiec to ja bym w życiu nie wiedziała jak to tego Zochę podpiąć :D
Myślę, że nie ma co męczyć małej . Teraz kiedy ma swój pojazd to nic więcej jej do szczęścia nie jest już potrzebne. Ma kochający domek, wspaniałą opiekę i środek lokomocji :D
Pytałam o finanse bo zostały jeszcze fanty od Anica i jeszcze coś tam znajdę po kartonach na kolejny bazarek dla Zochny. Tylko nie obiecuję, że nastąpi to w najbliższych dniach....bo czasu ostatnio mi nie starcza:(
Buziole dla małej zołzy:D