Szczerze, to jakoś się nie bałam ;) Jestem złą matką :diabloti:
Theoś podawał im najpierw trawę, a potem siano z normalnie złożonej ręki. A one jakby wiedziały i łapały ledwo za końcówki trawy/siana, że nawet nie dotykały jego ręki :)
A jak młody chciał się wdrapać na ogrodzenie, to ten ciemniejszy właśnie przytulił się łbem do niego :loveu:
Takie jakieś delikatne te konie były :)
Torka nad morzem troszkę poszalała i od tamtej pory szwankują jej stawy :roll:
Od tygodnia dostaje glukozaminę, ale jakiejś super poprawy nie widzę :shake:
Niby chodzi normalnie, ale... po dłuższym spaceru widać, że chodzi wolniej :(
Więc na obecną chwilę nie biega za piłką, nie biega przy rowerze :lookarou:
Biorę ja tylko na zwykłe spacery.