Jump to content
Dogomania

dziuniek

Members
  • Posts

    3972
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by dziuniek

  1. [quote name='Anula']To może tak leczyli,że wykończyli Sajgonka:-( ! Jak można leczyć psiaki bez konkretnych badań a wątpię czy jakiekolwiek tam są robione.To jest nie ludzkie i nie humanitarne postępowanie.[/QUOTE] On nie był już po wyjściu ze szpitala leczony, przez przez pięć miesięcy umierał sam. I to jest straszne.
  2. [quote name='Beat2010']Sajgonek miał być lepiej ?? leczony od chwili, gdy Mapet chciała go adoptować....:([/QUOTE] Z wypisów lekarzy mogę wnosić (a dostałam wszystkie kopie), że zaczął być leczony 22 grudnia, po uzyskaniu wyników zrobionych poprzedniego dnia badań, gdy chciałam go adoptować, a opiekunka wyciągnęła go z geriatrii do recepcji. Wcześniejsze badania miał przy opuszczaniu szpitala w [B]lipcu[/B]. Dziewczyny, nie łudźcie się, że próba adopcji zwraca uwagę na psa. W tym wypadku zrobiła się chryja, bo zderzyliśmy się w drzwiach z dyrektorką... A wygląd Sajgonka był porażający dla wszystkich, oprócz lekarzy i opiekunów, chyba już przywykli.
  3. [quote name='APSA']Jednak winna jest przede wszystkim ta osoba, która go skazała na poniewierkę pod koniec życia, były właściciel. Od tego się zawsze zaczyna, pay w schronisku nie biorą się znikąd...[/QUOTE] Oczywiście,że tak. Schronisko powinno być tymczasowym (chwilowym) miejscem dla psów, które zgubiły się właścicielom. To jest twór "chory", nie powinien w ogóle istnieć. Ale jak poprzestawiać ludziom w mózgach? Skoro potrafią porzucać, a nawet zabijać własne dzieci? Nam pozostaje naprawiać to, co zepsuli inni...
  4. [quote name='sleepingbyday']w korabiewicach nie ma psów w takim stanie, chore psy leżą w b. często sprzątanych, ciepłych klatkach, wychodzą na spacerniak przed lecznicą dowolnie (o ile oczywiście mogą). nie ma geriatrium jako takiego, starsze, słabsze psy nie są po prostu łączone z kim popadnie w boksach. [/QUOTE] Miałam oczywiście na myśli Korabiewice sprzed interwencji. [QUOTE]jak ostatnio byłam na geriatrii, jakoś przed świętami, to lekarz przez ok 40 min robił obchód w geriatrii. nie ma opcji, żeby nie znali stanu sajgonka![/QUOTE] Na 80 psów 40 minut to wypada po pół minuty (minus czas na przejście) na psa. Sądzisz, że to należyta opieka weterynaryjna? Ale przyznaję, że nie zauważyć takiego stanu wycieńczenia od lipca do grudnia to zakrawa na grzech zaniechania i dla mnie jest po prostu nieludzkie. Zresztą tam jeszcze jest piesek, chyba 362/12 też w stanie okropnej chudości, chodzi słaniając się na nogach i zataczając, on też chyba powinien być w szpitalu. Zauważą go, jak już nie wyjdzie ze swojej szafy:lookarou:.
  5. [quote name='wiosenka']Bardzo mi przykro. To dobrze, że nie odchodził samotnie. Banerek od niezawodnej Fochu [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/237740-Niech-przemówią-ludzkim-głosem-Sajgonek-i-Kłębuszek-JUŻ-W-DOMU!"][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/4287/kbuszek.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Śliczny banerek, dziękuje Wam. Ale jak dodać go do sygnatury? Czy nie będzie już za duża?
  6. Wszystkim dziękuję. Teraz muszę dalej zajmować się Kłębuszkiem. Gdybym nie wtargnęła po kryjomu na geriatrię, nie zobaczyłabym tego biedaka, nikt o nim chyba nie pisał. To dzięki Sajgonkowi i on ma dom. Bierze silne leki na nużycę, dziś po pierwszej dawce czuje się gorzej, mam nadzieję, że to chwilowe. Czy na tej geriatrii lekarze i opiekunowie oglądają się dopiero, gdy pies jest nieruchomy, bo już nie żyje? Ile trzeba stracić sierści, żeby się zainteresowali? A ile mięśni, aż przebiją skórę? I to przecież nie dzieje się w Korabiewicach, tylko w mieście stołecznym.
  7. [quote name='malawaszka']dziunek ogromnie współczuję :( miałam ostatnio podobną sytuację... wzięłam starowinkę z Łodzi, przyjechała w tak złym stanie, ze nic jej nie podniosło już, kroplówki, termofory, nic :( umarła w nocy, była z nami niecałą dobę :([/QUOTE] Tak, wiem, czytałam już przedtem. Sajgonek był z nami 30 godzin.:-(
  8. [quote name='Mapet']Dziuniek - musisz im to zgłosic, tylko zastanawiam się czy juz czy może np. za 2 tygodnie. ja nie zgłosiłam odejścia psów i wykorzystali to przeciwko mnie. a punkt w umowie jest.[/QUOTE]Zrobię tak niedługo. Na geriatrii panuje świerzb i chyba jest bardzo źle, skoro kolejny pies odchodzi tuż po zaadoptowaniu. Wszystko było za późno. Kłębuszek-MIś Colargol jest również bardzo wychudzony, a przecież chętnie je, kiedyś byłam przeciwna temu słowu, ale byłam, widziałam: [B]umieralnia,[/B] mimo nowych kafelków, ciepłej wody i nie wiem, czego jeszcze...
  9. [quote name='anetek100']o rany:(wiadomośc bardzo przykra:( ja wiem, że to nie reguła, ale zauważyłam, że staruszki gdy ida do nowego domku, gdzie jest dużo miłości, ciepła, opieki, bezpieczeństwa po prostu albo tracą odpornośc w sensie, że w schronisku warunki gorsze to organizm jakoś sie broni, a w domu, gdzie człowiek go kochający to pies rozluźnia się, poddaje niestety chorobie, bo wie, że tu mu nic nie grozi...to dziwne do wytłumaczenia, ale tak po prostu bywa..Sajgonek wiedział, że już wszystko w porządku, wszystko ok i zasnął w cieple, na miękkim posłanku, a nie na przykład na zimnych kafelkach ... moge się mylic, ale to był już chory starszy piesek, jak opisałaś z tyloma kłopotami zdrowotnymi..dziękujemy dziunek za opiekę nad nim:([/QUOTE] Tak, masz rację, tak niestety bywa i jest to znane i opisywane zjawisko. Tam w schronisku leżał i umierał w plastikowej misce, w ostatnim kącie. W domu miał koszyk, czyste posłanie i kołderkę, jedzenie i picie i głaskanie po główce, bo reszta ciała była zbyt poraniona...Nie mogę pisać....
  10. [quote name='malagos']O matko, co ty mówisz! Co się stało?[/QUOTE] To się niestety stawało od lipca, kiedy Sajgonek wyszedł w schronisku ze szpitalika i trafił na oddział geriatrii. On marniał z każdym dniem, jego wszystkie narządy nie pracowały dobrze, potem dołączył się świerzb. Gdy zaczęłam o niego walczyć, jego wychudzenie było 100%: on nie miał nie tylko tkanki tłuszczowej, ale żadnego mięśnia (pisałam o tym). Na kości miednicy (już bez sierści) miał odleżyny. Serce miał słabe, co jakiś czas tężały mu mięśnie i cały sztywniał i dusił się. U mnie w domu wygrzebywał się z trudem z posłania, żeby zrobić siusiu, ale jadł i pił łapczywie. Może gdyby w schronisku miał jeść podane w większej ilości (stan tarczycy tego wymagał), jakoś by egzystował, on jeszcze przedtem miał nużeńca, leki na to są bardzo toksyczne. Cierpienie tego psa było ogromne, wciąż stają mi łzy w oczach gdy przypominam sobie, jak [B]płakał[/B]. Najgorsze jest to, że zawinili wszyscy-opiekunowie, bo nie zgłaszali jego stanu, lekarze, bo chyba to nie jest prawda, że oglądają co tydzień wszystkie psy na geriatrii (a powinni, jak w szpitalu, to i tak jest tylko raz na tydzień!), na koniec wolontariusze za późno podnieśli alarm- ale cóż mogą, jedynie pisać o tym na forum i błagać o ratunek innych.Każdy z nich ma przecież pełno zwierząt w domu. W schronisku nikt ich nie słucha, mają jakieś zakazy i są traktowani jak zło konieczne.
  11. Dziś o 19 Sajgonek zasnął na zawsze.:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
  12. [quote name='xxxx52']a co dostaje? placze moze go cos boli??[/QUOTE] Jego bolało wszystko, ale już nie boli. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Dziś o godzinie 19, po zjedzeniu kolacji, Sajgonek ułożył się w swoim koszyczku i zasnął na zawsze. Płaczę do tej pory. Na szczęście zasnął we własnym łóżeczku, pod przykryciem, a nie w zimnej plastikowej misce za kratami schroniska.
  13. [quote name='xxxx52']czy ten pudelek ma swiezbowca?moze wpierw zrobic zeskrobine,ale jezeli ma to wysle Advocats dobrze dziala[/QUOTE] Wszystko opisane w wątkach. Niestety ma....
  14. [quote name='wiosenka']Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie Twojej Rodziny i Czworołapków ;). Może poprosić o banerek?[/QUOTE] Wszystko jest potrzebne i trzeba jakoś to porozsyłać, a ja na razie nie mam głowy. Badania będą bardzo kosztowne, bo szczegółowe. U weterynarza byłam dziś o szóstej, nocą co godzina sprawdzałam, czy Sajgonek żyje. On ma niedobór wapnia i czasami tężeje, jakby umierał, strach patrzeć. Kłębuszek - nazwałam go Miś Colargol- będzie miał leczenie nużycy, też długotrwałe i kosztowne. Potrzebne podkłady dla Sajgonka, on właściwie tylko leży. Dziewczyny, pomóżcie! Dziś zacznę robić bazarek. A może ktoś ma do pożyczenia "kanapę" (czyli posłanie z trzema bokami) dla psa. Z koszyka Sajgonkowi trudno wyjść, a chce jak mu się chce siusiu.
  15. Dziewczyny, na pocieszenie opowiadam: byłam w schronisku już o 10.30 Zastałam zamkniętą bramę, ale jakoś weszłam. Pani dyrektor kazała mi czekać na rozmowę, trochę to trwało. Wygłaskałam srebrnego pudelka w gabinecie i poprosiłam o oba psy. Kto chce szczegółów, to na pw. Zeskrobin oczywiście wcześniej nie zrobiono, chociaż były zlecone, teraz trwało to 15 minut (z wynikiem)-musieli wiedzieć, czy odkażać cały oddział;);). No i dostałam zgodę. Wszyscy w schronisku tak się cieszyli, że biorę te psy: opiekunowie, pani doktor, pani dyr.(tak, tak), wolontariusze. Coś takiego! Dziś schronisko wyadoptowało [B]tylko[/B] Sajgonka i Kłębuszka:lol:. Mam nadzieję, że dla nich zacznie się naprawdę[B] NOWY ROK[/B]. Dziękuję Panu Wolontariuszowi, że nas podwiózł. I jak tu nie mówić o szczęściu! I Wam życzę wszystkiego najlepszego!!!!!
  16. [quote name='wiosenka']Oczywiście, że nie mam, jak się jutro ogarnę puszczę Ci sygnał. Przywieźć coś na bazarek?[/QUOTE] Przywoź, co masz, zrobię na razie składkowy, z różnych rzeczy. Chyba już wiem, dlaczego niewinny, misiowaty Kłębuszek wracał dwa razy(się okazało) do schroniska: nie lubi, jak mu coś robić, warczy, szczeka i kąsa. Taki mały wredek. Sajgonek skasował mój palec, jak bilet w kasowniku, nie mogłam go przez chwilę w ogóle wyjąć. Myślicie, że to oznacza, że wyzdrowieje;)?
  17. [quote name='wiosenka']Jesteś Aniołem :loveu:. Jeśli chcesz to nawet jutro podrzucę parę groszy.[/QUOTE] [B]Wiosenka[/B], jesli możesz... NIgdy nie bylam dobra w żebraniu, ale stan szczególnie Sajgonka jest bardzo zły. Użyłam Twojego szamponu, myślę, że nie masz mi tego za złe, reszta czeka do oddania.
  18. [IMG]http://i49.tinypic.com/ejc4y.jpg[/IMG] Jedziemy. [IMG]http://i46.tinypic.com/2hobp8m.jpg[/IMG] Po kąpieli na posłanku. [IMG]http://i50.tinypic.com/14t3spc.jpg[/IMG] Jedziemy. [IMG]http://i46.tinypic.com/2d9qqdt.jpg[/IMG] Po kąpieli na posłanku. Kłębuszek jest w niezłej formie: zjadł, wypił, posiusiał, powarczał i poszczekał, kiedy obcinałam mu dredy, był na spacerku. Ma nużeńca, reszta "w normie". Sajgonek niestety bardzo, bardzo marny. Trochę zjadł, leży i płacze, gdy chce siusiu, wtedy go wystawiam z koszyka. Ten pies ma tylko skórę i kości i nie jest to żadna przesada. Chore wszystko, tarczyca też, na dodatek świerzbowiec, musi mieć co dzień kroplówki. Wszyscy twierdzili, że ten pies warczy i gryzie, gdy ktoś chce coś przy nim zrobić. Boże, on nie ma już na nic siły:shake:.
  19. [quote name='malagos']Ale cud!! Założysz im watek osobny?[/QUOTE] A ten jest zły?
  20. Ciotki, zanim zrobię bazarek, błagam o pomoc na weterynarza. Opiszę wszystko potem na spokojnie.
  21. [B]Jesteśmy w domu![/B]O:smilecol: [B]OBA MAM!!![/B]
  22. [B]Jesteśmy w domu![/B]O:smilecol: [B]OBA MAM!!! [/B]Czytajcie na wątku:
  23. [quote name='sambo_os1']Jeśli osoba adoptująca zobowiązuje się dalej leczyć psa to nie powinno być kłopotu z adopcją,choć nigdy nic nie wiadomo.[/QUOTE] Droga [B]sambo_os1 [/B]poczytaj sobie moje perypetie:shake: W schronie jest jeszcze jeden pies, który powinien jak najszybciej wyjść, póki nie będzie za późno: Blue. Ale jak to zrobić???
  24. [quote name='lika1771'] chyba pora na odwiedziny....[/QUOTE] A co masz na myśli???
  25. [quote name='sleepingbyday']jestem przeciwna, moralnie przeciwna godzeniu się z taką decyzją schronu. nie ma żadnej przesłanki ku temu, że zakaz adopcji spełnia udokumentowaną misję schronu. jest wręcz przeciwnie.[/QUOTE] Ja też jestem przeciwna, bo wcale nie godzę się z taką decyzją schronu. Mam nadzieję, że nikt nie zrozumiał, iżbym się z tym godziła. Ja na razie szturmuję i robię akcję podjazdową do każdego lekarza osobno i po kolei. Kłębuszek na pewno w domu by odżył, on go bardzo potrzebuje. Nie myślcie, że zrezygnuję, szykuję się na walną bitwę z najwyższą instancją, ale czekam na badania tych zeskrobin. Potem będę się płaszczyć i prosić, chociaż bardzo tego nie lubię. Stan Sajgonka jest niewyobrażalnie ciężki, ale nie myślcie, że to mnie odstrasza.
×
×
  • Create New...