-
Posts
3972 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by dziuniek
-
A ja uważam, że chcieć, to móc. Moja córka też skończyła filologię polską na kierunku korektorsko-redaktorskim. I cóż stąd, że nie ma dla niej obecnie pracy? Poszła na drugie studia- wiedzy o teatrze, będzie mogła być też krytykiem literackim. Obecnie na erazmusie w Norwegii, bo na tejże filologii uczyła się nie tylko angielskiego, ale i norweskiego i języka migowego, więc nawet może być tłumaczem dla głuchoniemych. Oczywiście nie jest na garnuszku rodziców (jak wielu wiecznych studentów), pracowała jako opiekunka do dzieci, korektor, zapisywała ustne wywiady, była sekretarką reżysera, teraz uczy w polskiej szkole w Norwegii, opiekuje się dzieckiem i jest kelnerka w barze. Kto chce pracować, nie będzie oglądał się, aż Donald Tusk (albo Kaczyński) da mu pracę, sam znajdzie taką albo inną. Teraz córka myśli o doktoracie, może we Francji albo w Niemczech. Tyle,że ona lubi, umie i chce się uczyć i dla takich osób były licea ogólnokształcące. Obecnie wszyscy muszą mieć maturę i co najmniej licencjat, nie dziwota, że się zdewaluowały. Mają niski poziom, bo kto by to wszystko pozdawał?? Kiedyś na Akademię Medyczną trzeba było zdać egzamin z fizyki właściwie rozszerzonej, obecna matura to wciąż żenada, chociaż, zauważyłam, idzie ku lepszemu, tzn. wyższemu, poziomowi. Licea i studia powinny być dla wybranej garstki uczniów, tych, co w przyszłości będą naukowcami lub będą pracować w zawodach lekarza, inżyniera, nauczyciela itp. Nie chodzi mi o to, by wykształcenie ograniczać, ale niech uczą się dalej ci , co chcą i potrafią. Reszta powinna mieć solidne wykształcenie ogólne, ale nie szczegółowe, chociaż wystarczające, by poradzić sobie w życiu i zawodzie. A propos literatury i historii-pamiętacie ""Pana Samochodzika" Zbigniewa Nienackiego? Cudowna książka dla młodzieży, przemycająca w sposób niesamowity kawał historii polskiej i obcej. W sposób przyjemny, ciekawy i zachęcający do samodzielnego zwiedzenia chociażby Malborka czy Pragi Czeskiej. Kiedyś to była literatura dla dzieci i młodzieży!
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
A oto Dropek w domu! Tu się pasie na trawce, tu śpi w swoim koszyczku, a tu zajmuje cudze (oczywiście) spanko po dokumentnym skopaniu. Teraz już tak nie kopie...Najnowsze wieści: badania dobre, nerki, wątroba, tarczyca w normie, miejsca wyłysiałe na grzbiecie-pozostałość choróbska, nie trzeba leczyć. Najgorzej jest z kręgosłupem, Dropek ma bardzo duże zmiany degeneracyjne w odcinku szyjnym, mogą dawać bóle, a w przyszłości...odpukać. Będziemy jeszcze konsultować się z ortopedą. Dłuuuugie spacery do lasu odpadają, chodzenie po schodach i wskakiwanie na kanapy też. Ale na razie psinek jest szczęśliwy, liże nas po rękach i patrzy w oczy, jego śmiejąca mordka i jedno opadnięte ucho są takie wzruszające! [IMG]http://i47.tinypic.com/2qxtdzk.jpg[/IMG][IMG]http://i50.tinypic.com/n69nrd.jpg[/IMG][IMG]http://i47.tinypic.com/34xfgw2.jpg[/IMG] No i nie mogę się powstrzymać (bo nauczyłam się wklejać zdjęcia), żeby nie pokazać reszty paluchowej gromadki. [IMG]http://i46.tinypic.com/2d9zczo.jpg[/IMG][IMG]http://i50.tinypic.com/5npy5f.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/2iond0.jpg[/IMG]Tarzyk-Szafirek nie pozwala mi posłać łóżka, Blondynek-Karmelek wodzi oczami za mną zawsze no i Badi-Markus (ogon potężny ma, tylko się gdzieś schował), pies wzbudzający respekt, a łagodny jak baranek. Ludzie są nim zachwyceni, je zresztą też. -
[B]Bączku![/B] Natrafiłam na te stronę, bo sama mam trzy staruszki, ale w porównaniu z twoim w świetnej formie. Jednemu podkładam na legowisko podkłady 60/90 (kroję na pół, 30 za 50 zł), na to pielucha dziecięca, którą piorę, podkłady mam też w przedpokoju, bo Karmelek, którego wzięłam ze schroniska,uważa przedpokój za ubikację (dlaczego???). Ale chciałam napisać co innego. Moja nieżyjąca już Aza miała rozwolnienie po każdym posiłku zawierającym mięso. Przeszłam na puszki i wszystko ustało (widać, ile w puszkach jest mięsa...), tylko może musisz wypróbować, jakie. Uważam jednak,że tu jest problem bardziej z kręgosłupem, może pies ma silne bóle i trzeba mu dać coś przeciwbólowego; Karmelek, jak go nie boli, to przesypia całą noc na sucho, albo sobie wstaje do przedpokoju. Dawno nie pisałaś, coś się zmieniło?
-
[quote name='gallegro']E tam, nie wierzę, a wiem to z autopsji. Spokojnie dasz radę z trzecim i... czwartym ;-)[/QUOTE] No właśnie, ja rok temu wzięłam jednego, a teraz mam...cztery, w centrum miasta! Zazdroszczę wam tego kawałka zieloności. A co do Belli i Sinusa, może po wejściu nowej ustawy o ochronie zwierząt ktoś zlikwidował pseudohodowlę i rozpuścił zwierzęta? Może warto poszukać, czy rzeczywiście w okolicach czegoś takiego nie było, przecież wrzucić psa do was nie musiał właściciel, ale ktoś, kto go np. znalazł i nie chciał się bawić w odpowiedzialność. Obejrzałam sobie Wasze filmiki, moje psy robią tak samo, tylko na piątym piętrze w kamienicy;). A jedyny, który zachowuje się jak Sinus ( z tymi łapkami) to właśnie jest tzw. pies jednego właściciela, uznaje tylko mnie. Mam nadzieję, że Sinusek się zresocjalizuje, jest przecież młody.
-
[quote name='filodendron']Smutne to bardzo, ale osobiście nie umiem się aż tak nad tym pochylić w kontekście długoszowego "zepsucia obyczajów". Sądzę, że tak było, jest i będzie. W pewnym sensie jest nawet lepiej, bo jest medialne nagłośnienie i ogólny sprzeciw - społeczne "potępienie" czynu. Kiedyś nikt by się nad kotem nie zastanawiał. Kiedyś takie wydarzenie w ogóle nie zaistniałoby medialnie.[/QUOTE] Oczywiście, bestialstwo i znęcanie się nad zwierzętami i ludźmi istniało zawsze, mi chodzi o konkretny przypadek-jak zadziałać, żeby ten chłopak zrozumiał, co zrobił i nigdy więcej tego nie powtórzył. A wracając do wątku literatury i psów, każdy ślepy pies nazywa się Jurand (od tego ze Spychowa z Krzyżaków) i niech mi nikt nie mówi, że odnośniki do literatury nie egzystują w codziennym życiu, to się po prostu wykorzystuje automatycznie.
-
[quote name='Soko']"Spoko" powiedziałam ostatni raz kilka lat temu. OK - częściej. Nadal nie uważam, by mój język był ubogi dlatego, że nie czytam lektur. Nie chodzi mi o lektury, ale o książki w ogóle! I wybaczcie, człowieka oczytanego pozna się na pierwszy rzut...ucha. Na młodzież narzekał też Kraszewski (nie mylić z Krasickim i Krasińskim);). Dyskusja przeszła już na nauczycieli...Ja myślę, że trzeba być pedagogiem, a nie nauczycielem. Pedagog nauczy i wiedzy przedmiotowej, i wiedzy życiowej i kulturalnej. A wracając do tematu zwierząt: co byście zrobili z chłopczykiem, który wsadził kota do mrowiska i nakrył wiadrem; z facetem, który zagłodził psa przywiązując go do kaloryfera itd? Wprawdzie nie popieram absolutnie zasady"oko za oko..." ale chłopczykowi kazałabym potrzymać w mrowisku przez chwilę rączkę, żeby zobaczył, co odczuwal kotek, skoro umysłu mu nie starczyło do wyobrażenia sobie cierpienia zwierzęcia, a z facetem-nie wiem, na chwilę zrobiło mi się słabo, gdy o tym przeczytałam. Są tu jacyś psychologowie???
-
Nie zaglądałam od wczoraj i już przyrosło parę stron!!! Ale chyba dyskutanci nie dojdą do porozumienia nigdy. Tyle tu opinii, że tylko skrobnę ogólnie:jeszcze raz powtarzam(nie będę cytować samej siebie), że lektury powinno się czytać, zanim staną się lekturami, tylko jak do tego nakłonić młodzież? Ale nie można uogólniać: moja córka czyta i pisze, od kiedy skończyła pięć lat(obecnie po filologii), druga dopiero teraz zaczyna znajdować przyjemność w czytaniu ( ma dwadzieścia lat), syn do tej pory wypracowania pisze ze streszczeniem lektury, a nie z lekturą. Wszystkim trojgu czytałam książki od dzieciństwa, a w domu jest pokaźny zbiór- tylko brać i czytać. Nie stać mnie, żeby kupować nowe(zresztą czasem nowe przekłady wołają o pomstę do nieba), ale regularnie przynosimy naręcza książek z kilku bibliotek i raczymy się nimi w każdej wolnej chwili(wannę zarzuciłam-szkoda książek). Ktoś tu na wątku powiedział, że bez znajomości literatury nie rozumie się np. filmu, bo zawiera wiele odniesień do różnych wątków. I to prawda: Parandowski może jest nudny (są lepsze pozycje przybliżające mity), ale do tej pory, a już jest XXI wiek, w zwykłych rozmowach ( no może nie wśród niekumatej młodzieży) wielokrotnie nawiązuje się do nieskończonej liczby pojęć, określeń, cytatów z mitologii. A ile czerpie współczesna literatura i kultura z Biblii! Bez tego wszystkiego ludzie stają się ubożsi, ich język bazuje na ubogim zasobie wyrazów (już nie mówię o specyficznej zdolności posługiwania się dwoma rzeczownikami staropolskim-mało kto wie, że pochodzi z tak zamierzchłych czasów- i łacińskim oraz jednym czasownikiem), czasem można by pomyśleć, że do porozumienia wystarczą zapożyczone zresztą OK, spoko itp. nowe twory. Język ubożeje, a odczuć przyjemność przerzucania się cytatami może tylko ktoś, kto zna ich źródło i znaczenie. To, czy się lubi Krzyżaków czy Trzy wieże, to sprawa osobista, książek na świecie jest tyle, że można wybierać i przebierać. Najważniejsze, to w ogóle czytać! I czerpać z tego wiedzę i przyjemność. W "Lalce" mogę znaleźć cytat na każdą sytuację życiową, humor Prusa jest niezrównany, Warszawa dziewiętnastowieczna cudowna, no o panna Łęcka głupia, ale dlaczego, dlaczego-szukajcie odpowiedzi w "lekturze". Nad Niemnem czytam właśnie dla tych opisów przyrody "szeroko nad błękitnym Niemnem" rozciągnionej (a to skąd proszę młodzieży?) Korzenie kultury wywodzą się z literatury, bez niej będziemy tylko osobnikami gatunku homo sapiens sapiens, który zdobywa pożywienie, je, trawi i rozmnaża się (można to robić bez znajomości "Romea i Julii", ale jak ubogo, jak ubożuchno, jak u małp (nie obrażając małp.))
-
Zaczynam czuć się gorsza na tym wątku...sami literaci, jeszcze do tego obcojęzyczni...Pocieszam się, że mam magistra fizyki a i matematykę każdy fizyk ma w małym palcu po ciężkich 6,5 letnich studiach. Teraz po licencjacie student czuje się co najmniej doktorem. A co do nauczania języków- ja po czterech latach liceum i po trzydziestu latach przerwy od liceum wciąż umiem francuski lepiej niż moje dzieci, które uczyły się go sześć lat. Chcieć to móc, kto się chce czegoś nauczyć, zrobi to sam, bez oglądania na kursy i nauczycieli. No i trzeba jeszcze lubić to, czego się uczy, wtedy samo wchodzi do głowy. A wiecie, że siostry Bronte uczyły się obcego języka z samouczków i to tak skutecznie, że mogły pojechać do Belgii??? Tyle lat temu! Spojrzałam na dół strony, wiecie że jesteśmy na forum "wszystko o psach"?;)
-
[quote name='Sybel'] czasem warto przeczytać coś lekkiego dla samej przyjemności obcowania z cudzą wyobraźnią, z językiem (całkiem zresztą przyzwoitym), dla odprężenia. Ja np. po całym dniu w pracy zdecydowanie wolę coś lekkiego, przyjemnego, co nie wywola zaraz depresji, tylko nakarmi wyobraźnię.[/QUOTE] A ja dla odprężenia czytam Agatę Christie i zachwycam się nie kryminalna fabułą (którą znam na pamięć), ale wiedzą o życiu i ludziach i tym, że wszystko jest aktualne po 100 latach od czasu napisania. Ale na każdym stole w domu mam "większą" literaturę. I zapewniam, że z każdej książki można się czegoś i o czymś nauczyć. Tej właśnie wiedzy, zdobywanej w przyjemny sposób, nie mają osoby nieczytające. I jeszcze narzekają, że muszą się uczyć suchych faktów w szkole. Wystarczy zerknąć (dłużej nie polecam) na jakiś teleturniej: uczestnicy w większości nie wiedzą nic! A przecież przygotowanie do dobrego życia polega również na korzystaniu z dorobku kultury, z tego, co ludzie już poznali i czego doświadczyli, tego też dostarcza literatura.
-
[quote name='beta ata']Ja tam chodziłam na wagary do czytelni :evil_lol:[/QUOTE] Najlepszym sposobem na lektury jest czytanie ich, zanim staną się lekturami, gorąco polecam! Ale kto tam dziś z młodzieży sięgnie po cokolwiek drukowanego (i to przed laty), a szkoda, szkoda.A co do mojej ukochanej książki (mogłabym wziąć ją na bezludną wyspę): Wokulski nie mógł "przelecieć" panny Łęckiej (za dużo by tłumaczyć dlaczego-w skrócie nie te sfery, nie te czasy), co najwyżej Mraczewski mógł uwieść pannę Matyldę po wspólnym spożyciu na jego koszt porcji wieprzowiny i kufla piwa. Jak daleko odeszliśmy od tematu, czy niedługo nie wtrąci się moderator? A nie mówiłam, że gimnazjalistów wcięło:wszyscy mają tu już albo dzieci,albo siostrzeńców maturzystów;) Ja zresztą też (dwie córki), jeszcze mnie czeka matura syna, z wypracowań dostajemy wspólnie coraz lepsze oceny...
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
[quote name='morisowa']napisałam na końcu "..." to była wypowiedź właśnie w tym samym sensie co piszesz - od wielu, wielu lat jest taki etat. I co z tego?[/QUOTE] Ja te kropki zrozumiałam....Ale jeszcze się łudziłam... -
[quote name='Ineger']A dlaczegóż to?[/QUOTE] A wiecie, że tak zapytała panna Izabela Wokulskiego, gdy nie chciał osobiście wręczyć wieńca Rossiemu??? Jak swojsko, moja ulubiona książka...("Lalka"-informuję ignorantów).
-
Obaczywszy językowy poziom dyskusji uciekli gimnazjaliści, zostali intelektualiści...;) Ale dyskusja doznała uszczerbku, eh ta młodzież, lubi dużo krzyczeć(pisać), mało robić. W gazecie napisali, że na facebooku w ciągu miesiąca ludzie trwonią ileś tam miliardów lat, idę pracować...
-
Kiedyś bardzo chciałam mieć dom poza miastem, po zobaczeniu Sinuska uświadomiłam sobie, że pewnie też ludzie wrzucaliby mi różne nieszczęścia zwierzęce przez płot i pomyślałam "o nie..." Ale znów myślę "o tak..." Lepiej mieć go u siebie ze świadomością, że uratowało się psu życie, niż znaleźć go w lesie zagłodzonego na śmierć. A a propos jego języka, może on usiłował znaleźć jakieś pożywienie, coś rozgryzając, albo usiłował się skądś wydostać...masakra. Nie przejmujcie się ilością zwierząt, dajecie dobry przykład, ja sama wzięłam następnego, bo skoro inni mogą podołać dziesięciu, ja mogę czterem, no plus pięć kotów...W każdym razie wyrazy uznania, zresztą czy mogliście postąpić inaczej???
-
Ale w świecie zwierząt rzadko zwierzęta są "okrutne" ( czyli męczą inne lub zabijają dla przyjemności), czy ludzie mieliby być gorsi? Przecież każdy gatunek uczy swoje młode, żeby przetrwały w im właściwym środowisku, w świecie ludzi zasada "oko za oko, ząb za ząb" chyba się nie sprawdziła...Dorosły musi nauczyć dziecko, że inne stworzenia też odczuwają ból, jeżeli tego nie robi lub sam tego nie rozumie to znaczy, że zatrzymał się w rozwoju psychicznym na poziomie właśnie dziecka,które obrywa muszkom skrzydełka bez zrozumienia, że każda żyjąca istota odczuwa ból. I po co ja się daję wkręcać w dyskusje....
-
[quote name='filodendron']Taki urok dogo :p Nie przejmuj się albo zgłoś się na moda ;)[/QUOTE] Chyba masz rację, a na moda się nie zgłoszę, bo za dużo bym musiała poprawiać, a niech se piszą, lepiej wyżywać się na klawiaturze niż w naturze;).
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
[quote name='morisowa']W schronisku jest zatrudniona osoba od koordynowania wolontariatu i promocji...[/QUOTE] A czy to się przekłada na promocje [B]psiaków[/B], czy promocję schroniska jako takiego, bo z zewnątrz to wszystko pięknie wygląda, nowe boksy, wybiegi, audycje w mediach, wizyty mediów w schronisku, a psy się zagryzają i nadal jest po jednego opiekuna na 100 psów. Mam wrażenie, że gdyby nie wolontariusze, którzy dwoją się i troją, żeby "upłynnić" psy, to chyba niewiele by się działo. A najgorzej mają te najstarsze i długo siedzące psy, w ich egzystencji nic się nie zmienia, aż będą umierające i wtedy już jest za późno. -
[B]Malwin91 [/B]Autorze wątku, przywołaj dyskutantów do porządku, albo zmień tytuł! Chłopak chciał się wyżalić, podzielić swoimi rozterkami, a tu cała dyskusja na zupełnie inne tematy;). Nasze dyskusje nie zmienią znieczulicy społecznej. Małe dzieci męczą zwierzątka, duże dzieci to filmują, starsze robią na zwierzętach nieludzkie eksperymenty, a gdy dorosną maltretują własne dzieci, czasem je nawet zabijają. I koło się zamyka... na szczęście [B]nie wszyscy[/B]. Oby tych lepszych było więcej. A tym, którzy tylko strzępią tu języki polecam zająć się czymś pozytywnym, np. wolontariatem albo adoptowanym ze schroniska psem (lub kotem), żeby było na świecie trochę mniej tych najbardziej skrzywdzonych. Amen.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Przeczytałam o Niuniusiu, potem weszłam na stronę Psy na Paluchu (lepsza wyszukiwarka niż oficjalnej strony schroniska) i ze zgrozą uświadomiłam sobie, że na Paluchu są psy, które siedzą tam już ponad 10 lat! W swojej naiwności myślałam, że rekordzistą jest Madox- od 2006 roku, teraz widzę, że są takie o numerach /01 i te wcześniejsze. W schronisku chyba brakuje etatu koordynatora, który by czuwał, żeby te psy jakoś ogłaszać, chociażby na stronach Palucha, ale pierwszych, po uprzednim sprawdzeniu i uaktualnieniu danych o psie. To naprawdę straszne, żeby pies po dziesięcioletnim pobycie został zagryziony, wygląda to już na zaniedbanie. Biedny, biedny psiak:-(.[B]Magdyska25[/B], jeżeli to od Ciebie zależy, poumieszczaj trochę tych psiaków na początku, nawet jeśli tkwią już na jakiejś trzydziestej stronie. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Jakie fajne psy, ten Jack śliczny, nie dałoby rady powstawiać tych starszych na pierwsze strony psów do adopcji? Czasami mam wrażenie, że ludzie przeglądają tylko kilka pierwszych stron, bo większość psów zaadoptowanych pochodzi z ostatnich wpisów. Wiem, że wstawia się te starsze, ale tylko jeżeli teraz są opisywane, te z opisami zrobionymi kilka lat temu tkwią na dwudziestych stronach i nikt się nimi nie interesuje. [B]Wiosenka[/B], niedługo dam znać, na razie zaliczamy preparat na pchły i kleszcze, więc myć i tak nie można. -
Ludzie, ludzie odeszliście daleko od tematu wątku. To jest dogomania, a nie ludomania. A moja babcia w 1930 roku widząc woźnicę bijącego batem konia wyrwała mu ten bat z ręki i parę razy go zdzieliła po karku, tyle że była drobna kobietką. I całe życie walczyła, żeby psy nie były uwiązane na łańcuchu do budy, a umarła 47 lat temu...Żadna przemoc nie jest dobra, a wobec zwierząt i dzieci to po prostu okrucieństwo. Sądząc po wypowiedziach, mało tu osób przestrzegających przykazań, a podobno 95% naszego społeczeństwa to katolicy (zaznaczam, że jestem protestantką). No i jeszcze coś-wielu hitlerowców bardzo lubiło zwierzęta, więc to chyba nie jest właściwy test na dobrego człowieka. A co do dzieci dręczących zwierzęta: ostatnio odłowiłam pieska, który wg relacji świadków błąkał się już długi czas po warszawskim Śródmieściu. Miał na szyi obróżkę ze schroniska z 2011 roku. Zadzwoniłam i zdobyłam informacje i adres i co się okazało? Że pieska wypuszcza się na ulicę na siusiu, jak wróci po paru minutach, to dobrze, jak nie, to zostawał na cały dzień na dworze (ulicy!!!). I co tu zrobić z kilkunastoletnim wyrostkiem i jego mamusią, którzy nie rozumieją, że narażają psa po prostu na śmierć pod samochodem. Palnęłam obojgu osobno kazanka, dałam smycz, bo gdzieś się zapodziała(!) i dacie wiarę, że po trzech tygodniach piesek znów na ulicy. I co zrobić-odebrać ludziom psa, a psu zabrać dom, bo taki czy siaki, to jego dom? Ludzie są niereformowalni i dyskusje tu nie zmienią niczyich poglądów.
-
No i wątek się rozwija...wszystkich gimnazjalistów namawiam do pracy ze słownikiem ortograficznym, przed wami jeszcze matura, a innym też by się przydało...;) Moje, wzięte z ulicy psy, były u mnie 11 i 12 lat. I po śmierci drugiego od razu postanowiłam, że nie będę czekać, aż się jakiś przybłąka (teraz straż miejska szybko je wyłapuje),tylko biorę ze schroniska. Minął rok i mam cztery!!!, w tym trzy starsze i z problemami, które przecież będą żyć u mnie jeszcze krócej niż młody szczeniak, przed którym 15 a i więcej lat życia. Czy mimo to nie mam im pomóc? Kto przygarnie te najstarsze ze schronisk, da im dom na ostatnie dni: czyste posłanie, smaczne jedzenie, przytulenie i pogłaskanie. Pewnie, że czeka mnie cierpienie, gdy odejdą, już teraz drżę, gdy Karmelek zaśpi, jakby to był jego ostatni sen. Psy żyją krócej niż człowiek, tego się nie da zmienić i trzeba się z tym pogodzić. Sądzę, że jeżeli ktoś nie może sprostać opiece nad psem, z różnych względów-uczuciowych, materialnych, światopoglądowych, to niech tego psa nie bierze i basta. Bo i tak taka opieka nie będzie idealna. Rzeczywiście, psów w potrzebie jest multum i to niestety wina ludzi. To, co zrobili z tym gatunkiem zwierząt, woła o pomstę do nieba. Przywiązali go do siebie, zdegenerowali fizycznie i psychicznie przez swoje widzimisię rasowości, a teraz gremialnie porzucają, wyrzucają, znęcają się nad nim w sposób okrutny. Tylko cóż może przeciętny "obywatel"? Pomagać, uświadamiać, pouczać (ale chyba nie bić) i znów pomagać... W miarę możliwości. A propos katolicyzmu, niestety też uważam, że to serwowany przez wieki pogląd o tym, że zwierzęta nie mają duszy, zrobił swoje. Ludzie Biblii nie czytali, ale mieli obiegowe nakazy i pouczenia, niestety brak wyobraźni nie pozwolił dodać sobie informacji, że bez względu na wszystko pies czuje i cierpi tak samo, chociaż zwykle w cichości ból,głód i rozłąkę jak człowiek i nikomu o tym na dodatek powiedzieć nie może!.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
[quote name='wiosenka']Dziuniek, Mapet bardzo się cieszę, a jeszcze dziś spojrzałam na fotkę Dropka z Metra. Biedne te psy które nie doczekały :(. [B]Dziuniek [/B] moge się z Tobą umówić i pożyczyć swoich dość skutecznych szamponów? Mam 3 sztuki, a zrobiłaś mu kąpiel z namaczaniem?[/QUOTE] Zrobiłam mu dwie kąpiele, które ze względu na długość trwania można nazwać z namaczaniem;). Podczas drugiej jęczał i mruczał, jakbym mu robiła wielką krzywdę. Obecnie jest już nieco bielszy- tak w kolorze lekkiej kawy(na brzuchu i na nogach, reszta biała dropiasta). Chętnie skorzystam ze skuteczniejszego niż mój (dla białych pudli) szamponu, ale muszę odczekać,żeby mnie Dropek całkiem nie znielubił:lol:. Woli moją córkę, bo to nie ona latała za Dropkiem przez pierwsze dni z nożyczkami, żeby go odciąć od brudu schroniskowego. Wczoraj piesek zaliczył dłuuugi spacer do i po parku, szedł raźno i pasł się trawą...Zdjęcia niedługo. Aż żal, że taki spokojny i grzeczny piesek pobytem na geriatrii stracił szanse na dom i to może wcześniej. Pewnie czekał na nas;).