Jump to content
Dogomania

Sigourney.Weaver

Members
  • Posts

    452
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sigourney.Weaver

  1. Chima : na początek : „moja droga”→ znaczy dokładnie to samo co „z całym szacunkiem” →wszystko co następuje po tego typu zwrotach ma dać do zrozumienia czytającemu, że „koło d lata ci jego opinia” i Ty wiesz, że ja to wiem, więc -PLISSSS- nie pisz do mnie w ten sposób. Uprzejmie proszę (odpuszczając sobie zwroty w stylu „przy całym szacunku”) pisz tak, żeby nie było nawet podejrzenia, że możnacię posądzić o brak wychowania, bo to bylby osąd niewłaściwy i krzywdzący. Zrób to dla mnie, dla siebie i wszystkich, którzy czytają nasze posty. Unikajmy stylu, który czasem objawia się na fm. Proszę i z góry Ci dziękuję :) Oczywiście, że wpisy o tym, że dany pies nie jest predysponowany do hodowli, bo np. jest nieciekawy anatomicznie i jest tylko petem, powinny znaleźć swoje miejsce w metryczce albo później w dokumentach podsumowujacych przeglad hodowlany ale powiedz mi czy łatwo/prosto jest uzyskać taki wpis (do czasu sprzedarzy szczenięcia) ? Bo z tego co się orientuję -jako że hodowcą nie jestem opieram się o doświadczenia różnych hodowców, z którymi rozmawiałam także na ten temat- to wcale nie jest takie proste. I oczywiście, że jednym to jest bardzo na rękę, a innych to wkurza do granic wytrzymałości, bo przez brak tego typu informacji/wytycznych można kupić coś wystarczająco białego i zostać hodowcą bazującym na niewiedzy sędziów. A jak starasz się robić coś dobrze, to musi cię wkurzać partactwo. Kurcze ! Wrzucasz wszystkich do jednego worka ! WHY ?! Dobrze, ze tytuł tego wątku jest taki, a nie inny →przypomina mi, że czasem muszę gryźć się w język, a właściwie w palce, żeby konkluzji nie dodać, więc ujmę to tak : są hodowcy, którzy mają takie jakieś dziwne ciśnienie, że nie wstydzą się pokazać na wystawie (albo nie zgłaszają sprzeciwu, kiedy ktoś chce hodować na słabych, pochodzących od nich zwierzętach) psów, do których innym byłoby głupio się przyznać, o wystawianiu ich nie wspominając. I są hodowcy, którzy pokazują tylko warte pokazania psy. To powoduje, że myśląc o jednej hodowli myślisz : „a no tak, to ci od tego 'brzydkiego' psa”, albo „a tak pamiętam mieli takiego niezłego psa i fatalną sukę”, albo „aaa... tak, to stamtąd był ten niesamowity pies”. I tak wgrywa ci się do systemu : „nie no, ci/tamci to w ogóle jakaś porażka”, albo „taka sobie hodowla, czasem czymś błysną, ale generalnie nic ciekawego”, albo „nigdy nie widziałem słabego psa z tej hodowli”. Sorry, ale nawet w dzisiejszej kynologii, kiedy ignoranci na głowę ilością biją pasjonatów, zdarzają się hodowcy, którzy nie robią z gęby cholewy i nie dają się publicznie → czytaj na wystawie złapać z czymś co narażałoby ich jako specjalistów od rasy na śmieszność. Wiesz, że mam rację. Wystarczy pooglądać trochę psów, pojeździć na wystawy, żeby zobaczyć to o czym piszę. Wada umaszczenia polegająca na kolorze przebijającym [B]białą łatę[/B] np. w okolicach tyłka z pewnością zostaje odnotowana w trakcie przeglądu miotu. Powstrzymam się i kolejny raz nie będę pisać co myślę o uwalaniu na starcie psów w kolorem w niewłaściwym miejscu, za to przepuszczaniem, na późniejszym etapie innych, słabych anatomicznie psów, tylko dlatego, że są białe (czasem tak, że praktycznie aż różowe... ) Co do cholery dzieje się z przeglądami hodowlanymi ??? Powstrzymam się też od szerszej uwagi na temat tego, że czasami zagraniczni hodowcy olewają takie wady i używają w hodowli psów z czernią nawet, kiedy kolor nie jest nieprzekraczającą 10% powierzchni głowy plamą i jest np. na grzbiecie... Co do więcej niż jednej „łaty” na głowie : przechodzą psy z kolorem na obu uszach i to jest praktyka wielu hodowców (ale ziwerzak musi być naprawdę fajny). Czy to jest „robienie czegoś na granicy wytycznych wzorca” ? Pewnie tak. Ale ja jestem ostatnią osobą, która będzie walczyć z kolorem na uszach (dla mnie dogo mógłby mieć czarne uszy i nie uważam, żeby mogło to zaszkodzić rasie...) [B]Dropiate[/B] dogo ??? A gdzie widziałeś „live” dropiate dogo → rozumiem, że dropiate czyli w „kropki”, a konkretnie w dziesiątki/setki/tysiące kropek ? Miarka : może i masz rację. Sorry. Po prostu ja jak idę na wystawę, na której jest na co popatrzeć, to skupiam się na tym co jest „ładnego”. Jak mam przed oczami prawdziwe dogo, to się za cielakami nie rozglądam :) mój błąd ;)
  2. może po prostu się na chłopaku poznał :) ! Ale nie ma co wytwarzać ciśnień :) Wrona na pewno podejmie roztropną decyzję
  3. Nie trawię cenzury ale mam ogromną prośbę o trzymanie fasonu. Określenia „do dupy” i im podobne są powiedzmy [B]nie merytoryczne[/B], więc zastanawiajcie się zanim coś napiszecie. Kiedy zakładałam poszczególne tematy w prawie martwym dziale DA na dgm, moim celem było zachęcenie czytających je miłośników rasy do „samodzielnego myślenia”, „detektywistycznego” grzebania w necie w poszukiwaniu info o rasie i poczynaniach hodowców, patrzenia na fotki nie tylko na zasadzie „jejku, ale śliczne pieski” ale nieco bardziej kynologicznym (czasem krytycznym okiem). Pisanie, że coś „jest do dupy” nie jest nawet pójściem na skróty, jest [B]nacechowane[/B] w sposób, który wybitnie mnie nie kręci. W skrócie co do możliwości wyboru szczylka z całego miotu : (odnośnie różnych ras) : ludzie są różni. Jedni mają roszczeniówę i chcą mieć psie „cacko”, żeby się znajomym chwalić, a inni mają wkrętkę na pokazywanie psa na drugim końcu świata. A jeszcze inni chcą mieć psa danej rasy ale nie interesują ich wystawy, po prostu chcą mieć np. rasowego Boksera „na kolanka”. Psy, które hodowca zostawia u siebie odpadają z „castingu”. Hodowca ten autentyczny, który wie corobi, nie po to obmyśla kojarzenie, planuje, etc, żeby dać super fajnego psa, komuś kto nigdy nic z nim nie zrobi → czytaj [B]nigdzie go nie pokaże[/B]. Hodowca jest od selekcji. Hodowca wybiera psa dla człowieka. Człowiek przychodzi i mówi czego oczekuje i hodowca decyduje. Jeżeli chcesz peta, to po co ma pokazywać ci nie-pety ? Dla samej idei patrzenia ;) ? Nie wiem czy u nas już trzeba świrować z „miarką”... Nie widziałam dogo-cieląt w polskich rękach na żadnej klubówce – ale to tak na marginesie.
  4. Ostatnio ciągle offujemy :placz: więc z tej okazji zakładam nowy temat. Kontynuujmy nasze pogaduchy w tym wątku, bo w temacie wystawy zahaczyliśmy o tony różnych spraw i zoofowaliśmy wątek na maxa :mad: Proponuję, żeby zaczęte offki kontynuować tu :lol: będzie porządniej. Przyjmie się ten pomysł czynie :diabloti: ?
  5. Podbijam ten temat ponieważ był jednym z pierwszych zamieszczonych przeze mnie i w związku z tym wylądował na samym dole działu i nie "rzuca się w oczy", a myślę, że warto go przypomnieć, ponieważ ostatnio w jednym w z wątków znowu przypomniana została kwestia "kropek" u dogo... A to -moim zdaniem- oznacza, że o istocie genetyki umaszczeń warto od czasu do czasu przypomnieć. Może też ktoś zechce dodać coś od siebie ? i może na dgm pojawią się kolejne tłumaczenia :) ? Mogłabym pójść na skróty i przypomnieć "podumowanie" o pigmencie ale myślę, że czasami warto zacząć od początku :)
  6. Zasuszona afgańska sucz pokazywaładziąsła wszystkim oprócz ciotki :) Niesamowicie krzepiące, że są tacy ludzie, jak wrona :) Fajne zdjęcia. Wrona, a może zostaw białego sobie ? Dobrze się rozumiecie... Skubaniec facetów bardziej poważa niż dziewczyny, to może nie bardzo ma ochotę rozstawać się z człowiekiem, który go uratował... jakiś sentymentalizm mi się załączył... Ta szeroka bransoletahttp://www.dogomania.pl/threads/218502-Małe-Biżutki-rękodzieło-od-VitisVini-OTWARTE-do-4.12.godz.20?p=18097317&viewfull=1#post18097317 jeszcze do nabycia :) ?
  7. Nie bardzo widzę sytuację, w której ot tak tzw nabywca "dostaje miot do wyboru" ... To nie jest realne... Tylko amatorzy mogą "dawać cały miot do wyboru". Ale rozumiem, że to był skrót myślowy Poza tym : decyzja o wyborze hodowli należy do zainteresowanego.
  8. Przyjmuję do wiadomości Twój punkt widzenia.
  9. Ależ nikt nikomu nie zabrania oglądać tivi z piesem pod pachą :) !!! Chodzi tylko o to, żeby piesol wiedział, że jak pańcio/pańcia każe sobie pójść to trzebasobie pójść i że wchodzi się tylko jak się dostanie pozwolenie. Pamiętam jedną sucz mojej ciotki (miała afgany), która miała wzwyczaju decydować -pokazując dziąsła- o tym, kto może dzielić z nią kanapę, podczas kiedy to ona oglądała telewizję ;) to było wybitnie niefajne mimo. że afgan nie pit, czy dogo : działało odstręczająco na większość gości. Tylko ciotka ogarniała temat...
  10. Cześć Viola :D !!! Super, że się odezwałaś Pzydałby się tu jakiś temat odnośnie karm i żywienia... Coś wstylu „z doświadczenia mojego psa i mojego” :lol: matewis ma szczylka, a twoje cudo jest uż dużuchne, ale głos cenny :multi: ! Jak znajdziesz chwilę, to napisz czym karmiłaś swoje cuda, jak były dzieciakami, wiesz czy jakieś dodatki im podawałaś itp Chima : żeby samodzielnie pzygotowywać żarcie, trzeba wiedzieć jakie proporcje zaspokajają zapotrzebowanie danego psa. Poza tym nie każdy ma na to czas... Pszesz, że ta karma często uczula dogo... Być może ale zwróć uwagę, że nie wszystkie :)
  11. Chima : tak to już jest w "przyrodzie", że jedne psy są fajniejsze od innych :) Tak zofowaliśmy temat wystawy, że może załużmy nowy, co Ty na to :) ? Coś w rodzaju "rozmowy, w których trzeba umieć obyć się bez konluzji" :D Jak to widzisz ? Uważam, że tytuł idealny, bo zawsze przychodzi moment, kiedy gryziemy się w język :) Maniekx : Skąd cholera, bierzsz tą skłonność do nadinterpretacji ? Sorry, bo może faktycznie za bardzo na ciebie naskoczyłam. Napisałam o yorkach, bo zawsze razi mnie, kiedy ktoś marudzi o kasę, a równocześnie chce mieć rasowego psa. Znam paru hodowców (różnych ras) i mimo że sama nie jestem hodowcą, zdaję sobie sprawę z tego jak trudno jest odpowiednio zajmować się psami, ile to pochłania czasu, energii i pieniędzy. Nie cierpię, kiedy ludzie nie zorientowani w temacie sprawiają wrażenie, że właściwie to chcą mieć rasowego psa ale nie bardzo chcą za niego płacić, bo w sumie... dlaczego ? Kilka dni temu pojawił się tu na dgm temat założony przez chłopaka, mającego psiaka z pseudo, który nie może liczyć na pomoc i doświadczenie hodowcy, właśnie dlatego, że ma psa od handlarza, a nie hodowcy. Pisząc o tym, że decydując się na psa z hodowli, zamiast pseudo dostajesz razem z RASOWYM PSEM tą [B]różnicę[/B] czyli : możliwość opierania się o wiedzę i doświadczenie hodowcy, myślałam właśnie o tym przypadku. Ten chłopak zadaje tu, na forum pytania, których nie musiałby zadawać hodowcy, bo hodowca zaopatrzył by go w „plan akcji”. A gdyby czegoś nie wiedział, to zawsze mógłby zadzwonić do hodowli i dostałby odpowiedź/pomoc/wskazówkę. Stąd wzmianka o pseudo. Właściwieto świetnie, że pojawił się tu na dgm matewis, bo mam nadzieję, że może się tak pozytywnie „zadzieje”, że zainteresowani rasą, dzięki jego zagubieniu ostatecznie zrozumieją różnicę i będą kupować tylko rejestrowane psy z zarejestrowanych hodowli (takie mam marzenie). Sulimer - chyba oddali już wszystkie szczylki nowym właścicielom :) * Dziwni mnie twoje dopytywanie o„szczegóły”. Przecież nie jesteś żółtodziobem ;) Jeżeli liczysz na to, że ktokolwiek, gdziekolwiek napisze ci wprost „tu kup , a tu niekupuj” (dlaczego w ogóle ktokolwiek miałby pisać w ten sposób?!), to chyba udajesz naiwnego :) . Nawiąż kontakt z właścicielami psów z poszczególnych hodowli, może niektórych uda ci się odwiedzić, obejrzyj psy (jak nie na żywca, to przynajmniej w necie) i samodzielnie wyrób sobie zdanie. * Na koniec o „kropkach” : Na kilku ostatnich wystawach sędziowie bardzo zwracali uwagę na pigmentację. Tak było np. na klubówce.To dobrze, bo to oznacza, że niektórzy sędziowie zaczynają budzić się z letargu i dostrzegają, to czego czasem nie chcą dostrzec hodowcy :) czyli : pigment na twarzy jest potrzebny ! inaczej dogo nie wygląda jak dogo. Druga sprawa : w kynologii/w hodowli coraz bardziej popularne stają się badania genetyczne, co za tym idzie niektóre kluby ras, w niektórych krajach dysponują już profilami genetycznymi poszczególnych zwierząt. Myślę, że jest kwestą czasu swego rodzaju „aktualizacja” przynajmniej niektórych informacji, danych, sformułowań zawartych we wzorcach ras. Dziś wciąż jeszcze zdarzają się sędziowie unikający „przyswajania”sobie nowych informacji. Są sędziowie, którzy ticking u dogo -pozostałość po pointerze- potrafią nazywać „łatą”, są sędziowie mający „obsesję bieli”, którzy potrafią dać rasę psu z nie w pełni wybarwionym nosem i ocenić go wyżej niż psa iidealnym pigmentem i piratem na oku → co z racjonalnego punktu widzenie jest skandaliczne, jeżeli wie się dlaczego pigment jest tak ważny. Obowiązujące dziś wzorce ras zawierają wiele błędnych sformułowań ale na szczęście kynolodzy uczą się :) i hodowcy i sędziowie. Nie wszyscy ale też nie wszyscy dalej upierają się, że ziemie jest płaska. Ps. „różowe prosiaki” to [B]moje określenie[/B] na specjalne okazje i nie życzę sobie, żeby szafować nim ot tak sobie.
  12. Przestrzegaj proporcji zalecanych przez producenta. Nie znam tej karmy, looknęłam sobie na komentarze i z tego co widzę, to głównie karmią nią swoje psy właściciele labów i goldenów, jakiś bernardyn też się trafił... Nie wiem...goldek to nie dogo... ale zobaczysz jak będzie, ludzie od labków i goldków zachwyceni... Ja cały czas namawiam dla dobra psa : może spróbuj zadzwonić do którejś z hodowli i pogadaj z hodowcą. Wiesz, ktoś kto ma więcej niż jednego psa, odchowywał szczeniaki, naprawdę może poradzić ci coś konkretnie „pod rasę”. Ja, wybierając karmę dla mojego psa, będę przestrzegała porad hodowcy. Samodzielnie mogę wyszukać masę informacji na temat karm ale, decydując się na molosa, (rokta, dogo, CC etc) dobrze jest oprzeć się na kimś, kto nie jednego psiaka już mierzył, ważyłi pilnował by rósł w odpowiednim tempie. Nie wiem co masz na myśli pytając o coś jeszcze ? Inną karmę ? Czy dodatki ? Karma ma swój skład, więc nie ma potrzeby mieszać jej z inną. Na ogół odchowując małego molosa stosujesz wybraną zbilansowaną karmę i podajesz preparat (jeden z już wymienionych). Szczeniakom można podrzucać mięso, ser... Słuchaj, jak decydowałeś się, że chcesz tego psa, to co wiedziałeś ?
  13. maniekx : napisałam, że nie powinieneś pytać w ten sposób ponieważ mam zwyczaj wypowiadać się jednoznacznie zarówno wtedy, kiedy coś bardzo mi się nie podoba, jak i wtedy, kiedy coś bardzo mi się podoba, a to zawsze grozi tym, że ktoś się może obrazić... Jeżeli zaglądasz na fm, to wiesz, że istnieje tam BigBrother'owy ;) dział, w którym chętni temu hodowcy, obecni na tamtym forum pokazują szczenięta... Kojarzenie, o które pytasz dla mnie jest jedynym (tegorocznym) godnym uwagi spośród bigbrotherowanych w tamtym dziale. Hodowca nie poszedł na łatwiznę i nie krył pierwszym z brzegu psem, którego miał pod ręką. Naprawdę zastanowił się nad partnerem dla suki. Dzięki temu nie wszystkie prezentowane w bigbrotherowym dziale szczyle wyglądają jak różowe prosięta. Bardzo trzymam kciuki za to, że maluchy wyrosną na piękne i zdrowe zwierzęta :) ponieważ nie ma większej przyjemności niż oglądanie prawdziwego dogo. Poza tym zawsze fajniej, kiedy przychodzące na świat szczenięta już na starcie wpadają w oko :) Mam dosyć rozczarowań i bardzo liczę na to, że szczylki z tego krycia nie będą rozczarowywać, kiedy podrosną :)Moim zdaniem warto mieć dogo z tego kojarzenia. Już sam dobór rodziców świadczy o tym, że hodowca wiąże z tym kojarzeniem określone nadzieje. Jeżeli masz pytania o „kropki” przeczytaj moje "wypracowanie" o znaczeniu pigmentu dla ras takich jak Dogo Argentino → to podsumowanie napisałam właśnie po to, żeby już nie musieć prowadzić „dialogów o kropkach”, za bardzo zmęczyło mnie fm. Jeżeli wydaje ci się, że „kropki”, to coś więcej niż plamy pigmentacyjne, to przeczytaj mój wpis o fotografowaniu dogo i roli światła w trakcie fotografowania. I nie przejmuj się tak bardzo „kropkami”. Zwróć uwagę na to, że ostatnimi czasy wielu hodowców na świecie miało takie ciśnienie na „idealną biel” włosa, że zupełnie zapominali o poprawnej pigmentacji i masa dogo wygląda dziś jak... wygląda. Chciałabym, żeby wszystkie dogo miały rzęsy i pigmentowane powieki jak Prada, a przy „idealnie białych” czasem trudno nawet o w pełni wybarwioną tęczówkę. (Poszukaj sobie w google grafika fotek przypadkowych psów i zobacz jak rozkładają się proporcje, jak słaby pigment mają te „idealnie białe” dogo...). Nie wiem jakie „finansowe wymagania” cię „przerażają”. Nie wiem za jaką ceną oferowane są/były w tym roku poszczególne szczenięta w poszczególbych hodowlach ale obiektywnie patrząc dogo można kupić dziś za 3 tysiące złotych. Tyle trzeba wydać, kiedy chce się przynajmniej peta. Może można kupić nie-peta za 3 tysiące ale jeżeli tak jest to zgadzam się z hodowczynią, z która postowałam ok miesiąc temu na fm, że polskie dogo są za tanie :) Ja uważam, że 4 tysiące i więcej (czasem znacznie więcej) za psa z potencjałem, z przemyślanego kojarzenia, nikogo nie powinno dziwić :) . Ale od rozmów o pieniądzach jest hodowca z nim ustala się szczegóły. Wymagania w stosunku do "nabywcy" są oczywistością szczególnie, że interesuje cię suka (która w przyszłości może mieć wartość hodowlaną), więc nie dziw się hodowcy. Hodowcy bez wymagań są... dziwni. Każdemu wedle uznania :) z pewnością masz swoje kryteria, które będą służyć ci w trakcie wyboru hodowli. Decyzja należy do Ciebie :) Pamiętaj, że na cenę oferowanego szczenięcia ma wpływ wiele czynników. Nie chcę cię urazić ale w moim przeświadczeniu wybiera się hodowlę, a nie pseudohodowlę po to, żeby móc cieszyć się absolutnie wszystkimi różnicami, o których decyduje ten wybór. Yorki są bardzo popularne i małe. Są też tańsze od dogo :) Tyle ode mnie :) pozdrawiam Chima : ten miot jest naprawdę fajny:) ! nie ma co ściemniać
  14. .eszcze jedno : jeżeli nie ma szans naogrzewany kennel, to lepiej psa trzymać w domu – np. jakimś gospodarczym pomieszczeniu. Można wydzielić mu fragment pomieszczenia, w który wstawia się klatkę i nauczyć, że to jest jego legowisko, do którego ma się udawać na polecenie opiekuna (jego legowisko nie oznacza, że pies rządzi w klatce, to dalej jest terytorium opiekunów, którzy dają mu schronienie na fragmencie ich terytorium, pies musi mieć tego świadomość inaczej będą problemy). Jeżeli martwi mały obszar, który byłby przeznaczony dla psa, to pamiętajcie, że dla psa nie ma znaczenia jak duża jest klatka. Wielgachny ogród „do biegania luzem” pies i tak zawsze postrzega tylko i wyłącznie jako ograniczenie/klatkę z której chce się wydostać. Sens psiego szczęścia poza zaspokojeniem wymagań przewodnika, to przemieszczanie się za przewodnikiem. Nie ważne jak duży wybieg ma pies. Wyjście poza jego teren, „spacer” czyli przemieszczanie się wspólnie z przewodnikiem to jest to, bez czego pies nie może normalnie funkcjonować. Kiedy tego zabraknie → przewodnika czyli zasad : których przestrzeganie powoduje, że pies zna swoje mijsce i spaceru czyli przemieszczania się : rozładowywania nagromadzonej energii ← pojawia się frustracja i pies staje się niestabilny psychicznie i trudny w prowadzeniu. Nie wiem jaką przeszłość ma omawiany Kiler ale cokolwiek zdarzyło się kiedyś czas to olać i wprowadzić psa w normalną rutynę : konkretny przewodnik narzucający dyscyplinę czyli zasady, których pies przestrzega, ćwiczenia : czyli przede wszystkimruch/spacer → przemieszczanie się z szefem i „love” : czyli uczucia na które pies zasługuje sobie posłusznym poddaniem się woli przewodnika. Wiem, że to trochę mechanicznie brzmi ale chodzi mi o zachowanie sensu, októry musi opierać się relacja, żeby pies był happy go lucky :) *O trzymaniu go w domu piszę, bo te psy niby są wytrzymałe ale jednak nie nadają się na pełne zimowanie na „ałtsajdzie” bez ogrzewania, to nie jest azjata. Skubany lubi siedzieć na łóżku, bo wie, że to jest ważne miejsce. Kiedy jest na nim staje się ważny, być może w swoim psim mniemanu nawet równy tobie. Ważne czy sam wchodzi, kiedy chce czy zostaje na nie zaproszony. Jeżeli wchodzi sam, to każ mu zejść, bo to nie jest dobre. Ty decydujesz czy on może wchodzić na łózko i kiedy może to robić. Kiedy sam próbuje wskakiwać musi być korygowany i schodzić z niego grzecznie, kiedy dostaje polecenie. Pies może wchodzić na meble jeżeli tobie to pasuje ale na twoich zasadach, nie jego. Wyrko to jest strategiczne miejsce i sposób w jaki pies do niego trafia decyduje o tym jak postrzega opiekuna. Jeszcze coś : wrona, ty się nie czuj winny, że każesz mu z łóżka schodzić. Wydajesz polecenie i on musi je wykonać. Wiesz, inny pies jakby na niego warczał, żeby Kiler odwalił się od jego michy, nie miałby wyrzutów sumienia z tego powodu, więc ty tez nie miej. Inny pies dawałby mu jasny komunkiat czego od niego oczekuje, ty musisz robić to samo. Psy potrafią być skubane, jak się orientują, że określone zachowanie przynosi określony efekt, to to wykorzystują. Jak nauczy się, że maślane oczy powodują, że mu odpuszczasz, to role się odwrócą i wejdzie ci na głowę. Analogicznie do akcji z zębami i gryzieniem w stosunku do m.s. Szybko wykumał, że może ją kontrolować pokazywaniem zębów i warczeniem i szybko eskalował w gryzienie czy podgryzanie. Ty jesteś inny i inaczej próbuje ogarnąć ciebie : podlizuje się. Uważaj, bo jak dasz się nabrać, to zacznie się coraz mniej z tobą liczyć. Nie chodzi o to, żeby być szorstkim w stosunku do psa, chodzi tylko o konsekwencję : masz być konsekwentny + spokojny i asertywny. Jeżeli czegoś wymagasz to tego wymagaj, aż to dostaniesz, inaczej pies nauczy się, że można z tobą pogrywać i będzie to robił. Nie popuszczaj mu niezależnie od tego jakim potrafi być słodziakiem :)
  15. cześć :) Wrona513, uważaj z tym lizaniem rąk, jeżeli zauważasz, że pies jest pobudzony bardziej niż powinien, kiedy to robi, żeby się w kolejną schizkę nie wkręcił. Pilnuj, żeby to się nie przerodziło w fiksację ! Wiesz jak dwa-trzy razy pies cię liźnie, to ok, to jest normalne (wyraża poddanie i szacunek) ale jak czujesz, że się w to wkręca, to go koryguj : syknij, powiedz „nie” → przerywaj to zachowanie, bo wkrętka i fiksacja są niezdrowe. Wymagaj od niego by się uspokajał i dokąd nie zobaczysz, że jest wyluzowany, a nie pobudzony nie mów do niego, nie dotykaj go, tylko czekaj aż mu ekscytacja przejdzie. Dopiero jak zobaczysz, że wyluzował (czyli przestał cię lizać i np. usiadł spokojnie) pochwal go, powiedz dobry pies, albo go pogłaszcz. Wiesz, to jest taki drobiazg ale może zmienić się w problematyczne kompulsywne zachowanie, a takie czasem ciżęko się odkręca.
  16. Chima : Słuchaj ja się zgadzam, że białe psy trzeba badać ! Po prostu : nie zmienię nikogo na siłę, to chcę powiedzieć ! Jeżeli ktoś nie ma ochoty czegoś zrobić, to ani ja, ani Ty go do tego nie zmusimy ! Byłoby super, choćby z uwagi na dobry obyczaj gdyby psiarze badali zagrożone niedosłuchem psy ! Bardzo trzymam za to kciuki ale nic poza tym nie mogę :( Wierzę Ci, że nie będę się z Tobą kłócić, bo NIE MAM NA TO OCHOTY ! Zwłaszcza po sugestii, że przy moich postach można kawkę czytać ;) Niedawno w luźnej rozmowie z koleżanką puściłam wodze fantazji i powiedziałam, że uważam, że jeżeli wprowadza się „listy ras niebezpiecznych” (które są g warte), to obiektywnie powinien zostać wprowadzony wymóg badań słuchu dla psów zagrożonych genetycznym problemem głuchoty (sp, sw i merle). Jasne, że jest to nierealne (mamy w Polsce 3-4ech specjalistów, więc to czyste SF) ale potencjlanie [B]głuchy pies jest zagrożeniem dla otoczenia[/B], a o tym się w ogóle nie mówi przy tworzeniu tych dziwnych, bubli prawnych... Pojęcia nie mam dlaczego na listę (przy okazji : ministerstwo rozpadło się na dwa... jakaś „aktualizacja” listy??? ) trafiły CDB, a nie trafiły Bullterriery... Może ktoś wziął dużo w łapę... Wymóg badań dla psów zagrożonych niedosłuchem zwłaszcza rasowych (ocieramy się o etykę hodowcy : ulepszać i nie pogarszać) i obciążanie jakimś ekstra podatkiem na schroniska osób utrzymujących głuszce, mogłoby rozwiązać problem wolnoamerykanki w kwestii chęci przeprowadzania badania słuchu... → ta wrzutka to czyste SF, więc jakby co, za bardzo się nie nabijaj ;)
  17. Chima : wystarczy wejść na fm, żeby zorientować się kto się tam wypowiada jak idiota i wybacz ale w mojej ocenie przeważająca większość to jednak ludzie, którzy idiotami nie są. Jest paru mało lotnych użytkowników, specjalizujących się w pseudo-humorystycznych wrzutkach, które dla osób od nich bardziej lotnych są po prostu prostackie. I fakt te osoby robią sporo złego dla „PR'u” dogo, bo jeżeli jesteś „z zewnątrz”, tzn wszedłeś na forum i chcesz poczytać o rasie, to kiedy wpadasz np. na któryś z moich tekstów np. o znaczeniu pigmentu, albo ten „anatomiczny z encyklopedią w tle”, to widzisz czym/jak błyskają „orły intelektu” i czytając sam wyciągasz wnioski (Wystarczy zobaczyć kto pod jakim nickiem i co pisze i looknąć skąd i na jakich warunkach ma psa). Jeżeli czytałeś moje wcześniejsze posty na fm, powiedzmy sprzed pół roku, to wiesz, że jeszcze niedawno sama byłam „żuczkiem” w kwestiach genetyki umaszczeń (wierzyłam w to, że istnieje możliwość występowania merle u dogo, wydawało mi się ,że te różowe fafle w czarne kropki mogą być „merle pochodne”). Nikt mnie nie korygował. "Guru" dogo z fm siedziała cicho. A kiedy opublikowałam „podsumowanie” dotyczące umaszczenia i roli (poprawnej) pigmentacji u dogo (które opracowałam dla innych zainteresowanych rasą, ponieważ sama nie byłam w stanie znaleźć na ten temat niczego w języku polskim), napisała coś w stylu „ja to wszystko wiem od dawna” (To gdzie była kiedy zastanawiałam się na fm nad merle u dogo? -retorycznie). Wiesz, nie zamierzam gwiazdorzyć (jedna gwiazda już wystarczy) ale prawda jest taka, że do maja tego roku na fm w dziale DA nie można było dowiedzieć się niczego „świeżego” na temat rasy. Sorry ale rozpisana historia dogo, jest do wyszukania, co prawda najistotniejsze teksty są po hiszpańsku i trzeba je tłumaczyć/znaleźć tłumacza (założycielka tamtego wątku odwaliła kawał dobrej i potrzebnej roboty, która służy wszystkim do dziś) ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Wątek został założony kilka lat temu, jego pierwsze strony są bardzo pomocne ale w ciągu tych paru lat od jego założenia kilka istotnych punktów można było w nim dopisać, a nie dopisano... Jako przyszłego posiadacza dogo interesowała mnie np. kwesta problemów ze słuchem u tej rasy, a na ten temat na fm było cicho jak makiem zasiał... Więc zaczęłam szukać info na anglojęzycznych stronach i dzielić się tym co znalazłam na fm i parę osób nie jest w stanie mi tego wybaczyć. Moje pojawienie się na forum i otwarte pisanie, że różowe na pysku psy wcale nie są „takie fajne”, było dla działu DA „wstrząsem”. Część forumowiczów zapieniła się w ataku szału, a część zaczęła interesować się tymi kwestiami szerzej. Dziś sytuacja wygląda tak, że część zupełnie normalnie przyjęła fakt, że czasy się zmieniają i pojawiają się nowe informacje, które należy sobie przyswoić i z którymi trzeba się pogodzić, część udaje, że nic się nie zmieniło, a reszta obrażonych i urażonych daje upust swojej frustracji wrzucając kretyńskie posty w poważne tematy + od czasu do czasu reaktywując „zbiorowe emanacje słabości” takie jak „Kost-ka” na fm, czy "rosmus" tu na dogomanii, które sobie po mnie jeżdżą. Takie jest życie, ale to, że na paru ciołkom udało się kupić dogo nie znaczy, że wszyscy posiadacze psów tej rasy, wypowiadający się na fm to kretyni (!). Nie wszyscy hodowcy mają ciśnienie udowadniać, że są tacy zaje...ści co chwilę „puszczając miot” ! Naprawdę, bądź bardziej obiektywny, bo w argentyńskim przypadku statystyka nie kłamie ;)
  18. Maniekx : Nie powinieneś pytać w ten sposób :) Prada jest piękną suczą :) i żałuję, że tak rzadko fotografowaną. Ma fantastyczny pigment (co za oczy!). Trzymam kciuki za ostatnie posunięcie hodowcy :) Dzwoń ! Rozmawiaj :) ! Chima : do Ciebie za chwilę :)
  19. Chima demonizujesz !!! Upraszczasz w taki sposób, że teraz to jestem na Ciebie zła. Nie chce mi się pisać od początku dlaczego białe psy mają problemy ze słuchem ale coś czuję, że powinnam. Odpuść matewis'owi ! Jego pies jest jego odpowiedzialnością. Jak będzie chciał zrobić badanie, może nawet tylko jako „sztukę dla sztuki”, to je zrobi, jak nie, to nikt go do tego nie zmusi. Nie bronię nie-badania i to chcęwyraźnie podkreślić ale jeżeli dotąd nie dostrzegł u psa symptomów mogących świadczyć, o tym, że z jego słuchem jest coś nie tak, to pewnie pies słyszy. A wykład o sensie hodowli ras białych, to nie na tą okazję jest. Doskonale wiesz, że mądra hodowla (badanie BAER psów używanych do rozrodu) pomaga okiełznać problem. Wiesz, idąc obranym przez Ciebie tokiem rozumowania, to generalnie hodowla psów jako rasowych jest pozbawiona sensu, bo nic nie jest tak fajne jak różnorodność genetyczna. To, że nie wszyscy hodowcy BAER'ują psy nie jest winą matewis'a, więc nie ma co się na nim wyżywać. Kurcze, kończę, bo nie chce się kłócić.
  20. Ok :) To ja powiem tak, Ty nie widziałeś, a ja WIDZIAŁAM :) a tego mi nikt nie odbierze. Nie wszyscy ludzie się jednakowi i jeżdżenie po wszystkich dla samej zasady jeżdżenia jest nie w porządku. To jest moje zdanie i nie mam podstaw do tego by je zmienić, więc wybacz ale tego zagadnienia dłużej ciągnąć nie będę :)
  21. Matewis i Chima : Na początek o BAER :) Jestem ostatnią osobą, która odradzi, albo napisze „nie ma potrzeby robić BAER” ale : masz tego psa już jakiś czas i pewnie masz z nim już zbudowaną więź/relację, a zatem zakładam, że gdybyś zaobserwował u niego jakieś symptomy mogące świadczyć o niedosłuchu wspomniałbyś o tym... Po prostu wydaje mi się, że -z uwagi na sytuację : psiak jest z pseudo- badanie go pod kątem słuchu (te standardowe 70 decybeli, które dają certyfikat) byłoby naprawdę wybitnym wzniesieniem się ponad przeciętność :) bo nie wszyscy hodowcy to robią... [B]Przebadany BAER piesek z pseudo byłby prztyczkiem w nos dla najbardziej pretensjonalnych argentynowców... [/B]i uważam to, już choćby z tej przyczyny za świetny pomysł, ale rzecz jasna decyzja należy do właściciela. Nie proponowałam tego badania ponieważ założyłam, że wybrałeś pseudo z przyczyn „ekonomicznych” (i nie będzie ci się chciałao aż tak w psa angażować - sorry) ale... Chima ma rację BAER zawsze warto zrobić. Jeżeli byłbyś zainteresowany, to mogę dać ci namiary na specjalistów wykonujących to badanie -tu na dogomanii też możesz znaleźć kontakt do jednego z nich. Nie wiem gdzie mieszkasz ale do kosztu badania -plus minius 250- zł musiałbyś doliczyć kosztypodróży. Chima doprecyzował, że 100% rzeczowej info można uzyskać dopiero badając nastomiesięcznego psa, tak więc faktycznie najlepiej na początku znaleźć znającego się narzeczy weta, który będzie psa regularnie kontrolował. Co do zdjęć : nie ma brzydkichszczeniąt :) i bycie pseudo nie ma tu nic do rzeczy... Przy okazji : osoba, która sprzedałaci psa pozwoliła ci sfotografować rodziców ? Wow... Ciekawe. Jeżeli moje/nasze posty są dla ciebie pomocne, to bardzo się cieszę :)
  22. Od końca : tak to jest żałosne ! Ale zdumiona całym „klimatem” chyba mogę być, no nie ? Wiesz, myślę, że czasami jesteśjednak niesprawiedliwy... Uważam, że przynajmniej w tym „myśliwskim” przypadku pies trafił idealnie. Ma to czego potrzebuje : pana, który jest pasjonatem i który poluje i „tryb familijny” w domu na podłodze wśród pieluszek :) Jest wiele osób wybierających dogo jako zwierza sportowo-rekreacyjnego (nie mamy dzieci, jesteśmy młodzi, dużo czasu spędzamy na powietrzu, jesteśmy zafiksowani na rasę i mamy czas i ochotę psa ułożyć) Co do psów i dzieci -niezależnie od rasy- to moim zdaniem nie da się ogarnąć tematu w m3 i malutkim dzieckiem → dom + wybieg jest bardzo pomocny. Z tego co obserwuję to najlepiej jest by najpierw pojawił się pies, którego masz czas wychować/ułożyć ( [B]w ogóle na początku powinna być ŚWIADOMOŚĆ, że musisz to zrobić, że to mnóstwo pracy i że pies to odpowiedzialność 24/7 i że z psem nie jest tak, że odwalisz tresurę i masz z głowy, a wiele osób tak uważa...[/B] ), a dopiero potem -przynajmniej- po roku/dwóch dziecko. Jak masz małe dziecko/dzieci, to z psem trzeba się wstrzymać aż dziecko nie skończy 7 lat. Nie ma mowy o wychowaniu psa, kiedy głowę masz w zupełnie innym świecie. Nie ma jak poświęcić czasu na ułożenie psa, [B]zbudowanie z nim relacji[/B], zamiast tego jest chaos. Pisałam kiedyś na fm o znajomych z 2ką dzieci i collie. Znajoma doszła do wniosku, że pies będzie idealnie spełniał rolę niańki, że „skupi na sobie uwagę dzieci” i że jej będzie „łatwiej” znaleźć czas dla siebie. Czyli ? → babka była zmęczona tym, że jest mamą i wymyśliła sobie, że psa można potraktować jak rzecz, taką „zabawkę” dla dzieci... Kiedy „przestawałam znać” tę rodzinę dzieciaki miały 7 i ok 4 lat, a pies był takim typowym przykładem prawie 3letniego sfrustrowanego, na okrągło maxymalnie pobudzonego i wybitnie irytującego zwierzęcia z jakimi często ma do czynienia Millan. Poza domem, z dala od rodziny był super, kiedy wracałam z nim do ich mieszkania zmieniał się o 180stopni, tak działała na niego „domowa atmosferka” (wiecznie wściekła pańcia, rozwrzeszczane dzieciaki etc.). Jasne, że dogo to nie collie ale tu wkraczamy na teren, na którym decydującą rolę ma hodowca. Są ludzie, którzy na wystawie psów, podchodzącym do nich zainteresowanym „turystom wystawowym” potrafią wmówić dosłownie wszystko byle zareklamować rasę/swój produkt (mój ulubiony przykład to tekst, że między DA a AST nie ma najmniejszej różnicy, kiedy osoba trzymająca dogo została zapytana co to za rasa, „bo mieliśmy kiedyś AST'a i szukamynowego pieska, a ten jest taki ładny, biały...”). Są hodowcy (ci mądrzy), którzy naprawdę prowadzą ostrą selekcję typując „rodziców adopcyjnych” dla swoich szczeniąt... Jak zawsze o wszystkim decydują drobne różnice. Poza tym to bezsprzecznie fakt : to, że w dogo jest DN nie znaczy, że dogo ma być cielakiem.
  23. Zaciekawił mnie temat... ktoś z wypowiadających się napisał, że nie wie dlaczego u wrony jest inaczej niż i m.s. . Mnie wydaje się to całkiem oczywiste : wrona ma zupełnie inne nastawienie do psa (i pies to czuje) i odnoszę wrażenie, że nie jest „onieśmielony” jego obecnością. Ciężko wypowiadać się na odległość i w sumie na wyrywki ale zgaduję, że już samo ograniczenie swobodnego przemieszczania się psa po domu wrony robi swoje (pies dużo czasu spędza na świeżym powietrzu). Czy u m.s. łaził gdzie i jak chciał ? Myślę, że podstawowa różnica w zachowaniu się psa u obu opiekunów bierze się stąd, że wrona bardzo pewnie „bierze w posiadanie swój teren”, podczas gdy m.s. oddała psu mieszkanie w posiadanie... U wrony to wrona jest gospodarzem u m.s. był nim pies. Myślę, że wrona powinien bardzo wyraźnie podkreślić osobie mającej adoptować psa, że nie powinna się nad nim „litować”. Pies dostaje nowy dom, nowych ludzi i od tego momentu zaczyna nowe życie. Jeżeli do dużego, silnego i jak się okazało lubiącego sobie „przyrumaczyć” psa, nowy opiekun będzie podchodził z „energią współczucia”, pies odbierze go jako słabeusza i nie będzie się z nim liczył, ponieważ ten kto skupia się na współczuciu nie może równocześnie być autorytatywny, a to jest potrzebne, kiedy nie chce się mieć problemu w postaci psa, który uważa człowieka z a gryzak. Generalnie pies, który „żuje” swojego właściciela -w ogóle traktowanie człowieka zębami jest niedopuszczalne- nie liczy się z człowiekiem. Za takie zachowanie, w psiej grupie pies dostałby bęcki (gdyby wyskoczył z zębami do psiego alfy, dostałby od alfy ciężki wpierdziel) od pierwszego z brzegu, uległego w stosunku do zasad panujących w grupie, psa . Nie ośmieliłby się potraktować w ten sposób psiego alfy, analogicznie człowieka, który nad nim dominuje także. Stąd wniosek, że m.s. w ogóle nie była dla niego „partnerem do rozmowy” (był względem niej posłuszny kiedy miał na to ochotę). Istotne jest też, aby wprowadzanie psa do nowego domu było rytuałem. Nowy opiekun powinien psa wziąć na małą wycieczkę do okoła miejsca zamieszkania, zanim zaprowadzi psa do domu. Powinien pokazać psu okolicę, w której pies będzie mieszkał, pozwolić mu dostrzec, że to jest nowe środowisko i oprowadzić go po nim tak jak robi to przewodnik (tak tylko dla zasady dodam oczywistość, że pies powinien iść za opiekunem, a nie ciągnąć go na smyczy). Do nowego mieszkania psa powinno się wprowadzić, czyli opiekun powinien otworzyć drzwi, wejść do domu i zaprosić psa do środka, ponieważ ten kto wchodzi do pomieszczenia pierwszy ustala zasady gry panujące wewnątrz tego pomieszczenia (generalnie ten kto wchodzi w nową przestrzeń - opusza jedno pomieszczenie i wchodzi do nastepnego czyli np z domu wychodzi na klatkę schodową, a z klatki na podwórko- jest liderem). Przez pierwsze dni pies powinien mieć ograniczony dostęp do pomieszczeń innych niż np. pokój dzienny i kuchnia (chodzi o to, że dom/mieszkanie jest terenem przewodnika i to przewodnik ustala kiedy i gdzie wolno wejść i jak trzeba sobie na ten przywilej zasłużyć). Do każdego nowego pomieszczenia opiekun powinien wprowadzać psa, a nie puszczać go luzem. Jeżeli pokażemy psu, że nie może samodzielnie decydować o tym, kiedy wejdzie do naszej np. sypialni nauczymy go, że musi się z nami liczyć. To samo tyczy się posiłków → nie wolno karmić „zajaranego psa”. Karmienie jest idealną okazją do wypracowania reguł zachowania. Pies, którego się karmi musi być uległy w stosunku do opiekuna → uległy oznacza spokojny i cierpliwie czekający na to aż opiekun poda mu miskę. W psiej społecznośći posiłkowi towarzyszy rytułał zależności i nie ma sensu z niego rezygnować w relacjach psio-ludzkich. Wrona najpewniej ma naturalną zdolność odpowiedniego podejścia do psów :) przekazując psa nowym opiekunom powinien „sprzedać im swój patent” na to podejście, bo okazuje się, że nie wszyscy mają je w sobie. Trzymam kciuki za psiaka :) A i jeszcze jedno : wrona pewnie po prostu zakładał psu kaganiec, m.s. zakładała mu kaganiec bojąc się, że pies zaraz ją ugryzie. Obydwoje emanowali zupełnie innymi energiami. Pies musiał się do nich zupełnie inaczej odnosić. A i jeszcze jedno o czym zapomniałam wcześniej : inaczej niż w relacjach psio-psich, w relacjach psio-ludzkich KAŻDY CZŁOWIEK JEST DLA PSA ALFĄ (i mama i tata i dziecko i babcia i sąsiadka z trzeciego piętra). Pies tak samo musi szanować wszystkich ludzi, których szanuje (akceptuje) jego właściciel.
  24. O i tu właśnie przydałby się hodowca z pasją, który godzinami potrafi opowiadać ci o swojej rasie :) ... Mam nadzieję, że skoro rodzice twojego psiego szczęścia sprawili na tobie dobre wrażenie i nie zauważyłeś u nich niczego niepokojącego (przyjmuję, że psy, które widziałeś są faktycznymi rodzicami twojego szczyla), to z twoim pieskiem też wszystko będzie ok :) Pamiętaj, że jeżeli rodzice psa byli wolni od tego problemu, a wcześniej ich rodzice, to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że taki pies też nie będzie nim obciążony ale i tak „ju newer noł”, więc dla swojego własnego spokoju (i psiej pomyślności) badać trzeba. Gdybyś porozmawiał z hodowcą dowiedziałbyś się, że dysplazja ma kilka stopni i w zależności od rasy istnieje taki praktyczny „kodeks postępowania” (nie wszystkie stopnie dysplazji eliminują psa z hodowli i w przypadku molosów przyjmuje się, że B to jeszcze norma → ale prawda jest taka, że tu wkraczamy już w wiedzę bardzo, bardzo praktyczną wynikającą z bezpośredniego doświadczenia hodowcy, obserwowania -pokoleń- psów etc.). Dodam, że chcąc mieć 100%ą pewność, że kupujesz psa wolnego od dysplazji musiałbyś kupować zwierzę przynajmniej roczne... Bardzo musisz uważać, żeby w pierwszym roku życia (generalnie w czasie wzrostu) psiak nie szalał, jak wariat z innymi psami, nie możesz go nadmiernie forsować (wiesz bieganie przy rowerze dla 6 miesięcznego psa to bardzo duże obciążenie, więc odpada - ale o tym było też chyba w fimiku). To jest trudne to pilnowanie, żeby psiak nie wariował (łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić), ale szczyl nie może się przeforsowywać zbytnimi wygibasami, bo np. wywichnięcie stawu we wczesnym wieku powoduje skłonność do kontuzji w późniejszym. Wybrałeś molosa, więc musisz być czujny:) Słuchaj, nie ma co świrować z tą dysplazją :) Po prostu trzeba o niej pamiętać. Wrzuciłam ci tenlink, żebyś looknął na niego i wyrobił sobie wyobrażenie na temat tego czym jest dysplazja i dlaczego trzeba na psa uważać, mądrze go karmić itp. (wiesz, strzeżonego Pan Bóg strzeże) Jakieś dwa lata temu moja daleka znajoma „uratowała z pseudo” laba (piszę w cudzysłowie, bo jej się wydawało, że ratuje psa, a zapomniała, że na jego miejsce handlarz następnego dnia będzie mieć już kolejną ofiarkę). Bardzo szybko okazało się, że szczeniak ma problemy z biodrami... Trafił się jej wyjątkowo ciężki przypadek i w ciągu pierwszych 18 miesięcy piesek bardzo się nacierpiał i konieczny był poważny zabieg, żeby w ogóle był w stanie chodzić. Ta dziewczyna -i jej mama- pomyślały sobie właśnie tak „przecież nie interesują nas wystawy, możemy zaoszczędzić pieniądze i kupić psa od tej miłej pani”. Efekt był taki, że po podliczeniu tego ile przez te 18 miesięcy wydały na leczenie psiaka i umożliwienie mu w miarę normalnego poruszania się, okazało się, że mogłyby kupić trzy rodowodowe laby. Jasne, że kiedy masz psa, to kochasz go na amen (io ile masz ten komfort) to nie liczysz pieniędzy, albo przynajmniej są one na drugim planie ale chodzi o to, że one myślały, że zaoszczędzą, a wcale nie zaoszczędziły, tylko przeciwnie ; wpompowały mnóstwo pieniędzy w psa mającego być „oszczędnościową opcją”. A odatkowo bardzo muszą na niego uważać, a trudno jest upilnować młodego psa, który ma ochotę ganiać kumpli. Wiesz to jest tylko pies, zapomina, że coś mu jest. Miał być psak sportowy jest psiak specjalnej troski... To taki trochę horrorek ale to praktyczny przykład, że pseudo to żadna oszczędność. Teraz np. sam widzisz, że nie możesz oprzeć się o hodowcę i skorzystać z jego porad (Hodowca polecił by ci wszystko, od zaufanego weta, przez preparaty na smyczy kończąc... Może nawet sam mierzyłby i ważył towjego psa na co miesięcznych "zbiórkach" ;) ...), co bardzo by ci się przydało. Badanie w 4ym miesiącu życia może nie być miarodajne... Nie jestem pewna czy 4y miesiąc to nie za wcześnie, no chyba, że zaobserwował byś coś niepokojącego... Powtórzę się : skonsultuj się z wetem :) Wiesz co, może spróbuj dowiedzieć się, który wet w twojej okolicy jest najlepszy w molosach ? Co do suplementów : wszystko zawsze w odpowiednich proporcjach, wiesz z niczym nie można przesadzać...Jak się z wapnem przedobrzy to też jest lipa. To są takie popularne moloskowe preparaty : [URL="http://www.caniviton.pl/"][COLOR=#000080]http://www.caniviton.pl/[/COLOR][/URL] [URL="http://animalia.pl/produkt,8344,Orling_Gelacan_Plus_Baby.html"][COLOR=#000080]http://animalia.pl/produkt,8344,Orling_Gelacan_Plus_Baby.html[/COLOR][/URL] [URL="http://www.krakvet.pl/arthroflex-250ml-p-533.html"][COLOR=#000080]http://www.krakvet.pl/arthroflex-250ml-p-533.html[/COLOR][/URL] [URL="http://www.scanvet.pl/products/product/product_id/112"][COLOR=#000080]http://www.scanvet.pl/products/product/product_id/112[/COLOR][/URL] Polecam skonsultować się z wetem (!), popytaj też znajomych psiarzy i zdecyduj się na profesjonalny preparat. Karm też jest „parę”, jedni wybierają Royal'a inni Purinę, jeszcze inni jeszcze co innego... Na pewno dobierzesz coś odpowiedniego :)
  25. [B]RASA[/B] BREED czyli rasa („ŚWIADOMOŚĆ”SŁOWO KLUCZ) Kwestia brania pod uwagę typowychzachowań rasy : Świadomość pierwotnego przeznaczenia np. teriera i cech szczególnych dla terierów , pozwala przewidzieć ewentualne problemy , które mogą w pojawić się w przyszłości. Świadomie wychowując psa można „przeskoczyć” cechy typowe dla rasy (takie jak nadpobudliwość , „ciętość” , skłonność do ubijania z lubością małych zwierzątek np. wiewiórek i domowych gryzoni np. świnek morskich ... ): Ponieważ świadomy właściciel pamięta , że pies to : najpierw zwierzę , potem pies, a dopiero na trzecim miejscu przedstawiciel danej rasy czy typu . Pamiętaj , że : [B]to że coś „jestdla danej rasy typowe” nie oznacza , że musisz się na to godzić[/B]. Pit bull może bawić się z pudelkiem. Wychodzenie z założenia , że „mój pit nie powinien bawić sięz delikatnymi psami , bo może im zrobić krzywdę (złapać za mocnoi uszkodzić)” , jest pójściem na łatwiznę i oznacza , że właściciel nie kontroluje psa . To LIDER decyduje kiedy , z kim i JAK się można bawić . Do człowieka należy kontrolowanie psa . To właściciel kieruje psem i to on pilnuje swojego podopiecznego Pamiętaj : nigdy niczego nie wyciągaj psu z pyska - to oznacza , że z nim walczysz, a skoro tak , to nie jesteś jego LIDEREM . LIDER nie musi walczyć . Lider oczekuje , że np. odda mu się zabawkę i to SIĘ DZIEJE poprzez oddziaływanie energią , po prostu :) . Szczególnie należy unikać , zwłaszcza przy „powerfull breeds” przeciągania szmaty i podobnych zabaw „siłowych” . Na ogół właściciele odpuszczają pierwsi i dają psom wygrać (bo „były takie słodkie i tak się starały”) – pies odbiega ze szmatą . To idiotyczna zabawa .Pies szarpie szmatę z właścicielem (czyli walczy z nim – u psów nawet w zabawie zaznacza się swoją pozycję) , daje z siebie wszystko i... wygrywa . I kto jest szefem , kto udowodnił wszystkim obecnym podczas zabawy , że jest silniejszy ? Kto jest debeściakiem. Na pewno nie człowiek …. Druga sprawa to piszczące zabawki . W przypadku powerfull breeds piszczące zabawki są ryzykowne . Psy lubią piszczenie tych kurczaków itp. bo przypominają im pisk uśmiercanego zwierzęcia . Pobudzanie tych „mrocznych” instynktów szczególnie molosów i ras typu bull jest mało odpowiedzialnym pomysłem... Mówiąc najprościej chodzi o to ,żeby w pobliżu psa być pewnym siebie , nie usiłować sprawiać wrażenie pewnej siebie osoby ale BYĆ pewnym siebie (mowa ciała ,zdecydowane ruch , ton głosu ). Pies musi wiedzieć , że np. to że coś jet na podłodze nie oznacza , że może to sobie wziąć . TY decydujesz czym i kiedy pies może się bawić . [B]Uruchamianie nosa . Pies powinien poznawać świat nosem (pierwszy działający zmysł)[/B] . Psy reagujące przede wszystkim wzrokowo i na dźwięki są zaburzone . Pies powinien używać nosa jak najczęściej (np. poznawanie ludzi : poznając człowieka pies powinien go obwąchać , właściciel musi zadbać o to by inni ludzie „nie psuli” jego psa). Piszczenie , przemawianie do psa ,dotykanie go w trakcie „rytuału poznania” to błąd , który zaburza ten rytuał i nie daje psu być psem . W normalnych warunkach psy się obwąchują. To ludzie do siebie machają (wzrok) i do siebie mówią (słuch) i obejmują się (dotyk) , a nie psy . Psy wąchają . Tak psy poznają świat : nosem – pozwólmy im na to. Najgorszym pomysłem jest piszczenie i „gadusianie” do psa : „Zobacz Misiaczku , co pańciusia dla ciebie ma ! Zobacz jakie dobre jedzonko ! ” - Takie zachowanie rujnuje psie „bycie psem” . Przede wszystkim „podkręca” psa, ekscytuje go , kiedy to wcale nie jest nikomu potrzebne do szczęścia . „Podkręcony pies” , to pies do którego nie docierają polecenia właściciela . Trzeba go uspokoić i przywrócić stan „ submissive , calm energy” . W psim świecie na pokarm trzeba sobie zasłużyć (dlatego tak ważne są ćwiczenia posłuszeństwa , pies wie , że nagrodą za wypełnianie poleceń jest pokarm) , ktoś , kto przychodzi , robi zamieszanie i za nic daje psu , coś co w normalnych warunkach jest nagrodą zwyczajnie niszczy pracę właściciela psa . Dodatkowo ktoś , kto daje psu pokarm „za nic” i nagradza podekscytowanego psa (pokarm =nagroda) , za jego podekscytowane i NIEPOŻĄDANE zachowanie , automatycznie ustawia się w roli FALLOWER'a , więc automatycznie staje się względem psa (w psich oczach) uległy . Dlatego pies taką osobę olewa . Nie traktuje jej serio i nie wypełnia jej poleceń albo się z tym ociąga . Jest to naturalne : człowiek sam mu się podporządkował , a pies jest zwierzęciem hierarchicznym.... Każdy sposób na rozładowywanie energii jest dobry . Cesar poleca wykorzystywanie bieżni , właścicielom nie mającym wystarczająco czasu na piesze wędrówkiz psem . Zawsze jednak zaznacza , że jest to tylko i wyłącznie substytut i nic nie zastąpi wspólnego „przemieszczania się” i podążania za liderem podczas spaceru [B]Psa należy wychowywać jako psa , anie przedstawiciela konkretniej rasy[/B] . Kiedy wychowujesz psa wszystko sięliczy , nawet to jak się pies bawi . Jako lider możesz zapobiegać niepożądanym zachowaniom , np. tym związanym z przeznaczeniem rasowym psa – Pittbull nie musi bawić się po pittbullowemu , a terrier po terrierowemu (typowa wkrętka na PITTBULLMOODE alboTERRIERMOOD) . Człowiek musi kontrolować zabawę Kontakt wzrokowy z człowiekiem to podstawa → zapobiega zachowaniom obsesyjnym (np. podczas jedzenia –agresja miskowa albo zoomowania się tylko i wyłącznie na rzucanej w kółko piłce). W bardzo dużym skrócie to wskazówki, które przekazuje Cesar Millan :) w swoich programach i książkach
×
×
  • Create New...